29 kwietnia 2026, 00:41
4 minuty czytania
Wiadomosci Wędkarskie
Mateusz Pustuła: „Kiedy czytacie ten tekst to najprawdopodobniej wraz z Marcinem brodzę w słodko-słonych wodach Rugii lub w niewielkiej łódce uganiam się za szczupakami na Pomorzu z moim przyjacielem Czarkiem. Być może odwiedziłem właśnie swoje kacze dołki na południowych starorzeczach Nidy, gdzie próbuję przebić się przez podwodną roślinność i bagna. Może też być tak, że okupuję przybrzeżne partie moich niewielkich jezior w województwie świętokrzyskim. Różne łowiska, płytkie łowiska, i tylko jedno pozostaje wspólne: łowię na małe przynęty, 8, 10, 12 cm, i pewnie jako smutną ostateczność mam w pudełku 15-centymetrową gumę i tej samej długości jerka…
Powiadom znajomego:
Podczas majowego łowienia trafiają się takie miejsca, które bardzo trudno obłowić dużymi przynętami z uwagi na podwodną infrastrukturę. W półmetrowej czy metrowej wodzie skomplikowany układ lilii wodnych oraz towarzyszących im pnączy potrafi skutecznie wyeliminować część przynęt. Drapieżniki na płytkiej wodzie są ostrożne, więc jeśli tylko zaczepimy o takie pnącze, to prawdopodobnie „spalimy” swoje łowisko. Wychodzę z założenia, że im więcej podwodnego raba-nu, tym trudniej o ryby. Podobnie w przypadku łowisk, które zarastają podwodnym rdestem lub moczarką. W większości tych miejsc jeszcze da się łowić, ponieważ roślinność jest w fazie rozkwitu, ale rozmiar przynęt i możliwość ich poprowadzenia nad podwodną roślinnością zdają się być kluczowe dla powodzenia majowej misji.
Niezależnie od wody, w której łowimy, nie ma co narzekać, trzeba się dostosować. Płytkie, zarośnięte miejsca skupiają drobnicę, na której żerują drapieżniki. Dlatego też przynęty w rozmiarze 9, 10 czy 12 cm będą tutaj odpowiednie.
Lilie wodne i woblery
Jak już zaznaczyłem wyróżniam dwa typy majowych łowisk. Pierwsze to takie, które bogate są w lilie wodne i wymagają ode mnie łowienia woblerami twitchingowymi, najlepiej takimi, które schodzą maksymalnie do pół metra głębokości. Pamiętajmy, że szczupaki mają wzrok skierowany ku górze, więc przy dobrej przejrzystości nie ma dla nich zbyt wysoko poprowadzonej przynęty. Jeśli dodamy do tego, że twitche mają naturalną zdolność omijania podwodnych przeszkód, to mamy praktycznie przynętę idealną na taką wodę.
Kolorystyka przynęt zależy upodobań, choć widzę tutaj pewną zależność: w przejrzystej, klarownej wodzie doskonale sprawdzają mi się wszelkie barwy naturale. Im mętniejsza, mniej przeźroczysta woda, tym częściej sięgam po przynęty o jaskrawych, prowokujących barwach. Wyjątek od reguły stanowią naprawdę słoneczne dni, w których polecam złamanie schematu i przejście do misji zatytułowanej: „Golden Lambo”.
Sformułowanie to wymyślił mój kolega Darek podczas jednej z wypraw na duńskie szczupaki. Inspiracją były złote samochody marki Lamborghini, którymi tak chętnie w sieci chwalili się arabscy szejkowie. Łowiliśmy w słoneczny dzień na półtorametrowej, mocno prześwietlonej wodzie, gdzie szedłbym raczej w stonowane kolory lub takie, które na-zbyt nie rzucają się w oczy. Tymczasem Darek założył na swój zestaw niewielkiego, złotego, „oczojebnego” jerka, który odbijał od siebie chyba wszystkie docierające promienie słoneczne. Tego dnia zostałem zdeklasowany i poniosłem sromotną porażkę, łowiąc zaledwie dwie ry-by przy 8 rybach Darka. Dlaczego? Zdaniem Darka, kiedy szczupaki odprowadzają przynęty, a nie chcą ich zaatakować, to warto pokombinować z dodatkowym bodźcem. Złota przynęta, odbijająca wszelkie refleksy, może zadziałać niczym płachta na byka. Patent ten sprawdziłem wielokrotnie i, co ciekawe, na złotego jerka długości 12 cm złowiłem swoją życiówkę z bardzo płytkiej wody, mierzącą 115 cm o ponad 13 kg masy (szczupak widnieje na okładce grudniowego numeru „WW” z 2020 roku)!
A wracając jeszcze do woblerów twitchingowych - nie bójcie się na-prawdę płytkich miejsc. Szczupaki potrafią stać w lokacjach, które od-ruchowo byście pominęli. Ważne natomiast, by nie robić w nich nad-miernego hałasu. Wspomniane wcześniej rozmiary dadzą nam zasięg rzutowy i mało plusku podczas wpadania przynęty do wody. Dodatkowym atutem będzie krótki ster woblera. Podczas podszarpywania sprawi, że przynęta będzie pięknie „tańczyła” na boki. Wybierajmy woblery o akcji „suspending”, żebyśmy mogli na chwilę zawiesić je w toni.
Przy takim łowieniu rezygnuję całkowicie z przyponów …”
Na stronie 10 WW 5/26 Mateusz Pustuła zdradza jak łowić szczupaki w trudnych miejscach.