Wędkarstwo za granicą,  - zdjęcie, fotografia
Wiadomości Wędkarskie 01/10/2015 00:00

Początek października to okres, kiedy zaczynamy czuć jesień. Jest to świetny moment na podładowanie akumulatorów przed zimą i wyprawę zagraniczną do gorącej Hiszpanii nad Ebro bądź do wciąż ciepłych Włoch nad rzekę Pad.


Dla sumiarzy – trollingowców sezon kończy się, kiedy temperatura wody spadnie poniżej 10 stopni. Od tego momentu wąsacze przestają intensywnie żerować i zaczynają udawać się na zimowiska. Łatwiej je wtedy złowić na gumę z opadu, obławiając skrupulatnie głęboki dołek, niż ciągając przynętę za łódką wzdłuż burt i przykos.

Początek października to okres, kiedy zaczynamy czuć jesień. Jest to świetny moment na podładowanie akumulatorów przed zimą i wyprawę zagraniczną do gorącej Hiszpanii nad Ebro bądź do wciąż ciepłych Włoch nad rzekę Pad.


Ebro

Sumy z Ebro, mimo że wyglądają identycznie jak nasze, są zupełnie innymi rybami. W żargonie sumiarzy nazywamy je „upośledzonymi”. W sezonie letnim złowienie przyzwoitej sztuki na trolling bądź spinning to nie lada wyzwanie. Głównie czepiają się maluchy do 1 metra, a sporadycznie ryby do 130 cm. Złowienie suma powyżej 150 cm jest mało realne. Ryby, tak jak ludzie, łatwo przyzwyczajają się do dobrego. Na Ebro jest zakaz łowienia na żywca, więc wszyscy stacjonarni sumiarze łowią na pellet. Do wody dziennie jeden sumiarz łowiący na dwie wędki wrzuca co najmniej 20 kg pelletu o smaku halibuta (inne nie działają).   Na popularnych odcinkach rzeki dziennie do wody trafiają tony rybiej karmy. Sumy przyzwyczaiły się do tego pożywienia i na nic innego nie reagują.

Od początku października, kiedy woda zaczyna się lekko ochładzać, ryby zaczynają intensywniej żerować. Nad wodą nie ma już takich tłumów, jak w wakacje, więc wąsacze nie dostają wystarczającej ilości pożywienia w formie pelletu. Zaczyna się wtedy okres idealny dla trollingowców i spinningistów.


Niektóre sumy z Ebro miały już chyba za dużo razy do czynienia z wędkarzami. Ten mierzący 222 cm osobnik wiedział, że zostanie wypuszczony i nie walczył zbyt dzielnie.



Wielkości sandaczy nad Ebro można złowić dziennie nawet kilkadziesiąt sztuk





Dla mnie najpiękniejsze zakątki rzeka skrywa z dala od zatłoczonych, popularnych miejscowości.   Szybka łódka pozwala każdego dnia zwiedzić inny odcinek rzeki. Od Chipriany do mostu w miejscowości Escatron Ebro ma charakter dzikiej rzeki. Masa głębokich zakrętów, wysokich burt i kilka przykos spodoba się entuzjastom rzecznego trollingu. Szczególnie ciekawy jest ośmiokilometrowy odcinek od mostu w dół rzeki. Właśnie tam co roku padają największe okazy sumów. Od miejscowości Caspe do Mequinenzy Ebro ma charakter zbiornika zaporowego. Bardzo fajnie sprawdza się tu wolny trolling gumami. W dni, kiedy na ekranie echosondy nie widać wielkich łuków, warto płynąć do 2,5 km/godz. i prowokować sumy, pukając dużymi, gumowymi przynętami o dno. Woda zazwyczaj jest tu o wiele czystsza niż na rzecznym odcinku. W upalne dni można się przyjemnie orzeźwić i skorzystać z kąpieli.


Złowienie tej wielkości Black Bassa daje niesamowitą frajdę i uzależnia. Kto raz spróbuje, bez wątpienia wróci nad Ebro. Choćby dla spotkania z nimi



Odcinek charakteryzuje się dużą ilością zatok, w których kryją się okonie i czarne bassy. Będąc tam, koniecznie musicie spróbować zapolować na te wspaniałe ryby. Najlepiej łowić je na poppery. Przynętę należy prowadzić blisko skał, w których podczas upalnych dni chowają się te przebiegłe bestie. Brania są bardzo efektowne i na początku ciężko jest je w ogóle zaciąć. Bassy zaraz po braniu wyskakują z wody i starają się wytrząsnąć przynętę z niezwykle twardego pyska. Nie możemy dawać im luzu, a hol i zacięcie muszą być niezwykle energiczne. Przyłowem popperowym są okonie, które nad Ebro nierzadko przekraczają 50 cm długości. Na kamienistych spadach, przy wejściach do zatok, bez problemu można namierzyć sandacze. Zazwyczaj łowi się średnie sztuki powyżej 60 cm, ale przy odrobinie szczęścia i systematyczności można trafić rybę powyżej 80 cm.

Licencję oraz miejscowe przynęty zakupimy w sklepie wędkarskim prowadzonym przez polsko-czeskie małżeństwo w miejscowości Caspe. Niezwykle sympatyczna para, od której dowiemy się również gdzie i na co w danym momencie są łowione sumy.



Pad

Nad popularne odcinki rzeki Pad jest prawie dwa razy bliżej niż nad hiszpańskie Ebro. Lepiej wybrać się tam samochodem i cały ekwipunek zabrać ze sobą. Trzeba jednak pamiętać, że „bliżej” oznacza również chłodniej. Wyprawa w drugiej połowie października może być już ryzykowna. Łatwo wtedy trafić na drastyczne ochłodzenie i nawet tydzień siedzieć bez brania.

Środkowy odcinek rzeki Pad jest podzielony przez dwa regiony administracyjne: Lombardię i Emilię-Romanię. Granica regionów przebiega głównie przez środek rzeki. Obóz lepiej rozbić po stronie Lombardii, gdyż obowiązują tam mniej rygorystyczne przepisy. Po stronie rzeki, która należy do Emilii-Romanii, wolno łowić tylko na jeden, pojedynczy hak i nie wolno używać żywych ani martwych ryb jako przynęt. Po drugiej stronie rzeki możemy używać dowolnych przynęt i – jeśli jest potrzeba – stosować nawet 3 kotwice do ich uzbrojenia. Druk do opłaty za zezwolenie najlepiej pobrać z Internetu i opłacić od razu w Polsce bądź na włoskiej poczcie.

Rzeka Pad w rejonie, o którym piszę, jest poprzedzielana zaporami. W zależności od tego, jaki odcinek wybierzemy, możemy łowić na prawie stojącej wodzie podobnej do górnej Odry bądź na rwącej rzece przypominającej Dunajec. W obu miejscach występują sumy i szansa na ich złowienie jest podobna. W pierwszym wypadku obozowisko najlepiej rozbić na szerokim zakręcie, by w zasięgu zestawów do wywózki mieć płytką i głęboką wodę. Decydując się na łowienie w bystrej wodzie, obóz dobrze jest rozbić na wyspie, za którą jest odcinek ze spokojną wodą, bądź przy ujściu mniejszej rzeki czy zatoki. Na wyprawę do Włoch potrzebujemy minimum czteroosobowej ekipy.

Dwie osoby cały czas muszą pilnować obozowiska i wędek stacjonarnych, a kolejne dwie w tym czasie mogą trollingiem zwiedzać pozostałe odcinki rzeki. W sytuacji gdy liczba brań na wędki stacjonarne nie będzie zadowalająca, nie warto czekać do końca wyjazdu, tylko przenieść obozowisko na kolejne, wcześniej namierzone miejsce.

W trollingu zdecydowanie lepsze wyniki miałem na odcinkach ze spokojnym nurtem. Większość sumów łowionych na woblery wychodziła mi z 4–7-metrowych burt. Gumy zdecydowanie lepiej sprawdzały się na dużych zakrętach z kręcącą wodą, gdzie głębokości dochodziły nawet do 17 m. Na Pad lepiej zabrać ze sobą ponton niż łódkę. Brzegi są ciężko dostępne i możemy mieć problem ze slipowaniem. Do wywózki wystarczy nieduża jednostka z silnikiem do 5 hp. Do trollingu, ze względu na spore odległości, które trzeba przemierzać, należy zabrać silniki umożliwiające wejście łodzi w ślizg. Odskocznią może być łowienie brzan i boleni. Pierwsze zdecydowanie lepiej biorą na bystrych odcinkach. Sprawdzają się małe głęboko chodzące woblery, a stacjonarnie feeder z serem bądź białymi robakami. Bolenie łowi się głównie z dryfu. Tajną przynętą Włochów jest prowadzony w tempie ekspresowym sześciocentymetrowy Salmo Slider.


Populacja boleni w Padzie jest większa od populacji szczupaków. Złowienie 6–7 sztuk dziennie nie jest niczym wyjątkowym



Bazy

Wybierając się nad Ebro, możemy skorzystać z oferty baz wędkarskich. Umiejscowione są one głównie w dwóch miejscach: Mequinenzie i Playas de Chacon. Baza to wygoda. Można polecieć samolotem i cały sprzęt wypożyczyć na miejscu. Jedną z takich baz jest np. prowadzona przez Roberta i Danusię Cyferkowskich Fishingplanet.pl.
Mają oni duży, komfortowy ośrodek, położony nad samą wodą. Do dyspozycji wędkarzy jest basen, kuchnia, łodzie motorowe z silnikami od 10 do 30 hp oraz cały sprzęt potrzebny do połowu sumów. Warto dołożyć parę złotych i wypożyczyć łódkę z największym silnikiem.  

Co warto zabrać nad Ebro  

Karta kredytowa – lecąc samolotem, musimy ją mieć ze sobą. Bez niej nie wypożyczymy samochodu, a bez niego ani rusz.

Okulary polaryzacyjne, krem z dużym filtrem, sandały i przewiewne koszule oraz spodnie – w Hiszpanii, nawet na początku października, jeśli do godziny 14 będą chmury, to i tak po południu będzie się lał żar z nieba. Po paru dniach pływania bez koszulki nasze ciało będzie piekło niesamowicie, dlatego zawczasu warto się zabezpieczyć.

Przynęty

Na sandacze: jasne rippery oraz jaskółki w rozmiarach od 10 do 15 cm, koguty, główki od 7,5 do 30 g.

Okonie i bassy: poppery i stickbaity w wielkości 6–8 cm. Dobrze sprawdzają się również obrotówki i spinnerbaity.

Sumy: gumy od 15 do 25 cm, główki big game od 10 do 100 g, cała gama woblerów pracujących od 2 do 12 m. Obowiązkowe killery Salmo Whitefish i Rapala DT16.


Co warto zabrać nad Pad

Przyczepa – posłuży do transportu pontonów i silników, a później w obozowisku będzie spełniała rolę kuchni.

Łopata, siekiera, maczeta – bez nich nie zbudujemy obozowiska nad dzikimi brzegami rzeki.

Dobrze wyposażona apteczka – ostre, sumowe kotwice wbite w ciało poza grot to nie lada wyzwanie dla całej ekipy.

Wędki i ekwipunek do stacjonarnego łowienia sumów oraz feedery, przynęty i zanęty do łowienia żywców.

Przynęty na sumy: gumy od 15 do 25 cm, główki big game od 10 do 100 g. Woblery pracujące od 2 m do jak największej głębokości. Obowiązkowe killery: Salmo Perch 12 i 14 oraz Rapala DT20.




Tekst i zdjęcia

Reklama

Nad Ebro albo Pad komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie

Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskie z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"