Zbiornik zaporowy, Rybnickie Morze - zdjęcie, fotografia
Wiadomości Wędkarskie 18/02/2019 04:57

Ten niezamarzający zbiornik, zasilany ciepłą wodą Elektrowni Rybnik, słynie przede wszystkim z ogromnych sumów, tołpyg i karpi. Co jakiś czas ktoś informuje o złowieniu piranii czy tilapii. Wiele razy widziano różne gatunki żółwi, a nawet krokodyla. Ale to także siedlisko potężnych drapieżników z sandaczem na czele.

Budowę zbiornika rozpoczęto w 1968 roku po spiętrzeniu wód rzeki Rudy. Rok trwało napełnianie zbiornika i od tej pory wędkarze ciągną tam z całej Polski. Jest wiele miejsc, gdzie można skutecznie spinningować z brzegu, jednak zalew swoje tajemnice odkrywa dopiero podczas wędkowania z łodzi. Jest to możliwe dzięki Okręgowi PZW w Katowicach, który jest opiekunem zbiornika. Od wielu lat na przełomie października i listopada organizowany jest cykl zawodów towarzyskich. I na każdej z tych imprez padają gigantyczne ryby, których nie powstydziłoby się żadne łowisko w Europie – ogromne sumy, metrowe szczupaki, okonie przekraczające 45 cm i oczywiście sandacze.

 

Największy sandacz złowiony na Pucharze Rybnika

 

Okonie „czterdziestaki” na nikim nie robią wrażenia

 

Typowa zaporówka
Ukształtowaniem dna Zalew Rybnicki przypomina klasyczną zaporówkę. Płytkie fragmenty zbiornika znajdują się na wpływie rzeki i im bliżej zapory, tym zbiornik staje się głębszy. Mimo przekopania koryta Rudy tuż przed zalaniem, czułe echosondy są w stanie znaleźć te niewielkie spadki, przy których żerują ryby. Zbiornik obfituje w liczne karczowiska, zalane stare drogi i twarde blaty. Są też górki i stoki – czasem najeżone konarami, a czasem z pojedynczym, dużym pniakiem. Niemal zawsze udaje się spod takiego korzenia wyciągnąć sporego sandacza. Okonie żerują najczęściej przy pomostach i betonowych umocnieniach marin. Czasem na niewielkim, usłanym kamieniami języku potrafi żerować całe stado potężnych garbusów. Ale spotkamy też miękkie, muliste połacie, gdzie chętnie przebywają leszcze i płocie. Szczupaki trafiają się wszędzie, jednak najczęściej w okolicach zapory, szczególnie w północnej części, w okolicach ośrodka „Stodoły”. Także w licznych zatokach z bujną roślinnością nadwodną możemy liczyć na spotkanie z okazałym szczupakiem. Z roku na rok widać jednak dominację sandaczy nad szczupakami. Mimo intensywnych zarybień tymi gatunkami, sandacze wydają się wygrywać w tej walce. Potwierdzają to prowadzone przez Okręg odłowy kontrolne.
– Sandacza jest coraz więcej – mówi Henryk Brylski, dyrektor Biura ZO w Katowicach i jednocześnie ichtiolog. – Pokazują to nie tylko kilkunastogodzinne odłowy kontrolne, ale także wnikliwie analizowane rejestry połowów. Jasno wynika z nich, że sandacz zdominował już niemal cały zbiornik. Mimo to tylko w ubiegłym roku Okręg PZW w Katowicach wpuścił do zalewu 260 tys. szt. letniego narybku sandacza. Monitorujemy stan populacji sandacza, szczególnie po powodzi z 2010 roku, podczas której sporo okazałych ryb zeszło wraz z dużą wodą do rzeki Rudy i dalej do Odry. Między innymi dlatego ubiegłoroczną edycję Pucharu Rybnika rozegraliśmy wyłącznie na „żywej rybie”. Dotychczas była możliwość zabrania dwóch sandaczy lub szczupaków, ale widząc rozmiary zabieranych ryb, postanowiliśmy zmienić formułę zawodów. Prócz ochrony ryb przed kłusownikami i zarybień, zależy nam na zachowaniu naturalnego stada tarłowego – dodaje dyrektor Brylski.
I nie sposób nie zauważyć, że te działania katowickiego Okręgu przynoszą rezultaty. Średnia wielkość łowionych sandaczy to 60–70 cm, ale do rzadkości nie należą okazy powyżej 80 cm. Łowi się także wiele małych sandaczy, co jednoznacznie świadczy o zdrowym ekosystemie i różnorodności roczników.

Takich szczupaków jest tutaj sporo

 

Przynętowy miszmasz
Jeśli zapytamy uczestników zawodów o najlepszą przynętę na sandacze, każdy odpowie inaczej. Ma to związek z tym, że wiele ryb nigdy nie widziało sztucznych przynęt i dobrze reaguje na większość z nich. W błędzie jest jednak ten, kto myśli, że złowienie sandacza w Rybniku jest banalnie proste. Otóż nie. Wielu z zawodników często spływa bez punktów. Drapieżniki są chimeryczne i zdarza się, że nie możemy zrobić nic, aby skusić je do brania. Szczególnie przy zmianach pogody i wahaniach ciśnienia. A o te jesienią nietrudno. Skuteczny jest kogut zarówno na lekkiej, jak i ciężkiej główce. Czasem ryby trzeba pobudzić mocnym uderzeniem o dno i wtedy, bez względu na głębokość łowiska, warto sięgnąć po cięższe przynęty. Bywa i odwrotnie. Na dziesięciu metrach kilkugramowa przynęta, która potrafi zawisnąć w toni, jest zawzięcie atakowana. Warto sięgać po nieśmiertelne kopyta w różnych kolorach i jaskółki, nawet te 20-centymetrowe.
Rybnickie okonie doskonale reagują na przeciążone zestawy – 15 gramów i agresywny opad to minimum. Jeśli chodzi o gumy, raczej nie są wybredne. Podobnie jest ze szczupakami. Jeśli trafimy w miejsce, gdzie akurat żerują, skusi je duża wirówka, wahadłówka, guma czy swimbait. O ile na łowienie z łodzi możemy liczyć wyłącznie podczas rozgrywanego cyklu zawodów, to z brzegu łowisko ma naprawdę wiele do zaoferowania.
Finezja na zalewie raczej nie jest wskazana. W każdym rzucie możemy liczyć na ogromnego sandacza lub suma. Można by wiele pisać o statystykach połowów, np. podczas imprez spinningowych. Niech wyznacznikiem jakości łowiska będzie fakt, że na rozegranych pod koniec listopada zawodach złowiono sumy długości 232 i 201 cm!
Jestem przekonany, że Zalew Rybnicki jest jednym z najlepszych łowisk drapieżników w Europie. Wiele jego tajemnic jeszcze nie zostało odkrytych, a mnóstwo pływających w jego wodach ryb nigdy nie widziało sztucznej przynęty. I to wszystko w centrum dużej aglomeracji.

 

Informacje
Zalew Rybnicki należy do łowisk licencyjnych Okręgu PZW w Katowicach. Regulamin, mapka podglądowa i punkty sprzedaży licencji znajdują się pod linkiem: http://www.katowice.pzw.org.pl/cms/23543/_zbiornik_rybnik_2018.

 


Tekst i zdjęcia Wojciech Krzyszczyk

Rybnickie Morze komentarze opinie

Dodajesz jako: |
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskie z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"