Jak łowić ryby - techniki , środku zimy	 - zdjęcie, fotografia
Wiadomości Wędkarskie 01/02/2014 00:00

Luty to w powszechnej opinii trudny czas dla wędkarzy lodowych. Ryby nie są już tak chętne do współpracy jak na pierwszym lodzie, żerują anemicznie, w trudnych do przewidzenia okresach. Jednak nie jesteśmy bez szans na sukces...


Luty to w powszechnej opinii trudny czas dla wędkarzy lodowych. Ryby nie są już tak chętne do współpracy jak na pierwszym lodzie, żerują anemicznie, w trudnych do przewidzenia okresach. Jednak nie jesteśmy bez szans na sukces – zarówno ilościowy, jak i jakościowy – o ile jeszcze staranniej niż dotąd będziemy dbać o każdy element zestawu, a przede wszystkim wędkować finezyjnie. Wiem, że łatwo dawać takie rady, gdy temperatura minus 10 nie zachęca do subtelności w łowieniu. Innego wyjścia jednak nie ma.

 

Zacznijmy od tego, co dzieje się teraz w wodzie. Stopniowo postępuje deficyt tlenowy, co wpływa na zmniejszenie aktywności zarówno ryb, jak i bezkręgowców. Okonie nie szaleją już tak, jak pod pierwszym lodem. Rozpraszają się po blatach lub przeciwnie – skupiają w pobliżu jakichś podwodnych struktur i przez długie godziny potrafią tkwić w bezruchu. Pamiętam, jakim szokiem był dla mnie widok, jak pięć czy sześć „pasiaków” tkwiło nieruchomo wokół opuszczonej na metr mormyszki, gapiąc się na nią niczym sroka w gnat i nie wykazując najmniejszej reakcji. Oczywiście to przykład skrajny, ale trzeba się liczyć z takimi właśnie, obojętnymi zachowaniami. Dlatego warto kombinować nie tylko z głębokością łowienia, ale z doborem mormyszki bądź błystki, techniką ich prowadzenia, wreszcie nęceniem.

W klarownej, zimowej wodzie wzrasta znaczenie delikatności zestawu. Żyłka 0,10 mm przy mormyszce czy spławiku to dla wielu już przesada. Jak pogodzić to jednak z możliwością zacięcia okazu? Każdy musi tu dokonać indywidualnego wyboru, biorąc pod uwagę swoje umiejętności holowania, stosowany sprzęt i aktualnie panujące warunki atmosferyczne. Wiadomo, że przy ujemnych temperaturach żyłka ma tendencję do przymarzania do wędziska czy kołowrotka i znacznie częściej „strzela” jakby bez powodu. Z kolei im jest grubsza, tym większe tworzą się na niej zbrylenia i trzeba ją nieustannie czyścić z lodowych grudek. Oczywiście jeśli wędkujemy podczas odwilży, komfort łowienia rośnie i można sobie pozwolić na delikatniejsze zestawy, pamiętając o „miękkim” ustawieniu hamulca kołowrotka (w wielu, zwłaszcza starszych, modelach podczas długiego holu występuje tendencja do samoczynnego zwiększania oporu). Jeśli łowimy na błystkę, grubość linki nie ma aż takiego znaczenia, ale też nie radzę przekraczać 0,14 mm.

Co do przynęt – zdecydowanie polecam teraz modele mniejsze, w stonowanych barwach (szarej, brązowej, ciemnozielonej). W przypadku mormyszek decydujący może się okazać wybór kształtu – najrzadziej zawodziły mnie płaskie „miseczki”, szczególnie podczas łowienia płoci. Rzecz jasna, mormyszkę dozbrajamy ochotkami, pilnując, by były świeże i jędrne.


Pamiętajmy o delikatności tej przynęty. Nawet gdy przechowujemy ją w styropianowym pudełku, lepiej nie kłaść go bezpośrednio na lodzie i zawsze zamykać po wyjęciu kolejnych larw. Tajną bronią może się okazać biały robak lub pinka – w naturalnym kolorze bądź barwione na żółto lub czerwono. Kilkakrotnie doświadczyłem sytuacji, kiedy okonie ignorowały ochotki, a brały wyłącznie na białe robaki. Nie podejmuję się wyjaśnić tego fenomenu, ale kto twierdzi, że ryby są przewidywalne?!

Lutowe brania są często bardzo delikatne, istotne jest więc dobranie odpowiedniego wskaźnika brań. Kiwaki muszą wskazywać najdrobniejsze pociągnięcia lub uniesienia przynęty, podobnie jak spławiki, które przy ujemnych temperaturach wyważamy tak, by unosiły się kilka milimetrów pod powierzchnią. Zacinamy każde puknięcie, gdyż możemy nie doczekać się powtórki! Jeśli łowimy na błystkę podlodową, także zwracamy większą uwagę na wszystkie nienaturalne ruchy kiwaka. Często nie będzie to już gwałtowne „sklejenie” ze szczytówką, tylko bardzo drobne podrygiwanie. Niestety, skuteczne zacinanie takich brań jest trudne, a pudła częste – ale znów trzeba sobie powtarzać, że tak po prostu być musi.

Przejdźmy do taktyki łowienia. Można tu wyróżnić dwie szkoły: jedni preferują aktywne poszukiwanie ryb, drudzy – cierpliwą zasiadkę przy wybranej dziurze. Cóż, wiele zależy tu od łowiska i naszej jego znajomości. O ile dokładnie wiemy, gdzie przebywają ryby, nie ma sensu wyważanie otwartych drzwi i poszukiwanie nowych łowisk po godzinie bez brań. Dotyczy to przede wszystkim płoci i leszczy, które bardzo rzadko zmieniają zimą swe stanowiska i najprawdopodobniej są akurat mało aktywne. Dlatego nęcimy łowisko – najlepiej jokersem – i cierpliwie czekamy. Jeśli łowimy na mormyszkę, polecam następującą taktykę – kilka delikatnych uderzeń o dno, minuta, dwie „leniucha”, czyli położenie wabika nieruchomo przy nieznacznie przygiętym kiwaku, następnie powolne penetrowanie wyższych warstw wody. Jeśli kilka takich cykli nie przyniesie rezultatu, można poprzestać na „leniuchu”, który jest i skuteczny, i relaksujący, zaś brania niezwykle efektowne (czasem żyłka wręcz „wyjeżdża” z wody).


Cierpliwe obławianie jednej dziury może być kluczem do sukcesu


Nie ma, moim zdaniem, sensu donęcanie łowiska, póki ryby nie zaczną żerować. Po rozpoczęciu brań dorzucamy niewielkie porcje ochotki zanętowej, zwłaszcza jeśli któraś z holowanych ryb się spięła (czego nikomu nie życzę). Łowienie na nieruchomą mormyszkę jest często jedyną skuteczną w danych warunkach metodą i to nie tylko na karpiowate. Zdarzało mi się, że tylko tak prezentowana przynęta interesowała również okonie, choć akurat w przypadku „pasiaków” nie polecałbym jej w szczególny sposób. Jeśli nastawiamy się na te drapieżniki, powinniśmy jednak trochę powiercić. W środku zimy okonie rzadko formują duże stada, częściej się rozpraszają i trzeba je wyłuskiwać z różnych stanowisk. No, chyba że jesteśmy pewni (lub mamy tzw. czuja), że kręcą się akurat w danym miejscu.

Plusem aktywnego wędkowania jest to, że poznajemy strukturę akwenu, co jest szczególnie istotne, kiedy mamy zamiar łowić na nim regularnie. Jeśli znajdziemy nawet niewielkie obniżenie dna na równym blacie, powinniśmy je koniecznie zapamiętać, nawet jeśli danego dnia nie okazało się szczególnie hojne. To wręcz bankowe stanowisko ryb różnych gatunków.

Wędkując przez kilka lat na Jeziorze Tymawskim, mieliśmy z kolegami świetne wyniki w dołku o powierzchni prawie 150 metrów kwadratowych, gdzie głębokość wynosiła około dziewięciu metrów, podczas gdy na reszcie blatu było mniej więcej metr płycej. W dobie GPS-ów precyzyjne oznaczenie takiego miejsca nie jest problemem, a im więcej podobnych punktów namierzymy, tym większa szansa na naprawdę udany połów.

Lutowa chimeryczność żerowania ryb sprawia, że aby odnieść sukces, powinniśmy łowić systematycznie przez cały dzień – od świtu do zmroku. Nie każdy ma na to chęć i siły, zwłaszcza że temperatury w tym miesiącu potrafią być naprawdę niskie. Dlatego właśnie teraz powinniśmy przywiązywać szczególną wagę do komfortu wędkowania – odpowiednio się ubierać, nie zapominać o gorących napojach i energetycznych przekąskach. Przypominam też o regulaminowym wymogu natychmiastowego zabicia zdobyczy, którą chcemy zabrać. Nie ma chyba równie obrzydliwego widoku, jak ryby skaczące wokół przerębli.

Luty nie jest najłaskawszym miesiącem, ale dla wielu wędkarzy nie istnieje coś takiego jak martwy sezon. Właśnie tym twardzielom życzę jak najczęstszych przygięć lub wyprostowań kiwaka czy drgań spławika. Już niedługo sytuacja zmieni się na lepsze – ostatni lód nie bez przyczyny uważany jest za czas obfitości…

Żerują czy nie?

Napisałem, że luty nie jest miesiącem aktywnego żerowania ryb pod lodem i nie zamierzam się z tej opinii wycofywać, niemniej muszę wspomnieć, że w środku zimy również zdarzają się niespodzianki typu brań na błystkę nawet niewielkich płoci czy krąpi. Takie fuksy są typowe raczej dla pierwszego i ostatniego lodu, jednak – znów trudno powiedzieć dlaczego
– bywają dnie, kiedy w karpiowatej drobnicy wzbudza się instynkt drapieżnika. Między innymi dlatego warto, łowiąc na spławik czy mormyszkę, od czasu do czasu majtnąć kilka razy błystką. Może to przynieść dodatkowy efekt w postaci zwabienia ryb – głównie okoni – na łowisko. To jedna z tradycyjnych sztuczek wędkarzy lodowych, o której warto pamiętać. 


 

Także w lutym niewielkie płotki potrafią atakować spore błystki podlodowe

 

Tekst i zdjęcia

Reklama

Z lodu w środku zimy komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie

Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskich z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"