Jak łowić ryby - techniki , Łowienie lipieni muchę muchowym bitwy - zdjęcie, fotografia
Wiadomości Wędkarskie 10/10/2019 05:04

Pewien młody chłopak zapytał mnie kiedyś: „Co jest z tymi lipieniami, dlaczego tak trudno je złowić?”. Pytanie stałe i powtarzające się podczas każdej jesieni. Co skłania lipienie do intensywnego żerowania o tej porze roku i jak rozegrać z nimi bitwę?

Mój kalendarz wędkarski podzielony jest na trzy części. W muszkarstwie wyróżniamy bowiem trzy pory roku:
- wiosnę, podczas której możemy zapomnieć trochę o finezyjnym łowieniu i skradaniu się do ryby. Z powodzeniem stosujemy wtedy muchy grubokalibrowe;
- lato – kiedy wszystkie muchowe zasady stają się jedyną drogą do sukcesu, a łowienie na muchę daje największą frajdę;
- jesień, czyli sezon lipieniowy, który bywa dla niektórych ulubioną częścią roku.
Nie będę ukrywał, że moje ulubione miesiące to maj oraz czerwiec. To wtedy zazwyczaj łowię najwięcej dużych ryb. Aby być efektywnym wędkarzem, trzeba podążać jednak za zmianami w przyrodzie, a największą różnicę między metodą pstrągową i lipieniową zaobserwujemy na przełomie września i października.

Żółte liście znakiem dla lipieni
Październik to miesiąc, kiedy w rejonach podgórskich pstrągi zaczynają budować swoje gniazda tarłowe. Obserwując co roku wycierające się pstrągi, prawie zawsze widzę w okolicy tarła lipienie. Mało kto zwraca na nie uwagę, bo jesienią przybierają ciemną barwę i ciężko odróżnić je od pstrągów w szacie godowej. Lipienie są bowiem wielkimi amatorami pstrągowej ikry. Czasem stoją całym stadem za samicą kropkowańca kopiącą gniazdo w żwirze.
Jestem prawie pewien, że jesienne tarło pstrąga ma duży wpływ na wzrost żerowania u lipieni. W górskich rzekach Polski pstrąg potokowy jest jedynym poważnym konkurentem pokarmowym dla lipienia. Jego tarło jest znakiem dla innych ryb, że przestaje on żerować, tym samym dając pozostałym gatunkom szansę na przygotowanie się do zimy. Lipienie są rybami toniowymi, nie potrzebują miejsc, gdzie mogą się schować. Odżywiają się wyłącznie owadami. Jedynie duży lipień potrafi zaatakować małą rybkę. Jest to jednak zjawisko sporadyczne, zdarzające się zazwyczaj wiosną. Dla owadów, składających swoje jaja na powierzchni wody czy właśnie się rojących, najlepszymi odcinkami rzeki są otwarte płanie. To dom lipienia, ale latem odwiedza go również pstrąg, który generalnie woli zakrzaczone części rzeki. Agresywne podczas żerowania pstrągi są niewątpliwie bolączką dla lipieni. Lecz kiedy wyruszają w górę rzeki na tarło, pozostawiają innym gatunkom pełną stołówkę.

Przypadek, szczęście czy doświadczenie?
Łowiłem kiedyś z pewnym muszkarzem lipienie na dolnym odcinku Dunajca. Grzesiek był równie doświadczony jak ja, jednak wyznawał inne zasady i priorytety przy szukaniu ryb. Łowienie lipieni zawsze rozpoczynam od zmontowania delikatnego zestawu. Po prostu sezon na „kardynała” przypada w okresie, kiedy zwykle mamy niską i czystą wodę.  
Na marginesie – ciężko wytłumaczyć, skąd lipienie wzięły w sobie taką ,,bezczelność”, że w tym czasie potrafią żerować dosłownie pod nogami wędkarza. Paradoks? Przecież ryby ostrożne uciekają gdzie pieprz rośnie na widok sylwetki człowieka. Tutaj ryba się nie chowa, a przeciwnie – intensywnie żeruje. Zawsze mnie to dziwiło i chyba nigdy się nie dowiem, dlaczego ten gatunek zachowuje się tak, a nie inaczej.
Wchodzę do rzeki i zaczynam łowić. Tradycyjnie na takie przynęty, jak zawsze: mikroskopijne nimfy w naturalnych kolorach. Ryby tego dnia nie żerowały zbyt dobrze, więc kilka chwil upłynęło, zanim złowiłem pierwszego lipienia. Wyciągając go z wody, powiedziałem do mojego kompana: „Widzisz, mówiłem ci, na co łowić – małe i naturalne”. Skinął głową i łowił dalej na swoje wynalazki.
Wyszedłem na brzeg przewiązać skoczka na inną muchę. Tak sobie rozmyślałem, zmieniając zestaw, o tych fioletowych cwaniakach, gdy tymczasem mój kumpel holował rybę z prądziku iście pstrągowego. „No i co tam masz?” – zapytałem donośnie. „Lipień” – odpowiedział z ironicznym uśmieszkiem. Położyłem wędzisko, podchodząc do podbierającego rybę wędkarza. Popatrzyłem do podbieraka, aby sprawdzić, na co połakomił się lipień. Z pyszczka wystawała mu wściekle różowa, duża glajcha. Natychmiast popatrzyłem na rzekę, żeby sprawdzić, czy aby nie przeoczyłem jakiegoś dopływu ze zmąconą wodą. Nie! Woda w rzece była krystalicznie czysta, a na takiej wodzie staram się unikać stosowania glajch.
Przybiłem piątkę zadowolonemu łowcy, myśląc sobie: „Skubaniec, ma szczęście i tyle”. Za jakieś 10 minut na wędce kolegi zameldował się kolejny lipień, również na glajchę. Tym razem Grzesiek wyszedł na brzeg, mówiąc: „No i jak wytłumaczyć to, że i ja, i ty łowimy lipienie na muchy z innych światów? Wielka różowa glajcha raczej nie przypomina twojej widelnicy”. No, nie przypomina…
Wywiązała się ciekawa rozmowa, po której obaj stwierdziliśmy, że ogólnie przyjęte zasady muchowe stanowią tylko podstawę do łowienia, a skuteczność każdego wędkarza wiąże się z jego własnymi pomysłami. Powodem tej przynętowej tolerancji może być także fakt, że lipień jest bardzo specyficzną rybą. Ciężko zorientować się, na co akurat ma ochotę.
Jesienne pole bitwy będzie dla każdego z Was okazją do poznania charakternego lipienia. Powodzenia!

Kiedy owce powoli schodzą ze swoich pastwisk, a okoliczne szczyty pienińskie zaczynają przypominać kolorową tęczę, lipienie wypływają na swoje coroczne żerowiska. Oznaki jesieni wzbudzają w tych rybach wyraźny apetyt.

Tekst i zdjęcie Przemysław Półtorak

Reklama

Łowienie lipieni na muchę - Na muchowym polu bitwy komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskie z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"