11 grudnia 2025, 12:56
4 minuty czytania
Wiadomosci Wędkarskie
Marek Szymański: „W poprzednim odcinku zaproponowałem prawidłowe zmontowanie spinningowego zestawu sumowego i trociowego. A ponieważ mamy późną jesień, porozmawiajmy o pozostałych dużych drapieżnikach, jakie łowimy w rzece, czyli sandaczach, boleniach i szczupakach. Ich wielkość, temperament oraz sposoby łowienia pozwalają na użycie jednego uniwersalnego zestawu a różnice tkwią jedynie w szczegółach.
Powiadom znajomego:
Specyficzne warunki rzecznego łowienia sprawiają, że nieczęsto, a w zasadzie nigdy nie używamy na tego rodzaju łowiskach bardzo dużych i ciężkich przynęt, często stosowanych przez jeziorowych łowców szczupaków. Tym samym nie ma tu potrzeby stosowania bardzo mocnych wędzisk i zasadna jest ujednolicenie zestawu na wszystkie wymienione we wstępie drapieżniki. Jeśli więc nie chcemy zabierać na łódkę lub na wyprawę brzegową kilku wędek, co z pewnością nieco poprawiłoby komfort łowienia konkretnymi typami przynęt, to śmiało poradzimy sobie jednym zestawem o niezmiennych od lat parametrach.
Uniwersalna trzydziestka
Takim uniwersalnym narzędziem jest wędzisko o masie wyrzutowej ok. 30 g. Czasem będzie to nico więcej, czasem nieznacznie mniej, co zależy od firmy i konkretnego modelu, ale kij o takiej mocy obsłuży większość przynęt stosowanych w rzece na wszystkie duże drapieżniki oprócz sumów. Do takiego wędziska najlepiej pasują kołowrotki klasy 3000 lub 4000. Zwykle różnią się one tylko wielkością szpuli przy tej samej przekładni, co sprawia, że modele 4000 są szybsze, ale też mają odczuwalnie mniejszą moc. Wędzisko 30-gramowe ma też sporą tolerancję na grubość plecionki, co z kolei pozwala łowić nim w różnych warunkach. Doskonale więc współpracuje zarówno z boleniową plecionką 0,12 mm jak i używaną przy burtach sandaczowo-szczupakową plecionką 0,18 – 0,20 mm. Jeśli więc mogę na łódkę zabrać kilka wędzisk, to oprócz wędek sumowych będą to zwykle dwie trzydziestki różniące się jedynie plecionką i metalowym przyponem kończącym zestaw na zębate drapieżniki. Ale ponieważ trzydziestka trzydziestce nierówna, więc ta przeznaczona na sandacze i szczupaki ma nieco więcej ,,mięsa”, czyli grubszą ściankę blanku, jest nieco wolniejsza od boleniowej i ma głębszą amortyzację. Taka trzydziestka bez problemu też radzi sobie z przeciążeniem 12-cm gumą uzbrojoną w główkę 35 g, często niezbędną przy burtach, i nie klęknie pod sumowym przyłowem.
Długo czy krótko
To czy ta 30 będzie miała 200 czy 270 cm zależy głównie od preferencji wędkarza, ale przy łowieniu z brzegu raczej nie ma wyboru, gdyż dobrze połowimy przy burcie lub obłowimy przelew jedynie wędziskiem 270 cm lub dłuższym. Z łodzi możemy zejść z długością, choć i tu, przy łowieniu w rzece, dłuższe wędzisko ma więcej zalet niż wad. Jedyne wady to nieco większa masa i mniej wygodne podbieranie ryby. Nie ma też potrzeby używać długiego wędziska np. podczas późnojesiennego obławiania płytkich sandaczowych przykos i blatów z ledwie płynącą wodą. Ale już w październiku, gdy sandacz jeszcze lubi wysokie podbicie, lubi też grube świecące piaskiem burty, a poprowadzenie gumy ścieżką pomiędzy zaczepami wymaga od wędziska sporej manewrowości, długość 240 jest tą minimalną. Dłuższe wędzisko lepiej też sprawdzi się podczas jesiennego łowienia szczupaków. Łatwiej nim poprowadzić gumę w punktowych miejscach, czy to u nasady ostrogi, czy w dołku za zatopionym krzakiem – również z łodzi.
Na kołowrotku
Już wspomniałem, że plecionka sandaczowa ma grubość ok 0,18 mm, a boleniowa 0,12 mm. Z brzegu, jeśli łowimy w różnych miejscach, lubimy rzucić woblerem – chlapakiem na przelew za boleniem, a zaraz potem obłowić głębszym woblerem sandaczową opaskę bądź gumą szczupakowy kącik, to warto te grubości wypośrodkować. Na sandacze i szczupaki oraz w trudnych i czepliwych miejscach, zwłaszcza jeśli jest możliwość sumowego przyłowu, teoretycznie można użyć…”
Marek Szymański na stronie 40 WW 12/25 zdradza jaka powinna być dobra wędka specjalisty
na szczupaki, sandacze i bolenie.