Leszcze z jezior i zalewów

Magdalena Szypulska: „Od lat zimy nie są już tak srogie, a ewentualne grudniowe przymrozki szybko odchodzą w zapomnienie. Dzięki temu coraz częściej możemy wędkować z brzegu również pod koniec roku. Daje to dużo możliwości, takich jak skorzystanie jeszcze z zezwolenia rocznego do wędkowania na PZW czy wodach Gospodarstw Rybackich. Inną opcją jest wybranie się nad łowisko prywatne. Jaki by to nie był wybór, to szansa na rybę jest, tylko trzeba przynajmniej spróbować ją wykorzystać.

Powiadom znajomego:

W obu przypadkach wybierając się nad wodę w grudniu zabrałabym ze sobą wędziska feederowe. Wędki z drgającymi szczytówkami, które dadzą o wiele więcej możliwości, niż chociażby wędki spławikowe. Feederem można bowiem bardzo precyzyjnie nęcić oraz łowić na odległościach 50-60 m, a nawet dalej, a pora roku może wymagać od nas dalekich i celnych rzutów.

Zacznijmy od wędziska

Wybór wędziska będzie zależny od łowiska. Im dalej chcemy zarzucić, tym wędka powinna być dłuższa. Feeder do zadań specjalnych może mieć długość 3,9 lub 4,2 m, ale to nie jest jedyny parametr, na który trzeba zimą zwrócić uwagę. Oprócz mocy wędki, która musi się dobrze załadować, aby koszyczek poleciał daleko i celnie, ważna będzie czułość szczytówki. Na duże dystanse niezbyt dobrym wyborem będzie szczytówka 0,25 lub 0,5 oz ponieważ jej drgania będą tłumić wysnuwanie żyłki i rzuty będą krótsze. Dodatkowo łatwo o wypadek i złamanie delikatnego wskaźnika brań. Z kolei zbyt twarda szczytówka nie wskaże słabych brań z dystansu. Aby uzyskać konsensus do dużych odległości wybieram szczytówki 0,75, ostatecznie 1 oz w połączeniu z plecionką na kołowrotku.

Kiedy plecionka, kiedy żyłka

Rodzaj linki wędkarskiej będzie miał znaczenie, niestety nie zawsze będzie możliwość użycia danego rodzaju. Plecionki są świetnym rozwiązaniem do łowienia na dużych dystansach.

Po pierwsze mała średnica przy dużej wytrzymałości ułatwia dalekie rzuty. Tarcie jest minimalne, nawet przy bardzo drobnych przelotkach, szczególnie występujących na szczytówkach. Po drugie praktycznie zerowa rozciągliwość, która sprawia, że branie jest prawie od razu przekazywane na szczytówkę i można błyskawicznie zareagować. Zmniejsza to też ilość sytuacji, w których nieduża ryba zassie haczyk, a my nie zauważymy brania. Mamy wtedy uwięzioną rybkę, która opada z sił, i zablokowany zestaw, który mógłby przecież skusić do brania większy okaz.

Jednak to, co jest plusem, dla mniej wprawionego wędkarza może stać się minusem. Brak rozciągliwości nie będzie wybaczał błędów! Oznacza to, że jeżeli weźmie większa ryba, łatwiej będzie ją stracić. Dlatego jeżeli dopiero uczysz się łowić plecionką, pomyśl o dowiązaniu strzałówki (odcinek żyłki dowiązanej do plecionki). Doda ona nieco amortyzacji. Nie tak dużej, aby nie widzieć brań, ale na tyle sporej, aby stanowić dodatkowe zabezpieczenie amortyzujące podczas holu. Długość dowiązanej strzałówki powinna mieć mniej więcej tyle co dwie długości wędziska. Grubość zaś powinna umożliwić zarzucanie koszyczka bez obawy o jego zerwanie. Ja do koszyków max. 50 g używam żyłki 0,24 mm. Im dalej i im ciężej, tym grubsza strzałówka.

Podczas zarzucania, za każdym razem, trzeba kategorycznie sprawdzić, czy plecionka nie owinęła się gdzieś na przelotce bo to grozi uszkodzeniem wędki. Pamiętajmy też, że nie na każdym łowisku można używać plecionek. Są zazwyczaj zabronione na łowiskach prywatnych.

Wspaniała plecionka ma też jeszcze jeden ogromny minus, który może ją eliminować całkowicie z wędkowania. Mianowicie jej sploty chłoną wodę, a przy częstych przymrozkach może to sprawiać, że będzie łatwo zamarzać w przelotkach lub na kołowrotku. Dlatego zawsze jestem przygotowana na różne scenariusze. Jest na plusie - używam plecionki. Jeżeli natomiast zapowiadają przymrozek, …”

Magdalena Szypulska na stronie 14 WW 12/25 zaprasza na leszcze z jezior i zalewów.

Podobne wiadomości