Wędki - Kołowrotki - Zetawy, Niezastąpiona żywcówka - zdjęcie, fotografia
Wiadomości Wędkarskie 22/10/2018 12:02

Kiedy przychodzą  jesienne słoty i  w wodzie zaczyna obumierać roślinność, dla Stanisława Orłowskiego, wędkarza z koła PZW „Narew” w Ostrołęce, rozpoczyna się szczyt wędkarskiego sezonu. Cały rok właściwie codziennie wyrusza nad Narew uzbrojony tylko w dwie wędki: jedną do połowu żywca,  drugą zaś do połowu drapieżników z żywą rybą jako przynętą, czyli klasyczną żywcówką.

 

 

Jesienią nadchodzi ten czas, kiedy żywcówka staje się nieocenioną metodą połowu, oczywiście w ręku doświadczonego i opanowanego łowcy. Bo żywcówka wymaga silnych nerwów, a sam moment ataku drapieżnika na żywca, zacięcia i holu silnej ryby, dostarczają niezwykłych emocji.
Zdaniem pana Stanisława, najciekawsza w wyprawie na drapieżniki z użyciem żywcówki jest dwufazowość tego wędkowania. Najpierw pozyskuje się żywca, łowiąc lekką wędką ryby przeznaczone na przynętę, co pozwala  rozpoznać łowisko, obserwować wodę i zachowanie ryb. Dopiero po zgromadzeniu odpowiedniego zapasu przynęt, przechowywanych najczęściej w sadzyku, można przystąpić do zbrojenia i zarzucania prawdziwej wędki. No i to czekanie na atak, bo jeśli jest, to musi wziąć... Pan Stanisław wielokrotnie przeżył już taką chwilę i jest przekonany o tym, że tylko wyjątkowe okoliczności mogą zniechęcić drapieżnika do ataku.

- Wędkuję raczej aktywnie, bo w upatrzonych miejscach, w zakolach lub przy główkach, a także za pasem przybrzeżnej roślinności, wypuszczam żywca na kilka, kilkanaście minut i później wędruję dalej z żywcem wpuszczonym do wiaderka. Wędkuję cały czas z otwartym kabłąkiem w kołowrotku i plecionką o wytrzymałości 15 kg, którą trzymam w palcach. Wtedy wyczuwam każdy ruch przynęty oraz sam atak drapieżnika – opisuje swoją metodę S. Orłowski. – Ryby są bardzo różne. Okoń atakuje gwałtownie i ucieka w dół, sandacz podchodzi do żywca jakby z namysłem, atakuje i ciągnie w bok, a szczupak puka, jakby chciał posmakować, co mu trafiło na stół. Szczególnie te, które już raz trafiły na haczyk, są bardzo ostrożne. Chwytają rybę w pół, obracają, zastanawiają się cały czas, czy warto. Ja to wszystko czuję na palcu. Czekam i dopiero, gdy szczupak rusza do przodu, opuszczam kabłąk i  podrywam wędkę. Nie zawsze się uda, ale emocji jest sporo – dodaje doświadczony wędkarz, który nad Narwią spędził całe życie.

Jako przynęty do żywcówki najlepiej sprawdzają się ryby złowione z miejsc, w których można się spodziewać drapieżników, a więc płotki i krąpie z przybrzeżnej roślinności, ale także karasie, ukleje, jazgarze, kiełbie. Ukleje ciągną zestaw ku powierzchni wody, czyli „górują”, a karasie i kiełbie ściągają zestaw z przyponem ku swoim dennym kryjówkom, czyli „dołują”. Drapieżniki znają te ich obyczaje i dlatego warto wykorzystać ich wiedzę do odpowiedniej taktyki połowu.
Żywą przynętą mogą być także pijawki, które zakłada się po kilka na ten sam zestaw, jak do połowu na żywą rybę. Uwielbiają je sumy, a i szczupaki nimi nie gardzą. Pan Stanisław znajduje je  w podmokłych, błotnistych miejscach między nadbrzeżną trawą. Udeptuje takie miejsce i czeka, aż pijawki wyjdą ze swoich podziemnych siedlisk. Później zbiera je i przechowuje w pudełku z wyściółką lub w słoiku z wodą. Nie może się też nadziwić, dlaczego inni wędkarze boją się wziąć pijawki do ręki -  przecież to  taka wspaniała i skuteczna przynęta.
Wędka do żywcówki musi być solidna, najlepiej o długości 3,5 – 4 m, by można było zarzucać zestaw ze spławikiem umocowanym na stałe, a nie przelotowo. Najczęściej stosuje się żyłkę 0,30 – 0,35 mm, ale coraz popularniejsze są plecionki, które lepiej dostosowują się do ruchów żywca. O ruchach przynęty oraz łowności zestawu decyduje przypon, który łączymy z linką główną poprzez krętlik. Na rzekach najczęściej stosuje się przypony stalowe, które są bardzo odporne na szczupacze zęby, a do tego nie skręcają się po jednym wędkowaniu. W jeziorach, gdzie żywce chodzą zdecydowanie spokojniej, można do połowu okoni oraz szczupaków zastosować przypon wolframowy.

 

 

Pan Stanisław należy do wrogów nadmiernego uzbrajania zestawu w różne agrafki i krętliki. Dlatego swoje stalowe przypony przerabia, wiążąc je bezpośrednio do żyłki, a mocny krętlik  wprowadza do odginanego na gorąco oczka solidnego haczyka.
Kotwiczek nie stosuje, bo uznaje je za nadmiernie „kąśliwe”, np. w stosunku do niewymiarowych szczupaków, które zdecydowanie łatwiej oswobodzić z haka o jednym ostrzu, niż z kotwicy.

- Dzięki temu, że przypon wiążę bezpośrednio do linki, mój  zestaw zachowuje swoją elastyczność i jednorodność uciągu, a krętlik przy haczyku ułatwia żywcowi poruszanie się. Oczywiście by tego dokonać trzeba uszko haczyka rozhartować, zaś  po zamontowaniu krętlika z powrotem je zahartować, ale ja bardzo lubię wędkarskie majsterkowanie, więc zawsze mam na podorędziu kilka takich przyponów – wyjaśnia, patrząc na moje gotowe, kupione w sklepie przypony.


Co by jednak nie mówić, to na zakup przyponów do żywcówki nie ma co żałować, bo stanowią one klucz do przyszłego sukcesu.
Wielu amatorów żywcówki emocjonuje się wielkimi spławikami, które stanowią nieodłączny element zestawu, choć oczywiście na żywca można także łowić   metodą gruntową. Wówczas żywa przynęta przytrzymywana jest przy dnie za pomocą odpowiednio dobranego ciężarka, a sygnalizatorem brania staje się szczytówka wędki albo jakiś elektroniczny wynalazek. Ale wróćmy do spławików. Amatorzy kul z białego korka twierdzą, że taki spławik utrzymuje żywiec w miejscu i na odpowiedniej głębokości, a im większy spławik, tym większa może być przynęta, np. półkilogramowy lin czy krąp. Ich zdaniem nieduże spławiczki to raczej zabawki dla łowców okoni.
Tymczasem amatorzy żywcówki znad Narwi są innego zdania. Nieduże spławiki, w kształcie odwróconej kropli, o wyporności 5-6 g,  mocowane do linki za pomocą zatyczki wykonanej ze stosina pióra stosuje się wówczas, gdy decydującą rolę w trakcie połowu odgrywa żywiec. Ma on swobodnie pływać w pobliżu kryjówki drapieżnika, kusić go swoją koślawością i zachęcać do ataku eliminującego  z wody chore sztuki. Natomiast duże, wyraźnie barwione spławiki stosuje się tam, gdzie żywcowy zestaw wypuszcza się w nurt rzeki, doprowadzając go  do miejsc przydennego pobytu suma czy grubego szczupaka. Wówczas ten spławik zachowuje się jak statek, który ma pod dnem uczepioną śmiercionośną bombę.

 

 

W dyskusjach o łowieniu na żywca często nierozstrzygniętym pozostaje pytanie o sposób zaczepiania żywej przynęty. Pan Stanisław zaczepia swoje ryby za grzbiet uznając, że w ten sposób, po zakończeniu wędkowania, łatwiej będzie im przywrócić wolność, a i szczupakom bardziej to odpowiada. Ryby zaczepione za pyszczek szybko tracą kondycję i zachowują się nienaturalnie, co osłabia ich efektywność. Można zastosować ten sposób, gdy polujemy na okonia albo węgorza, które podchodzą do żywca od strony głowy i atakują bardzo gwałtownie.
- Najważniejsze, by wyczuć moment zacięcia. Nie czekać, aż ryba połknie żywca wraz z przyponem prawie „do ogona”, bo wówczas trudno wyjąć haczyk z pyska. Trzeba ucinać całe przypony, a ryby niewymiarowe tracą najczęściej życie po takich niby ratunkowych zabiegach – wyjaśnia nadnarwiański specjalista.
Oczywiście zabiegi związane z wyhaczaniem złowionego drapieżnika trzeba prowadzić z wielką ostrożnością, bo szczupak czy sandacz potrafi chwycić za palec i dotkliwie zranić, a krew węgorza utrudnia gojenie się ran. Dlatego warto trzymać w kieszeni rozwieracz szczęk oraz odpowiedniej wielkości wypychacz do haczyków.

 

Tekst ukazał się w "WW" 10/2013

 

Tekst i fotografie
Antoni Kustusz

 

 

Reklama

Niezastąpiona żywcówka komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie

Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskie z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"