, oblicza żywcówki - zdjęcie, fotografia
Wiadomości Wędkarskie 01/06/2012 00:00

Żywcówka była zawsze uważana za metodę statyczną – łowiący płocie i leszcze zastawiał drugą wędkę tak na wszelki wypadek. Raz na dwie godziny wymieniał rybę przynętową i co pięć minut rzucał okiem na wielgaśny spławik. Minęło stosunkowo niewiele lat i oto jesteśmy świadkami zmian w całej filozofii wędkowania na żywca.



Przyznam na samym początku – nie jestem entuzjastą żywcówki. Ostatni tekst na jej temat napisałem chyba po wprowadzeniu sławetnego zakazu wędkowania tą metodą, dość szybko cofniętego. Ale kiedy jestem nad wodą, staram się cały czas podglądać konkurencję, obserwować innych wędkarzy – także łowiących trochę „nie po mojemu” – i muszę przyznać, że największą rewolucję obserwuję właśnie w wędkowaniu metodą żywcową. Nie chodzi tu tylko o kwestie techniczne, ale samo podejście jej zwolenników.  

 

Żywcówka była zawsze uważana za metodę statyczną – łowiący płocie i leszcze zastawiał drugą wędkę tak na wszelki wypadek. Raz na dwie godziny wymieniał rybę przynętową i co pięć minut rzucał okiem na wielgaśny spławik. Jeśli nie mógł go dostrzec, zamaszyście zacinał i często wyholowywał zaciętego za trzewia szczupaka. Taki stereotyp żywcówki utrwalił się w ogólnym odbiorze i był podstawą regulaminowych przepychanek sprzed lat. Dochodziły do tego argumenty „zachwaszczania” wód poprzez wypuszczanie ryb żywcowych pochodzących z niewiadomych źródeł, zagadnienia etyczne i cała gama mniej lub bardziej wydumanych problemów.

Minęło stosunkowo niewiele lat i oto jesteśmy świadkami zmian w całej filozofii wędkowania na żywca. Przede wszystkim przestaje być ono statyczne. Wędkarze (uzbrojeni teraz wyłącznie w jeden kij, torbę i pojemnik z żywcami) przenoszą się z miejsca na miejsce, obławiając kolejne stanowiska nie dłużej niż 5–10 minut. Stosują coraz delikatniejsze zestawy, kombinują z gruntem i obciążeniem. To już prawdziwe łowienie ryb, a nie liczenie na szczęśliwy zbieg okoliczności.

Wędkowanie metodą żywcową jest zakorzenione w polskiej tradycji i trudno nam do końca uwierzyć, iż na zachodzie Europy znacznie popularniejsze jest łowienie szczupaków na martwą rybkę. Jednak wiele z doświadczeń łowiących na martwą rybkę znalazło zastosowanie w metodzie żywcowej i może być stosowanych w różnych typach wód. Trzeba podkreślić, że żywa przynęta umożliwia spenetrowanie większego fragmentu łowiska, choć jej pochwycenie wymaga od szczupaka znaczniejszego wydatku energetycznego. Coś za coś.

Efektywniejsze obłowienie akwenu wymusza na wędkarzu nie tylko częste zmiany stanowisk, ale i modyfikację zestawu. Chodzi o to, by ryba przynętowa miała możliwość swobodnego pływania po jak największej powierzchni łowiska. Można to osiągnąć poprzez wydłużenie części linki znajdującej się poniżej obciążenia. To, że stosujemy przypon odporny na zęby szczupaka (wolfram, kewlar, fluorokarbon), nie oznacza, że nie możemy go połączyć z miękką żyłką przyponową, a dopiero potem dowiązać krętlik i zasadniczą część linki ze spławikiem. Oczywiście tego typu modyfikacje, a raczej ich skala, muszą być uzasadnione parametrami łowiska. Jeśli dno jest bardzo zarośnięte i pełne zawad, długi przypon będzie raczej przeszkadzał – żywiec zaraz się o coś zaplącze. Ale gdy wędkujemy nad czystym dnem – na przykład w wyrobisku pożwirowym – korzyść wydaje się oczywista.

Zapewnienie żywcowi jak największej ruchliwości jest możliwe także dzięki odchudzeniu spławika. Potężne „bomby” odchodzą powoli do lamusa, zastępowane przez lżejsze, smuklejsze modele. Nieważne, że spławik będzie czasem nawet na chwilę tonął pociągany przez żywca. Prawdziwego brania na pewno nie przegapimy. Niezwykle skuteczne może być połączenie spławika z zestawem typu paternoster. Przynęta pływa zupełnie spokojnie na bocznym troku (konieczna rurka antysplątaniowa!), a obciążenie – nawet dość solidne – spoczywa na dnie. Spławiki stosowane w tym wariancie powinny mieć kształt zbliżony do kropli i taką masę, by żywiec nie wciągał ich bez przerwy pod wodę, a jednocześnie, by nie stawiały zbyt silnego oporu biorącej rybie. Szczupak nie jest co prawda aż tak czujny jak sandacz i rzadziej puszcza przynętę, ale nie zwalnia nas to od dbałości o szczegóły.

Przeglądając zachodnią literaturę poświęconą wędkowaniu metodą żywcową, zwróciłem uwagę na postępującą ewolucję sposobu zbrojenia przynęty. Kilku autorów postuluje zahaczanie żywca już nie o jedną, ale dwie kotwiczki (systemik) – jedną za pysk, drugą poniżej łuku skrzelowego. Jednak ostrza powinny być wbijane bardzo delikatnie, wręcz „za skórkę”, by niepotrzebnie nie osłabiać ryby przynętowej i utrzymywać ją jak najdłużej w dobrej kondycji. Przyznam, że nie jestem wielkim zwolennikiem takiego rozwiązania. Zawsze uważałem, że nawet jedna kotwiczka może być przesadą i postulowałem zastąpienie jej pojedynczym haczykiem. Sygnalizuję jedynie wyraźny trend zauważalny wśród zachodnich ekspertów.

Niezależnie od tego, w ile kotwiczek (haczyków) zbroimy przynętę – ważne są tu tylko względy regulaminowe – musimy zawsze wziąć pod uwagę zachowanie naszego żywca w wodzie. Ryby niektórych gatunków (np. kiełb) będą zawsze parły do dna i starały się ukryć w jakimś zakamarku. Inne zaczną się przemieszczać w różnych partiach słupa wody, jakby nie mogły się zdecydować na kierunek ucieczki (płoć). Dlatego jeśli zbroimy kiełbia w systemik, lepiej jest wbić drugą kotwiczkę (haczyk) pod płetwę grzbietową lub w jej okolicach.

Inną zauważalną tendencją w nowoczesnej żywcówce jest rozkładanie obciążenia niczym w klasycznych zestawach spławikowych. Celem takiego działania jest znów zwiększenie delikatności i czułości naszej wędki oraz zapewnienie jak największej naturalności ruchom przynęty. Jednak znów coś za coś. W silnie zarośniętych łowiskach dodatkowe punkty obciążenia mogą się okazać „łowcami zaczepów”. Poza tym łatwiej o splątanie takiego zestawu, a niektóre żywce (np. wzdręga) są tutaj prawdziwymi mistrzami. Dlatego i w tym przypadku warto rozważyć wszystkie za i przeciw. Podstawowe znaczenie ponownie będzie miało rozpoznanie łowiska.

Wędkowanie metodą żywcową wzbudzało i wzbudza kontrowersje natury etycznej. Nie zamierzam kończyć tego tekstu opowiadaniem się po którejkolwiek ze stron. Żywiec jest w Polsce metodą dozwoloną i popularną, z tym, że dla ludzi odpowiedzialnych. Warto pamiętać o niewypuszczaniu żywców do nowego akwenu, niestosowaniu jako przynęty ryb z wyraźnymi zmianami chorobowymi oraz sportowym podejściu do wędkowania (niedopuszczaniu do zbyt głębokiego połknięcia przynęty przez drapieżnika). Niech „żywiec” będzie metodą nie tylko skuteczną, ale też elegancką!



Zdjęcia A. Zieliński

Tekst

Reklama

Nowe oblicza żywcówki komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie

Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskie z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"