Jak łowić ryby - techniki , Zanim wyruszymy - zdjęcie, fotografia
Wiadomości Wędkarskie 29/06/2018 10:15

Wielkimi krokami nadchodzi długo oczekiwany sezon sumowy. Sumiarze zaczynają się budzić z zimowego otępienia, by móc znowu stanąć oko w oko z królem naszych wód. To idealny okres na przygotowania, zarówno te sprzętowe, jak i strategiczne.

Od wielu lat jestem zwolennikiem sumowych przygotowań. Po tysiącach godzin spędzonych nad naszymi wodami, dzięki którym nauczyłem się świadomie łowić sumy nawet przy spontanicznych wyjazdach na nieznane łowiska, zawsze staram się wykorzystać w stu procentach okres przedsezonowy na opracowywanie sumowej strategii. Na początek rzeczą, od której zaczynam ten cały tajny i burzliwy proces, jest wybór łowiska oraz określenie czasu, który jestem w stanie mu poświęcić. Dlaczego tajny i burzliwy? Burzliwy ze względu na liczbę wód, które mogę odwiedzić, a przecież sezon sumowy jest bardzo krótki! A tajny? Chyba z wiadomych, wędkarskich powodów...

Siadam więc przy komputerze, odpalając ikonkę przeglądarki internetowej. Wyjmuję magiczną księgę, czyli notes, i przystępuję do rzetelnej selekcji. Świetnym narzędziem, z którego wędkarz powinien korzystać, są mapy satelitarne Google. Bardziej zaawansowanym wędkarskim świrom polecam Google Earth. Uważam, że to narzędzie jest niemal tak pomocne jak echosonda, lecz „sonduje” na dużo większym obszarze, a odczytem topografii zajmujemy się my sami. Oczywiście sprawa tak naprawdę dotyczy tylko rzek. Z lotu ptaka jesteśmy w stanie odczytać, jak zachowuje się rzeka, gdzie znajdują się zewnętrzne zakręty, wodne przeszkody w postaci zatopionych drzew, przykosy czy główki. Widząc cały odcinek rzeki, możemy stworzyć mapę batymetryczną łowiska. Wybieram najciekawsze odcinki najbliżej miejsca zamieszkania. Po wybraniu odcinka rzeki, np. 60 km, dzielę go sobie na sześć stref po 10 km. Podział na strefy ułatwia skrupulatne poszukiwania. Jestem zwolennikiem małych łyżek, a nie całych chochli.

 

Mapa przedstawia punkty planowanych wypraw. Dzięki funkcji Google „zmierz odległość”, po kliknięciu prawym przyciskiem myszy zaznaczamy punkty na mapce, które zliczają odległość całkowitą odcinka oraz odległości między każdym z punktów. Znając takie dane, jesteśmy w stanie zaplanować każdą swoją wyprawę co do metra i dzielić łowiska na sektory.

 

Wybierając się na sumy, sprawdzam zawsze w pierwszej kolejności odcinki, których zupełnie nie znam. Uważam, że każdy szanujący się sumiarz powinien często się przemieszczać i szukać ryb, a nie czekać na rybę, oblegając cały sezon jeden odcinek wody. Dodatkową przyjemnością na nowych odcinkach jest samo odkrywanie potencjalnych miejscówek – zarówno do metod aktywnych, jak i stacjonarnych. Nie ma chyba wspanialszego uczucia, niż znalezienie mety z grubymi smokami, o której wiemy tylko my!
Pierwszy wyjazd to strefa numer jeden, czyli dziesiąty kilometr odcinka rzeki, następny 30 km i 50 km. Dlaczego zostawiam tak duże przerwy? Działanie jest zamierzone. Po trzech wyjazdach znam już wodę na wcześniej odwiedzonych odcinkach. Sprawdzając nowy, ominięty, mam alternatywę, gdyby woda na pozostałych okazała się jałowa. Pewnie wielu z Was zadaje sobie pytanie, w jaki sposób odmierzam na mapach odleg¬łość? Google ma możliwość umieszczania punktów na mapie gdziekolwiek chcemy i zlicza całkowitą odległość interesującego nas obszaru. Wybierając łowisko, warto też zagłębić się w odmęty Internetu, portali wędkarskich, gdzie wędkarze umieszczają ciekawe opisy wielu wód.


Wody stojące
Mając już przygotowaną strategię na rzekę, zaczynam szukać informacji o wodach stojących: zbiornikach zaporowych, starych żwirowniach, gliniankach. Takie zbiorniki zostawiam sobie na wyjazdy spontaniczne i nieplanowane. Większe jeziora polodowcowe raczej bym odpuścił – jednego dnia nie sposób obłowić tak dużych połaci wody. Jeśli jednak ktoś się uprze lub nie ma możliwości łowienia na rzekach lub niewielkich zbiornikach, radzę podzielić sobie wodę właśnie na sektory i każdy sprawdzać.


Jak będę łowił?
Przed sezonem zadaję sobie zawsze pytanie: jak w tym roku będę łowił? To dosyć istotne, gdyż sumiarzy można podzielić na dwie grupy – łowiących stacjonarnie i łowiących aktywnie. Oczywiście znajdą się tacy, którzy łowią zarówno stacjonarnie, jak i aktywnie. Przy zwiedzaniu nowej wody skupiłbym się raczej na łowieniu aktywnym i sprawdzał dokładnie interesujące nas odcinki. Mając już pewną wiedzę o danej wodzie, możemy planować dłuższe zasiadki stacjonarne. Tak czy inaczej trzeba przygotować się sprzętowo. Diabeł tkwi w szczegółach, dlatego pierwszym krokiem, jaki wykonuję, jest przeglądanie najdrobniejszych elementów zestawu. Sprawdzam stan wszystkich kotwic, haków, następnie robię w nich generalny porządek. Zdejmuję stare plecionki, ostrzę kotwiczki, zbieram ze wszystkich ciuchów i plecaków różne drobiazgi, które w pośpiechu wkładałem do kieszeni. Chyba nikt nie lubi jechać nad wodę i łowić w chaosie. Niech każdy nasz wyjazd będzie przemyślany, a sprzęt gotowy na każdą ewentualność. Przecież wiele rzeczy, łowiąc sumy, wykonujemy nocą!

 


Żyłki i plecionki
Kolejny etap to plecionki i materiały przyponowe. Sprawdzam ich stan i jeżeli stwierdzę, że duża ilość plecionki nie nadaje się do użytku (przetarcia, odbarwienia, skręcenia) – nie wyrzucam jej. Przewijam plecionkę, czyli odcinek linki, który znajdował się na samym dnie szpuli, teraz będzie na początku, a stary posłuży za podkład. Oczywiście jeśli w sezonie dużo rwaliśmy i szpula ma ewidentne braki w zwojach, wymieniam ją na nową plecionkę. Pora na materiały przyponowe. Przypony narażone są na ogromne przeciążenia i przetarcia, więc nie warto na nich oszczędzać. Kupując nowe, szukam tych o okrągłym przekroju znanych i renomowanych firm. Materiały przyponowe to jednak nie tylko plecionki. Dobrze jest mieć przypony typu mono, czyli specjalne żyłki o dużych średnicach zaprojektowane do łowienia sumów. W Polsce niewielu sumiarzy wierzy w ich skuteczność, a to wielki błąd. Górują nad plecionkami przede wszystkim tym, że nurt wody nie wprawia ich w drgania, nie hałasują i są całkowicie niewidoczne w wodzie. Do tego dochodzi aspekt niskiej ceny.


Wędki i kołowrotki
Nie wolno zapomnieć o sprzęcie „grubym”, czyli wędziskach i kołowrotkach. Przeglądam bardzo dokładnie kije. Szukam pęknięć w porcelankach przelotek, czyszczę uchwyty do kołowrotków, bo tam zbiera się największa ilość brudu. Jeśli stwierdzę, że stan techniczny wędzisk jest dobry, zaczynam je myć. To samo tyczy się kołowrotków i multiplikatorów. Tutaj sprawa ma się nieco inaczej. Konstrukcja kołowrotków wymaga dużej znajomości mechanizmów, korbek, kółek zębatych i tych wszystkich kosmicznych rzeczy, które się w nich znajdują. Dlatego odradzam grzebanie tym, którzy się na tym słabo znają. Lepiej oddać nasze młynki do serwisów, w ręce specjalistów. Pamiętajcie, że dbanie o sprzęt zwiększa jego żywotność.
Obławiając odcinki rzek, dobrze jest zaznaczać sobie w GPS echosondy znalezione, interesujące miejscówki. W przypadku braku GPS, wyciągacie wcześniej wspomnianą magiczną księgę i rozpisujecie najciekawsze punkty na rzece, szukając na brzegu punktów odniesienia. Należy wspomnieć o jeszcze jednej ważnej kwestii, mianowicie przygotowaniach fizycznych. Zastój naszych organizmów przez jesień, zimę i wiosnę zrobił swoje. Warto więc się wybrać np. nad brzegi wody i zwyczajnie potrenować. To oszczędzi nam zakwasów związanych z długimi i niekiedy ciężkimi holami. Sport to przecież zdrowie!

 

Tekst i zdjęcia Piotr „pejot” Boufał

 

 

 

”.

Reklama

Zanim wyruszymy na sumy komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie

Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskie z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"