Sum 292 cm - Nowy rekord Polski! Adrian Gontarz i Krzysztof Pyra

Wędkarski team Adrian Gontarz i Krzysztof Pyra, w czasie Teamowych Zawodów Spinningowych z cyklu „Puchar Mikado” rozegranych w dniach 18 - 19 października 2025 r. w Łowisku Specjalnym Rybnik, złowili gigantycznego suma mierzącego 292 cm! Rekordowy sum został złowiony metodą spinningową z łódki z pomocą technologii live. Z pewnością ten połów przejdzie do historii wędkarstwa, nie tylko w Polsce, ale i na świecie, bo sum złowiony przez Adriana Gontarza i Krzysztofa Pyrę jest nie tylko nowym długościowym rekordem Polski w tym gatunku (przypomnijmy, że do tej pory rekord należał do Władysława Bombika, który w 2017 roku złowił suma 259 cm), ale też prawdopodobnie najdłuższym sumem złowionym na wędkę na świecie.

Powiadom znajomego:

Adrian Gontarz: „Zarówno ja, jak i mój teamowy kolega, wędkarstwem zaraziliśmy się we wczesnym dzieciństwie. Wędkowali nasi najbliżsi, ojcowie, dziadkowie i wujostwo, wędkarska pasja przechodziła z pokolenia na pokolenie. Początkowo obaj łowiliśmy na spławik, trochę z gruntu, jednak od chwili, gdy poznaliśmy metodę spinningową, to praktycznie całą swoją energię ukierunkowaliśmy na drapieżniki. Przyszły wędkarskie sukcesy, bywało też, że trzeba było przełknąć gorycz porażki. Z czasem wędkarstwo stało się ważną częścią mojego życia, podobnie jak kolegi Krzysztofa. Nasze drogi wielokrotnie się przecinały, często wspólnie wędkowaliśmy, wspieraliśmy się, a także inspirowaliśmy. W gronie bliskich kolegów, podobnych do nas zapaleńców, powstała idea powołania do życia Polskiej Akademii Wędkarstwa. Jej misją jest promowanie wędkarstwa jako zdrowego, edukacyjnego i ekologicznego hobby, które łączy ludzi z naturą, wspiera ochronę środowiska i rozwija umiejętności łowieckie. Zajmujemy się także promocją wędkarstwa wśród młodzieży.

Nasza wędkarska aktywność to głównie spinning, łowimy szczupaki, sandacze, okonie, rzadziej sumy, jednak staramy się zorganizować w roku kilka wypadów, których celem jest złowienie właśnie tego ostatniego drapieżnika. Nie stronimy od startów w zawodach spinningowych, udział w imprezach tego typu to świetna promocja naszej działalności. Jako Akademia zorganizowaliśmy także w czerwcu minionego roku zawody Lublin Predator Cup.

Jesienią ub. r. dość niespodziewanie wypłynął temat zawodów na Rybniku, w których, trochę spontanicznie, postanowiliśmy wziąć udział. Słyszeliśmy legendy o rekordowych karpiach i sumach pływających w tym łowisku. Jednak ani ja, ani kolega, nie mieliśmy wcześniej styczności z tą wodą, więc przed zawodami czuliśmy ekscytację.

Nie ukrywam, że jechaliśmy tam z nadzieją, że złowimy ładnego suma. Zawody trwały dwa dni, 18 i 19 października. W czasie pierwszej tury było zimno, co jakiś czas padał deszcz, silny wiatr wzbudzał duże fale na zbiorniku. Ten dzień spędziliśmy głównie na rozpoznaniu łowiska, sondowaliśmy dno, badaliśmy strukturę dna, a także szukaliśmy ryb. Widzieliśmy ogromne, zwarte stada dużych karpi i tołpyg. Zdawaliśmy sobie sprawę, że receptą na sukces może być wyszukanie pomiędzy ni-mi takich miejsc, gdzie stoją drapieżniki i czatują na swoje ofiary. Drugiego dnia pogoda była lepsza, postanowiliśmy obławiać te miejsca, które dobrze rokowały w czasie rozpoznania. Sumy widzieliśmy w kilku miejscach, ale jeden z rejonów łowiska ocenialiśmy jako szczególnie obiecujący. Sumy wypływały z niego na pewien czas, a następnie wracały w to samo miejsce. Widzieliśmy też, że pośród ryb średniej wielkości kręcą się dużo większe drapieżniki. Ocenialiśmy, że mają około dwóch metrów. Te ryby krążyły w okolicach dna, w tym rejonie łowiska było około 5-6 m głębokości.

Podawaliśmy im przynęty gumowe wielkości 25 - 30 cm na typowo sumowym zestawie, z plecionką o średnicy 0,60 mm na kiju o c. w. do 200 g. Ryby jednak nie reagowały na podawane przynęty, w związku z tym sięgnęliśmy po inny, zdecydowanie lżejszy zestaw z plecionką 0,24 mm na kołowrotku zmontowanym na wędzisku o c. w. do 80 g. To był strzał w dziesiątkę – kilka rzutów i na dużą, klasyczną wahadłówkę doczekaliśmy się wreszcie upragnionego brania. Sum był naprawdę duży, po sile z jaką walczył oceniliśmy, że mógł mieć około 2,5 m. Niestety, po niemal godzinnym holu ryba się spięła.

Trudno wyrazić słowami naszą frustrację i rozczarowanie, ale po chwili załamania postanowiliśmy walczyć dalej. Zamieniliśmy się rolami, kolega Krzysztof usiadł za sterami, ja przejąłem wędkę. Napłynęliśmy z powrotem na to szczęśliwe dla nas miejsce, zmieniłem przynętę na 25-centymetrową gumę Berkley’a Pulse Shad. Pierwszy rzut, drugi… Jest, potężne uderzenie, mamy rybę na wędce! Zaczęła się dramatyczna, mordercza walka z gigantyczną rybą, która, jak się później okazało, trwała 2,5 godziny. Ryba nie walczyła jakoś szczególnie dynamicznie, ale dla nas głównym wyzwaniem była jej masa. O ile w pierwszej części holu ryba próbowała odjeżdżać, to gdy już się zmęczyła, to po prostu osiadała na dnie i problemem było poderwanie jej i uniesienie, by można było dokonywać jakiś manewrów.

W końcu znalazła się w pobliżu naszej łodzi i zobaczyliśmy ją po raz pierwszy w całej okazałości. To był niesamowity moment, bo potwierdziły się nasze podejrzenia, że mamy do czynienia z rybą o rekordowych rozmiarach. Sum był po prostu gigantyczny! Po trzech nieudanych próbach podebrania go na otwartej wodzie za szczękę (sum miał żuchwę tak grubą, że nie było możliwości by objąć ją dłońmi) zdaliśmy sobie sprawę, że jest to po prostu niewykonalne. Podjęliśmy z kolegą decyzję, że spłyniemy z nim do brzegu i spróbujemy go tam wylądować. To było karkołomne zadanie.

W tej misji szczególną rolę odegrały umiejętności kolegi Krzysztofa, który cały czas musiał umiejętnie manewrować łodzią, bo sum, jak to ryby tego gatunku mają w zwyczaju, szukał każdej okazji, żeby schronić się pod łodzią lub zaplątać linkę w śrubę. Myślę, że mieliśmy dużo szczęścia, że udało się uniknąć tych wszystkich niebezpieczeństw. Od miejsca, w którym sum wziął, aż do miejsca lądowa tego kolosa na brzegu, mieliśmy około 300 m. W czasie spływania ryba odjeżdżała na boki, uciekała, murowała do dna, a my cierpliwie, kroku po kroku,  sprowadzaliśmy ją do łodzi. Każdy taki cykl przybliżał nas do brzegu.

W końcu wszystko skończyło się szczęśliwie i ryba znalazła się na brzegu. Tu mogliśmy dokładnie ją zmierzyć, była też okazja do zrobienia zdjęć i filmów. 292 cm - tyle mierzył nasz sum. Szok! Prawdziwa bestia! Swój własny rekord życiowy pobiłem o ponad metr, choć już po zawodach na Rybniku, w czasie wyprawy do Hiszpanii nad Ebro, złowiłem 25 sumów z których największy mierzył 226 cm. Największy sum kolegi Krzysztofa mierzył około 230 cm.

Wiedzieliśmy, że złowiony przez nas sum jest większy od rekordy Polski, ale nurtowało nas pytanie, czy kiedykolwiek został złowiony na wędkę większy sum od naszego? Co prawda nie istnieje żadna oficjalna baza wędkarskich rekordów świata, ale mieliśmy informację, że Włoch Alessandro Biancardi w 2023 roku złowił suma o długości 285 cm w rzece Pad i w wielu źródłach ta ryba była uznawana jako najdłuższy sum złowiony na wędkę. Złożyliśmy wniosek do organizacji IGFA (International Game Fish Association), która notuje rekordy wędkarskie w różnych kategoriach, jednak aby ryba mogła zostać uznana musiałaby zostać zważona na certyfikowanej wadze. Według IGFA rekordem w kategorii „alltackle” jest sum ważący 134,97 kg złowiony w 2010 roku w rzece Pad we Włoszech, łowcą tej ryby jest Attila Zsedely. Niestety, IGFA nie podaje, ile mierzyła ta ryba. Wysłaliśmy także zgłoszenie do słynnej Księgi Rekordów Guinnessa, wiedzieliśmy bowiem, że są w nie odnotowywane także  rekordy wędkarskie, lecz zgłoszenie nie zostało przyjęte, bo właściciele Księgi zmienili politykę i wszystkie kategorie rekordów dotyczące zwierząt, w tym między innymi z łowieniem oraz polowaniem, nie będą już odnotowywane.”

 

Decyzją Komisji Rekordowych Połowów Adrian Gontarz i Krzysztof Pyra otrzymają nagrody ufundowane przez firmę Konger: kołowrotek Konger Spirado Carp&Feeder Long Cast 630 oraz żyłkę Konger Metron Specialist Pro Carp & Feeder 0,28/150.

Galerie łowców znajdziecie na stronie 6 WW 1/26. 

Czekamy na twoje rekordy! https://wiadomosciwedkarskie.com.pl/rekordy-na-plan/zglos-okaz