Jak łowić ryby - techniki , Leszcz warszawsku - zdjęcie, fotografia
Wiadomości Wędkarskie 26/08/2019 09:51

Wędkarzy, którzy są przeciwni zabijaniu i zabieraniu ryb, uspokajam już na wstępie. To nie będzie przepis na rybne danie. Raczej garść wskazówek i informacji, jak się dobrać do leszczy i innych ryb spokojnego żeru w trudnych, bo przełowionych i poddanych ogromnej presji, miejskich łowiskach.


Sierpień to czas zmian. Zauważalnie zaczyna ubywać dnia. Pierwsza dekada to jeszcze lato. Ostatnie dni ze swoimi chłodnymi rankami to preludium jesieni. Leszcze w rzekach, żerujące po tarle w czerwcu i lipcu nieregularnie, zaczynają nabierać apetytu. Warto się na nie teraz zasadzić z feederem i spławikową przystawką.
Wisła na odcinku warszawskim, dzięki regulacyjnym ostrogom, oferuje mnóstwo dogodnych miejsc do przebywania i żerowania większości rzecznych gatunków ryb. Znajdziemy tutaj spokojne zatoczki z głęboką i płytką wodą, ale głównie charakterystyczne napływy i zapływy, warkocze, przelewy oraz wszelkie możliwe układy nurtów, cofek i prądów wstecznych. Żeby osiągać wyniki w płynącej wodzie, trzeba sobie rzeczne nazwy przyswoić i zrozumieć, co one oznaczają.

 

Leszczowe łowiska
Ostroga to miejsce, gdzie znajdziemy wiele dobrych stanowisk do zarzucenia zestawów. Napływ to miejsce, w którym prąd wody napiera na koniec główki. Nurt rozbija się o kamienną podstawę, rozdziela się, tworząc prąd wsteczny płynący w stronę brzegu. Z drugiej strony główki mamy zapływ i warkocz. Napływ i prąd wsteczny to dobre miejsca do łowienia na spławikową przystawkę. Zapływ i warkocz wygodniej obłowić feederem. Między ostrogami znajdują się tak zwane klatki. Jeśli na końcu warkocza rzeka nie usypała wypłycającej klatkę mielizny, to powstaje przestrzeń głębokiej wody z powolnym nurtem. To też miejsce doskonałe dla zwolenników metod gruntowych. Ciekawe do obłowienia spławikówką dołki można znaleźć na samym początku główki. Bywają one zaskakująco głębokie, bo woda wymywa je w czasie dużych przyborów.
Opaska to kamienne umocnienie brzegu na podłożu z faszynowego materaca. Nurt w tych miejscach płynie ostro, ale zawsze znajdzie się jakieś miejsce, gdzie zwalnia i odbija się od kamiennych nierówności. Czasem woda nanosi w takie miejsca powalone drzewa. Warto to wykorzystać i obłowić każdą anomalię równego brzegu. Leszcze latem nie unikają silnego nurtu i miejsc z kamienistym dnem. Na opasce niezastąpiona będzie spławikowa przystawka. Przy opaskach, w oddaleniu od brzegu, powstają rynny – wypłukane przez nurt podłużne zagłębienia. To charakterystyczne stanowisko dla brzan, ale jeśli uciąg wody nie jest bardzo silny, można liczyć na okazałe leszcze, na które trzeba polować z najcięższym kalibrem fe­ederów. Materiał denny wypłukany z rynny odkłada się często w formie przykosy. W miejscach, gdzie rzeka się rozszerza, woda roznosi osady denne na dużej przestrzeni. W takich miejscach nurt spowalnia i tworzy się ploso. I tu feeder będzie niezastąpiony. To tylko kilka pierwszych liter z rzecznego abecadła. Podstawa, żeby myśleć o skutecznym łowieniu rzecznych łopat.

 

Na feeder
Feeder pozwoli nam dostać się do ryb, które przebywają daleko od brzegu albo w miejscach o uciągu zbyt silnym, żeby komfortowo dało się łowić na metody spławikowe. Duża rzeka wymaga używania mocnego sprzętu. Koszyczki najczęściej mają masę 80–120, a nawet 150 g. Wędziska muszą być długie, najlepiej 3,9 m i stawiane pod kątem ok. 45 stopni. A to dlatego, żeby jak najkrótszy odcinek żyłki znajdował się w wodzie. Trzeba pamiętać, że nurt napiera na linkę i powoduje ściąganie koszyka. Grubość żyłki to kompromis między potrzebną mocą a wrażliwością na ściąganie przez nurt. Rozsądne rozwiązanie to linka o grubości 0,25 mm. Kołowrotek wielkości 4000 pomieści jej odpowiedni zapas. Warto zaopatrzyć się w solidną konstrukcję, bo „młynek” czeka naprawdę ciężka praca. Przypon 0,18–0,20 mm. Jeśli biorą grube łopaty, to nawet 0,22 mm. Trzeba pamiętać o zapasie mocy, bo przecież holujemy rybę w mocnym nurcie. Jako przynęty używamy najczęściej białych i czerwonych robaków. Nastawiamy się na duże ryby, więc i porcje muszą być odpowiednie. Taką solidną pajdę zmieszczą haczyki o rozmiarze 8–4.

Na przystawkę
Łowiąc na przystawkę, na napływie można używać dłuższych wędzisk. Chociaż według mnie jest to raczej pseudoprzystawka. Klasyczną formę opiszę za chwilę, wspominając o opasce. Wybieramy miejsce, gdzie woda płynie w brzeg i rozkłada się na dwa nurty. Jest to tak zwane rozbicie. Nurt zwalnia, zawraca, osadza tu na dnie drobiny pokarmu, stąd jest to miejsce, gdzie ryby chętnie przebywają. Do obłowienia tego miejsca będziemy potrzebować wędziska długości około 5 m, ale może być i dłuższe, spławików o wyporności 4–8 g oraz przelotowych ciężarków oliwek o masie 6–12 g. Żeby nurt nie ściągał ciężarka i nie zatapiał spławika, zestaw należy przegruntować, czyli ustawić odleg­łość między obciążeniem a spławikiem większą niż głębokość łowiska. Nieraz nawet dwukrotnie. Z tego samego powodu stosuje się ciężarki o masie przekraczającej wyporność spławika. Niestety, nie ma gotowej recepty o ile. Trzeba zrobić to doświadczalnie. Zestaw ma stać w miejscu, a spławik pozostawać na powierzchni. Żyłka 0,20 mm wystarczy. Chyba że spodziewamy się przyłowów w postaci brzany lub karpia, bo te gatunki chętnie na „rozbicia” zaglądają. Przypon dwa oczka cieńszy, długości ok. 40 cm.
Przystawka na opasce czy wysokiej burcie to inna bajka. Tu poluje się na ryby poruszające się przy samym brzegu, szukając pożywienia w wolniejszej wodzie. Potrzebne będzie krótkie, maksymalnie 4,20 m, mocne wędzisko. Gramatury spławików i obciążeń podobne jak wcześniej, ale tu łowimy czasem dosłownie 2 m od brzegu. Tak samo przegruntowujemy zestaw. Ciężarek leży na dnie dalej, a spławik ustawiamy w jakimś niewielkim spowolnieniu nurtu. W tym miejscu zachowanie ciszy to podstawa. Łowimy przecież na kamieniach. Wystarczy jeden nieostrożny ruch i mamy ryby z głowy na pół godziny albo dłużej. Brania w płynącej wodzie są wyraźne, czasem wręcz agresywne. Trzeba być czujnym i cały czas mieć wędzisko w zasięgu ręki. Spławik drga śmiesznie i skosem nurkuje pod wodę. Czasem bez ostrzeżenia kładzie się na wodzie i spływa z nurtem, jakby ktoś odciął obciążenie. Zacinać trzeba zdecydowanie, ale z wyczuciem, i zawczasu poluzować nieco bardziej hamulec kołowrotka. Pierwszy odjazd w nurt zaciętej ryby to sprawdzian dla sprzętu i wędkarskich nerwów.

Do łowienia na przystawkę używam spławików o wyporności 4–8 g i ciężarków oliwek o masie 6–12 g.

 

Zanęty
Nęcenie przy łowieniu leszczy to bardzo istotna sprawa, bo lubią dużo i dobrze zjeść, a czasem wybrzydzać. W mocnym nurcie właściwe umieszczenie zanęty w okolicach haczyka może sprawiać nieco problemów. Przy feederze sprawa jest prosta. Na leszcze dobra będzie każda mieszanka dedykowana tej metodzie. Nigdy nie sklejam jej dodatkowo. Zanęta ma pracować i wypłukiwać się z koszyka. Można ją „dopalić” jakimś wyrazistym aromatem, np. granulowanym czosnkiem, za którym wiślane leszcze przepadają. Dobrze robi dodanie do zanęty grubszych frakcji – ziaren lub grubych płatków owsianych. Czasem, jeśli warunki na to pozwalają, donęcam łowisko kulami mocno sklejonej zanęty dociążonej gliną albo iłem i żwirem.
Miejsca do łowienia na przystawkę wymagają najczęściej użycia wspomnianej zanęty – mocno sklejonych kul wielkości pomarańczy. Żeby lepiej trzymały się dna, dobrze je lekko spłaszczyć. Jeśli łowimy w miejscu ze spokojniejszym uciągiem, można nęcić lżej, nawet luźnymi ziarnami. Trzeba pamiętać, żeby zanętę wrzucać zawsze powyżej spławika. Zanim opadnie na dno, woda zniesie ją nawet kilka metrów.

 

Przynęty
Przynęty do feedera to białe i czerwone robaki. Dobrze robić z nich „kanapki”. Kukurydza konserwowa też musi się znaleźć w karcie dań. Znam przypadki, że leszcze gustowały w pęczaku i parzonych płatkach owsianych. Przy zakładaniu przynęty na haczyk warto eksperymentować z połączeniami i dosmaczaniem. Jak już wspomniałem, leszcze lubią wyraźne i mocne aromaty. Zauważyłem na przykład, że w nocy, chętniej niż w dzień, biorą na czerwone robaki. Prawdopodobnie jest to spowodowane właśnie intensywnym zapachem kompostówek.
Jeśli chodzi o przystawkę, to jestem tradycjonalistą. W warszawskiej Wiśle od zawsze królowało ciasto z manny. Leszcze i inne ryby znają je doskonale i za nim przepadają. Ta przynęta umożliwia niezliczoną ilość kombinacji smakowo-zapachowych: od karpiowych, krabowo-ośmiornicowych smrodków po mdlącą nutę śmietankowej wanilii.

Inne ryby
Przy połowach rzecznych leszczy nie unikniemy brań innych gatunków ryb. Krąpie bywają zmorą, zwłaszcza w nocy, kiedy bez pardonu rzucają się na przynęty ledwie mieszczące się im w pysku. Są to sympatyczne rybki, doskonale walczą na lżejszym zestawie. Przy łowieniu leszczy są jednak niechcianym przyłowem. Certy zachowują się podobnie. Pożądanym gościem w leszczowej zanęcie jest wiślany karp pełnołuski, mylnie zwany sazanem. Tylko często zestaw na leszcze, nawet wzmocniony, jest na tego gościa zbyt słaby. Równie często może zagościć na naszej wędce brzana, nocą potrafiąca zapuścić się całkiem blisko brzegu. Jeśli zachowamy zimną krew, a ryba nie należy do okazów, po spokojnym holu zobaczymy ją w podbieraku. Podobnie jest z jaziem i kleniem. Potrafią swoim braniem sprawić miłą niespodziankę.


Tekst i zdjęcia Paweł Ściborowski


Tekst z Archiwum "WW" 8/2018

 

Reklama

Leszcz po warszawsku komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie

Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskie z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"