Duża przynęta – duża ryba

Piotr Trzciński : „Jesień, to dla mnie absolutnie magiczny czas jeśli chodzi o wędkowanie. Poranek przynosi bowiem chłód, za którym kryją się nie-zwykle ekscytujące przygody nad wodą. Lubię ten okres nie tylko za szansę na spotkanie z rekordowymi i bardzo silnymi szczupakami, ale przede wszystkim za to, jak jesień rysuje nam krajobraz. Chłodne, mgliste początki dnia to gotowe obrazy, które tworzy dla nas matka natura.

Powiadom znajomego:

Teraz jesteśmy z naturą „sam na sam”, w asyście chłodnego wiatru i zapachu jesieni- właśnie tak przyroda przygotowuje się na przyjście zimy. Dla nas, wędkarzy, to jedna z najbardziej oczekiwanych pór roku, bo właśnie teraz do gry wkraczają szczupaki w swojej najlepszej formie. To nie oznacza, że zadanie skuszenia ich do brania jest łatwiejsze, dodaje tylko pikanterii tej niezwykłej otoczce i sprawia, że każde spotka-nie z cętkowanym i zębatym „królem polskich wód” smakuje zupełnie inaczej niż wiosną czy latem.

Jesień w życiu szczupaka

Szczupak to drapieżnik, który przez cały rok kieruje się prostym instynktem - zdobyć energię potrzebną do przetrwania. Jesienią zmieniają się jednak nie tylko kolory liści na drzewach, ale również podwodny świat. Temperatura wody spada, a wraz z nią metabolizm ryb spokojne-go żeru zwalnia. Szczupaki wykorzystują okazję, by zdobyć jak najbardziej kaloryczny posiłek i bez większego wysiłku zgromadzić zapasy energii na zimę. To idealny moment na to, by sięgnąć po duże przynęty, które często są pomijane przez wędkarzy. Powiedzenie „duże ryby potrzebują dużych przynęt” staje się teraz jeszcze bardziej prawdziwe i… skuteczne.

Można wyróżnić trzy okresy jesieni. Wczesna, czyli wrzesień i początek października, to jeszcze czas płytkich zatok, trzcin i podwodnych łąk. Środkowa jesień, przypadająca na drugą połowę października, oznacza migrację drobnicy w głębsze partie zbiorników. Wtedy szczupak prze-nosi się w okolice spadków dna i podwodnych górek i to właśnie na te-go typu miejscach powinniśmy się skupić. Drobnica będzie korzystała z bliskości podwodnej roślinności, szukając schronienia, a głodny szczupak będzie kręcił się w okolicy, pilnując swego pożywienia i od czasu do czasu pożerając bardziej smakowite kąski. Późna jesień, czyli listo-pad aż do pierwszych przymrozków, to okres głębszych stanowisk. Drapieżnik szuka wtedy miejsc, w których może liczyć na obfitość ofiar i spokój, a temperatura wody będzie dużo bardziej stabilna.

Pamiętajmy, że to właśnie jesień daje największe szanse na spotkanie z okazami, które mogą stać się naszym nowym rekordem. By tak się jednak stało, nie możemy iść na kompromis i liczyć na wiele spektakularnych brań. Jesień uczy cierpliwości nad wodą. Okresy żerowania szczupaków są zdecydowanie krótsze i czasem na jedno branie musimy czekać kilka godzin sukcesywnego i - co ważniejsze - konsekwentnego obławiania wytypowanych wcześniej miejsc. Różnica jest jednak taka, że będziemy mogli liczyć na piękne ryby i wymagający hol, który na długo zapadnie w naszej pamięci.

 

Szukamy jesiennego zębacza

Kluczem do sukcesu niewątpliwie jest taktyka, jaką przyjmiemy jesienią. Oczywiście ma ona znaczenie przez cały rok, ale w mojej ocenie jesienią nabiera zupełnie nowego wymiaru. Latem jesteśmy w stanie bowiem poszukiwać szczupaków w wielu miejscach, szczególnie jeśli mówimy o małych i średnich osobnikach, które dodatkowo reagują na wiele przynęt i to bez względu na ich rozmiar. Jesienią powinno zmienić się nasze spojrzenie na dane łowisko, a my powinniśmy dużo większą uwagę przykładać do zmian temperatury, ciśnienia i tego, jak migruje białoryb. Każdy zbiornik rządzi się oczywiście swoimi prawami, ale są schematy, które pozwolą nam nieco lepiej odnaleźć się na wodzie podczas polowania na jesienne szczupaki.

1. Zaporówki

Ja najczęściej jesienią odwiedzam zbiorniki zaporowe, które wymagają od nas doskonałej znajomości ukształtowania dna i zachowania ryb. Oczywiście dziś, w dobie doskonale rozwiniętej elektroniki, zadanie to jest dużo łatwiejsze, bo korzystając z sonarów tradycyjnych i bocznych jesteśmy w stanie nie tylko określić, jak układa się linia spadków, ale przede wszystkim czy w danym miejscu grupuje się drobnica, a więc nasz główny cel poszukiwań. Rzecz jasna nie jest tak, że bez elektroniki stoimy na przegranej pozycji, ale z pewnością wymaga to dłuższej obserwacji i poszukiwań. Nieco ułatwić może nam jesienne słońce, które wciąż będzie przyciągało do powierzchni drobnicę, która tym samym zdradzi miejsce swojego bytowania. Jedno jest pewne - tam, gdzie bę-dzie drobnica, z pewnością będzie też drapieżnik, który w tym okresie nie będzie odpuszczał swojej „stołówki” i zawsze będzie kręcił się w pobliżu.

 

W drugiej połowie września i z początkiem października obławianie w zbiornikach zaporowych rozpoczynam od płytkich zatok, trzcinowisk i podwodnych łąk, które wciąż jeszcze są obecne pod wodą i dają schronienie rybom. Wraz ze spadkiem temperatur przesuwam się na spady i krawędzie podwodnej roślinności oraz blatów. Idealne miejsce to takie, gdzie zaraz za linią roślin rozpoczyna się ostry spadek, np. z 2 na 4 metry. Takim miejscom poświęcam najwięcej uwagi i nie zraża mnie brak szybkich brań. Staram się opływać wytypowane miejsca i „wstrzelić” się w okienko żerowania szczupaków. Jesienne doświadczenie już nie raz pokazało mi, że konsekwencja w dłuższej perspektywie czasu po-płaca i nie warto, będąc już na wodzie, diametralnie zmieniać założonej wcześniej taktyki i nerwowo poszukiwać ryb. Często wtedy schodzimy z wielkością przynęty bądź typujemy błędne miejsca w imię powiedzenia: „gdzieś muszą być”. Najczęściej okazuje się, że są dokładnie tam, gdzie ..."

Piotr Trzciński na stronie 16 WW 11/25 zdradza swoje sposoby na metrówki.

Podobne wiadomości