Wyprawy wędkarskie - Polska, Letnie leszczowanie - zdjęcie, fotografia
Wiadomości Wędkarskie 01/07/2015 00:00

Wędkarstwo polskie, jakąkolwiek formę by nie przybrało, czy to spławikową, czy też spinningową, ma jedną zasadniczą cechę – jest podzielone na pewne pory roku. Każdy z nas ma zapewne swoją ulubioną, o której myśli i niecierpliwie oczekuje jej nadejścia. Nie inaczej jest ze mną, ja również uległem tej prawidłowości i sam jak opętany w amoku, rozmyślam i nerwowo czekam nadejścia tej krótkiej chwili, kiedy będę mógł łowić w swój najbardziej lubiany sposób.


Wędkarstwo polskie, jakąkolwiek formę by nie przybrało, czy to spławikową, czy też spinningową, ma jedną zasadniczą cechę – jest podzielone na pewne pory roku. Każdy z nas ma zapewne swoją ulubioną, o której myśli i niecierpliwie oczekuje jej nadejścia. Nie inaczej jest ze mną, ja również uległem tej prawidłowości i sam jak opętany w amoku, rozmyślam i nerwowo czekam nadejścia tej krótkiej chwili, kiedy będę mógł łowić w swój najbardziej lubiany sposób.

Aby nie trzymać Was dłużej w tajemnicy, wyjaśnię iż jedną z moich ulubionych pór roku w wędkarstwie surfcastingowym jest właśnie początek lata. Wiem doskonale, że dla wielu wędkarzy niezwiązanych z wędkarstwem plażowym, okres od czerwca do końca sierpnia, to raczej leniwe wędkowanie, które tak naprawdę jest okresem oczekiwania na początek jesieni, która jest rocznym apogeum żerowania białorybu i drapieżników. Sam pamiętam te okresy, kiedy podobnie podchodziłem do lata, do czasu kiedy poznałem łowienie z plaży.

Pamiętam, jak sceptycznie podchodziłem do myśli, iż na plaży mogą być i żerować ryby. Przecież tam jest bezkres piasku i długo długo nic – tak sobie myślałem. Miałem chyba szczęście, jak zresztą zawsze, bo na swoim pierwszym wypadzie na ryby, po godzinie ekscytującego wyczekiwania na mojej wędce zasygnalizowała się jakaś ryba. To był lipiec, dzień był upalny, wokół było mnóstwo plażowiczów, którzy ze zdziwieniem przyglądali się mnie i mojemu towarzyszowi. Był to czas, kiedy miałem tylko jedną wędkę. Wówczas nawet myślałem o niej, że jest to bardzo dobry sprzęt – czas skorygował moją wiedzę i na ten temat. Wracając do tamtej chwili, przez chwile stałem w osłupieniu patrząc jak szczytówka szamocze się na napiętej lince, by wreszcie zrozumieć, że to na pewno nie jest ruch fali, że tam po drugiej stronie linki jest ryba. Wyjąłem wędzisko ze stojaka i zaciąłem. Ten opór! Ten piękny i silny opór był znakiem, że to jest ryba i to całkiem spora. Pamiętam jak krzyknąłem do Roberta, który mi wtedy towarzyszył, że mam rybę. Czas kiedy holowałem ją do brzegu, to była czysta euforia, a zdziwienie jej wielkością dokończyło dzieła oszołomienia mnie w tamtym momencie. Tą rybą był leszcz. Miał on jakieś 50 cm, był w doskonałej kondycji. Pięknie przeżuwał jeszcze wargami na brzegu, tak jakbym zakłócił jego intensywne żerowanie. Tak właśnie po kilkunastu latach łowienia na spławik, grunt, żywca i spinning wpadłem po uszy w fascynacje surfcastingiem. Tego dnia już nie złowiliśmy żadnej innej ryby, ale to wystarczyło. Już wiedziałem, że będę chciał je dalej łowić i w większych ilościach.


Dziś opowiem Wam o moim sposobie i technikach na łowienie leszczy w Bałtyku, które są wynikiem moich doświadczeń, lektury, dyskusji i badania tematu od czasu tego pierwszego brania. Absolutnie chce Was ustrzec przed myśleniem, że istnieje jedna i jedyna metoda na łowienie tej ryby. Jestem z goła odmiennego zdania – natura w swojej genialnej złożoności jest jeszcze na tyle niepojęta dla nas ludzi, iż to co wydaje nam się zrozumienie tematu, jest zapewne wycinkiem całości, której jeszcze na pewno nie rozumiemy.

Pogoda i pory dnia
Leszcze w naszej części Bałtyku zazwyczaj pojawiają się, gdy woda zaczyna się już powoli ocieplać do letnich temperatur. Dodam tutaj, iż mamy plaże bałtyckie, gdzie leszcze spotykamy praktycznie cały rok.  Są to okolice plaż, gdzie w bliskości mamy kanały i ujścia rzek. Leszcze łowi się tam praktycznie okrągły rok, jednakże w okresach zimowych, żerowanie tej ryby naturalnie maleje, także pomimo jej bytności, okresy żeru są sporadyczne i rzadkie – dokładnie tak, jak ma to miejsce w dużych jeziorach.
Ja poważnie o leszczach zaczynam myśleć kiedy w czerwcu pogoda obdarzyła nas kilkoma solidnymi upałami i woda zaczyna już w swoich średnich wykresach przekraczać granicę 13C. W lipcu i w sierpniu mamy już z reguły pewność, że leszcze bytują przy naszych brzegach. Jedynie w okresie długostajnych wiatrów wschodnich, przy tworzeniu się zjawiska upwellingu, kiedy woda drastycznie się oziębia, leszcze znikają na ten czas. Wtedy raczej na plaży będziemy łapać flądry, czy nawet dorsze, ale o leszczach zapomnijmy na chwilę.
Jeśli chodzi o wiatry, z mojego doświadczenia wynika, iż najlepiej leszcze żerują, kiedy wieje albo z zachodu, albo ze wschodu. Moje najlepsze połowy miałem kiedy, po kilkudniowych wiatrach zachodnich, wiatr odkręcał na wschód i przynosił ze sobą nie tylko bezchmurne niebo, ale też i upalne temperatury. Zauważyłem, że leszcze uwielbiają właśnie taką pogodę, kiedy jest naprawdę upalnie, na niebie brak zachmurzenia większego i morze odrobinę faluje. Z tym falowaniem jest też tak, iż lepiej niech morze będzie bardziej rozbujane aniżeli uspokojone, gdyż podczas flauty naprawdę rzadko kiedy miałem cokolwiek na wędce.
Podsumowując, jeśli za nami jest dzień lub kilka dni pogody, morze jest odrobine lub nawet mocniej rozbujane, a temperatury są całkiem wakacyjne - jest to ewidentny znak, że na plaży może się coś dziać.
Jeśli chodzi zaś o pory dnia, to zauważyłem, iż pomimo że leszcze biorą w krótkich zrywach, żerować mogą praktycznie okrągłą dobę. Ja osobiście lubię je łowić od rana do wieczora. Najczęściej brania notowałem w trzech okresach dziennych. Pierwszy ranny, od 8ej do 10ej. Po nim następuje przerwa by jakoś w południe znowu się żer aktywował na dwie godziny i później znowu po 16ej kolejne 2 godziny.

Leszcz i falowanie


Mój kolega Robert z leszczem


Odnośnie tych pór żerowania zauważyłem jeszcze jedną rzecz. Pomimo, iż czasem leszcze żerowały i brały mi z jednego miejsca na dnie, czasami było tak, iż w trakcie rzekomej przerwy w braniach zauważałem, iż to samo stado przenosiło się o kilkadziesiąt metrów obok. Jest to oczywiście uzasadnione, gdyż leszcze żerując nie tylko penetrują cały czas ten sam obszar, ale i przemieszczają się w poszukiwaniu pokarmu. Tym samy, jeśli w pobliżu naszego leszczowego miejsca jest inne równie dla nich atrakcyjne, jest możliwe, iż po jakimś czasie przeniosą się na nie. Inna sprawa to ta, że często wracają po chwili na pierwsze żerowisko .

Gdzie ich szukać?
Będzie mi trudno wskazać miejsce na plaży, która akurat znajduje się wokół Waszego miejsca zamieszkania, także postaram się opisać charakterystykę plaż, na których ja łowie leszcze latem. Myślę, że nadrzędną zasadą jest to, iż leszcze lubią urozmaicone łowiska. Częściej je spotkamy i złowimy na plażach, gdzie na dnie zalegają kamienie, podwodne łąki i rafy, aniżeli płaskie połacie piasku. W mojej okolicy leży Ostrowo, na którego plażach można spotkać torfowiska. Nawet mało doświadczony wędkarz wie, iż leszcze bytujące w jeziorach uwielbiają tego typu dno. Jest to dla nich żerowisko bardzo bogate w różnego rodzaju pożywienie i nie inaczej jest w morzu.
Innym bardzo ciekawym łowiskiem są dna usłane kamieniami i grubym żwirem, na takim dnie leszcze również bardzo chętnie się zatrzymują. Oczywiście jest to trudniejsze łowisko, gdyż jest o wiele bogatsze w różnego rodzaju zaczepy, ale nie bójcie się takich miejsc. Z mojego doświadczenia wiem, iż są one jednymi z najlepszych właśnie na leszcze. Wszelkie plaże, w których pobliżu są klify, ujścia kanałów, czy rzek to również bardzo dobre łowiska.
Często słychać można również taką opinię wśród surfcastingowców, iż leszczy należy szukać w dołkach między rewami. Tłumaczy się to tym, iż tam w danym momencie prądy morskie odsłoniły połacie innego podłoża niż piaskowe, i tym samym ryby bardzo chętnie się tam zatrzymują. Jestem skłonny zgodzić się z tą teorią w pełni, jednakże pamiętajmy, iż praktycznie nic w wędkarstwie nie jest pewne, ani w pełni poznane przez człowieka. Do wszystkich nawet najbardziej pewnych i prawdopodobnych reguł i zasad są wyjątki. Być może będziecie mieli szanse łowić w miejscu, w którym aktualnie leszcze żerować będą właśnie w dołkach, ale pamiętajcie, iż może być taka sytuacja, iż leszcze gwarnie będą objadać się właśnie na wypłyceniach. Każde łowisko ma swoją specyfikę, także odrobina wysiłku włożona w Wasze testy danego rewiru, będzie kluczem do namierzenia ryb.  

Sprzętowo przynętowo
Dotykając tematu sprzętu, raczej jestem zdania, iż powinniśmy trzymać się w przypadku tak i kołowrotka jak i wędki, sprzętu specjalistycznie do surfcastingu przystosowanego. Nie jestem fanem żadnych udziwnień lub wynalazków. Oczywiście nie oznacza to, iż nie można być w miarę efektywnym na plaży łowiąc sprzętem na przykład feederowym, ale czas z reguły pokazuje, iż taki sprzęt nie sprawdza się w wielu warunkach, uniemożliwiając nam skuteczne połowy.
Ważne jest to, abyście byli pewni Waszych wędek i kołowrotków. Musicie mieć pewność, że jeśli zajdzie taka potrzeba, będziecie w stanie zarzucić zestawy nawet na odległość 100 metrów. Jeśli potraficie rzucać jeszcze dalej, tym lepiej dla Was. Leszcze w ciągu dnia, często bytują w dość znacznych odległościach od brzegu. Druga rewa często leży w okolicy setnego metra. Wieczorami stada leszczy, pewniejsze niż za dnia, przybywają gwarnie bliżej, jednakże musicie być przygotowani na każdą ewentualność. Co do kołowrotków to musicie być ich również w 100% pewni. Wyobraźcie sobie sytuację, iż macie branie sporego dubleta leszczy na setnym metrze. Te ryby naprawdę potrafią pokazać swoją siłę. Niejednokrotnie ciągnąc okazały dublet przestawałem ściągać linkę, gdyż opór ich był tak silny, iż miałem wrażenie, że zaczepiłem linką o jakiś zaczep. Gdy dodamy do tego fakt, iż często przyjdzie nam łowić w trakcie bocznych prądów morskich, zrozumiemy że kolejnym naszym przeciwnikiem będzie woda. Leszcze znakomicie wykorzystują ten fakt. Niejednokrotnie ja i moi znajomi tracili ryby, które sprytnie wykorzystywały fakt, iż musieliśmy je ściągnąć do siebie przez załamujące się fale. Mam nadzieje, że to obrazuje Wam, jak solidnych kręciołów potrzebujecie. Tutaj nie ma miejsca na sentymenty, sprzęt musi być naprawdę niezawodny.

Co nawinąć na szpulę, żyłkę czy plecionkę? Ten wybór pozostawię Czytelnikom.


Jedyne na co chciałbym abyście zwrócili uwagę i sami dokonali wyboru, to wybór pomiędzy łowieniem na plecionkę, czy też żyłkę. Ja osobiście jestem fanem plecionek i używam ich w każdych warunkach i do połowu wszystkich gatunek ryb w morzu. Wspominam o tym dylemacie tylko i wyłącznie dlatego, aby uświadomić Was, iż leszcze mają dość delikatne pyszczki. Jak wspomniałem wyżej, sami widzicie jakie siły potrafią się pojawić w trakcie holu. Wyobraźcie sobie, że łowicie teraz na plecionki, a Wasze wędki są ultra szybkie i sztywne. Przy odrobinie nieuwagi, zbyt mocny hol może zakończyć się wypięciem ryby, gdyż Wasz sprzęt nie będzie amortyzować odjazdów ryby. Stosujcie żyłki jeśli Wasze wędki są raczej sztywne, aniżeli elastyczne. Jeśli natomiast macie średnio sztywne wędki, których jesteście pewni, śmiało polecam Wam plecionki, które moim zdaniem oprócz wspomnianej sztywności, która jedynie w tym przypadku jest minusem, posiadają same zalety. Sztywność plecionki pomaga w widoczności brań, sami wiecie że plecionki posiadają zerową elastyczność, tym samym każde pociągnięcie zestawu nawet o 1 cm będzie tak samo pokazane na szczytówce. Żyłki nie są w stanie tak oddać tego, co się dzieje pod wodą, tym bardziej na sporych dystansach ma się to jeszcze gorzej. Im większa odległość, tym bardziej nasze żyłki będą ,,zakłamywać” rzeczywistość.
Także ten wybór zostawiam Wam. Jedyne co Wam doradzę, to aby w obu przypadkach żyłek i plecionek, schodzić ze średnicami możliwie daleko. Jeśli używacie plecionek, nie stosujcie ich grubszych niż 0.13 mm, bo mija się to z celem ich używania. Plecionka ma nam dodać dodatkowe metry w rzucie właśnie poprzez jej małą średnicę. Jeśli natomiast będziemy łowić żyłkami w miejscu o małej ilości zaczepów, śmiało zejdźmy w dół ze standardowego 0.3 mm na 0.25mm. Możecie się nawet pokusić o użycie 0.22mm, jeśli używacie dobrej jakości żyłki. Oczywiście wiąże się z tym odrobina ryzyka, iż przy trafieniu dubleta będziecie musieli się sporo nagimnastykować, aby wyjąć go z wody, ale zawsze im niżej zejdziecie ze średnicą żyłki, czy plecionki, tym dalsze będą Wasze rzuty i tym mniejszy opór będzie linka stawiać i na wietrze, i na fali. To bardzo istotne, aby Wasze wędki, były możliwie stabilne w trakcie łowienia. Każdy ruch dekoncentruje oraz rozprasza uwagę, także im bardziej uda Wam się ustabilizować szczytówki, tym łatwiej będzie Wam odróżnić branie ryby, od typowego ruchu spowodowanego falami morza.

Zestawy leszczowe
Mój zestaw leszczowy, jakiego używam w niezmienionej wersji od ponad dwóch sezonów, to dość prosta konstrukcja. Umyślnie piszę, iż w wersji niezmienionej, bo praktycznie każdy zestaw jakich używam w trakcie roku, ulega po jakimś czasie modyfikacjom. Zestaw leszczowy natomiast musi być możliwie prosty. Pozbawiony jest klipsów, dużych, błyszczących trójników, czy też innych elementów wypornościowo – wabiących. Leszcze to dość płochliwe ryby, które musimy sprytnie i umiejętnie podejść. Nasz zestaw musi być możliwie delikatny, ale i nie rzucający się w oczy, nie odstający od naturalnego środowiska tej ryby.
Swóje zestawy plażowe buduje najczęściej na fluorocarbonie.  To materiał, który jest prawie niewidoczny w wodzie, o wiele lepiej sprawdza się niż inne mono leadery, czy zwykłe żyłki. Dodatkowo fluorocarbon jest stosunkowo ciężki, tym samym zawsze tonie i leży naturalnie na dnie, co również jest jego zaletą.
A więc jak wygląda ten zestaw? Jego linka główna to jak wspomniałem fluorocarbon o długośći 1.2 metra i średnicy 0.6 – 0.8 mm. Troki zbudowane są również z tego samego materiału, jednakże z ich grubością schodzę możliwie w dół i używam linki o przekroju 0.25 – 0.3 mm. Dolny trok montuje na trójniku tuż nad łączeniem linki głównej z lead clip’em ciężarka. Zamiast specjalistycznego lead clip’a możemy użyć solidnej agrafki, one również się sprawdzają całkiem dobrze. Istotą tego mocowania jest to, iż w trakcie łowienia musimy mieć pewność, że w dowolnym momencie możemy szybko odpiąć jeden ciężarek i doczepić drugi, bardziej odpowiedni do danych warunków.
Dolny trok stosuje dość długi, bo sięgający 50 cm. Nie obawiajcie się o jego splątania, zaraz wyjaśnię Wam co zrobić, aby w takim zestawie bez klipsów uniknąć splątań. Drugi trok montuje 55 cm nad mocowaniem pierwszego dolnego. Drugi trok jest już krótszy i ma zazwyczaj 35 cm.

Stosowany przeze mnie zestaw leszczowy



Jeśli chodzi zaś o haczyki, to morskie leszcze łowie tylko i wyłącznie na dobre, karpiowe haczyki. Jak wspomniałem wyżej, leszcze mają delikatne pyski, także grube, kute karpiowe haki idealnie się do tego nadają. Haczyki z cienkiego drutu, mogą łatwo się wypiąć, albo co gorsza nawet rozciąć pysk w trakcie siłowego holu. Osobiście polecam model X-Gripper, albo Pointer marki MAD. Te haki są dodatkowo matowe, także absolutnie nie dają żadnych refleksów świetlnych, tym samym są skuteczniejsze niż inne.
Teraz ważna sprawa, aby wyjaśnić Wam co należy zrobić po założeniu robaków, zestaw w locie się nie splątał, wszak nie posiada żadnych klipsów ani zaczepów. Z pomocą przychodzi nam rozpuszczalna taśma PVA. Jedyne co musimy zrobić, to obkleić hak z robakami taśmą PVA tak, aby wszystko tworzyło równy kokon. Nie musimy ściskać zbytnio całości, zależy nam przecież na tym, aby robaki możliwie długo były żywe i ruchliwe. Te swoiste kokony następnie doczepiamy tą samą taśmą do linki głównej w ten sposób, iż troki rozciągamy w górę zestawu. W locie zestawu będą one ładnie naciągnięte wzdłuż linki głównej, a po wpadnięciu do wody, odpadną dokładnie w tej samej, prostej pozycji. Odczekajcie dwie minuty aż taśma się rozpuści i naciągnijcie zestaw o metr. W ten sposób troki się rozprostują i ten ostatni, pól metrowy oddali się w linii prostej od ciężarka, będąc zupełnie naturalnym dla leszczy.

Do łowienia leszczy z powodzeniem używam kutych haków karpiowych.


Taśma PVA, którą stosuje do oblejania haków z robakami aby wyeliminować plątanie się zestawu.


 

Haczyk należy zakryć na tyle aby żadna jego część, oprócz grota nie była odsłonięta.


Kończąc ten wywód o leszczach powiem Wam tylko jeszcze o przynętach. Zapewne się domyślacie, iż leszcze raczej lubują się w wszelkiej maści robakach. Ja osobiście stosuje dendrobeany w romiarze #3 i #4. Jeśli macie dostęp do robaków gnojaków, to jeszcze lepiej. Wiele moich znajomych zauważyło pewną prawidłowość, iż leszcze o wiele lepiej reagują właśnie na robaki z naturalnych hodowli. Te ze sklepów nie są złe, ale trudno je porównywać z tymi z naturalnych hodowli. Dżdżownice również są skutecznymi przynętami, także jeśli macie okazje, stosujcie różne kanapki. Im bardziej haczyk będzie urozmaicony, tym lepiej dla Was. Co ważne zakryjcie go tak, żeby żadna jego część, oprócz grota nie była odsłonięta. Leszcze, szczególnie te duże, są sprytniejsze niż nam się wydaje. Do zobaczenia na plaży!



Tekst i zdjęcia

Reklama

Letnie leszczowanie komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie

Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskie z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"