Czas czerwonookiej piękności

Tomasz Sikorski: „Wiosenne płocie to wdzięczny cel wędkarskich wypraw. Ryby, po lekkim zimowym  zastoju, z dużą gorliwością szukają pokarmu przed nadchodzącym tarłem. Ten stan, w zależności od tego, jaka była zima i jaka jest temperatura wody, przypada przeważnie na koniec kwietnia lub początek maja i może trwać nawet do czerwca. Warto zatem wykorzystać czas, w którym płocie chętnie wchodzą w łowisko i z ochotą pochłaniają kalorie.

Powiadom znajomego:

Często w swoich artykułach powtarzam, że kluczowa jest wiedza o akwenie, rybach i pogodzie. Oczywiście, podczas zawodów wędkarskich nie możemy sobie wybrać miejsca na brzegu i wtedy musimy odnaleźć się tam, gdzie nas posadzono. Natomiast jeśli jesteśmy na tzw. prywatnych rybach, powinniśmy wykorzystać naszą wiedzę o akwenie i usiąść tam, gdzie ryby będą żerować.

Kto szuka, nie błądzi

Jak rozpoznać takie miejsca? Płocie, jak większość karpiowatych, wiosną lubią te partie zbiornika, które są nasłonecznione. Czyli wybieramy łowisko, gdzie wschodzące słońce ogrzewa taflę wody. Najgorszym wyborem z kolei będzie brzeg osłonięty np. drzewami. Tam ryby pojawią się najpóźniej. Płocie bardzo chętnie żerują też przy nawietrznym brzegu, gdzie fala wymywa z brzegu pokarm. Dużą frajdą jest łowienie przy burtach na sporej głębokości. Nawet niewielkie ryby z głębin potrafią pęknie powalczyć. Bardzo dobrym rozwiązaniem będzie również użycie wędki odległościowej i szukanie ryb daleko od brzegu, ale o tym kiedy indziej.

Warto wspomnieć, że powszechna niegdyś płoć, ryba młodzieżowa, na której wszyscy uczyliśmy się wędkarstwa, nie jest już takim łatwym celem. Wiele akwenów zmieniło swoją specyfikę i więcej w nich obecne krąpi i leszczy, o płoć dużo trudniej.

Płoć wymaga finezji

Gdy wiemy, gdzie znaleźć ryby, powinniśmy się do wędkowania dobrze przygotować. Wiosenne łowienie płoci jest piękne, bo delikatne, subtelne i wyrafinowane. To nie są odkurzacze, które zasysają wszystko, co im wrzucimy do wody. Sprzęt do łowienia płoci powinien być tak dobrany, aby dawał nam przyjemność z wędkowania i pozwolił kontrolować podanie przynęty. Warto również brać pod uwagę, że w kwietniu w nasze łowisko może wejść fajny bonus w postaci jazia, lina lub karasia.

Na płocie wybieram się przeważnie z batem lub tyczką. To podstawowa broń na wiosenne ryby. Dzięki temu mogę precyzyjnie i szybko podawać przynętę w zanęcone miejsce. Nie rezygnuję jednak z metody odległościowej, która nie raz, szczególnie wiosną, uratowała mi skórę, bo ryby były jedynie w zasięgu wędki do łowienia na długim dystansie.

O odległościówce  napiszę innym razem, bo to temat obszerny. Teraz skupmy się na wędkach bez kołowrotków.

 

Bat - szybki i prosty

Wędki typu bat do połowu płoci powinny mieć od 4,5 do 6 m (w zależności od głębokości łowiska). Do wędkowania na głębokich gliniankach i żwirowniach może być potrzebna wędka o długości nawet 7 m, ale to wyjątkowe sytuacje. Dobór długości bata do głębokości łowiska powinniśmy dokładnie przemyśleć. Zbyt długi kij na płytkiej wodzie równa się luźna żyłka, nieprecyzyjne rzuty, spływanie zestawu na wietrze i słaba kontrola. Pamiętajmy, że wiosną nad wodą często zastaniemy podmuchy wiatru. Myślę, że 1-1,5 m luźnej żyłki powinno być optymalną wartością, aby zapewnić pełną kontrolę zestawu.

Zestaw do bata, moim zdaniem, powinien być …”

Na stronie 10 WW 4/26 Tomasz Sikorski zaprasza na wiosenne płocie z batem lub tyczką.