Mistrzostwa Polski, Muszkarski pierwszy - zdjęcie, fotografia
Wiadomości Wędkarskie 25/04/2018 07:00

W ostatni weekend w Supraślu, odbyły się VI Mistrzostwa Polski w Kręceniu Sztucznych Much. Redakcję Wiadomości Wędkarskich reprezentował tam nasz Muchmistrz czyli Piotr Zieleniak, a fotorelację z tej pięknej i widowiskowej imprezy (zobaczycie ją w czerwcowym numer WW) przygotował Krzysztof Szymański.

 


Krzycho zawsze deklaruje się jako muszkarski Nikifor, łowiący nizinne jazie, klenie i jelce, a czasem wzdręgi oraz amury, ale w rozmowie  z Piotrem, wyznał że jego muszkarskie początki miały płetwę tłuszczowa i opowiedział, jak wyglądał jego  PIERWSZY RAZ.     

Krzysztof Szymański:
- Jak każdy facet, świetnie pamiętam swój pierwszy raz. Moje zetknięcie z łowieniem na sztuczną muchę miało miejsce na początku sierpnia 1999 roku. Cokolwiek by nie mówić, jestem muszkarzem, którego doświadczenia sięgają aż ubiegłego wieku. Brzmi to całkiem poważnie i dumnie. Ale teraz bez zgryw. Z muchy doktoratu nie napisałem, magistrem się nie czuję, matury nie mam, zawodówka to chyba zbyt wiele. Jestem w trzeciej gimnazjalnej i to wszystko. W żadnej klasie nie siedziałem, uczciwie w każdym sezonie łowiąc na muchę. Wraz z mizernym wykształceniem idzie jednak w parze pewna przypadłość. Nazywa się ona Flayensilis Synteticus Pasionatus. Złapałem ją przy pierwszym razie. Trzeba mieć fart!
Być może jest to wynikiem braku odpowiedniego zabezpieczenia, byłem, bowiem wtedy w krótkich (tylko do krocza) i nieco dziurawych woderach. Choroba, której jestem nosicielem, jest nie tylko nieuleczalna, ale i mocno zaraźliwa. Skutecznie zainfekowałem nią kilka osób z bliskiego otoczenia, a nawet parę z dalszych stron. Piszę to na podstawie oceny samych zarażonych, którzy to mnie wytykają palcem jako sprawcę tego, że dziś są muszkarzami.

Wróćmy teraz do mojego pierwszego razu. Wraz z Piotrkiem Filczakiem produkowaliśmy wtedy wędkarski programik dla „byłej pamięci” Naszej TV. Żeby zdecydowanie uciec z mazowiecko-wiślanych klimatów, wybraliśmy się do Łopusznej. Tematem przewodnim miała być głowacica i łowienie na sztuczną muchę lipieni i Dunajec. Z pomocą przyszli nam świetni muszkarze, reprezentanci kraju- Józio Lach i Artek Racławski. Przez dwa popołudnia na Dunajcu, dali koncertowy popis łowienia lipieni na suchą. Bez problemu skręciliśmy "mięcho" do programu i pozwoliliśmy sobie na przerwę. Wtedy to Józio wyciągnął zapasową wędkę, uzbroił ją, dał mi kilka swoich chrustów i powiedział, żebym połowił. Trochę się wystraszyłem, bo w życiu machnąłem muchówką kilka razy i to na sucho, bez sznura. A tutaj realna lipieniowa rzeka i wybitni muszkarze mający oglądać wyczyny nowicjusza. Bardzo się speszyłem, ale nie mogłem pokazać, że pękam. Po prostu nie mogłem, tym bardziej że Piotrek też dostał zapasówkę od Arka i dziarsko ruszył do wody. Piotr wielkich doświadczeń nie miał, ale potrafił jako tako rzucać. Przynajmniej na tyle dobrze, że nie robił wstydu.
Moje pierwsze rzuty bezlitośnie skręcał nasz operator Darek Kopciński. Dzięki temu, mogłem na montażu zobaczyć obraz, na podstawie którego z powodzeniem powstałby film wyczerpujący temat wszystkich błędów przy łowieniu na sztuczną muszkę. Rzucałem tragicznie, waliłem sznurem o wodę, strzelałem z bata, sznur gasł mi za plecami, na przyponie miałem cztery supły. Cud, że to wszystko Józiowa Daiwa wytrzymała. Na szczęście lipienie dobrze zbierały i do mojej spływającej muszki zauważyłem pierwsze wyjście. To dodało mi skrzydeł. Skoncentrowałem się i za wszelką cenę chciałem wykonać w miarę poprawny rzut. Starałem się postępować zgodnie z zaleceniami Józka, który na początku ustawiał mi rękę z muchówką, dyrygując według wskazówek zegara - Jedenasta, pierwsza, jedenasta, pierwsza ... . Arek widząc mój upór w  zrozumieniu, o co w tym wszystkim chodzi, głośno stwierdził, że być może mam zegarek elektroniczny. Teraz naprawdę się przyłożyłem, skróciłem linkę i powolutku zacząłem panować nad kijem i sznurem. Co czwarty, trzeci rzut jakoś mi wychodził, przypon się układał, a chruścik z sierści sarny miękko lądował na powierzchni Dunajca. Miałem kolejne zebrania, ale nie mogłem zaciąć. Odruchowo chlastałem kijem po spinningowemu, a sznur leciał daleko za mnie. Teraz tylko zaciąć w dobrym momencie, delikatnie i z wyczuciem poprzez pociągnięcie sznura, tak jak to podpatrzyłem u Arka i Józia. Rzucam, rzut dobry, muszka ładnie spływa, jest lipieniowi zebranie, sekundkę czekam i... delikatnie pociągam za sznur. Na kiju czuję łopocik ryby. Spokojnie holuję, lipień jest malutki, niewymiarek, ale udało mi się! Z boku słyszę Piotrka, który pewnie kątem oka śledził moje nieporadne rzuty i teraz krzyczy – K... , jak żeś to zrobił? Darek mnie filmuje, szybko odpinam swojego pierwszego lipienia i wypuszczam go do wody. Nawet mu się nie przyjrzałem. Później łowię jeszcze dwa lipienie, też maluchy, ale dzięki temu wynik meczu warszawiacy - górale wynosi 3:47.

Musimy wracać, to trzeci, ostatni dzień zdjęć, a do Warszawy kawałek drogi. Piotrek z Darkiem wręcz wyganiają mnie z wody i każą oddać Józiowi muchówkę. Ja niczym dziecko mówię, że już idę, jeszcze tylko dwa, nie trzy rzuciki, jeszcze jeden. Wreszcie wyłażę z wody. Wiem już, że jestem chory, ciężko chory na muszkarstwo. Przez całą drogę powrotną nie gadamy z Piotrkiem o niczym innym jak tylko o łowieniu na muchę na Wiśle, na naszej Wiśle. O tym opowiem, jednak innym razem.

 

 

Kilka fotografii z VI Mistrzostw Polski w kręceniu sztucznych much. Nie zapomnijcie o czerwcowym (06/2018) numerze WW, znajdziecie tam obszerną relację z tego wydarzenia.

 

Piotr Zieleniak z synem przy imadełku

 

poranek nad wodą

 

 

Zdjęcia Krzysztof Szymański

 

 

Reklama

Muszkarski pierwszy krok komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie

Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskich z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"