Jak łowić ryby - techniki , popperami okonie - zdjęcie, fotografia
Wiadomości Wędkarskie 24/08/2019 07:00

Największe okonie nigdy nie były łatwymi przeciwnikami, tym bardziej w okresie lata, kiedy czyste wody jezior lub zbiorników zaporowych bywają dość mocno prześwietlone.

Okazuje się, że te same wody, nieruszone klasycznymi przynętami okoniowymi, uaktywniają się jedynie pod wpływem mniej powszechnych popperów – przynęt powierzchniowych, robiących na tyle dużo zamieszania, że potrafiących wyciągnąć z najgęstszej roślinności lub najgłębszej wody największe garbusy.

Płytkie zbiorniki
W okresie letnim należą chyba do najtrudniejszych łowisk, bez względu na to, jakie drapieżniki obierzemy sobie za cel. A już szczególnie, gdy mówimy o dorodnych okoniach, charakteryzujących się dużą ostrożnością i przebiegłością. Często stajemy bezradni, widząc rozbryzgującą się drobnicę, wśród której buszują garbusy obojętne na wszelkiego rodzaju gumy, woblery lub blaszki. Najskuteczniejszym lub niekiedy jedynym sposobem na „otwarcie wody” stają się 4–6-centymetrowe poppery w naturalnych kolorach, często z domieszką zieleni przypominającej ubarwienie okonia lub moje ulubione – czarne z pomarańczowym brzuchem. Wystarczy kilka rzutów, aby nagle na końcu zestawu pojawiło się długo oczekiwane pulsowanie. Zamieszanie, jakie wywołują poppery, sprawia, że obojętne na inne przynęty drapieżniki zaczynają je atakować.
Dziwnie wyglądający wobler, bez steru, ze ściętym przodem umożliwia przechytrzenie największych okoni o każdej porze dnia. Należy tylko znaleźć odpowiednie miejsce. W ciągu dnia będą to zarośnięte blaty, gdzie drapieżniki wśród wodnej roślinności znajdują schronienie przed słońcem, mając jednocześnie dostęp do bogatego źródła pokarmu. Z pozoru bezrybne łąki wymagają od nas dużo cierpliwości i wytrwałości w obławianiu. Jednak wystarczy jeden niewinny atak okoni na drobnicę, aby nabrać przekonania, że jesteśmy w odpowiednim miejscu.
W ciągu słonecznego, letniego dnia okonie na płytkich zbiornikach, gdzie średnia głębokość nie przekracza 2 m, są niezwykle trudnym przeciwnikiem. Wymagają od nas sukcesywnego obławiania wytypowanego odcinka, aby nareszcie skusić się na odgłosy pracy poppera. W wietrzne dni miejsca wytypowane na otwartej wodzie możemy sobie odpuścić na korzyść zatok lub miejsc otoczonych przez cyple lub wyspy. Drapieżniki, w tym okonie, zawsze podążają za drobnicą, która na rozkołysanym zbiorniku szuka schronienia w spokojnej wodzie.
Jeżeli obojętność okoni pokona nasz zapał, z pomocą może przyjść zachód słońca. Zbliżający się wieczór jak magnes przyciąga na blaty największe garbusy. Nawet jeżeli różnica w głębokości będzie wynosiła kilkadziesiąt centymetrów, a samo wypłycenie będzie zaledwie skrywało się pod powierzchnią wody. Tak niewiele wystarczy, aby okonie traktowały je za najlepszą stołówkę, wpływając na nią z pobliskich zarośli lub sąsiadujących przegłębień. Zwłaszcza tam poppery pokazują swą siłę. Na płytkich i często chimerycznych zbiornikach zachód słońca jest najlepszym momentem, aby ruszyć na grube łowy. Brań możemy się wówczas spodziewać do dwóch godzin od chwili, gdy słońce skryje się za horyzontem.

Popper jest czasami jedyną przynętą, która potrafi skusić okonia do brania. Na zdjęciu Jacek Wardzyński.

Wabik musi zapewniać dalekie rzuty, na co duży wpływ mają metalowe kulki umieszczone w jego korpusie, przesuwające się w kierunku ogona, stabilizując poppera w locie. W czasie prowadzenia dodatkowo wysyłają sygnały akustyczne. Natomiast konstrukcja ściętego przodu, przy prawidłowym prowadzeniu, powinna wytwarzać nie tylko powietrzny bąbel, ale i charakterystyczny dźwięk podobny do dźwięku sumowego kwoka.  Potrzebne są też bardzo ostre i mocne kotwice ułatwiające zacięcie. Ostatnia z nich – ogonowa – powinna być zakończona chwostem z delikatnym dodatkiem błyszczących kosmyków.

 

Duże, głębokie jeziora i zaporówki
Łowiska te mogą być nieco łatwiejsze w porównaniu z wcześniej opisywanymi „płyciznami”, ponieważ dopiero one dają możliwość posiłkowania się echosondą, która bez wątpienia przyspiesza lokalizowanie narybku, a w jego sąsiedztwie dorodnych okoni. Niestety, nie wszystkie głębokie zbiorniki są łowiskami popperowymi. Powodem mogą być przyzwyczajenia ryb, ich kaprysy lub nikomu nieznane powody, za sprawą których okonie stają się głuche na pluski popperów. Ale jeżeli dostrzeżemy fontannę drobnicy, w którą najprawdopodobniej uderzają garbusy, a skierowany w ich kierunku popper wywoła pierwszy atak, wówczas możemy być pewni, że znaleźliśmy się na odpowiednim, „popperowym” zbiorniku.
Nie tylko odczyty echosondy pokazującej ogromne ławice narybku, ale przede wszystkim obserwacja wody ujawniającej ataki drapieżników będą wskazówkami, gdzie skierować pierwsze rzuty. Bez wątpienia nie należy pływać bezmyślnie po ogromnych zbiornikach, pokładając wszelkie nadzieje w elektronice lub sokolim wzroku. Zdecydowanie lepiej będzie skierować się bezpośrednio na „książkowe” miejsca, które wyznaczają podwodne górki, blaty, wyspy, zatoki oraz pasy przybrzeżnych trzcinowisk, u podnóża których znajdziemy wypłycenia schodzące nawet na kilkanaście metrów. Wszystkie te miejsca, w czasie spokojnej pogody z delikatnymi powiewami wiatru, mogą być bardzo rybodajne, pod warunkiem że w ich sąsiedztwie znajdziemy duże ilości drobnicy. W przypadku gdy wiatr rozkołysze zbiornik, musimy szukać okoni w zatokach oraz sąsiedztwie wysp lub cypli osłaniających wodę przed wiatrem.
Szeroki wachlarz okoniowych miejscówek umożliwia łowienie ich niemal przez cały dzień, bez względu na pogodę. Dyskretne okonie, nieokazujące swej obecności ekspresyjnymi atakami, wymagają dłuższego popperowania. Samo prowadzenie przynęty po powierzchni przez kilka lub kilkanaście minut potrafi sprowokować, a często rozwścieczyć całe stado garbatych drapieżców. Cierpliwość staje się często kluczem do sukcesu. Dużo łatwiejsze do złowienia są ryby aktywnie żerujące, często przypominające swymi atakami stado małych boleni wyskakujących w amoku nad wodę. Bywają również bardziej klasyczne cmokania, mlaskania okoni zbierających spod powierzchni drobnicę. Wszystko może mieć miejsce na przybrzeżnych blatach i wypłyceniach lub śródjeziorowych górkach. W tym przypadku również najlepszym momentem do przechytrzenia największych pasiaków będą dwie godziny od zachodu słońca.

Wędka
Do prezentacji 4–6-centymetrowych popperów doskonale sprawdzą się dwa rodzaje wędek. W zależności od naszych przyzwyczajeń, mogą to być delikatne blanki do 10–16 g wyrzutu (np. Daiwa Generation Black Two Drunk Monkeys) lub dużo mocniejsze, c.w. 25–28 g, przy tym bardzo szybkie, które sam preferuję ze względu na większą kontrolę w prowadzeniu przynęty oraz łatwość w wydobyciu z poppera prawidłowego dźwięku. Zapewnia mi to dwumetrowy Powermesch. Minusem mocnych i źle dobranych wędek jest ich zbytnia sztywność. Odpowiedni blank nie tylko umożliwi oddanie bardzo długiego rzutu oraz zapewni wystarczający zapas mocy do szybkiego wyholowania 40–50-centymetrowego okonia, ale przede wszystkim będzie pod nim pracował, przechodząc od szczytowej akcji do pół lub nawet pełnej paraboli.
Nie jest łatwo znaleźć tego typu wędki, tym bardziej na początku przygody z popperowymi okoniami. Lepszym rozwiązaniem będzie użycie delikatniejszych wędek, nawet tych, których używamy przy łowieniu na jigi. Najważniejsza w prawidłowym prowadzeniu, bez względu na moc blanku, jest jego długość nieprzekraczająca 2,00–2,10 m, a nawet lepszym wyborem mogą okazać się wędki poniżej 2 m.

 

Plecionka czy żyłka?
Bezdyskusyjnie jedynym wyborem jest plecionka, zapewniająca prawidłowe prowadzenie poppera, optymalny zapas mocy oraz pewne zacięcie z dużej odległości. Dalekie rzuty, przy zachowaniu wcześniej wymienionych zalet, umożliwi gładka, śliska, o dobrym zwoju plecionka w przedziale 0,10–0,14 mm. Bez względu jednak na to, od jakiego producenta wybierzemy plecionkę (i jakiego koloru, bo nie wpływa on na brania), możemy na jej końcu zawiązać samą agrafkę lub metrowy fluorocarbon o średnicy 0,20–0,22 mm, również zakończony niewielką agrafką. Na taki komfort wyboru zazwyczaj nie pozwolimy sobie na płytkich łowiskach, gdzie powierzchniowe przynęty często atakują szczupaki. Tam nieodzowny okaże się przypon z wolframu lub cienkiego tytanu. Ten ostatni, jako jedyny, będzie odporny na odkształcenia i skręcania po braniu ryb.

Prawidłowe prowadzenie
Aby wydobyć wszystkie możliwości poppera, należy „przykleić” plecionkę do lustra wody przez skierowanie wędki w dół zaraz po wpadnięciu przynęty do wody. Plecionka spoczywająca na powierzchni w czasie prowadzenia wabika sprawia, że przesuwa się on równolegle do powierzchni wody, przez co łatwiej uzyskać oczekiwany dźwięk. Natomiast kilkucentymetrowy ruch wędki nie powinien być zbyt mocny ani nerwowy. Musi płynnie wychodzić z samego nadgarstka, zwłaszcza jeżeli łowimy szybkimi wędkami. Na nieco dłuższy ruch możemy sobie pozwolić przy delikatnych blankach o półparabolicznej pracy.
Zawsze kreatywność w prezentacji przynęt decyduje o sukcesie, jednak na każdym łowisku możemy rozpocząć obławianie od pojedynczych podciągnięć z równie długimi przerwami, czyli 1:1. Kolejną możliwością będzie kombinacja 1:2, czyli jedno płynne podciągnięcie i dwukrotnie dłuższa przerwa, lub 2:1 (dwa szybkie podciągnięcia i podobnej długości przerwa) oraz jednostajne podszarpywanie bez przerwy. Bardzo uproszczoną wersją jest prowadzenie jedynie z kołowrotka, przez dwa szybkie lub dwa wolne obroty przedzielane podobną przerwą. Nie uzyskamy tym sposobem charakterystycznego plusku, ale niekiedy tylko rozbryzgi wody wystarczą, aby przynętą zainteresowały się grube okonie.     


Tekst i zdjęcia Radosław Witólski

 

Tekst z Archiwum "WW" 8/2016

Reklama

Z popperami na okonie komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie

Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskie z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"