Jak łowić ryby - techniki , Sandacze fileta martwą rybkę - zdjęcie, fotografia
Wiadomości Wędkarskie 13/11/2019 06:00

W listopadzie, skoro dzień jest krótki, to na pewno bardziej mobilne i wygodne jest szukanie sandacza ze spinningiem. Natomiast łowienie spławikowe, na tzw. mięsko, obarczone jest wieloma trudnościami. Trzeba bowiem złowić rybki na przynętę, o co w listopadzie nie jest wcale tak łatwo. Należy dobrze wytypować miejscówkę, no i zabrać nad wodę górę sprzętu wędkarskiego. Dlaczego więc przedkładam wędkowanie gruntowe nad spinningowanie?

Wrzesień i październik stanowią pełnię sezonu polowania na drapieżniki i nad wodą przewinęło się mnóstwo amatorów sandaczowego pstryknięcia w sztuczną przynętę. W atrakcyjnych miejscówkach większe drapieżniki już wystarczająco naoglądały się różnych cudeniek i stały się bardzo ostrożne. W tej sytuacji dobrze spreparowana rybka lub filet o naturalnym zapachu są dla sandacza niczym świeży, krwisty befsztyk dla głodomora po długim poście. Owszem, przyjrzy się kąskowi kilka razy, szukając w nim pułapki, ale w końcu instynkt zwycięży i połknie przynętę. Poza tym uważam, że stosując przynęty naturalne, łatwiej przechytrzyć okazałą sztukę. A jest jeszcze czynnik socjologiczny: stałem się trochę wygodny i przedzieranie się przez mokre krzaki po śliskim gruncie nie należy do moich ulubionych zajęć. Oczywiście przesadzam, ale wolę kameralną zasiadkę z kolegą, z herbatką na stoliczku i z parasolem nad głową.
Mógłbym się rozpisywać, gdzie szukać sandacza w listopadzie, ale wszystkie jego stanowiska łączy wspólna cecha. Otóż przebywa w miejscach, w których grupuje się drobnica. Jesienią tworzy ona dla bezpieczeństwa większe ławice. Takie ławice są adorowane przez szczupaki, okonie, miętusy, no i oczywiście przez sandacze. Tak więc rejestracja powtarzających się ataków na drobnicę w jednym miejscu dokładnie lokalizuje dobrą miejscówkę. Jedyne zmartwienie to znalezienie sposobu podania tam odpowiedniego zestawu. Bywa, że żerowisko będzie poza naszym zasięgiem. Ale i na to jest sposób. By znacząco zwiększyć obszar naszego działania, wystarczy kil spławika owinąć kawałkiem taśmy ołowianej.

Dobre brania
W pochmurne, listopadowe dni możemy liczyć na dobre żerowanie sandacza praktycznie przez cały dzień. Nocka oczywiście jest też atrakcyjna, ale ze względu na pogodę raczej dla wędkarskich twardzieli. W dni słoneczne, w przeciwieństwie do okoni, bywa różnie. Raczej z przewagą kiepskich brań. Oczywiście znaczący wpływ na sukces w wędkowaniu wywierają też: stabilne ciśnienie i słabe wiatry.   

Sprzęt bez kompromisów
Nie ma co się bawić w sprzętowe delikatności. Znaczącym błędem jest stosowanie zbyt miękkich wędzisk, które ograniczają skuteczność zacięcia z większej odleg­łości. Zalecam stosowanie minimum 3,5-metrowych, sztywnych wędek o ciężarze wyrzutowym 80–120 g (np. Medalist Float 390/80). Potrzebny będzie kołowrotek, na który nawiniemy minimum 150 m możliwie mało rozciągliwej żyłki 0,25 mm. Wręcz obowiązkowy jest mechanizm wolnego biegu. Otwieranie kabłąka, tak by ryba bez oporów wyciągała linkę podczas brania (w sytuacji gdy na kołowrotku mamy grubszą żyłkę, do tego lekko sprężystą i nawiniętą pod brzeg szpuli, a na dodatek choćby lekko dmucha wiaterek), bardzo często kończy się nieprzyjemnym splątaniem żyłki. Rozwikłanie w nocy takiego „węzła gordyjskiego” zmarzniętymi palcami… brr. Oczywiście  podczas tej operacji o biorącym sandaczu możemy zapomnieć.
Na żyłkę nawleczemy przelotowy spławik (ewentualnie dociążony taśmą ołowianą o wyporności 6–8 g. Obciążenie będzie stanowić 5–10-gramowa przelotowa oliwka oparta na gumowym stoperze. Pamiętajmy, że oliwka leży na dnie, więc nie zatopi spławika, który służy jako sygnalizator brań. Do tego dodamy półmetrowy przypon wykonany z żyłki głównej, zakończony dużym haczykiem. Stosuję najczęściej haki Worm 36, które pasują do cieńszych filetów, a złote Mustady o szerokim łuku kolankowym do grubszych filetów i całych rybek. Ogólna zasada jest taka, by łuk użytego haczyka był minimum o 1/3 szerszy od grubości użytej przynęty. Niezwykle rzadko używam haków mniejszych niż 2/0.
Gdy łowię w nocy, to obowiązkowy jest świetlik. Radzę uzbroić w niego spławik przed wypadem na ryby, bo nad wodą wykonanie tej czynności wilgotnymi i zmarzniętymi dłońmi wcale nie jest takie łatwe. Można też przy okazji uszkodzić antenkę spławika.  

Zakładanie przynęty
Na początku muszę przyznać się do błędu. Otóż po latach praktyki okazuje się, że dużo skuteczniejsze jest zakładanie rybki na haczyk od strony ogonka niż od strony łebka. Jest to uwarunkowane sposobem żerowania drapieżników, które zazwyczaj połykają rybkę od głowy. Haczyk zaczepiony za rybkę (jak na zdjęciu) od ogonka znacząco zwiększa skuteczność zacięcia! Na zdjęciach pokazałem także najlepsze sposoby uzbrajania hakiem głowy rybki i fileta. Każdą z przynęt należy śladowo dosmaczać krwią, którą już bez problemu można kupić w każdym sklepie wędkarskim.
Pozostaje odpowiedzieć na pytanie nurtujące wielu wędkarzy: jakiej wielkości przynęty należy stosować? Pomiędzy bajki włóżmy odwieczne porzekadło, że „duża przynęta, duża ryba”.  U sandacza kompletnie się ono nie sprawdza. Rybka lub filet długości do 15 cm i szerokości 4 cm jest w stanie sprowokować do ataku każdego sandacza. Uważam nawet, że mniejsze przynęty są bardziej atrakcyjne dla dużych sandaczy, o czym przekonałem się wielokrotnie podczas licznych wypraw na ryby! Dodatkowo filety docinam nożem w kształt trójkąta.

 Haczyk wbity od strony ogona zapewnia skuteczniejsze zacięcie

Tak uzbrajamy hakiem głowę ryby

Filet przygotowany  do użycia

 

Kiedy zacinać?
Wędkarski mit głosi, że należy długo czekać z zacięciem. Branie najczęściej wygląda następująco: kilka wolnych przesunięć spławika w różnych kierunkach po powierzchni wody, a potem zdecydowane jego zatopienie. I to jest właściwy moment do zacięcia. Zacinamy zawsze w kierunku odwrotnym do ucieczki sandacza. Kilogramowa ryba, jeśli prawidłowo dobraliśmy wielkość przynęty do haczyka, prawie zawsze zostanie zacięta.
Opowieści wędkarskie zasłyszane nad wodą o tym, że sandacz odpływał 100 m i nie można było go zaciąć, to nic innego, jak wynik kilku błędów popełnionych przez wędkarza. Oto niektóre z nich: zbyt miękka wędka, za duża przynęta do małego haczyka, zbyt rozciągliwa lub za cienka żyłka. Przyczyną może być też niewielki rozmiar biorącej ryby.
I jeszcze jedno: nie próbujcie sandacza podbierać ręką z wody, ponieważ brzegi jego pokryw skrzelowych są ostre jak brzytwa. Dobrze jest też podczas usuwania haczyka owinąć głowę ryby jakimś ręcznikiem lub ścierką. Gwałtowny ruch rybiej głowy może boleśnie nas skaleczyć, a tego lepiej uniknąć, bo rana goi się długo i paskudnie.  

Przynęty
Pozyskanie rybek przynętowych w listopadzie jest bardzo trudne. Dlatego wskazane jest przygotowanie przynęty wcześniej, kiedy drobnica jest bardziej chętna do współpracy. W torebce strunowej przygotowuję sobie sześć rybek i sześć filetów. Rybki skrobię z łuski i czyszczę z wnętrzności. Nie myję ich i zostawiam głowę. Natychmiast porcjuję i wkładam do zamrażalnika. Tak przygotowana przynęta nie traci nic ze swojej atrakcyjności. Na łowisko transportuję je zamrożone w pojemniku do lodów. Jest to bardzo wygodne rozwiązanie.

Haczyki bez zadziorów
Doradzam przygięcie zadziorów w używanych haczykach. Ten drobny zabieg zwiększy skuteczność zacięcia i pozwoli delikatniej usunąć haczyk z paszczy sandacza. Jest to także zabieg humanitarny, bowiem niewymiarowa ryba ma zdecydowanie większe szanse przeżycia. Długie, samozaciskowe szczypce są obowiązkowym wyposażeniem wędkarza.


Tekst i zdjęcia Piotr Berger

 

Artykuł z numeru 11/2016 WW

Sandacze na fileta i martwą rybkę komentarze opinie

Dodajesz jako: |
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskie z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"