, łebek szpilki - zdjęcie, fotografia
Wiadomości Wędkarskie 01/01/2007 00:00

Na początku sezonu okonie łowię w małych i płytkich zbiornikach, które zamarzają najszybciej. Poszukuję ryb blisko brzegów, na wypłyceniach porośniętych liliami. Kiedy zamarzną wielkie jeziora, nie kuję przerębli przy trzcinach, tropię garbusy głębiej, w pobliżu podwodnych górek i stromych uskoków dna. Bywa, że w środku zimy opuszczam przynętę nawet na 20 metrów!


Na początku sezonu okonie łowię w małych i płytkich zbiornikach, które zamarzają najszybciej. Poszukuję ryb blisko brzegów, na wypłyceniach porośniętych liliami. Kiedy zamarzną wielkie jeziora, nie kuję przerębli przy trzcinach, tropię garbusy głębiej, w pobliżu podwodnych górek i stromych uskoków dna. Bywa, że w środku zimy opuszczam przynętę nawet na 20 metrów!

Wraz z pojawieniem się pierwszego lodu łowię wyłącznie na błystki i posługuję się półmetrowej długości wędką o średnio szczytowej akcji z żyłką maksimum 0,14 mm. W tym okresie w ogóle nie stosuję kołowrotków o stałej szpuli, zakładam je wyjątkowo, jeśli poszukuję okoni bardzo głęboko i prowokuję je do brania malutkimi mormyszkami zawieszonymi na cienkiej żyłce. Na co dzień mój zestaw uzupełniają kołowrotki klasyczne – o ruchomej szpuli, albo niewielkie multiplikatory. Bardzo dobrze się nimi łowi. Jednak najważniejszym elementem mojego zestawu jest kiwok. Robię go ze sprężyny, wycinam pasek, który sygnalizuje każde trącenie niewielkiej błystki, bo błystek używam niedużych, długości od 2 do 3 cm z luźno zamocowaną kotwiczką.
 

W moim arsenale dominują wzory srebrzyste i mosiężne długości od 2 do 3 cm, nie większe. Wszystkie z czerwonym akcentem na kotwiczce, aczkolwiek niebijącym okonia po oczach. Uważam, że wielu wędkarzy przesadza z obfitością czerwonych dodatków przy kotwicy, które zamiast zachęcać okonie do brania, skutecznie je odstraszają. Przekonałem się, że najlepszy jest mały chwost, np. z kilku zwojów nitki pomalowanej na czerwono.
Technikę prowadzenia błystki uzależniam od apetytu okoni. Jeśli żerują intensywnie, sprowadzam ją do dna, podnoszę bardzo wysoko i prowadzę od góry w dół w kontrolowanym opadzie. Kiedy kończą się brania w toni, szukam ryb niżej. Zaczynając od dna, delikatnymi ruchami nadgarstka unoszę błystkę po centymetrze. Dwa, trzy ruchy i zatrzymanie – wtedy jest najwięcej brań, po zastopowaniu przynęty.


Mormyszkowa finezja

Uwielbiam łowić okonie na mormyszkę. Do tej metody stosuję krótsze wędki, 35-centymetrowe, z żyłką bardzo cienką – 0,08 mm, a często 0,05 mm, a jeśli okoń bierze agresywnie, zakładam 0,10 mm. Kuszę je przede wszystkim na niewielkie mormyszki, które dzięki finezyjnemu zestawowi można dynamicznie poprowadzić. Szczególnie teraz, na początku zimy zwinny ruch przynęty bardzo rajcuje okonie, nie jakieś tam delikatne pukanie, tylko krótkie i agresywne ruchy.  
Do małych mormyszek polecam kiwoki plastikowe albo wykonane ze światłowodu, który ma tę zaletę, że w ogóle się nie odkształca. Podatny jest jednak na pęknięcia, ale gdy nie rzuca się wędki na lód, trudno go połamać. Kiwoki ze światłowodu robię sam. Cienki pręcik skręcam na dwa i przymocowuję do niego silikonowe rurki. To pierwsza liga wśród kiwoków, bo światłowodowe cacko umożliwia dynamiczne prowadzenie najmniejszych paproszków.  
Mormyszkę prezentuję okoniom podobnie jak błystkę – w opadzie. Czasem zmieniam jednak taktykę, kładę przynętę na dno, puknę dwa, trzy razy, a później prowadzę ją bardzo agresywnie. Krótkie i szybkie podrygi, przytrzymanie i... już jest branie. Okoń to uwielbia.

Duże znaczenie mają kolory mormyszek. Dawniej posługiwałem się głównie wzorami w kolorze miedzi
i mosiądzu, ale ostatnio rewelacyjne są również ciemne mormyszki – fioletowe i granatowe, a także malowane w zielone paseczki (imitacja małego okonia) – hit ostatnich sezonów. Stosuję przede wszystkim mormyszki wolframowe i starannie dobieram je do głębokości łowiska – zgodnie z zasadą „czym głębiej, tym ciężej”, choć na pierwszym lodzie i w płytkich wodach o głębokości do 2 m często łowię na wzory ołowiane. Wyjątkowo też używam modeli bardzo małych, tzw. pchełek, kiedy w głębokim łowisku okonie biorą bardzo słabo.

Ochotek na haczyk przeznaczam niewiele. Kiedy łowię głęboko na dużą mormyszkę, zakładam od 3 do 5 larw,
a na małe pchełki tylko jedną. Nawlekam ją przy główce bardzo ostrym haczykiem, aby się nie „wylała”. Przy łowieniu mormyszkami w zielone paski wygląda to tak, jakby mały okonek zmagał się z ochotką. Na ten widok grube garbusy dostają amoku...


W tempie opadającej ochotki

Jeśli pierwszy raz wyprawiam się nad niewielkie jezioro, rozglądam się za wysokimi brzegami lub wąskim pasem trzcin. Tam dno zwykle opada gwałtownie, a tuż za szuwarami głębokość przekracza 1,5 m. To są wyśmienite miejsca na grubego okonia. Wiercę przy trzcinach 8–10 otworów, zasłaniam je śryżem, bo światło płoszy ryby, i chodzę od jednego do drugiego. Z takiego łowiska często wyjmuję kilka ładnych ryb. Ważne, by po każdym braniu wpuścić do przerębli trochę grubych ochotek, ale w umiarkowanej ilości. Niektórzy wędkarze przesadzają, myślą, że jak się wrzuci garść zanęty, to brania będą lepsze. Nic bardziej mylnego. Ważna jest systematyczność nęcenia, a nie ilość. W dużych jeziorach okazy łowię przy górkach. Grę mormyszką rozpoczynam od szczytu górki, potem szukam ryb przy stokach. Brania spodziewam się w różnych partiach wody i cały czas nęcę łowisko pojedynczymi larwami, nawet gdy głębokość sięga 12 m. Jeżeli duże okonie nie biorą, a wiem, że na pewno tam są, stosuję żyłkę 0,07 mm i próbuję sprowokować je za pomocą niewielkiego paproszka, który staram się sprowadzić do dna w tempie opadającej ochotki. Złowiłem tym sposobem wiele kilogramowych okoni – również z głębokiej wody.


Pamiętam mistrzostwa Polski

w Rożnowie i złowionego w ten sposób okonia. Po pierwszej turze moja drużyna, reprezentująca Okręg Mazowiecki PZW, zdobyła trzy najwyższe lokaty w sektorach, co można by zapisać w księdze Guinnessa. W drugiej turze nie poszło jednak tak gładko. Wylosowałem stanowisko, z którego poprzedniego dnia zawodnik zszedł o kiju, i mimo że cały czas podsypywałem ochotkę, spodziewałem się najgorszego – przez dwie i pół godziny nie mogłem złowić żadnej ryby! Złowiłem ją dopiero na mormyszkę wielkości łebka od szpilki. Nieźle się napociłem, bo okoń ważył prawie pół kilograma, ale zdobyliśmy dzięki niemu drużynowe mistrzostwo Polski.

Reklama

Na łebek od szpilki komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie

Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskie z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"