, Styczniowa nimfa - zdjęcie, fotografia
Wiadomości Wędkarskie 01/01/2007 00:00

Na początku roku, kiedy większość łowisk, przynajmniej w mojej okolicy, jest zamarzniętych, nie mogę praktykować ulubionej metody - suchej muchy. Trudno jest znaleźć miejsce, gdzie pstrągowa woda nie zamarza, a w sferę marzeń można odłożyć łowiska, gdzie łososiowate zbierałyby z powierzchni.


Na początku roku, kiedy większość łowisk, przynajmniej w mojej okolicy, jest zamarzniętych, nie mogę praktykować ulubionej metody - suchej muchy. Trudno jest znaleźć miejsce, gdzie pstrągowa woda nie zamarza,
a w sferę marzeń można odłożyć łowiska, gdzie łososiowate zbierałyby z powierzchni.

 

Nie jestem wytrawnym muszkarzem, ale „sucha” według mnie to jedyna słuszna metoda. Prawdziwy wędkarski „top”. Tak przynajmniej uważałem do niedawna. Byłem jednym z wielu przeciwników nimfy, szczególnie krótkiej. Obiema rękoma podpisywałem się pod hasłami typu: krótka nimfa to samołówka przeznaczona dla kłusowników, przez nią nie ma ryb w rzekach, powinna być zakazana.

 

Nie dla mnie?

Jestem samoukiem wędkarskim. W musze zakochałem się dzięki filmom i książkom. Wybierałem łowiska i okresy, gdzie sucha była najskuteczniejsza. Delektowałem się tą metodą, patrząc na wszystkie inne z góry. Kilka lat wstecz, łowiąc na Dunajcu lipienie na suche, pływające paproszki, spróbowałem z ciekawości chwilę po­młócić wodę nimfą. Już po kilku minutach utwierdziłem się w przekonaniu, że nimfa nie jest dla mnie. Wcale nie była skuteczniejsza, a na pewno mniej przyjemna.

Prawdopodobnie zdania nie zmieniłbym do dzisiaj, gdyby nie przypadek. Na zaproszenie przyjaciela, doskonałego muszkarza, zawitałem nad Wierzycę w okolicach Starogardu Gdańskiego. Ze zdumieniem patrzył na moje bezskuteczne prowokowanie ryb do wyjścia na powierzchnię wody. Sam łowił na lekką nimfę, chociaż świetnie władał suchą muchą. To była największa lekcja pokory, jakiej udzieliła mi rzeka. W tym rejonie lipienie nigdy nie zbierały z powierzchni i aby cokolwiek złowić, należało posłużyć się nimfą. Zadałem sobie wtedy pytanie: czy jestem wędkarzem czy tylko fanatykiem jednej metody? Następnego dnia łowiłem już nimfą. „Łowiłem” to przesadne słowo, „usiłowałem” jest znacznie odpowiedniejsze. Jeśli ktoś myśli, że krótka nimfa to beznamiętne młócenie wody, samołówka itp., to jest w głębokim błędzie. Krótka nimfa wymaga, jak każda inna metoda, wiedzy oraz doświadczenia. Cóż z tego, że wymagania sprzętowe są niewielkie, że nie wymaga precyzyjnych, dalekich rzutów. Krótka nimfa ma swoje wymagania i zasady. Odpowiedni dobór przynęt, sposób ich prowadzenia, a przede wszystkim umiejętności czytania wody. Innej od tej, którą wykorzystywałem przy suchej musze. Innej nie znaczy gorszej.

Z perspektywy czasu odwołuję wcześniejsze zarzuty, że jest to metoda kłusownicza lub samołówka. Powyższe stwierdzenia powinny dotyczyć wędkarzy, a nie metody. Ktoś, kto stosuje tę metodę (poza zawodami) w celu zdobycia mięsa, w warunkach gdy skuteczne są również metody bardziej etyczne, jest godzien potępienia. Nie powinniśmy krytykować metody, która jest
w pewnych sytuacjach jedyną skuteczną, tylko dlatego, że wykorzystuje ją wędkarz w sposób nieetyczny.


 

Na Biały Dunajec

Nadal jestem zwolennikiem suchej muchy, ale jeśli trzeba, to sięgam po nimfę nie tylko daleką, ale również krótką. Mam także swoje łowiska, gdzie w pewnych okresach krótka jest skuteczną, ale i wymagającą metodą. Jednym z takich miejsc jest Biały Dunajec w styczniu. To nie jest łatwe łowisko, jeśli się bywa na nim raz lub dwa razy do roku. Staram się korzystać z pomocy i wiedzy miejscowych wędkarzy, a w tym rejonie są oni wyjątkowo otwarci. Biały Dunajec cenię szczególnie, ponieważ grupa podhalańskich muszkarzy dba o swoją rzekę i zna ją jak nikt inny. Wędkarze z Tatrzańskiego Stowarzyszenia Ekologicznego „Watra” wspierają działania PZW nie tylko na Dunajcu. Byłem świadkiem, kiedy wędkarze zauważyli zanieczyszczenia spuszczone przez lokalną oczyszczalnię. Działacze „Watry” błyskawicznie wezwali policję oraz właściwe służby, w celu pobrania próbek wody jako dowodów rzeczowych w walce o czystość rzek. Organizują grupowe sprzątania brzegów, kontrolują zarybiane i dzikie odcinki rzek. Znają każdy kamyk i każdą pływającą rybę. Najważniejsze, że dzielą się tą bezcenną wiedzą z innymi.

Na Białym Dunajcu w styczniu zawsze można znaleźć miejsce pozbawione lodu, gdzie występuje bardzo silny uciąg wody. To naturalne miejsca bytowania ryb przez cały rok, tzw. miejscówki. Jak sami miejscowi mówią, zima jest zwariowanym okresem, ponieważ niby wszystko jest klarowne, a ryby wciąż zaskakują swoim zachowaniem. Główną techniką jest krótka, ciężka nimfa, ale bywa czasami, że streamer na szybko tonącej lince.

 

Jak działa „Skarpeta”?

Styczniowe streamery imitują pijawkę z pomarańczowymi, żółtymi lub czerwonymi dodatkami, wiązane na krótkim przyponie długości 1–1,5 metra. Słyszałem opowieść o wędkarzu łowiącym na przepływankę ze spławikiem z czerwoną nitką jako przynętą. Nikt by nie zwrócił na niego uwagi, gdyby nie łowił więcej ryb od innych. Tak, zimą w górach różne cuda się zdarzają. Zazwyczaj jednak króluje ciężka, krótka nimfa. Przy niskich temperaturach pstrągi i lipienie trzymają się w dołach (baniach) blisko dna, dlatego zestaw powinien być skupiony przy dnie. Odległość pomiędzy nimfą dolną a górną – ok. 30 cm. Krótki skoczek, długości 10–15 cm. Przypon na żyłce o przekroju 0,18 mm długości 2,5 do 2,8 m. Wędkuje się w głębokich i szybkich miejscach ciężkimi przynętami. To wymaga energicznego zacięcia, więc sprawdzają się szybkie, mocne wędziska długości ok. 3 metrów. Prowadzenie przynęty uzależnione jest od humorów ryb. Warto spróbować kilku wariantów. Niekiedy mała zmiana w tempie lub samo wprowadzenie nimfy w wodę przyniesie efekty. Najlepsza pora dnia to czas, gdy słońce jest już wysoko. Przed zmrokiem brania się osłabiają.

Okolice Białego Dunajca słyną z lokalnych, legendarnych nimf. O ich pochodzeniu i skuteczności już nawet miejscowe dzieci opowiadają cuda. Nawet w najdziwniejszej legendzie jest odrobina prawdy, o czym łatwo się przekonać przy doborze przynęt. „Glajchy”, „Mikołaje”, „Skarpety” nam niewiele powiedzą, ale tam, gdzie z łowiska widać Giewont, te nimfy zna każdy. Nimfy górne wiązane są na hakach 10–12, a dolne tzw. glizdy, na haku nr 8.

Czasami warto przy okazji pobytu w Zakopanem zabrać ze sobą muchówkę, nawet w styczniu. Poza mocnymi wrażeniami, jakich dostarczają waleczne ryby w silnym prądzie, dowiemy się np. z czego zrobiona jest „Skarpeta”.

 

Rys. K. Gozdera   

 

Tekst i zdjęcia

Reklama

Styczniowa nimfa komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie

Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskie z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"