Jak łowić ryby - techniki , stojącej - zdjęcie, fotografia
Wiadomości Wędkarskie 22/08/2019 07:00

W moim przekonaniu boleń nie jest rybą trudną do złowienia. Nie jest, choć bywa – w zależności od warunków panujących nad i pod wodą. Jednak boleń z wody stojącej – z jeziora, zaporówki czy starorzecza – to już zupełnie inna bajka. Tu też są sytuacje, kiedy rapa „trafi się”, ale na systematyczne łowienie trzeba zapracować. Jestem dopiero na początku tej drogi, ale pierwsze porażki i sukcesy mam za sobą…

Przyłów szybki jak torpeda
W zeszłym sezonie, szukając jesienią sandaczy na jednym ze zbiorników zaporowych, nagle złowiliśmy z Robertem i Przemkiem kilka boleni. Były to bardzo dziwne przyłowy – wszystkie rapy zaatakowały… koguta podczas wyciągania z wody, w momencie gdy "pierzak" był już w połowie wody, czyli jakieś 6 metrów pod powierzchnią. Jednego dnia złowiliśmy kilka ryb i każdą w ten sam sposób – na koguta z ciemnymi piórami. Łowiliśmy również na gumy, jednak żaden z boleni nie skusił się na silikonową przynętę. Oczywiście zacząłem kombinować i łowiłem w pół wody – nawet białym kogutem, a potem woblerami, jednak brań nie było. W głowie przeskoczyła mi jakaś zapadka i już wiedziałem, że w kolejnym sezonie muszę spróbować dobrać się do bolków z tego zbiornika.

Podstawą jest finezja
Na tej samej zaporówce zjawiłem się w czerwcu i potem w lipcu. Gdzieniegdzie widać było atakujące bolenie i zmykające w popłochu uklejki. Od razu odpuściłem sobie trolling – bardziej cieszą mnie ryby złowione z rzutu, więc najpierw postanowiłem spróbować połowić „z ręki”, a nie ciągnąć woblery za łódką (choć obstawiałem, że trollingując, złowię więcej boleni i będą one większe).
Boleń ze stojącej wody ma stosunkowo sporo czasu na przyjrzenie się swojej ofierze. Nie czmychnie ona nagle z nurtem rzeki, więc atak wcale nie musi być instynktowny i natychmiastowy. Moim zdaniem to główna przyczyna tego, że rapę z „bajora” trudniej złowić niż tę rzeczną. Przynęta zatem musi być jak najbardziej podobna do ofiar drapieżników, a sprzęt powinien być finezyjny.
Na kołowrotek nawinąłem więc cienką plecionkę w ciemnozielonym kolorze (woda w zbiorniku, w którym łowiłem, ma lekki odcień zieleni) o średnicy 0,10 mm, do końca której dowiązałem niewielką agrafkę. Cienka plećka to moim zdaniem podstawa, bo to i ryba w wodzie jej nie zobaczy, i przynęta dalej poleci. Mogłem zawiązać też długi przypon z fluorocarbonu, ale niepotrzebnie osłabiłby on cały zestaw – pozostałem więc wyłącznie przy cienkiej plećce. Wybrałem krótki kijaszek długości 210 cm i ciężarze wyrzutu opisanym od 5 do 9 g, który w nazwie ma słowo Dropshot. Jest to delikatna wklejanka, która jednak ma całkiem spory zapas mocy i pozwala znacznie przekroczyć górną granicę ciężaru wyrzutowego. Początkowo używałem tego patyka do łowienia okoni, ale wiedziałem, że z boleniem też da sobie radę.

 

Woda stojąca to nie rzeka
Zacząłem od niewielkich, wolno tonących woblerków, jednak początkowo nie zaliczyłem nawet brania. Oczywiście wymyśliłem już teorię, dlaczego tak się stało… tylko nie jestem pewien, czy jest ona prawdziwa. Otóż woblerek ze sterem, podobny do uklejki i schodzący nie głębiej niż metr pod powierzchnię wody, porusza się dość wolno, zbyt wolno dla bolenia. Cwana rapa ma bardzo dużo czasu, aby przyjrzeć się takiej przynęcie i oczywiście dość szybko zauważa, że to słabej jakości podstęp i zwykła lipa, tym bardziej że tego dnia woda nie była sfalowana. Sięgnąłem więc po niewielką „jaskółkę” i założyłem ją na trójkątną główkę jigową, która nadaje jej specyficzną pracę podczas podszarpywania. Przynęta odskakuje na boki niczym mała, uciekająca rybka. Tu muszę wspomnieć, że „jaskółkami” łowię czasem rzeczne bolenie i wszystkie brania, jakie miałem, były na przynęty uzbrojone w tradycyjne, okrągłe główki jigowe i prowadzone „po linii” w ekspresowym tempie. Na „jaskółeczki” na trójkątnej główce nie miałem nawet brania! Jednak woda stojąca to nie rzeka i dość szybko doczekałem się pierwszego ataku. Boleń nie był duży, jednak bardzo mnie ucieszył – każda rapa złowiona celowo na stojącej wodzie to powód do radości.

Dobrać przynętę
Kolejny wypad pozwolił mi przyłożyć się trochę solidniej do tematu bolków z zaporówki. Woda znacznie się ogrzała, bolenie ganiały po powierzchni aż miło, a powierzchnia zbiornika była mocno sfalowana. Stała się też odrobinę mniej przejrzysta, co było na moją korzyść.
Sprzęt zastosowałem dokładnie ten sam co w czerwcu, jednak chciałem wypróbować kilka innych woblerów. Na pierwszy ogień poszły wobki boleniowe, którymi łowię w rzekach. Przerzuciłem ich trochę, aż wybrałem jednego, który miał wąską, stonowaną akcję. Ważył 7 g, więc na cienkiej plecionce mógł polecieć dość daleko, zwłaszcza z wiatrem. Tego dnia łowiłem z dwoma kolegami – Jankiem i Jaworem, ale oni tylko się ze mnie nabijali i dłubali pojedyncze okonie, bo mętnookie drapieżniki kompletnie nie współpracowały. Ależ im „kopary” opadły, gdy usłyszeli gwizd hamulca mojego kołowrotka! Gęby rozdziawione i tylko zerkają na mnie ze zdziwieniem. Ryba nie była duża, ale kolejny bolek ze stojącej wody zaliczony. Janek zrobił kilka zdjęć i zanim się obejrzałem, poczęstował się woblerkami z mojego pudełka. Po godzinie, gdy i Janek złowił fajną już rapę, nawet Jawor dał sobie spokój z okoniami i próbował złowić bolka.

 

Spostrzeżenia na wagę złota
Tak jak wspomniałem wcześniej – w moim przekonaniu dopiero raczkuję w temacie systematycznego łowienia boleni na stojącej wodzie. Ale mam kilka spostrzeżeń, więc jeśli komuś pomogą one choć odrobinkę, to będzie mi miło:
- sprzęt (a zwłaszcza plecionka) powinien być finezyjny. Bolenie przeważnie są bardzo ostrożne, a im czystsza i spokojniejsza woda, tym trudniej takiego delikwenta przechytrzyć. Całe nasze sprzęciwo powinno być finezyjne – zaczynając od wędki, która dobrze „wystrzeli” lżejsze, ale też cięższe przynęty, poprzez kołowrotek – który nie powinien męczyć ręki wędkarza, cienką i niewidoczną w wodzie plecionkę, aż po niewielkie, lecz mocne agrafki oraz kółeczka łącznikowe i kotwiczki w przynętach. Pamiętajcie, że duża agrafka kompletnie dyskwalifikuje nasz zestaw boleniowy;
- wszystkie ryby (poza tymi jesiennymi na koguty) złowiłem z dryfu. Łódkę puszczałem w długi dryf przez obszar, w którym żerowały bolenie – po postawieniu kotwicy ryby ewidentnie się odsuwały na odległość rzutów. Rzuty wykonuję w kierunku dryfu łódki lub po skosie – ani jednego brania nie zanotowałem po rzucie w miejsce, po którym przedryfowała łódź;
- im bardziej mętna i sfalowana woda, tym dla nas lepiej. Bolki mają mniejsze szanse na przyjrzenie się przynęcie i na dostrzeżenie łodzi. Fala zdecydowanie jest naszym sprzymierzeńcem! W dodatku mam wrażenie, że bolenie reagują na falowanie trochę tak jak szczupaki – stają się aktywniejsze niż podczas flauty. Trzeba jednak pamiętać, że gdy nie wieje, rapy również żerują i widać to doskonale na powierzchni wody;
- na pokładzie łódki musi panować absolutna cisza. Stuknięcie w burtę czy dno naszego pływadła oznacza dla nas zmianę miejscówki. Na szczęście rozmowa tych ryb nie płoszy;
- wybierając przynęty, nie zapomnijcie o „jaskółkach” i popperach. Na te drugie miałem kilka fajnych i widowiskowych brań! Co ciekawe – dwie ryby złowiłem na poppera w pomarańczowym kolorze! Nie mam pojęcia, jak to wytłumaczyć…
- jeśli na Waszej zaporówce lub jeziorze z boleniami jest most lub inne budowle (przy których łowienie nie jest zabronione!), nie wolno odpuszczać takiego miejsca. Tu niemal zawsze kręcą się bolenie i w okolicach filarów mostu miałem najwięcej brań;
- wiele boleni żeruje bardzo blisko brzegów i uda się je skusić do brań, łowiąc… właśnie z brzegu. Pomosty i okolice kąpielisk (tu jednak trzeba uważać na plażowiczów, bo wkurzony plażowicz z woblerem w paszczy zdemoluje nam sprzęt zdecydowanie szybciej niż medalowy boleń) to miejscówki przyciągające drobnicę oraz drapieżniki. Bolenie wpadają w takie miejsca z niesamowitą furią, po czym równie błyskawicznie zmykają. Jeśli uda się nam podrzucić przynętę w odpowiednie miejsce, w odpowiednim czasie, są duże szanse na udany hol.

Miejsca, w których trzymają się bolenie
Wspomniałem o dwóch miejscówkach, w których warto poszukać boleni w zbiornikach zaporowych, łowiąc nie tylko z pokładu łódki czy pontonu, ale też z brzegu. To okolice mostów oraz kąpielisk i pomostów. Są też inne potencjalnie dobre miejscówki. Z mojego skromnego wciąż doświadczenia wynika, że niezwykle atrakcyjne są brzegi z wystającymi nad wodę pniami zalanych drzew. Bardzo dużo ataków boleni zaobserwowałem w ich pobliżu, czasem tuż przy brzegu.Równie atrakcyjne są zalane krzaki oraz trawy. Zawsze jest to związane z obecnością drobnicy i niemal zawsze nawietrzny brzeg będzie lepszy od zawietrznego.

Plecionka na wodzie
Podczas łowienia koniecznie trzeba zwrócić uwagę na pewien niesamowicie ważny drobiazg. Gdy po rzucie zamykamy kabłąk kołowrotka, plecionka układa się na wodzie. Moim zdaniem bolenie (a w rzekach również inne ryby, np. klenie czy pstrągi) widzą smużącą na powierzchni wody linkę. Zaraz po wpadnięciu przynęty do wody unoszę kij tak, aby najmniejszy nawet fragment plecionki nie leżał na wodzie i aby podczas zwijania plećka nie smużyła na powierzchni. Podczas ściągania przynęty linka nie powinna na powierzchni wody zostawiać śladu w kształcie litery „V”. Przez kilka pierwszych metrów niełatwo tego uniknąć, jednak później – poprzez uniesienie szczytówki i odpowiednie manewrowanie kijem – jesteśmy w stanie to zniwelować. Wierzcie mi, że ślad, który na powierzchni wody zostawia "plećka", naprawdę może płoszyć bolenie!

Pisząc ten tekst, wiem, że niedługo znowu popływam za boleniami na zaporówce, bo im więcej czasu poświęci się na rozgryzienie tematu, tym lepsze efekty. Późną jesienią pewnie spróbuję zobaczyć, czy ciemne koguty sprawdzą się tak jak rok temu – jestem naprawdę ciekawy wyników. Jak będzie? – na pewno się Wam pochwalę, czy to sukcesem, czy porażką. Bo nawet z porażki można wyciągnąć wnioski, a uczymy się całe życie…

 

Tekst i zdjęcia Kamil „Łysy Wąż” Walicki

 

Artykuł z numeru "WW" 8/2016

 

Reklama

Rapa ze stojącej wody komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie

Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskie z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"