Jak łowić ryby - techniki , Karpie późnego - zdjęcie, fotografia
Wiadomości Wędkarskie 02/09/2018 13:50

Karpie są jednym z najczęściej poławianych gatunków ryb w Polsce. Związane jest to  z ich powszechnym występowaniem, ale także… z modą. Żaden inny gatunek nie zdobył w ostatnich latach tylu zwolenników, co właśnie karp. Nowoczesne wędkarstwo karpiowe narodziło się w Anglii na przełomie lat 50. i 60. ubiegłego wieku. Na terenie kontynentalnej Europy rozpowszechniło się jednak dopiero dwie dekady później. „Zapłonem” było wynalezienie metody włosowej oraz kulek proteinowych. Dzisiaj tylko znikomy procent wędkarzy decyduje się na użycie innych przynęt niż kulki, ale o tym w dalszej części artykułu.      Wymagający przeciwnik W ostatnich kilku latach nad wodami daje się zaobserwować coraz większą liczbę próbujących swoich sił z karpiem. To nie tylko zawzięci karpiarze, spędzający nad wodą weekendy czy nawet tygodnie, ale także coraz częściej wędkarze łowiący na feedera czy spławik. Współczesny sprzęt to umożliwia, a jest on niezbędny, bowiem karp to nie tylko jedna z najsilniejszych, ale też najbardziej przebiegłych ryb. Potrafi wykorzystać każdy błąd wędkarza, związany ze złym doborem elementów zestawu czy nieumiejętnym holem. Z drugiej zaś strony karpia niełatwo przechytrzyć, bo wiąże się to z koniecznością jego zlokalizowania, a następnie podania przynęty, na którą będzie miał ochotę. Zdarza mi się spotykać wędkarzy przez długie godziny ślęczących bez brania, kiedy ich sąsiedzi regularnie mają karpiowe odjazdy. Takie obrazki są dość częste i niektórych, początkujących wędkarzy zniechęcają. Jednak już pierwszy kontakt z karpiem, zwłaszcza dużym, wyzwala wielką dawkę adrenaliny  i – jak niektórzy twierdzą – po prostu uzależnia.Z nowoczesnym wędkarstwem karpiowym nierozłącznie jest związana zasada „catch and release” (złów i wypuść). Stosuje się do niej coraz większa liczba wędkarzy, zdających sobie sprawę, że niewypuszczanie złowionych karpi nieuchronnie ogołaca wody i powoduje, że po pewnym czasie (zazwyczaj szybciej, niż może nam się to wydawać) stajemy przed faktem, że nie mamy co w nich łowić. Niestety, często jeszcze nad wodami słychać narzekania, że „nic w tej wodzie nie ma”, ale mówiący te słowa nie dodają, że sami są temu winni. Na szczęście te najbardziej przebiegłe, czyli największe karpie, mają się dobrze, bo niewielu jest takich, którzy są w stanie im sprostać. Ci, którzy tego dokonują, to doświadczeni karpiarze, dla których oczywiste jest stosowanie zasady „no kill”.       Miejsca  Druga połowa lata i jesień to najlepszy czas na karpie. Za nami okres największych upałów, prześwietlonej wody i tłumu turystów. Karpie doszły już do siebie po tarle, są w doskonałej kondycji. Gdzie się na nie wybrać? To naprawdę nie ma znaczenia. Wystarczy, że w danej wodzie pływają karpie i bez problemu można je łowić z brzegu. Nie warto zwracać uwagi na dyskusje, dość często rozbrzmiewające na różnych internetowych forach, o wyższości wód dzikich nad komercyjnymi (i na odwrót). Najważniejsze, aby jak najwięcej czasu spędzać nad wodą, bo to najlepszy sposób, aby nauczyć się karpiowych łowów. Radzę, aby pierwsze zasiadki w poszukiwaniu karpi nie były zbyt długie. Wystarczy kilka porannych, popołudniowych lub wieczornych godzin. Do dzisiaj dość często tak właśnie łowię. Jak tylko znajduję 3–4 wolne godziny, wyjeżdżam nad niedalekie jezioro. Nie mam jednak jakiegoś stałego miejsca. To, gdzie usiądę, często zależy od „nosa”, częściej od obserwacji wody, a więc wyszukania aktywności karpi. Zdarza się, że popołudniowo-wieczorna zasiadka nie przynosi efektu, natomiast pozwala na zaobserwowanie karpi w innej części jeziora. Wówczas, następnego popołudnia, pojawiam się na tym nowym miejscu, mając nadzieję, że ryby są tam nadal. Takie aktywne łowienie jest najlepszą szkołą, bo obliguje nas do ciągłej obserwacji wody, do jej poznawania i wyciągania wniosków, związanych przede wszystkim ze zwyczajami karpi. Poznajemy tym sposobem ich ulubione miejsca przebywania, sposoby żerowania, ścieżki ich wędrówek. Starym i sprawdzonym sposobem jest delikatne zanęcenie kilku stanowisk, aby ryby przyzwyczaiły się do obecności pożywienia w tych miejscach. Można oczywiście wybrać się na nockę, ale najlepiej w towarzystwie i mając pewność, że nie zaskoczy nas deszcz. Do jednej nocy namiot nie jest potrzebny, a i karpiowe łóżko wcale nie jest niezbędne. Trudno mi nawet zliczyć, ile nocy spędziłem na zwykłym krzesełku wędkarskim. Ale wówczas ciekawość nocnego łowienia była u mnie większa niż zmęczenie. Najważniejsze jest złapanie bakcyla, a więc stwierdzenie, że to właśnie łowienie karpi jest tym, czego szukam w wędkarstwie. Taki naturalny sposób stopniowego wdrażania się w łowienie karpi jest najbardziej racjonalny, bo kiedy uznamy, że jednak nie o to nam chodziło, nie będziemy sobie wyrzekać, że niepotrzebnie wydaliśmy tyle pieniędzy na sprzęt. 

 

    16 Hol dużego karpia to nie lada wyzwanie. Ryba potrafi wykorzystać każdy błąd wędkarza.     Tylko łowiska komercyjne?  W ostatnich latach zaobserwowałem dość symptomatyczną rzecz. Otóż znaczna część początkujących łowców karpi rozpoczyna swoje łowy od wód komercyjnych i – jak zauważyłem – na nich już zostaje. Z jednej strony to zrozumiałe. Wielu moich znajomych twierdzi, że przy dzisiejszym tempie życia nie warto tracić czasu nad dzikimi wodami, w oczekiwaniu na, być może, jedno branie. Cała sytuacja bierze się stąd, że tzw. wody komercyjne (chociaż to bardzo nieprecyzyjne określenie) są dobrze zarybione, a dzięki temu pozwalają na regularne połowy i z rzadka karpiarze wracają z nich o kiju. Jednak moim zdaniem swoiste „uzależnienie” się od tego typu łowisk niesie ze sobą pewne niebezpieczeństwa. Jeżeli bowiem ktoś stawia pierwsze kroki w łowieniu karpi w opisanych wcześniej wodach, to niezmiernie trudno będzie mu odnaleźć się na dzikim jeziorze. Związane jest to oczywiście z dużo mniejszą populacją karpi. W wodach komercyjnych zazwyczaj są przygotowane stanowiska do łowienia, w dzikich takie stanowiska trzeba sobie samemu wyszukać. Tu właśnie rodzi się największa trudność i pytanie: gdzie szukać karpi? Jeziora, wyrobiska czy stawy do ok. 50 ha powierzchni są w miarę proste do poznania. Zanim rozwinę wędki, obchodzę całą wodę, wypatrując pewnych charakterystycznych elementów, zarówno na wodzie, jak i na lądzie. W wielu miejscach znajduję wydeptane stanowiska, świadczące o bytności wędkarzy. Warto na nie zwrócić uwagę, pamiętając jednak, że w wędkarstwie też obowiązują zasady fair play mówiące, iż nie podsiada się miejsca komuś, kto wcześniej je przygotował i zanęcił.  Jeżeli woda ma urozmaicony charakter – wysepki, trzcinowiska, płytkie zatoki, zatopione drzewa – zdecydowanie nam to pomoże. Trzeba bowiem wiedzieć podstawową rzecz: karpie najczęściej będą brały tam, gdzie są miejsca występowania ich naturalnego pokarmu. Nieco trudniejsze zadanie czeka nas nad dużymi jeziorami czy zbiornikami zaporowymi. Takie wody, o powierzchni ponad 100 ha, są trudne do ogarnięcia i wymagają długiej obserwacji. Dlatego początkującym karpiarzom nie polecam takich zbiorników. Jeżeli jednak nie ma wyboru, bo w okolicy jest wyłącznie taka właśnie woda, musimy uzbroić się w cierpliwość i nie nastawiać na szybkie brania. Oczywiście i w tego typu wodach są obszary, gdzie z zasady karpie częściej się pojawiają. To na pewno okolice zapory w zbiornikach zaporowych, to wszelkie podwodne górki i obszary zatopionych drzew. Takie miejsca mają różny stopień trudności. Czasami wymagają bardzo dalekich rzutów lub nawet wywózki za pomocą środka pływającego. W dużych wodach karpie najczęściej poruszają się stadami, odbywając dość dalekie, ale regularne wędrówki. Żeby trafić na ich obecność, trzeba mieć dobre rozeznanie w ścieżkach, którymi wędrują, oraz w okresach ich pojawiania się.    Sprzęt Do złowienia pierwszego karpia w zupełności wystarczy jeden zestaw. Można używać wędziska teleskopowego o ciężarze wyrzutu ok. 60–80 g lub heavy feedera (ostatnio jest to coraz bardziej popularny sposób łowienia karpi). Lepszym rozwiązaniem jednak będzie dwu- lub trzyczęściowa typowa karpiówka długości 3,60 m i krzywej ugięcia 2,75–3,0 lbs. Mam na myśli oczywiście tanie kije, których w ofercie firm wędkarskich jest wielkie mnóstwo. Kołowrotek też z niższej lub średniej półki, może być z wolnym biegiem, który zmieści na szpuli co najmniej 200 m żyłki 0,35 mm. Do szczęścia nie będzie za to potrzebny rod pod, bo proste podpórki znakomicie spełnią swoje zadanie. Uważam, że sygnalizatory elektroniczne są bardzo przydatne (choć wcale nie niezbędne), bo pozwalają na aktywną obserwację wody, zamiast stałe wpatrywanie się w szczytówkę wędki czy szpulę kołowrotka. Jako pierwszy zakup polecam najprostsze, a więc i najtańsze modele. Na początek w zupełności wystarczą, a ich zadanie to tylko sygnalizacja momentu brania. Do tego mata do odhaczania, bez której nad wodę w ogóle nie powinniśmy się wybierać.  Dużo większą uwagę, niż na podstawowy sprzęt, powinniśmy zwrócić na akcesoria do zestawów końcowych. Odpowiednio skonstruowany zestaw, a zwłaszcza przypon, da nam gwarancję skutecznego wyholowania karpia. Tutaj polegajmy na ofercie specjalistycznych firm. Jest ona niezmiernie bogata, ale powinniśmy się zainteresować głównie systemami bezpiecznymi do mocowania ciężarka, solidnymi krętlikami, kilkoma rodzajami materiałów przyponowych (zwykłe plecionki, jak również w otulinie), odpowiednimi do sytuacji haczykami (najbardziej uniwersalne wielkości to 4 i 2). Unikajmy, przynajmniej na początku, wszelakich „ekstremalnych” materiałów, typu ledkory, systemy helikopterowe lub haczyki typu bent hook. Naturalnie nie zapomnijmy o igłach i stoperkach do przynęt, którymi mogą być zarówno kulki proteinowe, jak i kukurydza. PVA to materiał rozpuszczalny, który jeszcze niedawno był czymś zupełnie egzotycznym. Dzisiaj chyba nie ma karpiarza, który by go nie używał. Jest znakomitym sposobem celnego, punktowego podania zanęty (głównie woreczki i siatki) wraz z zestawem przynętowym. Radzę więc od samego początku zainteresować się PVA, gdyż niezmiernie ułatwi łowienie, zwłaszcza kiedy nie możemy inaczej zanęcić w pewnej odległości od brzegu.   Przynęty Wielu początkujących łowców karpi jest zupełnie zagubionych, kiedy przychodzi im kupować kulki. Jakie wybrać z dziesiątków smaków, zapachów i średnic. Ten ostatni parametr jest sprawą najprostszą. Najbardziej uniwersalne wielkości to 16–18 mm. Co do zapachów, wybierzmy 2–3, które wypróbujemy na łowisku. Najlepiej wybrać trzy zupełnie różne bazy zapachowe: owocową, śmietankową i rybną. Można również zaopatrzyć się w kulki pływające, do konstrukcji bałwanków lub jako przynęty unoszące się nad dnem (np. w mulistych miejscach lub nad roślinnością zalegającą dno). Największą satysfakcję dają jednak karpie złowione na przygotowane przez siebie przynęty. Domowy wyrób kulek wcale nie jest skomplikowany, a przynęty są znacznie tańsze.  Kulki stały się swoistym fetyszem, a przecież w wielu łowiskach najbardziej skuteczną przynętą jest kukurydza. Kilka jej ziaren na włosie, podbitych kawałkiem pływającej pianki, to dobry sposób, aby zainteresować karpia.  Jedną z najczęściej dyskutowanych kwestii dotyczących łowienia karpi jest nęcenie. Stara szkoła mówi, że niezbędne jest nęcenie długotrwałe (nawet wielotygodniowe), w celu przyzwyczajenia karpi do miejsca. Ten sposób powoli odchodzi już do lamusa. Owszem, sypanie dużych ilości zanęty w konkretnym miejscu zasadne jest w dużych zbiornikach zaporowych czy w rzekach, ale w mniejszych wodach nie jest konieczne. Po zlokalizowaniu naturalnych „stołówek” karpi wystarczy w to miejsce podać sam zestaw z przynętą i ewentualnie donęcić kilkoma garściami ziaren lub kilkoma kulkami. Możemy także użyć woreczka czy siateczki PVA zawierającej punktową zanętę lub zastosować tzw. Metodę, a więc oblepiony spoistą, lecz pracującą zanętą specjalny koszyk.    Z gruntu czy z toni Karp jest rybą, która pobiera pokarm z dna. Dlatego w większości przypadków łowimy na zestawy leżące na dnie. To jest oczywiste. W ostatnich kilku latach byliśmy jednak świadkami swoistej rewolucji w podejściu do żerowania karpi. Ile to razy zdarzyło się, że karpie pokazywały swoją obecność w łowisku tuż nad zestawami, a w ogóle nie chciały brać. Żadne zmiany przynęt i przyponów nie pomagały. Ryby po prostu przemieszczały się w toni, nie schodząc do dna. Nie ma na to sposobu? Otóż jest. Zwie się Zig Rig i okazuje się być piekielnie skuteczną bronią w opisanych wcześniej sytuacjach. To specjalny zestaw, który umożliwia umieszczenie przynęty (kulka pływająca lub zwykła pianka) w toni. Ciekawskie karpie, których nijak nie można sprowokować do brania z dna, bez problemu próbują przynęty zawieszonej w toni wody. Jeszcze niewielu łowców karpi próbuje tego sposobu, pewnie ze względu na mentalne bariery. Wystarczy jednak mieć jedno branie, aby się do Zig Riga przekonać. Od pewnego czasu na każdą wyprawę zabieram ze sobą zestaw do Zig Riga.   Dla ochrony W katalogach specjalistycznych firm karpiowych są obszerne działy pod nazwą Carp Care. Akcesoria służące do ochrony karpia (tak należy tłumaczyć carp care) są, a przynajmniej powinny być na wyposażeniu każdego łowcy tych ryb. To sprzęt, który umożliwia ochronę złowionej ryby, aby w doskonałym zdrowiu i kondycji wróciła do wody.Najważniejszym elementem jest mata do odhaczania ryb. Zaraz po wyjęciu z wody karp powinien trafić na taką matę, którą przedtem należy zmoczyć. Woda w trakcie przebywania ryby na brzegu jest nieodzowna. Karp nie tylko powinien leżeć na mokrej macie, ale także dobrze, aby był polewany wodą z łowiska, co zapobiegnie wysychaniu jego skóry. Oprócz maty na wyposażeniu warto mieć worek do ważenia karpi. Dobrze ważyć rybę w specjalnie do tego celu zaprojektowanych workach, chociaż możliwe jest też ważenie wraz z matą (później tylko odliczamy masę maty), jak również w worku do przetrzymywania. Taki worek – wykonany z miękkiego, ażurowego, ciemnego materiału – to najlepsza rzecz do przetrzymywania karpia w wodzie. Na szczęście od tego roku możliwość przechowywania karpi w takim worku została usankcjonowana w regulaminie PZW. Do tej pory, przez lata, używaliśmy worków bezprawnie (!). Ryba w worku jest spokojna i czuje się bezpiecznie, ale należy pamiętać, że trzeba ją umiejscowić w wodzie o głębokości co najmniej 50 cm.  Innym ważnym elementem wyposażenia karpiarza dbającego o ochronę złowionej przez siebie ryby są płyny do odkażania ran. Warto spryskać takim antyseptycznym płynem nie tylko miejsce wbicia haczyka, ale też np. ubytki łusek, które odpadły podczas holu.  Wybierając się nad nowe łowisko, warto wcześniej dowiedzieć się, na jakim dnie będziemy łowić. Jeśli dno jest miękkie, muliste albo zalegają na nim pokłady liści czy drobnych gałązek, powinniśmy łowić na kulki pływające lub chociaż na neutralnie zbalansowane, czyli takie, które opadają powoli, ściągane samym ciężarem haczyka. Podobnie łowi się wśród drobnej, rzadkiej roślinności. Kulki tonące spisują się lepiej na dnie twardym, czystym.   Przepisy na własne kulki:    Boilie Mix  30% mąki kukurydzianej 20% mąki pszennej 20% kaszy manny (błyskawicznej) 10% kaszy kukurydzianej 10% mąki ziemniaczanej 10% mleka w proszku  plus aromaty i 6–7 jaj na 1 kg mieszanki   Rybny Mix 30% mączki rybnej 30% mąki kukurydzianej 30% mąki sojowej 10% mąki ziemniaczanej plus aromaty i jajka   Uniwersalne wyposażenie: l Wędzisko 2- lub 3-częściowe długości 3,60 m i krzywej ugięcia 3 funty (lbs)  l Kołowrotek średniej wielkości z wolnym biegiem (może być typu big pit) z wysoką szpulą o pojemności żyłki 0,35 mm min. 200 m  l Żyłka w odcinku co najmniej 150 m 0,35 mm, dedykowana do połowu karpi l Ciężarek z uszkiem lub centryczny o masie ok. 90–100 g l Klips bezpieczny (samowypinający ciężarek) l Specjalistyczny przypon karpiowy miękki (na muliste dno i do łowienia wśród roślin) lub w otulinie (na twarde dno) l Haczyk dedykowany do łowienia karpi nr 6–1       Sekwencja wiązania „węzła bez węzła”, który zrewolucjonizował wędkarstwo karpiowe:               Rys. K Gozdera       Tekst Przemysław Mroczek                                                                                                                                                                                       
Reklama

Karpie późnego lata komentarze opinie

  • Anonimek - niezalogowany 2019-10-22 22:08:29

    Ja mam wędkę 4.5m (teleskopową jednaą z tańszych) żyłkę 0.22mm z kołowrotek za 90zł to wystarcza na złowienie karpia 5-6kg
    Mam 13lat i nie wyobrażam sobie życia bez wedkarstwa i łowienia karpi

Dodajesz jako: |
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskie z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"