Jak łowić ryby - techniki , Klasyczny feeder - zdjęcie, fotografia
Wiadomości Wędkarskie 23/09/2019 09:39

W ostatnim czasie swoje złote lata przeżywa methoda. I wcale się nie dziwię. Jest bardzo skuteczna i łatwa do opanowania. Ja jednak cofnąłem się i przyjrzałem się jej poprzednikowi, czyli klasycznemu feederowi. Okazało się, że jest równie skuteczny na duże ryby, takie jak płocie, karasie, a przede wszystkim leszcze.

Co sprawia, że ten sposób łowienia jest tak dobry? Jak sama nazwa wskazuje, feeder, czyli karmnik, pozwala na ciągłe podawanie w łowisko stałej porcji pokarmu. Dzięki temu nasze łowisko jest systematycznie nęcone, ryby nie są przekarmiane i cały czas wzbudzamy w nich chęć do żerowania. Sprawny wędkarz potrafi tą metodą łowić na bardzo dużych dystansach. Mowa tu o odległości nawet 60 m lub więcej. Jednak najważniejszą zaletą tej metody jest stabilność przynęty, która nie ulega ruchom wody, co sprzyja braniom dużych ryb. Ja wędkuję w ten sposób w wodach stojących i kanałach. Dzięki feederowi wody te otworzyły przede mną swoje drzwi z dużymi rybami i, o dziwo, przestałem w nich łowić drobnicę. Ale do rzeczy, zacznijmy od sprzętu.

Wędka, kołowrotek i żyłka
Stosuję klasyczne feedery od 3 do 3,6 m, które pozwalają posłać przynętę na 40–50 m. Taka odległość łowienia to w moich łowiskach maksimum, najczęściej łowię na 30–40 metrze. Zaprezentowane modele feederów znajdziemy w katalogach wielu firm. Spośród nich wybrałem wędki miękkie, dzięki którym mam możliwość holowania dużych ryb na bardzo cienkim przyponie. Amortyzacja w takich kijach jest niesamowita i daje pewność podczas holowania największych ryb. Ważne, aby wędka miała odpowiedni zapas szczytówek w różnych rozmiarach. W moim arsenale znajdują się szczytówki od 1 do 2 uncji. Stosuję je zależnie od intensywności żerowania ryb, ale też odległości łowienia. Zasada doboru jest prosta. Im gorzej ryby żerują i im bliżej rzucamy, tym lepsza jest krótsza szczytówka. Gdy brania są zdecydowane i odległość łowienia większa, używamy szczytówki dłuższej. Uzupełnieniem wędki jest kołowrotek w rozmiarze 3000–4000. W zależności od ciężaru zestawu, używam żyłki o średnicy 0,18–0,22 mm, najlepiej w ciemnym kolorze, aby nie odróżniała się od dna.

Lekkie zacięcie okazało się skuteczne

 

Przygotowanie zanęty
Na 6-godzinną sesję stosuję od jednej do dwóch paczek suchej zanęty. Najczęściej używam zanęt typowo leszczowych lub polecanych do feedera. Zanętę przygotowuję w specyficzny sposób. Pierwszym krokiem jest oddzielenie grubszych frakcji za pomocą bardzo drobnego sita. Zabieg ten pozwala uzyskać zanętę bardzo miałką, która po umieszczeniu w koszyku będzie służyła głównie jako nośnik zwierzęcych dodatków i atraktor zapachowy. Nie chcę, aby ryby najadały się grubymi cząstkami, zamiast szukać tego, co znajduje się na haczyku. Drobną mieszankę rozrabiam z wodą, ale w taki sposób, aby nie była zbyt mokra. Dzięki takiej konsystencji w całości dociera do dna i wraz z dodatkami bardzo szybko wydostaje się z koszyka. W zależności od pory roku lub barwy dna stosuję zanęty w kolorze naturalnym lub czarnym.
Jako dodatek do mieszanki używam dużo wędkarskiego mięsa. To, co trafia do zanęty, to przede wszystkim jokers, który przyciąga wszystkie karpiowate. Kolejny dodatek to topiony biały robak oraz caster – przysmak takich ryb jak leszcze, karasie czy liny. Jednak największy kaliber moich przynęt stanowi cięty gnojak. Ten dodatek to coś specjalnego, przede wszystkim na duże leszcze. One uwielbiają jego zapach i chętnie wchodzą w mieszankę.
To, co jest w koszyku, pojawia się też na haczyku. Staram się, aby moje przynęty były takie same, jak te, które dodaję do zanęty, czyli białe robaki, gnojaki czy castery. W przypadku słabych brań dokładam jeszcze ochotkę. Przynęta powinna być duża, selektywna, aby nie prowokowała drobnicy.

Przygotowanie zanęty zaczynam od odsiania grubych frakcji

 

To co zostanie wyrzucam, a miałką zanętę namaczam na pół sucho

 

Gotowa zanęta po przesianiu przez sito

 

Najczęściej używane przynęty do nęcenia: jokers, parzak i cięty gnojak

 

Taktyka wabienia
Na sam początek w łowisko posyłam kilka koszyków zanęty ze śladową ilością dodatków. Wtedy często stosuję większy rozmiar koszyka lub nęcę specjalną wędką. Dlaczego tak mało? Podanie dużej porcji na początku może przekarmić ryby. Poza tym przez całą sesję w krótkich odstępach będę podawał w karmniku kolejne porcje zanęty wraz z robakami.
Do momentu pojawienia się pierwszych ryb i stabilnego żerowania ściągam zestaw mniej więcej co 5 min i za każdym razem napełniam koszyk zanętą. Gdy tylko ryby zaczną regularnie żerować, zmniejszam ilość zanęty na rzecz robaków, aby zachęcić do brania większe ryby.

Wędkowanie
Istotna jest dokładność rzutów. Im częściej będziemy rzucać w punkt, tam gdzie położyliśmy pierwsze koszyki z zanętą, tym bardziej skupimy ryby w jednym miejscu. Zasada jest podobna jak przy odległościówce. Obieramy punkt na drugim brzegu i tam kierujemy nasze rzuty. Resztę dopełni za nas żyłka zapięta na klipsie, której zadaniem jest utrzymanie stałej odległości łowienia.
Po zarzuceniu zestawu zatapiamy żyłkę, odkładamy wędkę na podpórkę i powoli napinamy szczytówkę, aż poczujemy opór koszyka. Teraz dostrzeżemy każde branie, zarówno te wyginające szczytówkę w stronę wody, jak i luzujące żyłkę, o czym będzie świadczyło prostowanie się szczytówki.
Pamiętajcie, aby nie zacinać zbyt mocno. Po braniu lekkim ruchem unosimy wędkę i napinamy zestaw. To wystarczy, aby pewnie zaciąć rybę, a jednocześnie nie wyrwać jej haka z pyska.
Klasyczny feeder to metoda skuteczna na wiele gatunków ryb. Opisałem sposób, który stosuję na małych zbiornikach i kanałach. Oczywiście po odpowiednim dopasowaniu sprzętu lub zmianie nęcenia używam go również na dużych akwenach. Co ważne, metoda sprawdza się podczas łowienia dużych ryb o każdej porze roku. Popatrzcie na dołączone zdjęcia. Łowiłem tym sposobem ryby zarówno w zimnych, jak i ciepłych miesiącach.
Spróbujcie klasycznego feedera, a na pewno nie pożałujecie. Ja nie żałuję!

 

Budowa zestawu
Na żyłkę główną nawlekam specjalną agrafkę do koszyka, po niej gumowy stoper (fot. 1). Na końcu robię pętlę ze skręconej żyłki długości około 20 cm (fot. 2 i 3). Ten odcinek powoduje, że żyłka jest sztywniejsza i zestaw jest mniej podatny na splątania. Na agrafkę zapinam koszyk zanętowy (fot. 4). Do pętli mocuję przypon, którego minimalna długość to 50 cm (fot. 5). Przypon wydłużam do 70 cm lub nawet metra, jeżeli ryby słabo żerują. Średnica przyponu waha się między 0,12 a 0,16 mm (jeśli przynęta leży na dnie, nie ma potrzeby łowienia bardzo cienkimi żyłkami). Uzupełnieniem zestawu jest haczyk nr 18–12 w zależności od używanej przynęty. Koszyk powinien być na tyle ciężki, aby przy napiętej szczytówce nie przesuwał się po dnie. W wodzie, w której nie ma dużego dryfu, wystarczy rozmiar 15–20 g. Gdy ruch wody jest większy, trzeba sięgnąć po koszyk nawet 30-gramowy. Jego rozmiar trzeba dopasować do ilości podawanej zanęty, uwzględniając intensywność żerowania ryb.

 


Tekst i zdjęcia Łukasz Kalmus

Reklama

Klasyczny feeder komentarze opinie

Dodajesz jako: |
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskie z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"