19 grudnia 2025, 12:51
5 minut czytania
Wiadomosci Wędkarskie
Mateusz Pustuła: „Styczeń nie musi być nudny, choć nie jest to mój ulubiony miesiąc w roku. Na pstrągi ruszę dopiero w lutym, trocie są dla mnie zbyt daleko (uroki mieszkania na południu), okonie łowione z lodu coraz mniej prawdopodobne z uwagi na zbyt ciepły klimat. W związku z tym szukam alternatywy dla wędkarskiej wegetacji. Wbrew pozorom nawet zimą ryby muszą coś jeść. Okienka żerowania są krótkie, ale są i tylko dobraniem odpowiedniej metody i obecnością nad wodą można się dopasować do chimerycznych i trudnych ryb.
Powiadom znajomego:
Nie będę wprowadzał literackiej fikcji pisząc, że styczeń to doskonały miesiąc na spinningowe wypady. Wręcz przeciwnie - jest do dla mnie jeden z najtrudniejszych miesięcy w roku. Wędkarsko niezwykle wymagający, przede wszystkim z uwagi na warunki atmosferyczne i moc-no ospałe ryby. Kiedy metabolizm zwalnia okienka żerowania są nie-zwykle rzadkie a przenikliwe zimno sprawia, że każda minuta nad wodą staje się trudna do wytrzymania. Zapewne dlatego w tym okresie nie spotkamy zbyt wielu spinningistów. Często się zdarzało, że chodząc nawet kilka kilometrów wzdłuż rzeki nie spotykałem nikogo. Podobnie na zbiornikach zaporowych lub dużych jeziorach. Pogoda i naprawdę mało aktywne ryby sprawiają, że wielu wędkarzy rezygnuje z łowienia. Jeśli dodamy do tego temperaturę na pograniczu zera stopni i marznące przelotki oraz plecionkę, to mamy wszystko to czego naprawdę nie lubimy w zimowym wędkowaniu. Usilnie szukam w swojej głowie plu-sów, ale ich nie znajduję. Wiem natomiast jedno - uzależnienie jest silniejsze od racjonalizmu, więc jako „osobnik” uzależniony od wędkarstwa po prostu w ciągu tygodnia muszę wybrać się nad wodę, choćby na kilka godzin, żeby podpisać listę obecności.
Po takim wstępie trudno o optymizm, ale jak zawsze na najbardziej wy-trwałych (również czytających ten artykuł) czeka nagroda. Na południu Polski nie ma zbyt wielu spinningowych możliwości. Pstrągi zaczną się od lutego, szczupaki, sandacze mają zasłużoną przerwę, łowiska w stylu Trout Area stanowią chwilową odskocznię, pozostałe gatunki (np. trocie) są zbyt daleko. Co zostaje? Okonie!
Co robią okonie?
To właśnie zimowe miesiące wynagradzały mi poniesiony trud może nie najdłuższymi, ale na pewno najgrubszymi okoniami. Co ważne z etycznego punktu widzenia: nie wszystkie złowione ryby to samice po brzegi nabite ikrą. Wiele złowionych w tym okresie ryb to samce, które późną jesienią napychały brzuchy żeby przetrwać najtrudniejszy, zimowy okres. W zależności od łowiska miały konkretne upodobania pokarmowe - żerowały na rybach, bezkręgowcach, larwach lub skorupiakach (np. rakach). Okres ten pozwolił im na zbudowanie konkretnej masy, ale spowodował również to, że ryby te są mniej aktywne. Oczywiście okonie nadal żerują, lecz w zimie mają krótkie okresy aktywności.
Moim zdaniem wiele okoni „zimuje”, czyli przemieszcza się w najgłębsze partie łowiska, osiada na dno i ogranicza aktywność. To typowa strategia oszczędzania energii i dostosowania do małej dostępności po-karmu. Nie oznacza to, że wszystkie okonie w danym łowisku są wtedy w bezruchu. Część może migrować i przemieszczać się w obrębie głęb-szych stref, poszukując bezpiecznych miejsc lub resztek pokarmu. Wy-daje mi się, że okonie zimą niekoniecznie całkowicie „zawieszają aktywność” — ich zachowanie zależy od warunków zbiornika: głębokości, natlenienia, dostępności kryjówek i pokarmu. Swoje wnioski biorę stąd, że przez dwa sezony, kiedy przez chwilę w styczniu i lutym można było łowić na lodzie, zabieraliśmy ze sobą echosondę z sonarem „live”, pozwalającą w czasie rzeczywistym oglądać to, co dzieje się pod wodą. Wiercąc kolejne dziury zauważyliśmy, że część okoni istotnie była mocno przyklejonych do dna, ale duża część pozostawała aktywna i, jak na warunki zimowe, dość szybko się przemieszczała. Co więcej – nie zawsze jest tak, że zimą okonie łowi się jedynie w głębokich zimowiskach. Wielokrotnie zdarzało mi się bowiem łowić te piękne ryby na płytkiej wodzie. Przykładowo w zbiorniku, w którym jest stare, głębokie koryto i głębsze partie wody przy zaporze (8 – 10 m) z powodzeniem łowiłem piękne okonie na wodzie dwu i trzymetrowej. Jeżeli metabolizm zwalnia, żerowanie jest rzadsze i preferowane są pokarmy ła-twe do zdobycia: drobne bezkręgowce, larwy, skorupiaki, robaki czy małe rybki. Być może część ryb szuka ich również w płytszych partiach zbiornika.
Menu
Możliwe, że to właśnie ten aspekt jest jednym z najważniejszych, a więc dopasowanie przynęt tak, żeby jak najlepiej naśladowały naturalny pokarm występujący w danym zbiorniku.
Zanim więc przejdziemy do omówienia metod przypominam po raz kolejny, że nasze spinningowanie przypada na najtrudniejszy okres zimowy. Oznacza to, że ryby nie będą już aktywnie podążały za naszymi przynętami. Dlatego, zanim w ogóle pomyślę o samej metodzie, staram się odpowiedzieć na jedno ważne pytanie: co w danym zbiorniku może być dla okonia pożywieniem o tej porze roku?
Zimowy spinning to nie jest pogoń za aktywnymi drapieżnikami, tylko próba dotarcia do …”
Mateusz Pustuła na stronie 12 WW 1/26 zaprasza na okonie.