, Zimowe łopaty - zdjęcie, fotografia
Wiadomości Wędkarskie 01/01/2012 00:00

W sezonie podlodowym tropimy leszcze przede wszystkim w głębokich łowiskach jeziorowych, systematycznie nęconych przez miejscowych i przyjezdnych wędkarzy. Niewielu rusza na skute lodem wody wolno płynące. A te równie często potrafią obdarzyć medalowym okazem.


W sezonie podlodowym tropimy leszcze przede wszystkim w głębokich łowiskach jeziorowych, systematycznie nęconych przez miejscowych i przyjezdnych wędkarzy. Niewielu rusza na skute lodem wody wolno płynące. A te równie często potrafią obdarzyć medalowym okazem.

Wśród łowisk, które umożliwiają kuszenie złotych łopat w stosunkowo słabym nurcie, są dolne partie Narwi i niektóre fragmenty Jeziora Zegrzyńskiego. Jak sądzę, łowiska o zbliżonym charakterze znajdziemy także w innych zbiornikach zaporowych typu nizinnego, w dolnych odcinkach dużych rzek oraz w kanałach łączących drogi wodne, np. odrzańskich. Wędkowanie na tzw. uciągu wymaga jednak więcej rozwagi i skrupulatnego badania grubości i wytrzymałości lodu. Nie chcemy przecież skąpać się w zimnej wodzie. Dlatego nie wybieramy się na wędkowanie samotnie, pamiętamy o kombinezonie wypornościowym, pierzchni, rzutce i kolcach bezpieczeństwa.

Anatomia łowiska

Nasze łowisko będzie różniło się od tego jeziorowego również głębokością. Szukamy dna lekko pofałdowanego, leżącego od 3 do 5 m pod lodem. Omijamy miejsca bardzo głębokie. Lepsze są bowiem te płytsze, leżące obok rynien lub wokół dołków. Zwykle obfitują one w kolonie mięczaków, takich jak małże, ślimaki z rodzaju żyworódek i racicznice. Te ostatnie mogą tworzyć w bardziej wypłyconych strefach swoiste minirafy z wieloma zakamarkami, dającymi w niewielkiej warstwie mułu schronienie smakowitym ochotkom. Odnalezienie dobrego łowiska będzie polegało na ciągłym sondowaniu dna albo zdaniu się na wiedzę innych wędkarzy, a raczej na pozostawione przez nich przeręble. Z marszu trudno zlokalizować żerowiska ryb, tym bardziej gdy dobrze nie znamy akwenu.

Otwory przeznaczone do wędkowania od razu kujemy lub wiercimy z myślą o łowieniu dużych ryb. Po zacięciu 3-kilogramowego leszcza będzie na to za późno. Dopuszczona przez „Regulamin” średnica to 20 cm – i tyle powinno wystarczyć, choć czasem bywa za ciasno i dziurę trzeba rozkuwać. Pamiętajmy, że dla bezpieczeństwa innych wędkarzy takie przeręble oznaczamy patykiem albo wiązką trzciny lub suchej trawy. Jeżeli nie dysponujemy świdrem o średnicy 20 cm, możemy mniejszym modelem, np. 8- lub 10-centymetrowym, wywiercić dwa położone obok siebie otwory i połączyć je za pomocą pierzchni w tzw. lornetę. To wystarczy, aby w sumie wąskie, ale wysokie grzbieto-brzusznie ciało dorodnego leszcza bez problemu wydobyć na lód.

Dwa zestawy

Bezpieczne holowanie grubego leszcza będzie zależało także od średnicy naszej żyłki, właściwości amortyzacyjnych wędziska, tj. akcji blanku, oraz jakości kołowrotka, a dokładniej odporności jego głównych mechanizmów na ujemne temperatury. Sprzętową finezję pozostawmy mistrzom Polski, którzy holują ryby spod lodu – jak czytaliśmy w grudniowych „WW” – za pomocą cienkiej żyłki trzymanej w palcach. W przypadku parokilogramowych leszczy, łowionych w płynącej wodzie, nie możemy sobie na to pozwolić. Niezbędna będzie przynajmniej półmetrowej długości mocna i elastyczna wędka – o akcji parabolicznej lub półparabolicznej, a do niej niewielki kołowrotek o stałej szpuli z żyłką minimum 0,12 mm. Przed zakupem kołowrotka lepiej upewnić się, czy przeznaczony jest do zimowego wędkowania. Zapytajmy, czy zawiera specjalistyczny smar, który nie gęstnieje w niskich temperaturach.

Ryby możemy kusić na dwa sposoby: klasyczną metodą spławikową lub na zestaw z haczykiem, ciężarkiem i kiwakiem. W obu przypadkach stosujemy obciążenie przelotowe od 3 do 6 g. Do pierwszego zestawu przyda się spławik o wyporności od 2 do 5 g, model przelotowy, najlepiej z krótką antenką. Ciężarek powinien go zatapiać, ponieważ będziemy łowić na zestaw lekko przeciążony, z ciężarkiem umieszczonym na dnie i ledwie wystającą antenką. Przypon krótki, 15–20 cm, najlepiej z żyłki głównej, ale nie cieńszy niż 0,12 mm. Haczyk nr 6 lub 4, gęsto nabity ochotkami. Drugi zestaw montujemy identycznie, tyle że zamiast spławika naszym sygnalizatorem brań będzie metalowy lub plastikowy kiwak. Dobieramy model stosunkowo sztywny, płaski, z regulacją długości. Po zapuszczeniu przynęty wygnie się w pałąk i zasygnalizuje najdelikatniejsze brania.

Taktyka łowienia

Po opuszczeniu zestawu na dno żyłkę nieco luzujemy, aby ustawiła się względem napierającej wody pod łagodniejszym kątem. Sprawdzamy ustawienie hamulca, czy nie jest zablokowany na amen, i ustawiamy wędki na stojakach. Wcześniej warto podsypać trochę smakołyków. Dobra będzie obfita porcja jokersa (drobna ochotka zanętowa) z odrobiną pinki. Zanętę podajemy na dno za pomocą podajnika, który zimą kupimy w każdym szanującym się sklepie wędkarskim. Nie sypiemy żadnych innych specyfików, takich jak mieszanka leszczowa czy płatki owsiane. Przynajmniej nie w nadmiarze, bo skutek może być odwrotny do zamierzonego. Jeśli brania są słabe, nęcenie jokersem powtarzamy mniej więcej co pół godziny, a podajnik windujemy do tych otworów, w których wędkujemy.

Oho, nagle kiwak się prostuje, spławik wykłada na wodzie – to klasyczne branie leszcza ze stojącej wody. Jeżeli będziemy oczekiwać tak wyraźnego sygnału, niewiele złowimy. Już wyjaśniam dlaczego. Na nasze zestawy działa siła prądu i nawet branie 3-kilogramowej łopaty zaobserwujemy jako delikatne przytapianie spławika lub równie mało widowiskowe potrząsanie kiwakiem. Wydaje się, że naszą przynętą zainteresował się 10-centymetrowy jazgarz, ale gdy zatniemy, kołowrotek jęczy, ledwie nadążając z oddawaniem żyłki. Wnioski są oczywiste. Delikatnych brań nie można lekceważyć i niezwłocznie reagować błyskawicznym zacięciem. Holowany okaz początkowo stawia duży opór. Gdy płynie z prądem, niewiele możemy zrobić. Ale po kilkudziesięciu sekundach wyraźnie słabnie i czasem sam podąża w kierunku przerębla. Po drodze jeszcze kilkakrotnie poczujemy jego siłę, a kołowrotek odda parę metrów żyłki. Jednak najtrudniejszy etap dopiero przed nami, kiedy głowa leszcza zbliży się do otworu. Zdobycz miota się i uderza pyskiem o krawędzie lodu. Jeśli nie połknęła haczyka głęboko, w każdej chwili może go wypchnąć. Jak najszybciej trzeba ją wydostać na lód. Jedni podbierają duże leszcze miniosęką, inni pewnym chwytem pod skrzela. Ważne, by przerębel nie był za ciasny, bo szanse na wymarzony okaz wnet zmaleją do zera.

Kiedy biorą?

Na leszcze żerujące w słabym nurcie, podobnie jak na okazy z wód stojących, najlepsze są godziny wczesnoranne. Łowimy, gdy tylko zacznie świtać. Ale nie jest to regułą. Kiedy zachmurzenie jest duże i przez lód przenika niewiele światła, ryby będą intensywnie żerować nawet przez cały dzień. Pamiętajmy, że leszcze przemieszczają się stadnie, więc brania mogą się okresowo nasilać lub słabnąć. Sukces zagwarantują nam przede wszystkim łowiska systematycznie nęcone (codziennie lub co kilka dni). Duże leszcze szybko przyzwyczajają się do zimowej stołówki, ale niechętnie reagują na nadmiar klasycznych mieszanek, kukurydzy, makaronów i płatków owsianych. Tymczasem ze smakiem wciągają ochotkę, białe i czerwone robaki,
a także parzoną lub gotowaną pszenicę.





Tekst i zdjęcia

Reklama

Zimowe łopaty komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie

Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskie z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"