Jak łowić ryby - techniki , Namierzyć sandacza - zdjęcie, fotografia
Wiadomości Wędkarskie 15/08/2019 17:20

Sandacz jest cichym zabójcą. Żeruje przy dnie lub w toni i zazwyczaj nie zdradza swojej obecności. Najłatwiejszym sposobem zlokalizowania sandaczy jest namierzenie ich za pomocą echosondy.

W jeziorach lub zbiornikach zaporowych sprawa jest jasna. Ryby widać poprzyklejane do dna lub bezpośrednio nad nim. Sprawa wygląda inaczej w przypadku rzek. Sandacze często przebywają i żerują w bardzo płytkiej wodzie i pływanie im po głowach zazwyczaj nie ma najmniejszego sensu. Postaram się podpowiedzieć Wam, na co zwrócić uwagę, aby zaawansowana elektronika nie była jedynym sposobem na namierzenie tych drapieżników.

Płytkie stołówki
Zauważyłem, że wędkarze łowiący z łodzi na dużych wodach stojących, w momencie w którym przesiadają się na rzekę, szukają sandaczy prawie wyłącznie w głębokich rynnach. To nawet dość logiczne. Mętnookie lubią takie dziury. Widać je na echu i nawet czasem dają się złowić. Zazwyczaj są to jednak niewielkie osobniki, które atakują przynętę raczej z ciekawości niż z ochoty pożarcia jej. Większych, żerujących ryb szukałbym w ciągu dnia na wodzie do trzech metrów, a w nocy nawet w miejscach, w których głębokość nie przekracza 1 metra. Tak jak napisałem już powyżej, przepłynięcie się po takiej płyciźnie łodzią bezpośrednio przed wędkowaniem nie ma sensu. Ryby po prostu odsuną się na boki albo całkiem wezmą „nogi za pas”.

W rzece sandacze często żerują na płyciznach. Umiejętność czytania wody to w tym przypadku podstawa.

Podstawa to czytanie wody
Potencjalne, rzeczne miejscówki za pomocą echosondy najlepiej obejrzeć w ciągu dnia. Najciekawsze są napływy na rafy, śródrzeczne, kamieniste rynienki, przykosy oraz napływy na główki. Na niektóre miejsca się nie napłynie, bo grozi to urwaniem śruby. Często tylko po ruchu wody można domyślić się, że spokojny nurt w pewnym momencie uderza w wielkie głazy, gruzowisko, zatopione drzewo lub krzak. Do zaobserwowania takich przeszkód wystarczy tylko umiejętność czytania wody. Sandacze uwielbiają nawet bardzo spokojne i niespecjalnie głębokie napływy na różnego rodzaju przeszkody.

W ciszy podejść zdobycz
Gdy ukształtowanie dna w ciekawych miejscach nie stanowi już tajemnic, bezpośrednio przed wędkowaniem najlepiej pływać na pamięć, parkując łódkę w bezpiecznej odległości od sandaczowych stołówek. Przed zakotwiczeniem dobrze jest wcześniej wyłączyć silnik, na miejsce postoju łodzi zdryfować i ustawić się za pomocą wiosła. Cisza podczas spinningowania jest dla większości sprawą oczywistą. Co prawda stonowana rozmowa ryb nie płoszy, ale już trzask otwieranego pudełka lub upadek główki jigowej na dno łodzi jest totalną katastrofą.

Sandacze objadają się w różnych miejscach o określonych porach i trzeba je wyczekać. Dlatego dobrze jest poświęcić na obiecującą miejscówkę więcej niż 15 minut. Ryby czasami pojawią się dopiero po godzinie lub dwóch. Warto zapamiętać, o której godzinie zaczęły się brania. Sandacze zapewne następnego dnia pojawią się o podobnej porze. W momencie w którym ryby pojawiają się na łowisku, trzeba się naprawdę skoncentrować, tym bardziej że chociaż sandacze nie zdradzają swojej obecności, to może zdradzić ją zachowanie ich ofiar. Zazwyczaj jest to pojedyncza, uciekająca zygzakiem lub po prostu spławiająca się rybka. Wędkarze zazwyczaj nie zwracają na to uwagi. To błąd! Zdarzało mi się nawet w ciągu dnia posłać przynętę w miejsce, w którym przed chwilą pojawił się na powierzchni wody niewielki leszczyk i natychmiast następowało branie sandacza.

W nocy sandacze często żerują pod samymi nogami wędkarza. Podstawą sukcesu jest zachowanie bezwzględnej ciszy.

Gdzie leszcze, tam sandacze
Czasami na jednym kilometrze rzeki ciekawych miejscówek jest nawet kilkanaście. Sandacze na pewno pojawią się w miejscach, w których przebywają leszcze. Mętnookie świetnie czują się w towarzystwie tych ryb. Leszcze zapewne czują się już mniej komfortowo. Nic dziwnego, niewielki leszczyk jest sandaczowym przysmakiem. Czasami, za sprawą leszczy, sandacze przebywają i żerują w bardzo dziwnych miejscach. Nieraz zdarzało mi się, że posłałem gumę pod sam brzeg w płytkiej, rzecznej zatoczce, w której bardziej spodziewałbym się żab niż sandaczy. Puknięcie następowało nawet w pierwszym opadzie. Dało się też wyczuć, że guma „przelatuje” po grzbietach leszczy, a plecionkę znaczył charakterystyczny śluz. To jest również wskazówka dla wędkarzy łowiących z brzegu. Sandacze potrafią stać dosłownie pod nogami wędkarza, oczywiście jeśli będzie on w stanie po cichu do nich podejść.

Pod koniec czerwca byłem nad jeziorem Wielimie. W opinii niektórych wędkarzy to jedno z najlepszych sandaczowych jezior w Polsce. Pływałem ze znającym wodę jak własną kieszeń miejscowym przewodnikiem Przemkiem Wolakiem. Niestety, akurat przyszły potworne upały i w ciągu dnia ryby nie chciały brać. Wieczorem Przemek ustawił się nad płyciutką górką. Okolice górki były świetnym łowiskiem dużych leszczy. Około godziny 22 w łowisku pojawiły się również sandacze. Bezpośrednio przed braniami dało się zauważyć niepozorne spławy niewielkich rybek.

Nad jeziorem Wielimie przewodnik wędkarski Przemek Wolak łowi najskuteczniej sandacze na płytkich podwodnych górkach, które przy okazji są świetnymi łowiskami leszczy

Za płytko na sandacze?
Czasami wydaje mi się, że na sandacze nie ma za płytkich miejsc. W zeszłym sezonie, nocą, ustawiliśmy się łódką w rynience na skraju płytkiej rafy. Kilka metrów od nas wystawały z wody kamienie. Przynętą wyczułem, że pod samymi kamieniami stoją leszcze. Przyciężki wabik wręcz zadudnił im po głowach. Szybko zmieniłem obciążenie gumy z 8 na 3 g. Przynęta wpadła do wody przed samymi kamieniami i natychmiast nastąpił wyrywający wędkę z ręki strzał. Sandacz miał około 70 cm. Do dziś zadaję sobie pytanie, jak on się na tej płyciźnie zmieścił?
Zgadnijcie, co sprowokowało mnie do rzutu w potencjalne zaczepy? Spław leszcza i to całkiem sporego. W przypadku rzeki echosonda jest bardzo pomocnym urządzeniem, ale najważniejsze to ciągłe obserwowanie wody.

Kilka lat temu obserwowałem w płytkiej, rzecznej odnodze o wolnym nurcie wielkie stado leszczy. Głębokość w tym miejscu nie przekraczała 2 m, dno było piaszczyste i usiane dużymi kamieniami. Woda była bardzo klarowna i świeciło słońce, dzięki czemu przez okulary polaryzacyjne wypatrzyłem bezpośrednio pod leszczami przylepione do dna sandacze. Taka sytuacja zdarza się również na płytkich blatach w jeziorach zaporowych. Co ciekawe – sandacze czasami bardziej cenią sobie towarzystwo samych leszczy niż tak poszukiwane przez spinningistów twarde dno.

 


Tekst i zdjęcia Sebastian Kowalczyk

 

 

 

 

 

Reklama

Namierzyć sandacza komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie

Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskie z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"