Jak łowić ryby - techniki , złowić węgorza zakochany mrocznej rybie - zdjęcie, fotografia
Wiadomości Wędkarskie 03/09/2019 12:13

W wieku czterech lat brodziłem po mazurskiej płyciźnie, kiedy nagle pojawił się On. Ogromny węgorz powoli myszkował pośród muszli. Rzuciłem się rękami do przodu. Mocno chwyciłem. To, co się wtedy stało, prawdopodobnie wpłynęło na dalszy bieg mojego życia. Zostałem wędkarzem i łowcą węgorzy.

Węgorz (Anguilla anguilla) to wbrew pozorom ryba. Rozmnaża się wiele tysięcy kilometrów od Polski, w Morzu Sargassowym. Larwy, które się tam wykluwają, dryfują do nas z prądem przez pół Atlantyku, by po wielu miesiącach wejść do rzek. W ostatnich latach coraz mniej węgorzy jest w stanie osiągnąć swoje żerowiska w głębi lądu. Większość ryb pochodzi z zarybień. Są też okazy, które od wielu lat nie mogą opuścić swojego zbiornika. Zamieniają się w prawdziwe pytony i mogą przekraczać 100 cm. Na taki okaz właśnie najlepiej zapolować, bo to cwany, silny i złośliwy przeciwnik.

Gdzie można złowić węgorza?
Szansę mamy właściwie wszędzie, nawet w odciętych, niewielkich akwenach. Mój rekord (104 cm) pochodzi właśnie z malutkiego, śródleśnego jeziora. Ryby te z powodzeniem łowi się w nizinnych rzekach, gdzie zawsze są zaskoczeniem dla grunciarzy nastawionych na inne trofea. Chyba najlepszymi odcinkami rzek są przyujściowe, ostatnie kilometry. Woda w tych miejscach podlega pływom morskim, czyli zmienia kierunek oraz tempo swojego nurtu. Wybierając stanowisko w okolicach ujścia rzeki do morza, możemy mieć pewność, że węgorze wpływają tam okresowo z Bałtyku, schodzą z wód słodkich oraz intensywnie żerują, czyli ruch jest i szanse naprawdę duże. Za przykład takiego miejsca niech posłuży rzeka Dziwna w Dziwnowie, gdzie w swoim czasie obserwowałem węgorzowe żniwa. Całe wybrzeże Bałtyku jest świetnym łowiskiem węgorzy. Można je łowić metodą surfcas­tingową bądź zwykłą gruntówką z falochronu.
Zdecydowanie najpopularniejsze wśród łowców węgorzy są duże jeziora. Przez lata największa ilość zarybień odbywała się właśnie na pojezierzach, gdzie rybacy czerpali duże korzyści z tłustego, drogiego mięsa. Dziś zarybienia stały się mniej intensywne z różnych powodów, ale przepływowe jeziora są nadal pewnymi łowiskami. Kiedy mam do dyspozycji kilka jezior, staram się wybrać miejsce dość głębokie przy brzegu. Ważne, aby w bezpośredniej bliskości znajdowało się sporo roślinności zanurzonej. Na Pojezierzu Brodnickim odkryłem takie miejsca i od wielu lat tam przyjeżdżam. Głębokość, na jakiej umieszczam przynęty, nie przekracza nigdy 10 m. W nocy największe okazy żerują aktywnie na zarośniętych, przybrzeżnych spadach. Często na płytkiej wodzie. Warto o tym pamiętać i jeden z zestawów umieścić bliżej brzegu. Jeśli ktoś dostąpi tajemnej wiedzy o dziennych legowiskach węgorzy, może z powodzeniem polować nawet w pełnym słońcu, ale to już z reguły łowienie z łodzi, na głównym plosie jeziora.

W nocy największe okazy żerują aktywnie na zarośniętych, przybrzeżnych spadach. Często na płytkiej wodzie.

Kiedy można złowić węgorza?
Pierwsza cicha i ciepła noc nadchodzi z reguły w drugiej połowie kwietnia. Rosówki wychodzą wtedy na swoje pierwsze spacery, a na niebie stoją regularne baranki z chmur. Wtedy warto ruszyć na pierwszą w roku zasiadkę. Żer trwa od wiosny aż do pierwszych jesiennych przymrozków. Od 2017 r. okres ochronny węgorza to 1 grudnia – 31 marca, więc przez całe lato można próbować. W letnie upały łowi się najprzyjemniej, bo noc chłodzi i uspokaja, ale jednak najwięcej brań dużych sztuk miałem w innych miesiącach. Kiedy w maju temperatura w nocy nie spada poniżej 10 st., jest to sygnał, aby nie nocować w domu. Kolejna taka pora przychodzi we wrześniu, razem z gęstą parą ponad nagrzaną wodą. W tym miesiącu miałem najwięcej brań węgorzy rano, co nie jest regułą. Zdecydowanie najlepiej jest łowić wieczorem. Ponieważ przez jakiś czas miałem notatnik wędkarski i maniakalnie zapisywałem godziny brań, mogę poprowadzić wykres dla Pojezierza Brodnickiego, który wyraźnie pokazuje cztery godziny pomiędzy 22.00 a 2.00. Później brania ustawały, aż do nielicznych wznowień rano, między 6 a 8.

Jak złowić węgorza?
Łowienie tego gatunku nie wymaga specjalnej finezji czy też konstrukcji przemyślnych zestawów, jak np. w przypadku sumów. Od lat z powodzeniem stosuję dwa mocne feedery długości 3,6 m i c.w. 100 g, ale nadaje się każda dość mocna i nie za krótka wędka. Długość jest ważna, kiedy na drodze ewentualnego holu znajduje się zielsko czy też gwałtowne wypiętrzenie. Trzeba rybę od razu podnieść jak najwyżej i hol prowadzić praktycznie pod powierzchnią. Zdecydowanie łatwiej to zrobić dłuższym kijem. Moc ma znaczenie, ponieważ węgorz 80 cm potrafi już nieźle namieszać i trzeba wprowadzić elementy holu siłowego. O większych pytonach nie wspominam, bo wtedy obowiązują już niepisane zasady gry, wyczucie i spryt przeciwników.
Węgorze z reguły łowi się na gruntówkę z ciężarkiem przelotowym i przyponem na agrafce. W większości wypadków taki zestaw jest optymalny. Im lżejszy, tym lepszy. Pamiętajmy, że warstwa mułu w jeziorze bywa gruba i przy większych ciężarkach cały zestaw potrafi się w niej schować. Poza tym mały ciężarek nie przeszkadza w trakcie holu. Stosuję w jeziorze obciążenie 20 g, a do dalszych rzutów 30 g. By upewnić się, że przynęta zostanie dobrze wyeksponowana na dnie, zakładam przynajmniej 70 cm przyponu, a w miejscach bardziej zarośniętych nawet metr. W określonych sytuacjach trzeba przynętę postawić nad dnem. Może temu służyć zestaw typu paternoster lub łowienie ze spławikiem w dryfie. To moja ulubiona metoda na węgorze. Nie wszędzie się sprawdza, ale widok świetlika, który po chwili dryfu zatrzymuje się i zapada w wodę, jest po prostu piękny.
Na węgorze można używać grubych żyłek i o nic się nie martwić, jednak z reguły stosuję 0,22–0,25 mm na przyponie i wyciągam wszystkie ryby. Haczyk należy dostosować do przynęty, ale nie musi być bardzo duży. Z reguły węgorz dość szybko łyka zdobycz, więc nawet tzw. węgorzowe haki znikają i trzeba odcinać przypon. Jako sygnalizację brania upodobałem sobie bombki i jestem im wierny. Kiedy kije znajdą się na podpórkach, dobrze jest odpalić wolny bieg w kołowrotku, aby chwila nieuwagi nie skończyła się stratą przyponu lub wędki. Jeśli ktoś lubi dźwięk dzwonka jak na Hali Gąsienicowej – też połowi.

Na co?
Wystarczy porozmawiać z wędkarzami z długoletnim stażem, by nasłuchać się o żabach, pijawkach, rakach i wątróbkach, ba – nawet o koszyczku z mieloną ukleją. Można traktować te historie poważnie, ale jakoś dziwnym trafem, kiedy już przychodzi co do czego, każdy wyciąga rosówkę i szybko zarzuca wędkę. Na przestrzeni lat wypróbowałem kilka przynęt i zdecydowana większość ryb wzięła po prostu na jedną rosówę. Na tego robala ustanowiłem swój rekord – dwanaście brań w ciągu nocy. Na dwie rosówki brań nie było, tak samo na dendrobeny, gnojaki i różowe chodnikowce. Skuteczny okazał się mały żywczyk, a jeszcze skuteczniejsza – martwa, wypatroszona rybka. Na tę ostatnią przynętę dopiero niedawno nauczyłem się łowić i już drugi rok z rzędu zdobywam dzięki niej swoje życiówki. Proporcję brań można by opisać tak: na rosówkę, w ciągu trzech zasiadek, będzie kilka brań niewielkich sztuk, a na martwą rybkę jeden odjazd okazu. W połowie na tę ostatnią przynętę ważne jest odpowiednie docięcie, aby rybka przybrała jak najbardziej wydłużony kształt. Należy zostawić głowę, a odrzucić wnętrzności. Również sposób zahaczenia jest istotny. Haczyk wprowadzamy od ogonka, przebijając skórę ryby minimum trzykrotnie. Można to zrobić specjalną igłą lub drucikiem.

Na przestrzeni lat wypróbowałem kilka przynęt i zdecydowana większość ryb wzięła po prostu na jedną rosówę.

Pamiętajmy, że węgorze mogą być wszędzie. Ilość okazowych egzemplarzy w naszych wodach jest zaskakująca, więc na zasiadce leszczowej czy czatach na karpiowym stawie warto postawić wieczorem zestaw dla węgorza. Można się nieźle zdziwić i – tak jak ja – zakochać się w tej mrocznej rybie.

 

Tekst i zdjęcia Olin Gutowski

 

Reklama

jak i gdzie złowić węgorza - komentarze opinie

Dodajesz jako: |
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskie z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"