Przynęty spiningowe , Okoń makaron - zdjęcie, fotografia
Wiadomości Wędkarskie 17/11/2019 00:05

Nie ma wędkarza, który nie złowił kiedyś okonia. Jednak mimo swojej popularności, jego skuteczne łowienie wymaga wiedzy i doświadczenia. Okoń jest rybą chimeryczną, wielokrotnie zmienia mu się apetyt w ciągu dnia. Czasem przez krótki czas bierze chętnie niemal każdą przynętę, a czasem trzeba się nieźle napracować, żeby skusić do brania pojedyncze sztuki. Od lat poszukiwałem najlepszej przynęty na okonie. W dawnych czasach skutecznie łowiłem je na małe wirówki, potem na mikrowoblery i minicykady, aż w końcu nadeszła era „gumisiów”.

Niemal zrezygnowałem z twardego arsenału na rzecz gumowych twisterków i kopytek. Piszę „niemal”, bo w moich okoniowych pudełkach pozostały niezwykle skuteczne, maleńkie wahadłówki. Doświadczenie nauczyło mnie, że nie ma przynęty idealnej, bo różne przynęty sprawdzają się w różnych warunkach. Jednak w 2014 roku po raz pierwszy zobaczyłem „makarony” – przynęty, które okonie chwytały jak bocian przysłowiową żabę.

„Koń jaki jest, każdy widzi...” pisał w XVIII wieku ks. Benedykt Chmielowski, autor pierwszej polskiej encyklopedii. W XXI wieku sparafrazuję jego myśl, pisząc: okoń jaki jest, każdy widzi, ale kto go tak naprawdę zna...

Zrób to sam
Z angielska nazywają się Squirmy Wormies, co przetłumaczyłbym jako wijące się robaczki. Wśród muszkarzy przyjęło się mówić na przynęty tego typu „parkinsony”. Ja akurat tej ostatniej nazwy nie lubię, więc kiedy ktoś znajomy pyta mnie, na co łowiłem, odpowiadam, że na „makaron”. Mówię tak dlatego, że Squirmy Worm jako przynęta to po prostu kawałek okrągłej w przekroju, bardzo elastycznej gumki długości 3–4 cm przywiązanej do haczyka. Dla większego uatrakcyjnienia przynęty na haczyk można dodatkowo założyć kolorową główkę. Dla niektórych złą wiadomością będzie, że gotowych do łowienia makaronów raczej nie da się kupić w handlu. Trzeba je sobie zrobić samemu. Dobra zaś jest taka, że ich zrobienie jest bardzo łatwe. Można sobie poradzić nawet bez narzędzi. Zrobiłem kiedyś eksperyment. Gumka, nitka oraz haczyk wbity w gałązkę bzu pod moim balkonem i w dwie minuty udało mi się stworzyć całkiem zgrabną przynętę, na którą potem złowiłem kilka okoni. Mimo swojej prostoty, a może właśnie dzięki niej, jest to przynęta niezwykle skuteczna. Przy swoich wszystkich zaletach ma jedną poważną wadę: niestety nie jest zbyt trwała, no ale ten mankament rekompensuje łatwość wykonania.   
Standardowy makaron na okonie ma długość około 3–4 cm. Chociaż można zostawiać dłuższy ogonek zarówno od strony grota haczyka, jak i od oczka. Wtedy przynęta będzie dłuższa i mamy do czynienia z idealną imitacją czerwonego robaka. Ja wolę makarony z jednym ogonkiem i najczęściej dodaję element uatrakcyjniający w postaci złotej główki. Chociaż czasem stosuję też inne kolory główek: czerwony, różowy, fioletowy. Mój ulubiony kolor makaronu to czerwony i okonie też go lubią. Ale często używam też brudnożółtego i białego. Materiał, z którego zrobione są makarony, jest niezwykle miękki i elastyczny. Ryby nie mają żadnych oporów, żeby chętnie chwytać te przynęty.

Dla takich okoni warto ruszyć nad listopadową wodę

Na początku była mucha
Najczęściej łowię okonie w płytkich starorzeczach, gdzie głębokość rzadko przekracza 1,5 m. W takiej wodzie makarony sprawdzają się idealnie. Woda jest dobrze prześwietlona, więc ruch makaronów bardzo pobudza okonie. Czasem zdarzają się również obcinki przynęt przez szczupaki. Najwyraźniej zębate też od czasu do czasu lubią przetrącić robaka. Ciekawostką jest, że przynętami mniejszymi, długości 2–2,5 cm, czasami interesują się płocie i wzdręgi.  Jednak przy łowieniu białej ryby znacznie skuteczniejsza jest metoda muchowa, ze względu na większą czułość zestawu i wyraźniejsze pokazywanie brań.  
Historię makaronów zapoczątkowali muszkarze i jako muszkarz też bardzo chętnie łowię tymi przynętami. Ponieważ jednak lubię również spinningować w poszukiwaniu okoni,  postanowiłem adaptować tę przynętę i do tej metody.

Spinningowa przeróbka
Robię to w zasadzie na dwa sposoby. W pierwszym zbroję przynęty na muchowych hakach z podgiętym oczkiem, obciążając je przy użyciu 4 milimetrowych główek wolframowych. Dzięki masie wolframu mogę wyrzucać przynętę na odległość kilkunastu metrów, co na moich łowiskach jest całkowicie wystarczające. Technika połowu przy takim zbrojeniu to powolne ściąganie przynęty z częstym zatrzymaniem i mocniejsze podrywanie przynęty z kontrolowanym opadem. Ponieważ przynęta jest lekka, kontrola opadu polega właściwie na wpatrywaniu się w żyłkę. Każde drgnięcie żyłki lub zatrzymanie opadu to branie i trzeba zacinać. Przy powolnym ściąganiu wyraźnie wyczuwa się skubnięcia przynęty.  
W sposobie drugim używam dokładnie tych samych przynęt, którymi łowię na muchówkę, a więc bardzo lekkich, tylko montowanych na bocznym troku. Żebym mógł nimi rzucać, do obciążania zestawu używam ołowianych oliwek z krętlikiem o masie od 5 do 8 g. Około metra od oliwki wiążę węzeł do bocznego troka i wiążę około 50-centymetrowy przypon. Technika łowienia polega na mocnym poderwaniu zestawu, puknięciu ciężarkiem w dno na napiętej żyłce (puknięcie jest wyraźnie wyczuwane na wędzisku) i odczekaniu kilku chwil, żeby dać makaronowi czas na swobodny opad. Następnie znów podrywam zestaw i jeśli okonie są w łowisku i żerują, to już jakiś siedzi na haku. W tej technice łowi się dużo ryb, ale niestety nie kontroluje się opadania przynęty. Podczas podciągania przynęta, która ma przecież bardzo małą masę, łatwo podnosi się w toni do góry. Makaron ładnie wije się przy tym w wodzie, imitując czerwonego robaka, a może nawet bardziej pijawkę. W zasadzie okonie rzadko chwytają uciekający z dna makaron, ale zaintrygowane ruchem często płyną za przynętą, przyglądając się jej uważnie. Kiedy kończy się podciągnięcie, zaczyna się faza, którą okonie, a przez to i ja lubimy najbardziej. Swobodny opad, w którym przynęta jest najchętniej chwytana.
Prawdziwą przyjemność sprawia mi łowienie okoni przy zatopionych krzakach lub zwalonych drzewach. Wtedy stosuję zmodyfikowany zestaw, który wygląda następująco: na końcu ołowiana oliwka jak w bocznym troku, ale przypon stosuję krótki, około 15 cm, wiązany też około metra od oliwki. To moja wariacja na temat drop shota. W tej metodzie stosuję też większy ciężarek – do 15 g. Ciężarek leży na dnie i napina zestaw, a krótki przypon powoduje, że mogę zagrać przynętą w pobliżu kryjówek ryb. Żyłkę luzuję i napinam, pozwalając przynęcie opaść, a potem podskoczyć. Squirmy Wormies w takiej prezentacji są dla okoni wyjątkowo atrakcyjne. Branie czuje się jako pstryknięcie na wędzisku albo udaje się zobaczyć drgnięcie żyłki. W tej metodzie łowi się blisko, najwyżej kilka metrów od szczytówki. Zestaw ten z powodzeniem można stosować na płynącej wodzie z małym uciągiem, gdzie z jednego dołka można złowić kilka, kilkanaście okoni.   
W listopadzie dni są już krótkie, a woda schłodzona. Takie warunki bardzo odpowiadają okoniom. Jeśli pogoda jest w miarę ustabilizowana, nie ma dużych wahań ciśnienia, można śmiało wybierać się na okonie. Zabierzcie ze sobą na próbę kilka makaronów. Nie będziecie żałować...

Squirmy Worm czyli makaron na okonie

 

Zestaw do wykonywania makronów

Kiedy zaczynałem łowić na Squirmy Wormies, zaobserwowałem nad wodą taki obrazek. W końcowej fazie ściągania przynęty zauważyłem płynące za nią dwa okonie. Eskortowały robaka w odległości może dwudziestu centymetrów. Gdyby któryś z nich zechciał, to z łatwością dogoniłby przynętę, bo zestaw zwijałem bardzo wolno. Po zauważeniu okoni przestałem kręcić kołowrotkiem i przynęta zaczęła opadać. W tym momencie jeden z okoni rzucił się do przodu i chwycił

w pysk makaron. Najpierw chciałem zaciąć w tempo, ale się powstrzymałem, żeby zobaczyć, czy ryba wypluje przynętę. A okoń po prostu trzymał ją w pysku i nie miał chyba zamiaru puścić. Potem wielokrotnie potwierdziłem tę obserwację. Kiedy ryby chwytają tę miękką, elastyczną gumę, trzymają ją w paszczy o wiele dłużej niż inne sztuczne przynęty. Wtedy wystarczy delikatnie zaciąć i rozpocząć hol.

 

Tekst i zdjęcia Ryszard Kuna
[email protected]

 

 

Artykuł z WW 11/2016

 

Okoń na "makaron" komentarze opinie

Dodajesz jako: |
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskie z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"