, marcowym przyborze - zdjęcie, fotografia
Wiadomości Wędkarskie 01/03/2007 00:00

Marzec to chyba najdziwniejszy miesiąc w roku. Nigdy nie wiadomo, czy będzie padał śnieg czy deszcz, czy wiatr mało głowy nie urwie, czy też przyjdzie prażyć się w ostrym słońcu. Jedyny pewnik to fakt, że woda lekko przybierze. Gdy na przełomie lutego i marca nie ma mrozu, to w górach słońce powoli zaczyna roztapiać pokrywę śnieżną.

Marzec to chyba najdziwniejszy miesiąc w roku. Nigdy nie wiadomo, czy będzie padał śnieg czy deszcz, czy wiatr mało głowy nie urwie, czy też przyjdzie prażyć się w ostrym słońcu. Jedyny pewnik to fakt, że woda lekko przybierze. Gdy na przełomie lutego i marca nie ma mrozu, to w górach słońce powoli zaczyna roztapiać pokrywę śnieżną.

Wysokie temperatury nie sprzyjają wędkarzom, gdyż powodują gwałtowne topnienie, co na nizinach objawia się powodzią. Temperatura lekko powyżej zera jest tą, która roztapia śnieg powoli i systematycznie.

Wśród krzaków
Każdy wędkarz zna najbliższą okolicę „swojej” rzeki. Wie, gdzie jest płasko jak stół, a gdzie są ciekawe zagłębienia lub progi na brzegu. Gdy woda się podniesie o pół metra, to takie miejsca stają się istnym stołem biesiadnym dla ryb. Często zgubnym, bo nadbrzeżne dołki stają się „więzieniem” po gwałtownym spadku wody. Jeśli stan podwyższonej wody trwa zbyt długo, miejsca takie stają się tarliskami i niechybnie ikra oraz narybek idą na zatracenie. Przy dużym szczęściu i dużym dołku narybek może doczekać „majówek”, a wtedy uwolniony ucieka z pułapki.

Podwyższony i zakrzaczony brzeg porośnięty trawą lub dziesięciocentymetrowa płycizna z czystym dnem i najlepiej częściowo odsłoniętymi korzeniami krzewów to miejsca, które najczęściej odwiedzają ryby. Ryby przeróżne: od ciekawskiego leszcza przez płochliwą płoć po wszędobylskiego krąpia. Bardzo często za nimi podążają okonie o rozmiarach, o których nawet się nie śniło, a w innych okresach roku nie widziało. Krótko mówiąc – obfitość wszelka, gdyż na takie żerowiska nie wpływają ryby młode, a kilogramowy leszcz nikogo nie dziwi. Jedynymi istotnymi problemami może być dostęp do łowiska, dobór odpowiedniego zestawu oraz czym kusić i przytrzymać ryby w łowisku.

Dostęp do najlepszych miejsc zawsze jest trudny. Krzewy są z jednej strony poważnym utrudnieniem, lecz z drugiej strony zapewniają osłonę przed wzrokiem ryb. To ważne, bo woda z delikatnego topnienia śniegu jest wyjątkowo czysta. Nie niesie ze sobą namułów z wyższych partii rzek lub z pól. Przy sprzyjającej słonecznej pogodzie i przy odrobinie szczęścia można oglądać buszujące w półmetrowej wodzie ryby.

Ach te zaczepy!
Krzewy to jedno, a gałęzie drzew to drugie poważne utrudnienie. Drzewa, które w sezonie letnim, przy normalnym stanie wody są kilka metrów za plecami, teraz są tuż. Krzewy z przodu, gałęzie nad głową, więc o długim wędzisku można zapomnieć. Maksymalna długość, jaką udawało mi się do tej pory zastosować, to 3,6 m. Z kolei wędzisko 2,4–2,7 m nie pozwala na swobodne oraz bezpieczne operowanie zestawem i bardziej przypomina pracę cepem niż wędką. Optymalna długość wędziska to 3,0–3,3 m o akcji A lub B, c.w. 10–30 g i choć na pierwszy rzut oka różnice w długości są nieznaczne, to w pełni docenić je można dopiero na łowisku.

Żyłka główna nie mniejsza niż 0,18 mm. Brzmi to może jak herezja, ale jest w pełni uzasadnione obecnością średnich i dużych ryb oraz wyjątkowo trudnymi warunkami połowu. Nawet najspokojniejszemu wędkarzowi po dziesiątym zaczepie na gałęzi mogą puścić nerwy i szarpnie zestawem. Cienka żyłka pęknie od razu, a zestaw zostanie na gałęzi. Podobnie może być, gdy nie ukryje się grotu haczyka w przynęcie, a ten zaczepi za jakiś korzonek.

Przypon cieńszy, ale i w tym przypadku nie stosuję cieńszego niż 0,14 mm długości około 30–35 cm. Długość jest ważna, gdyż konieczne jest zastosowanie krętlika (raczej większego) łączącego żyłkę główną z przyponem. Większy rozmiar krętlika wymusza grubość żyłki, która na cieniutkim druciku oczka małego krętlika naciągnie się na węźle i straci sporo wytrzymałości. Sam krętlik musi być ciemny i matowy. Sporym błędem jest stosowanie w czystej i płytkiej wodzie krętlika jasnego, a prawdziwą zbrodnią – krętlika błyszczącego. Wystarczy mały promyk słońca, lekkie rozjaśnienie w chmurach, by błyszczący krętlik zaiskrzył światłem i spłoszył ryby.

To samo dotyczy spławika. Bardzo trudno dostać firmowy spławik, który byłby zrobiony rzeczywiście do łowienia ryb, a nie do „wieszania” na nim oka w sklepie. Błyszczące, wielokolorowe i jaskrawe cacka bardzo ładnie wyglądają na ścianie w domu, ale ryb to nimi się nie połowi. Jeśli już spławik ma mieć jakąś część błyszczącą, to niech to będzie wyłącznie antenka. Korpus odbija światło i tym samym skutecznie płoszy ryby. Dodatkowo musi to być krótki spławik, mocowany na stałe. Wymuszone jest to małą głębokością łowienia oraz wygodą operowania zestawem.

Płatki i robaki
Skoro już się udało złożyć zestaw, można go zarzucić w łowisko. Jednak jak skusić ryby w takie miejsce, a właściwie jak skusić więcej ryb, niż jest w łowisku. Osobiście nie jestem amatorem „ostrego” nęcenia wiosną. Czysta woda dobrze przenosi zapachy, a ich nadmiar – jak wiadomo – częściej płoszy ryby, niż je wabi. Przy takim łowieniu nie wabię ryb, a staram się wywołać u nich swoistą pobudkę po zimowym letargu. Bardzo wygodne w przygotowaniu i poręczne płatki owsiane są doskonałą zanętą. Płytka woda o niezbyt wielkim uciągu nie wymusza zabiegów z dociążaniem zanęty, a agresję ryb wywołuje obfitość pokarmu.

Wiosną ryby przedkładają dania mięsne ponad wszystko inne. To pora odnawiania sił po zimie oraz zbierania energii do niedalekiego już okresu tarła. Ułudę obfitości pokarmu uzyskuję przez zastosowanie suszonej krwi, bardzo słodkich komponentów lub atraktorów popularnie nazywanych „śmierdziuchami”. Dodatek 100 g suszonej krwi na 500 g płatków owsianych wcale nie jest przesadą. Na tę samą ilość płatków potrafię dolać firmowy scopex waniliowo-miodowy, krabowy, mięsny lub rybny. Bardzo dobrym dodatkiem jest oliwa z puszek po szprotkach (porcja z dwóch puszek). Oliwa ma tę dodatkową zaletę, że w chłodnej wodzie rozpuszcza się wyjątkowo wolno i potrafi smużyć bardzo długo i bardzo daleko. Jako przynęty używam wszelkich robaków, lecz najlepsze są te, które znajdziemy w ziemi w okolicach łowiska.


Najlepszy bambus
Trudne warunki połowu oraz sama konstrukcja zestawu wskazują, że łowienie w ten sposób jest dość toporne. I jest to prawda, bo trudno doszukiwać się w nim finezji. Ma to zasadnicze znaczenie przy doborze wędziska, które powinno być wędziskiem kompozytowym, opartym głównie na włóknie szklanym. Wędziska te są zdecydowanie cięższe od węglowych konstrukcji, jednak opisane długości nie będą aż tak ciążyć w ręku. W zamian będzie można śmiało i bez obaw operować nim pomiędzy gałęziami, a nawet bezkarnie uderzać o nie przy zacinaniu. Wędziska węglowe, wytrzymałe, ale niesamowicie kruche przy bocznych uderzeniach, mogą po prostu nie wytrzymać trudów połowu. Najefektywniejszym wędziskiem byłby historyczny już bambus, ale niewielu będzie mogło poszczycić się posiadaniem takiej spławikówki.

rys. K. Gozdera, fot. K. Zacharczyk

Reklama

Na marcowym przyborze komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie

Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskich z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"