Jak łowić ryby - techniki , Przebłyszczenie rzeczywistość - zdjęcie, fotografia
Wiadomości Wędkarskie 10/11/2017 00:00

Kiedy wracamy z wędkarskiej wyprawy objuczeni rybami czy też pełni wspomnień efektownych brań, zacięć i holowań, kiedy spinning w naszej dłoni rzeczywiście posiał spustoszenie wśród rybiej populacji, całą zasługę przypisujemy sobie. Inna sprawa, gdy łowienie kończy się wynikiem zerowym. Ileż wtedy przyczyn naszego niepowodzenia jesteśmy w stanie znaleźć. Z jak głębokim przekonaniem potrafimy twierdzić, że to księżyc, wiatr czy przybór pozbawiły nas szansy na rybę życia. Jednym z takich dyżurnych powodów, po który chętnie i często sięgamy, jest zjawisko przebłyszczenia wód.

 

 

Tresowanie drapieżnika
Łowiska polskie są poddane ogromnej presji. Łowi się często w tłoku, ścisku i hałasie, ale zbiorowy pęd i atawistyczna żądza zdobycia ryby są silniejsze niż potrzeba estetycznych doznań. Obrazek to przerażający, ale jakże częsty nad naszymi łowiskami. Schemat takiego łowienia, rozciągnięty nieco w czasie, prawie zawsze wygląda jednakowo. W początkowym okresie łowią wszyscy, bez wyjątku. Później już tylko wytrawni spinningiści osiągają efekty. W końcu przychodzi czas, gdy żerowanie niemal zupełnie zanika i nad wodę wraca błogi spokój. Czasem tylko jakiś uparty wędkarz do znudzenia biczuje wodę przynętą, której niedawno nie oparł się żaden drapieżnik. Łowisko uznane jest za przebłyszczone. Innymi słowy, ryby przyzwyczaiły się do pewnych spinningowych przynęt i przestały na nie reagować. Czy jest to słuszna teoria czy też brak efektów na atrakcyjnym wcześniej łowisku spowodowany jest czymś innym? Ilekroć zastanawiam się nad problemem przebłyszczenia, nieodmiennie przychodzi mi do głowy pytanie: a niby skąd szczupak czy okoń mają wiedzieć, że błystka, którą widziały nawet i sto razy, nie nadaje się do zjedzenia? Jakoś nie zdarzyło mi się słyszeć, że w którymś ze zbiorników ryby drapieżne przestały nagle atakować kiełbie, ukleje czy jazgarze, a przecież widują je znacznie częściej niż błystki czy woblery. Ktoś mógłby zaprotestować, że obojętność wobec przynęt wynika z niemiłych wrażeń w trakcie kontaktu z nimi. Jest w tym trochę racji. Przecież ryby można nawet tresować – czy to na zasadzie odruchów warunkowych, czy też negatywnych bodźców. Ale takim twierdzeniem automatycznie ograniczamy liczbę ryb podlegającą zjawisku przebłyszczenia tylko do tych, które uderzyły w przynętę, w jakiś sposób ucierpiały od haka i w końcu uszły wolno. Ile może być takich ryb w stosunku do całej populacji żyjącej w akwenie? Załóżmy, że w wodach poddanych bardzo dużej presji będzie to połowa, a w skrajnych przypadkach nawet więcej. Niemniej pozostaje jeszcze druga połowa, która też nie chce brać. Zresztą, komu z nas nie zdarzyło się, że ryba po nieudanym ataku w następnym rzucie pewnie „siedziała” na haku. Sytuacja taka nie dotyczy tylko szczupaka, ale również bolenia czy pstrąga, co do których sprytu niewielu wędkarzy ma wątpliwości.

 

 

Czy zatem ryba może przyzwyczaić się do widoku lub sposobu poruszania się przynęty czy też nie? W warunkach laboratoryjnych wyrabiano w rybach odruchy tak dalece nieprzystające do ich naturalnego zachowania, że wszystko wydaje się możliwe. Pamiętać jednak należy, że tresura ryb na konkretne zachowania jest zawsze procesem długotrwałym, wymagającym ogromnej powtarzalności zadawanych bodźców i zachodzącym w środowisku tzw. ciszy percepcyjnej, gdzie ilość wrażeń zmysłowych odbieranych przez ryby, a różnych niż pożądane – jest ograniczona do minimum. Jak ma się to do warunków naturalnych? Odpowiedź jest jedna – nijak. Jeśli stworzymy sobie kilka absurdalnych założeń, mianowicie: ryby posiadają zdolność szybkiego uczenia się, ryby posiadają selektywną pamięć, ryby posiadają zdolność rozumowania przyczynowo-skutkowego, to wtedy teoria przebłyszczenia łowisk ma sens. Skoro jednak założenia są absurdem, to samo zjawisko przebłyszczenia również jest absurdem, a przyczyn wędkarskiego niepowodzenia trzeba szukać gdzie indziej.

 

Dlaczego nie biorą?
Istnieją dwie przyczyny powodujące, że drapieżna ryba „uderza” w sztuczną przynętę: instynkt zdobywania pożywienia, czyli głód, oraz szeroko pojęty odruch agresji. Agresja w tym przypadku nie jest wcale negatywnym pojęciem, które czyni z drapieżnika żądnego krwi zabójcę, ale prawie zawsze jest reakcją na potencjalne zagrożenie: obrona swojego terytorium, obrona gniazda tarłowego, konkurencja pokarmowa itd. W literaturze czy prasie wędkarskiej można się spotkać z teorią, że ryby często atakują przynęty... z ciekawości. Niestety, czy może na szczęście, ryby nie są „dręczone” tak bardzo ludzkimi odruchami, jak ciekawość. Atakowanie czegoś, czego drapieżnik nigdy wcześniej nie widział, jest niczym innym, jak sprawdzaniem ewentualnej przydatności do spożycia. Jest to więc zachowanie całkowicie pragmatyczne, tak jak pragmatyczne są wszystkie inne zachowania ryb. Żeby więc skłonić szczupaka czy sandacza do ataku, trzeba wywołać w nim odruch agresji lub odruch zdobywania pożywienia. Przynęta będzie nieskuteczna, jeśli ryba nie uzna jej za potencjalne zagrożenie czy też nadający się do zjedzenia smakowity kąsek.

 

 

Wróćmy teraz do problemu wód rzekomo przebłyszczonych. Zjawisko przebłyszczenia uznaliśmy za wędkarski mit, ale faktem jest, że w wielu łowiskach po fali bardzo dobrego żerowania przychodzi okres większego lub mniejszego bezrybia. Dlaczego tak się dzieje? Pierwsza z możliwych, a najbardziej przerażająca przyczyna to przetrzebienie pogłowia ryb. Czy wędkarze są w stanie za pomocą wędki wyłowić większość populacji jakiegoś gatunku? Konkretnych przykładów mamy aż nadto: Warta w okolicach Witnicy – niegdyś wspaniałe łowisko szczupakowe, Nida w przyujściowym odcinku – obecnie złowienie tam przyzwoitego sandacza czy suma uchodzi za wydarzenie roku, przełom Nysy w Górach Bardzkich – populacja pstrąga spadła w rzece o 70% i to w okresie zaledwie trzech sezonów. Można by tak wymieniać bez końca. Jedyną przyczyną braku brań w tych łowiskach jest po prostu brak samych ryb. Wędka w ręku średnio sprawnego „łowcy” może być morderczym narzędziem, a jeśli tych rąk jest parę tysięcy, to trudno spodziewać się innego efektu. Drastyczny spadek pogłowia ryb nie jest jedyną przyczyną braku brań. Sezonowość pewnych przynęt to problem, z którego wielu wędkarzy nie zdaje sobie sprawy, a często właśnie to jest powód bezrybia. Większość spinningistów cierpi na nieuzasadnioną miłość do pewnych przynęt. Łowi się na jeden i ten sam wzór, czy to dlatego, że kiedyś okazał się niezwykle skuteczny, czy to dlatego, że wszyscy tak łowią, czy też z jeszcze innych, często irracjonalnych powodów. Nikt nie odmówi skuteczności gumowej żabce czy pękatemu, brunatnemu woblerkowi podczas polowania na pstrągi w okresie żabich godów, a przecież miesiąc później przynęty te mogą być absolutnie nieskuteczne. To samo dotyczy czarnego twistera w okresie spływania larw minogów czy twistera przezroczystego podczas wylęgu narybku.
Z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że tego typu zależności dotyczą większości przynęt. Każda z nich ma jakiś odpowiednik w naturze, mniej lub bardziej przez nią naśladowany. Można się zastanawiać, co w takim razie z pożywieniem ryb drapieżnych, które na co dzień jest w zbiorniku. Przynęty imitujące to pożywienie powinny być zawsze skuteczne – a tak nie jest. Zdecydowanie ważniejsza niż obecność jest faktyczna dostępność danego pożywienia. Sandacz ze zbiornika zaporowego inaczej zareaguje na imitację uklei w okresie jej żerowania w toni, a całkiem inaczej w trakcie jej tarła na przybrzeżnych płyciznach. Kolejną przyczyną spinningowej posuchy jest okresowość żerowania ryb i to zarówno w skali całego roku, jak i jednej doby. Okresowość ta, zależna od bardzo wielu czynników, jest praktycznie nieprzewidywalna. Fala intensywnego żerowania może się raptownie skończyć i nie pomoże wtedy żadna przynęta.

 

 

Takich czy innych przyczyn może być bardzo dużo. Niektóre z nich uda nam się poznać i w jakiś sposób im zaradzić, inne zawsze pozostaną dla nas niezgłębioną tajemnicą. Sukces przy łowieniu na sztuczne przynęty jest zależny od bardzo wielu czynników, które wciąż się zmieniają. Sztuka polega na umiejętności ich czytania. Ilu polskich spinningistów w pełni posiadło tę sztukę? Prawdopodobnie niewielu. Zdecydowana większość od czasu do czasu wraca do domu o kiju. Może nawet pocieszające jest to, że możemy wtedy zwalić winę za nasze niepowodzenia na wiatr, przybór czy przebłyszczone łowisko.

 

 

Tekst i zdjęcia
Tomasz Krzyszczyk

 

Reklama

Przebłyszczenie – mit czy rzeczywistość komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie

Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskie z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"