Jak łowić ryby - techniki , Taktyka jesienne bolenie - zdjęcie, fotografia
  • Dzięki boleniowi rzeka tętni życiem
  • Mój największy boleń. Taka ryba rzadko pokazuje się przy powierzchni
  • Późnojesienna odrzańska rapa
  • Im później
  •  tym grubsze
Wiadomości Wędkarskie 23/10/2019 10:22

Po kilku sezonach fascynacji jaziami i kleniami przyszła pora na następny etap rzecznej układanki. Moim kolejnym celem został boleń – ryba wyjątkowa, szybka i przebiegła. To dzięki niemu rzeka tętni życiem. W krainie dolnej Odry bolenie rosną potężne. Duża i głęboka woda stwarza im idealne warunki, aby osiągać megarozmiary. Interesowała mnie tylko duża i ciężka, srebrna odrzańska rapa.

Początki
Szybkie zamówienie u zaprzyjaźnionego rękodzielnika i pudełko z przynętami lśniło pięknym „stadem uklejeczek”. Do tego dołożyłem kilka ripperków imitujących wiosenny narybek i jazda w teren. Z początku wszystko szło pięknie, a bolenie brały całe lato jak trzeba. Napływy, przemiały i warkocze darzyły mnie srebrnymi rybami na bogato. Jednak rozmiary poławianych ryb nie były powalające. Wszystkie ryby do maks. 70 cm. Do tego im bliżej było jesieni, tym ryb na kiju meldowało się jakby mniej. Co jest grane, gdzie te smoki – ja się pytam?

Końcówka lata
Był przełom sierpnia i września. Gdy zaliczyłem kilka wypraw na zero, morale spadło. Powoli dochodziłem do wniosku, że boleń to ryba lata. Do tego wszystkiego ryby mniej się pokazywały na powierzchni, jakby ich nie było w rzece. Wyniki były bardzo słabe. Wielu znajomych już dawno wymiękło, poławiając sandacze i szczupaki na stojącej wodzie. I to z całkiem dobrymi wynikami. Kusili...

Miejscowy wyjadacz
Już miałem odpuścić, gdy na mojej drodze stanął miejscowy wędkarz. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że w ręku trzymał rybę moich marzeń – wielkiego, grubego, upasionego jesiennego bolenia, takiego z 5 kilo. Nogi się pode mną ugięły. Jak on to zrobił, przecież nie biorą! Zasypałem wędkarza gradem pytań.
– Panie, jak, na co, gdzie? – zadawałem pytania typowe dla ładnie ubranego, młodego wędkarzyka bez bazy. Stary wyjadacz spojrzał na mnie z politowaniem i zdradził mi kilka bardzo istotnych dla mnie faktów. Powiedział mi, że we wrześniu zaczyna się najlepszy okres na grube rapy. Dodał, że łowi takie regularnie oraz stwierdził, że ten jeszcze nie jest duży. W Odrze są większe, takie po 7, 8 kilo. Dowiedziałem się, że najlepsza przynęta to alga1, a jak dalej trzeba rzucić, to dwójka też jest dobra. Pokazał mi również miejscówkę, na której złowił rybę. Była to chyba najpłytsza ostroga w okolicy. – Takie krawężniki na płytkiej wodzie? – pytałem z niedowierzaniem. Moja wędkarska wiedza legła w gruzach. Mój guru poszedł do domu na kolację, a ja obławiałem wskazaną główkę do ciemnej nocy. I skończyło się to tak, jak się to zazwyczaj kończy, gdy się za kimś lata, zamiast budować swoją mapę rzeki. Wracałem do domu o kiju, analizując sytuację. Dostałem takiego kopa, że nie mogłem myśleć o niczym innym. Deptałem dalej z uporem maniaka odrzańskie ścieżki, jednak ryb było z tego niewiele. Oczywiście w pudełku lśniły piękne małe algi i gnomiki nr 1. Obserwowałem wodę i analizowałem docierające do mnie informacje. Miejscowi łowili dalej bolenie – na algi, na gnomy, na fileta z gruntu. Więc jednak bolenie żerują, a jak żerują, to da się je łowić... Tylko jak?

Magiczna rafka
Nie wiem, jak skończyłoby się moje śledztwo, gdyby nie pewien przypadek. Maszerując wałem, przechodziłem obok bardzo płytkiej rafki. Miejscówka niepozorna, jednak powierzchnia wody pokazywała wyraźne kamienisko, nad którym wyskoczyło nad wodę kilka uklejek. Coś je pogoniło. Główka była tak mocno zarośnięta trzcinowiskiem, że ciężko się było na nią przedostać. Nie odpuściłem. Na agrafce zawisł srebrny wobler. Przełożenie kołowrotka 6:1 robiło robotę, ale czy dobrą? Oddałem kilka szybkich rzutów i nic. Zero reakcji. Czyli wszystko w normie. Następny rzut i zadzwonił telefon. Przestałem kręcić korbką kołowrotka, szukając telefonu w kamizelce. I wtedy nastąpił strzał w woblera swobodnie spływającego przy dnie. To był przełom!

Klucz do sukcesu
Ryba nie była wielka, ale dla mnie wyjątkowa. Dzięki niej dostałem olśnienia. W końcu zrozumiałem, gdzie tkwił błąd. Łowiłem za szybko i za wysoko. Kilka kolejnych ryb to potwierdziło. Woda się przede mną otworzyła. Łowiłem bolenie, praktycznie nie zwijając przynęty. Jakie to proste! Całą robotę robił za mnie nurt. Ja wybierałem tylko luz. Strzały były niesamowite, a ryby piękne. Już wiedziałem, do czego służy alga nr 1 w rzece. Kolejne sezony były już tylko szlifowaniem metody i polowaniem na bolenia życia.
Początki tematu były dla mnie bardzo trudne, ponieważ jedyna wiedza, jaką posiadałem, była taka, że bolenia łowi się ekspresem. I to faktycznie funkcjonowało, ale latem. Jesienią już słabo bądź w ogóle. Denne grube rapy to jakby inny gatunek wymagający innego podejścia. Sprzęt musi być grubszy, bo i ryby większe i cięższe. I pamiętajcie przynętę prowadzić wolno i przy dnie. Dzięki temu woda się otworzy.

 

Tekst i zdjęcia Jacek Karczmarczyk

 

Reklama

Taktyka na jesienne bolenie komentarze opinie

Dodajesz jako: |
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskie z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"