Method feeder nawet zimą

Mateusz Pustuła: "Łowienie na method feeder w styczniu jest możliwe, ale należy pamiętać o kilku istotnych zasadach. Oczywiście zimą, podobnie jak w pozostałych porach roku, stawiam przede wszystkim na zbiorniki komercyjne. Z jednej strony szanse na spotkanie z rybą są dużo większe, z drugiej natomiast, gdy rybostan jest bogatszy, niż w zbiornikach ogólnodostępnych, a samo łowisko ma w miarę równą głębokość, to zlokalizowanie ryb nie jest tak trudne. W okresie wędkarskiej „posuchy”, przy corocznym braku pokrywy lodowej i możliwości grania mormyszką, takie pójście na łatwiznę uważam za usprawiedliwione.

Powiadom znajomego:

Zresztą z tym „pójściem na łatwiznę” bym nie przesadzał. Tym bardziej, że zamiast wystawiać się na złowrogie pasmo pogodowych szaleństw, dużo łatwiej byłoby spędzić ten czas w domowym cieple. Temperatura w  okolicy 0 stopni (lub nierzadko na minusie) nie będzie nas rozpieszczać, ale czego nie robi się dla ukochanej pasji.

 

Karty rozdaje wiatr

Zazwyczaj łowię na wodach płytkich, o w miarę równej głębokości, gdzie trudno znaleźć jakiekolwiek większe zagłębienia czy spadki dna. Warto natomiast pamiętać, że jeśli jest to możliwe, do łowienia w styczniu wybierajmy miejsca możliwie najgłębsze. Nawet pół metra czy metr różnicy szczególnie zimą mają znaczenie, bowiem woda w takich dołkach będzie minimalnie cieplejsza, co niemal z automatu daje nam większe szanse spotkania z rybą. Podobnie w przypadku trzcinowisk, które osłaniają część wody od wiatru. Mniejsze czy większe zatoki będą skupiały ryby, które magazynują energię. Ryby są stworzeniami zmiennocieplnymi i podobnie jak inne kręgowce zmiennocieplne, czyli płazy i gady, często migrują do miejsc o wyższej temperaturze. Będąc nad wodą warto więc zwrócić uwagę na to, w którym kierunku wieje wiatr. Jeśli mamy dzień z porywistymi podmuchami, to starajmy się ułatwiać sobie łowienie i wędkować z wiatrem.

Przenikliwe, mroźne zimno styczniowego dnia to pogoda dla najbardziej wytrwałych. Ze względu na temperatury mamy maksymalnie 5-6 godzin łowienia, stąd zasiadka method feederowa jest idealnym rozwiązaniem. Przemawia za tym przede wszystkim szybkość przygotowania zestawów, jak i samego mixu. Tak naprawdę od przyjazdu nad wodę do rozpoczęcia wędkowania mija maksymalnie 30-40 minut. Pamiętajmy, że podczas zimowego łowienia należy odrzucić przyzwyczajenia z innych pór roku. Niekoniecznie sprawdzi się np. łowienie tuż przy brzegu. Na komercyjnych łowiskach, po zakończonym wędkowaniu, łowiący często wyrzucają pozostałe mixy i pellety do wody. Zimą nad wodą jest niewielu wędkujących, w związku z tym taki proceder zdarza się okazjonalnie.

Wracające do wiatru - duże znaczenie będzie miało to, czy mamy do czynienia z wietrznym dniem, czy też flautą. Mocny wiatr będzie po prostu spychał ryby w kierunku nawietrznego brzegu. Stąd też na większych zbiornikach, gdy dość mocno wieje w plecy, warto łowić daleko, choć pamiętajmy, że na 60-70 metrze nie będziemy tak precyzyjni, jak podczas łowienia na 30-40 metrze.

Nie wyjmiesz tego, co wrzucisz

W Polsce utarło się, że zimowe łowienie kojarzy się przede wszystkim z gliną i jokersem, bardzo zachowawczym nęceniem i braniami tak delikatnymi, że ich prawie nie widać. Łowienie na method feeder w styczniu łamie dotychczas utarte schematy. Przechodząc do sedna - moją mieszanką bazową jest dobrej jakości method mix, który w swoim składzie zawiera mączkę rybną. Dzięki temu mieszanka jest wysokoproteinowa. Dbam również o to, żeby mix nie pachniał zbyt intensywnie. W zimnej wodzie zapachy rozchodzą się dużo szybciej, a te intensywne mogą być dla ryb odstraszające.

Jest jeszcze jedna kwestia, na którą warto zwrócić uwagę przy wyborze mixu do methody. Mieszanka powinna charakteryzować się ..."

Mateusz Pustuła na stronie 24 WW 1/24 zdradza tajniki łowienia na method feeder w styczniu.

Podobne wiadomości