Z racji tego, że nie mamy pewności, czy ryby są w danym rejonie, proponuję zacząć od czegoś, co pozwoli nam na szybkie obłowienie wytypowanej miejscówki, a zarazem będzie czymś innym od tradycyjnego łowienia. W takiej sytuacji zaczynam zwykle od woblerów, a dokładniej od woblerów twitchingowych.
Woblery i wędki
Na kwietniowe okonie używam zazwyczaj woblerów pływających lub suspending o długości od 5 do 8 cm w kolorach raczej naturalnych, stonowanych: perła z czarnym lub oliwkowym grzbietem, odcienie brązu, srebrne. Przynętę należy eksponować poprzez podszarpywanie i zostawianie jej w bezruchu nawet do kilkunastu sekund.
Ąby skutecznie to robić musimy mieć odpowiednią wędkę. Ja do tej metody używam wędki o szybkiej akcji, która pozwoli mi na właściwą prezentację wabika. Przy twitchingu to właśnie wędkarz musi wykazać się własną inwencją i wyobraźnią, żeby poprowadzić przynętę w odpowiedni sposób. Zawsze stosuję plecionkę zakończoną przyponem z fluorocarbonu. Plecionka w rozmiarze PE 0,3 i przypon 3lb pozwolą na właściwą animację wabika i zarazem mają wystarczajacą moc do zmierzenia się z większymi garbusami.
Jak to się robi?
Po rzucie wykonuję 2 obroty korbką kołowrotka żeby napiąć linkę i 3 razy szarpię energicznie szczytówką jednocześnie likwidując luz linki, następnie czekam około 3 sekund i jeżeli nie mam brania, znowu szarpię szczytówką, ale tylko 2 razy, i czekam, tym razem 5 sekund. Brania możemy spodziewać się zarówno podczas szarpnięcia, jak też podczas pauzy (zazwyczaj wiecej brań jest podczas pauzy). Ilość szarpnięć i czas pauz należy dopasować metodą prób i błędów. Jeżeli okonie są w miejscówce to zwykle już po kilku rzutach wpasujemy się w ich rytm i doświadczymy mocnych brań.
Czasami bywa tak, że okonie są, ale nie chcą brać, tylko odprowadzają nasz wobler. Dlatego ważne jest obserwowanie przynęty do samego końca i jeżeli zauważymy ryby podążające za woblerem, ale nie ma brań, to należy zmieniać sposób prowadzenia. Jeżeli sytuacja powtarza się proponuję zmieniać kolory wabika, a następnie model woblera.
Kolejną rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę, jest dopasowanie głębokości prowadzenia przynęty. W tym przypadku dobrą opcją jest stosowanie woblerów suspending. Oznacza to, że po sprowadzeniu przynęty na daną głębokość i zostawieniu jej w bezruchu, pozostaje ona na tej głębokości. Jest to bardzo pożądana cecha, gdyż - jak wspomniałem - większość brań następuje w czasie pauzy, kiedy wabik jest zawieszony na danej głębokości. Więc jeżeli chcemy łowić płytko, to po oddaniu rzutu nie zatapiamy woblera kręcąc kołowrotkiem tylko wykonujemy bardzo krótkie szarpnięcia. Jeżeli chcemy łowić trochę głębiej, najpierw zatapiamy woblera wykonując 2 lub 3 obroty korbką kołowrotka i wtedy rozpoczynamy animację poprzez różnego rodzaju podszarpywania szczytówką.
Gdy ryby się znudzą
Jeśli brania ustają i nasza przynęta nie jest już odprowadzana przez ryby, to zmieniamy miejsce, zmieniamy kąt podania wabika, zwiększamy obszar łowienia. Okonie na pewno są w okolicy tylko trzeba je namierzyć ponownie i skutecznie sprowokować. Czasami zdarza się, że okonie stają się …”
Dariusz Zgnilec na stronie 44 WW 4/26 zdradza jak łoić okonie woblerami twitchingowymi.