Jak łowić ryby - techniki , Leszcze między rewami - zdjęcie, fotografia
Wiadomości Wędkarskie 21/06/2018 09:42

Okres od początku czerwca do końca sierpnia jest dość szczególny dla każdego surfcastingowca. Oczywiście to też najbardziej uciążliwy czas ze względu na tabuny turystów, którzy szczelnie oblegają nie tylko plażę, ale i brzegi morza, utrudniając nam, a czasem nawet uniemożliwiając oddanie rzutu. Gdy jednak już uporamy się z tymi trudnościami i znajdziemy odcinek, gdzie we względnym spokoju będziemy mogli rozkoszować się piękną pogodą, mamy szanse na spotkanie z rybą, która dla mnie osobiście zajmuje jedno z ważniejszych miejsc w hierarchii wędkarstwa plażowego. Mam tutaj oczywiście na myśli naszego, wcale nie tak pospolitego leszcza.

 

 

By dokładniej określić start sezonu na leszcza morskiego, chyba najtrafniej oprzeć się na temperaturze wody, która powinna już mieć co najmniej 10 stopni. Innym wskaźnikiem jest schyłek bytności belony, która ustępuje miejsca naszym „wielkim łopatom”, jak je zwą często surfcastingowcy.
Najlepsze plażeLeszcze przeczesują dna rynien podwodnych pomiędzy rewami w poszukiwaniu pożywienia – taka jest generalna zasada. Oczywiście – jak to bywa w wędkarstwie – od każdej nawet najbardziej powtarzalnej reguły są odstępstwa. Gdy wieje odczuwalny wiatr i kiedy fale piętrzą się, obmywając stoki rew, leszcze wolą trzymać się właśnie tych wąskich odcinków dna, gdzie spiętrzona woda obmywa warstwy piasku i odsłania pokłady geologiczne, w których znajduje się ukryty pokarm. Właśnie z tego powodu leszcze trzymają się rynien między rewkami. Tam najłatwiej o pokarm, który nie jest przykryty pokładami naniesionego piasku.Askoro już mówimy na temat odkrywania dna i szukania w nim pokarmu, warto dodać, że dobre miejsca na leszcze to takie plaże, które geologicznie są urozmaicone. Częściej zlokalizujemy stada leszczy nad dnem, gdzie niekoniecznie zalega tylko i wyłącznie piasek. Z doświadczenia wiem, że ryby te o wiele częściej bytują nad dnem pokrytym iłem, żwirem, torfem lub marglem. Do najbardziej popularnych łowisk leszczowych na polskim wybrzeżu należą: plaże nad Kanałem Jamneńskim, plaże Rozewia, Ostrowa, Karwi, Karwieńskich Błot, Dębek, Niechorza.
Ponieważ wiemy, że nasi ulubieńcy penetrują zagłębienia między rewami, domyślamy się, że czasem, by dostać się w ich zasięg, trzeba nie lada wysiłku. Oczywiście nocą leszcze są mniej płochliwe i żerują nawet za pierwszą rewką. Jednak za dnia musimy ich szukać najczęściej za drugą, a czasami nawet za trzecią rewą. 

 

Broń dalekiego zasięgu 

Osobiście nie lubię stosowania w surfcastingu sprzętu, który nie był zaprojektowany i zbudowany z myślą o łowieniu z plaży. Jest wielu wędkarzy, którzy skutecznie łowią w takich sytuacjach nawet feederami, jednak ja wolę używać sprzętu stricte surfcastingowego. Nie darowałbym sobie, gdybym przez pewne techniczne ograniczenia nie mógł wykorzystać sprzyjających warunków do połowu, które akurat zastałem na plaży. Wędkarz musi być na to przygotowany, by móc w pełni czerpać przyjemność z wędkowania.
Zacznijmy od wędziska. Najlepiej używać takich, które w razie potrzeby umożliwią posłanie zestawu za drugą rewę, często położoną w odległości ponad 150 m od brzegu. Są to dość sztywne wędki długości najczęściej 4,2 m i ciężarze wyrzutu pomiędzy 150 a 250 g. Modeli różnych wędek surfcastingowych jest naprawdę wiele. Przy wyborze konkretnej wędki starajcie się mieć ją w ręku, a nawet poproś¬cie sprzedawcę, by ją zmontował, abyście mogli poczuć, jak leży w dłoni, jaką ma masę i akcję. Dla mnie ideałem blanku jest długość 4,2–4,35 m, masa nie więcej niż 550 g, szybka akcja i niska średnica blanku, oscylująca wokół 20 mm. Wędką powinniś¬my móc energicznie operować, nie powinna ona też zbytnio męczyć wędkarza. Po rzucie powinna możliwie szybko wrócić do pozycji prostej, przy możliwie najszybszym wygaśnięciu falowania blanku. Takie cechy mają tylko najlepsze na rynku blanki. Zbudowane są tak, by wręcz katapultować zestawy na niesamowite odległości, wracając po rzucie w ułamku sekundy do swojej oryginalnej pozycji. Ten szybki powrót do stanu spoczynku blanku sprawia, że linka nie natrafia na opory związane z wychylonymi przelotkami ugiętego blanku i nic nie spowalnia lotu zestawu w pierwszej fazie rzutu. Dodatkowo prosty blank to mniejsza szansa na skręcenie linki i jej zaplątanie czy też nawet zerwanie o przelotkę. 

 


Używam wędek marki Pontos model Axon Caster. Jest to blank, który umożliwia łatwe oddanie dalekiego rzutu, a przy tym sygnalizuje nawet najmniejsze branie. Idealnie spisuje się z ciężarkami w zakresie 125–175 g, a takich najczęściej używam przy połowie leszczy. Nie jest to ciężka wędka, gdyż waży zaledwie 440 g, więc operowanie nią to prawdziwa przyjemność. Niemieccy zawodnicy uzyskują dzięki niej odległości rzutów ponad 160 m, co jest już naprawdę dobrym wynikiem.
Równie istotnym elementem naszego zestawu jest kołowrotek. Pewnie domyślacie się, że nie używam do łowienia z plaży modeli nieskonstruowanych specjalnie do tej metody. Moim modelem jest DAM Quick 
Steelpower Red Distance Surf. To mocny kołowrotek, który został – jak wiele innych modeli surfcastingowych – skonstruowany na bazie dobrego kołowrotka karpiowego. Oczywiście newralgiczne mechanizmy zbudowano ze stopów odpornych na sól morską i dodatkowo go uszczelniono. Ważne jest, że ma on superdługą szpulę, która przy wsparciu ultrawolnej oscylacji pomaga nawijać nawet najcieńszą plecionkę zwój przy zwoju. To absolutnie ważne, by mieć odpowiedni kołowrotek. Jakim sensem byłoby inwestowanie w dobrej jakości blanki, kiedy kołowrotek nie zapewniłby płynności w wysnuwaniu linki?


 

Zaczynamy polowanie

Załóżmy, że mamy już skompletowany sprzęt i znaleźliśmy fajny odcinek plaży, gdzie w zasięgu naszego wzroku widzimy pasma ciemniejszej wody, oznaczające głęboczki między rewami. Chyba jedyne, co dzieli nas od łowienia, to zestaw na leszcze. Tu akurat zasada jest prosta – zestaw leszczowy powinien być możliwie wolny od udziwnień i błyskotek. Zasadą jest ekstremalny minimalizm, wynikający z płochliwej natury leszcza. Linka główna zestawu to fluorocarbon o średnicy 0,5–0,7 mm i dwa troki zbudowane również z fluorocarbonu o średnicy od 0,3 do 0,4 mm. 
Tu wypada zatrzymać się na chwilę, by odrobinę pobudzić wyobraźnię. Wiemy, że im krótszy trok i grubsza jego linka, tym cały zestaw jest mniej podatny na splątania. Jednak wiemy również, że leszcz jest dość czujny. Jak widać, stoi przed nami nie lada zagadka do rozwiązania – jaką strategię wybrać? Ja wolę zaryzykować i łowić bardziej podatnym na splątania zestawem, jednak mając pewność, że nic w moim systemie nie płoszy niepotrzebnie ryb. Najczęściej stosuję też dość cienkie (o średnicy 0,3 mm) troki długości nawet 40 cm. Nie stosuję do stabilizacji żadnych klipsów. Jedyne, co robię, to obwiązuję taśmą PVA dość szczelnie robaki na haku, by utworzyły swoisty kokon wytrzymujący przeciążenia podczas rzutu i cały ten pakunek doklejam tą samą taśmą do żyłki. Staram się doklejać haki zawsze od strony szczytówki, aby w locie troki były możliwie napięte wzdłuż linki głównej zestawu, nie tworząc niepotrzebnie pętli, które mogłyby powstać, gdybym umieścił je od strony ciężarka. Po wpadnięciu zestawu do wody i napięciu linki taśma PVA zaczyna się rozpuszczać i uwalnia troki rozciągnięte wzdłuż linki głównej zestawu. Przy słabym ciągu wody nasze przypony naturalnie opadają, a nawet są rozciągane pod wpływem prądów wodnych. Mamy więc dwa haki pełne robaków, rozłożone w dość  sporej odległości od siebie. Jednym słowem penetrujemy większy obszar dna.

 


Skoro już mowa o hakach i przynętach, to muszę uściślić, że moimi ulubionymi są haki karpiowe o krótkim trzonku i dość szerokim łuku. Idealnie, gdy grot jest wychylony odrobinę w jedną stronę. Zauważyłem, że w takich hakach łatwiej o dokładne zacięcie. Haki muszą być na tyle duże, by mogły pomieścić po dwie dendrobeny wielkości 3 i 4. Najczęściej staram się nasunąć tylko część robaka na hak, by jego dwa końce wolno zwisały i wabiły ryby. Mając na haku dwa założone tak robaki, mam pewność, że zestaw jest atrakcyjny dla leszczy.
Doszliśmy wspólnie do chwili, kiedy mamy praktycznie cały majdan gotowy, a zestawy zarzucone. Nie pozostaje nic innego, jak tylko czekać na brania. Pamiętajmy, że często jest tak, iż nawet po kilkugodzinnej ciszy następuje seria wspaniałych brań. Momenty spokoju wykorzystajcie na relaks, posiłek regeneracyjny, przerzucenie zestawów czy też zmianę robaków na świeże. Starajcie się zarzucać zestawy w różne partie dna: jeden poślijcie w środek głęboczka, drugim penetrujcie wierzchołek rewy obmywany przez fale. Gdy natraficie na ryby, zacznie się prawdziwa akcja... 
Życzę Wam połamania kija na wielkim leszczu albo i na dublecie, no i do zobaczenia na plaży!


 

Robaki nie lubią słońca!

Jeśli mogę coś doradzić, to starajcie się trzymać robaki w możliwie chłodnym miejscu. Idealnie jest mieć ze sobą lodówkę turystyczną, gdyż nawet krótkotrwałe wystawienie ich na oddziaływanie ciepła może je po prostu zabić. Innym sposobem jest trzymanie ich w plecaku czy skrzynce, w sąsiedztwie zamrożonej butelki wody. Taka butelka wolno oddaje chłód i potrafi skutecznie schładzać nawet kilka opakowań robaków przez stosunkowo długi czas.

 

 

Tekst Artur Cadko
Zdjęcia Artur Cadko i Wiesław Pawlik

Reklama

Leszcze między rewami komentarze opinie

Dodajesz jako: |
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskie z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"