30 grudnia 2025, 00:26
4 minuty czytania
Wiadomosci Wędkarskie
Dariusz Zgnilec: „Jeszcze do niedawna moje styczniowe wędkarstwo skupiało się na dwóch opcjach: po pierwsze pstrągi potokowe na Roztoczu, po drugie trocie na Pomorzu. Uwielbiam przemierzać kilometry wzdłuż potoków i rzek polując na okazy obu wspomnianych gatunków. Naprawdę jest to dla mnie relaks. W ostatnich latach, z racji większej ilości obowiązków i co się z tym wiąże brakiem czasu, zacząłem szukać alternatywy, która zaspokoi mój wędkarski głód, pozwoli zrelaksować się i pochłonie mniej czasu. Żarówka nad moją głową zaświeciła się momentalnie - tęczaki.
Powiadom znajomego:
Szybka analiza pod kątem wyłowienia się, ograniczonego czasu, odległości i dostępności łowisk... Wynik analizy? Wszystko przemawia na tak! Z racji tego, że w promieniu kilkudziesięciu kilometrów od miejsca zamieszkania mam co najmniej 2 łowiska z dużą ilością ryb, zostaje już tylko kwestia wyboru. Żeby nie było tak pięknie, to jest oczywiście też jakieś „ale”, np. czy łowisko nie będzie zamarznięte, bo przecież mamy kalendarzową zimę. Tak, może być to problem, ale z doświadczenia wiem, że gospodarze tego typu łowisk najczęściej panują nad sytuacją i przy niewielkich temperaturach minusowych nie pozwalają żeby łowisko zamarzło. Nawet jeżeli tak się stanie po nocnych przymrozkach, to z rana lód jest rozbijany i ściągany, żeby łowisko było gotowe dla wędkarzy.
Z racji krótkiego dnia i raczej niskiej temperatury proponuję wcześniej w domu przygotować sobie optymalne 2 zestawy do łowienia, dzięki czemu będziemy mieć więcej czasu na łowienie, a poza tym składanie zestawu w taką pogodę nie należy do przyjemności.
Przygotowania
Dwa optymalne zestawy - no właśnie, co to znaczy? Ja preferuję 2 wędki: jedna wklejka z ciężarem wyrzutu do 3 g, a druga tubularna (nie wklejka) również z c. w. do 3 g. Na pewno warto zwrócić uwagę żeby w wędkach były w miarę duże przelotki, co pozwoli uniknąć ich szybkiego zamarzania i tym samym ciągłego pozbywania się lodu. Co do kołowrotków to nie mam tu specjalnych wymagań. Mały, w rozmiarze 1500, z przednim hamulcem w zupełności wystarczy. Przed wyjazdem warto sprawdzić, czy rolka pracuje jak należy, żeby podczas łowienia nie okazało się, że zamarzła i będziemy mieli problem z plątaniem się linki. Jeżeli mówimy o lince, to w przypadku styczniowych łowów w minusowej temperaturze tylko żyłka, gdyż plecionka będzie nabierała wody, zamarzała, przenosiła wodę na przelotki i rolkę kołowrotka, co z pewnością będzie utrudniało nam łowienie.
Przynęty
Łowienie tęczaków zimą całkowicie różni się od letniego łowienia. W zimie ryby są masywne, silne, ale spowolnione i nie tak agresywne, jak w innych porach roku. Zazwyczaj przebywają w dolnych partiach wody i mają wydłużony czas reakcji na prezentowaną przez nas przynętę. W związku z powyższym proponuję skupić się na bardzo wolnym prowadzeniu przynęty blisko dna. Moim zdaniem w tym przypadku najlepiej będą sprawdzały się gumy uzbrojone bardzo lekką główką jigową. Na jednym zestawie powinna znaleźć się krótka przynęta (około 3,5 cm) typu „larwa”, zaś drugi zestaw możemy uzbroić w długą, nawet 7 – centymetrową imitację pijawki. Ważne, żeby gumy były wykonane z bardzo miękkiego materiału, gdyż niemrawe tęczaki dłużej „smakują” przynętę, a miękka guma nie wzbudza podejrzeń, że coś jest nie tak. Myślę, że 5 kolorów w zupełności wystarczy: biały, czarny, seledynowy, różowy i żółty. Do zbrojenia gum używam własnoręcznie robionych główek na specjalnych hakach trout area dociążonych wolframowym koralikiem. Polecam bezzadziorowe haki Area Hook Type XII Jiggy Barbless i M-Craft Trout Jig w rozmiarach 4, 6, 8 w kolorze czarny nikiel. Koraliki wolframowe dostępne są w wielu różnych kolorach. Ja, zimą najchętniej stosuję czarne, seledynowe lub białe w średnicach od 1,5 mm do 2,5 mm.
Łowimy
Po wykonaniu rzutu czekam aż przynęta opadnie na dno i dopiero wtedy zaczynam ją zwijać. „Zwijać” to za dużo powiedziane, gdyż tak jak wspomniałem pośpiech zupełnie nie jest tu wskazany. Kręcę korbką kołowrotka bardzo powoli, krótkimi ruchami, z bardzo częstymi pauzami. Musimy wyobrazić sobie, że nasza przynęta…”
Na stronie 40 WW 1/26 Dariusz Zgnilec opisuje jak łowić komercyjne pstrągi.