Jak łowić ryby - techniki , rozpoznać łowisko jeziorze - zdjęcie, fotografia
Wiadomości Wędkarskie 05/08/2019 15:12

W każdym jeziorze, w którym przychodzi mi wędkować po raz pierwszy, szukam przede wszystkim tak zwanych kantów. Są to charakterystyczne miejsca dna jeziora, w których spad przechodzi w płaskie dno. Moim zdaniem te miejsca to pewniaki, zwłaszcza latem. Jednak nie każde takie miejsce będzie odpowiednie dla naszych celów. Kluczowe jest nachylenie stoku - nie powinno być zbyt strome, płaskie też nie będzie korzystne.

Klasyczną leszczową miejscówką, dostępną w zasadzie tylko z łodzi, jest podstawa podwodnej górki. To moje ulubione łowisko leszczy. Latem w takich miejscach z marszu łowię leszcze ważące 2 – 3 kg, nawet bez potrzeby wielodniowych przygotowań. Aby takie miejsce znaleźć, zwłaszcza w nieznanym nam akwenie, trzeba poświęcić sporo pracy. Ale wysiłek najczęściej opłaci się, bo często okazuje się, że atrakcyjne miejsce, taki właśnie kant, znajduje się  w zasięgu wędkarza wędkującego z brzegu, zwłaszcza, jeśli mamy dobrze opanowaną metodę odległościową. Oczywiście, do rozpoznania łowiska najlepsza byłaby łódka lub jakiś inny sprzęt pływający, choćby kajak czy rower wodny. Nad wieloma jeziorami można je wypożyczyć w wypożyczalni sprzętu turystycznego. Ciężarek na lince to cały potrzebny sprzęt do badania ukształtowania dna.     

Charakterystyczne dla okresu letniego jest ustawiczne przemieszczanie się stad ryb w poszukiwaniu optymalnej temperatury i pokarmu. Zbyt niskie temperatury nie są dla ryb korzystne, ale i wysokie temperatury nie sprzyjają im. Czasami ryby zachowują się - z naszego punktu widzenia - zupełnie nieracjonalnie. Jak bowiem można zinterpretować fakt, że stada ogromnych leszczy potrafią o świcie żerować kilka metrów od brzegu, w wodzie, która ledwo przykrywa ich korpusy? Znajdziemy tam stada wyrośniętych płoci, a także liny czy wzdręgi, choć akurat te ryby trzymają się na uboczu i pewniej czują się mając roślinność w pobliżu. Wiele pięknych leszczy złowiłem na płytkiej wodzie, często na głębokości nawet poniżej jednego metra. Podchodziły tam kiedy tylko zrobiło się ciemno i żerowały bardzo intensywnie. Oczywiście, optymalne efekty będą wtedy, gdy miejsce jest nęcone.     
Wielu wędkarzy za bardzo wierzy w moc przywabiającą zanęty. Jestem producentem zanęt i dobrze znam jej ograniczenia. Moim zdaniem lepiej ryb szukać w miejscach ich naturalnego przebywania, niż za wszelką cenę starać się zwabić w wybrane przez nas miejsce. Wiele uwagi trzeba poświęcić tzw. strategii nęcenia. Wiem z doświadczenia, że nie tylko skład zanęty, jej ilość, ale także sposób nęcenia wpływa na sposob żerowania, częstotliwość brań. Decyduje także o tym, czy biorą większe ryby, czy tylko drobnica. W warunkach letniego wędkowania można z powodzeniem stosować różne warianty nęcenia, jak choćby wystrzeliwanie procą lub wrzucanie łyżką zanętową lużnych przynęt, takich jak białe robaki, parzone ziarna czy kukurydza. Takie „sianie” przynętami wielu wędkarzy kojarzy ze sposobami naszych dziadków, ale ja uważam, że w warunkach letniego wędkowania nie jest to wcale takie złe rozwiązanie. Na łowiskach płytkich, w zatokach, w pasie ulokowanym za trzcinami, to często najlepsze wyjście. Oczywiście, w dużych jeziorach są różne łowiska. Na dużych głębokościach zanętę trzeba często mocno skleić, by podwodne prądy nie spowodowały jej odpłynięcie z łowiska. Nie jest to wcale takie rzadkie zjawisko, jak się wydaje. Podobnie z zestawami – o ile na płytkie łowiska  wystarczy spławik ok. 1 – 1,5 g, o tyle na duże głębokości musi to już być wyporność nawet 8 – 10 g, bo tylko taka ilość obciążenia potrafi stabilnie przytrzymać przynętę w zanęconym miejscu. Dużym wyzwaniem jest łowienie leszczy.  Latem, gdy żeruje intensywnie, jego zwabienie i utrzymanie w zanęcie wymaga naprawdę sporych jej ilości. Na jednodniowe wędkowanie stosuję co najmniej 5 kg mieszanki spożywczej,  do tego dokładam puszkę lub dwie słodkiej kukurydzy, a także z 50 – 100 pokrojonych rosówek. Leszcze to uwielbiają. Jak jest rosówka, to do zanęty przypływają duże leszcze, czerwone robaki przyciągnąć mogą także średnią rybę. Rosówka sprawdza się także na haczyku.

 

Latem ryby potrafią zachowywać się w sposób nieprzewidywalny, dlatego warto eksperymentować. W sytuacji, gdy na ulokowaną przy dnie przynętę nie mamy brań, można zmienić grunt i spróbować poszukać leszczy tam, gdzie według naszego przekonania być ich nie powinno. W ten sposób, w pół wody a nawet tuż pod powierzchnią, złowiłem wiele tych ryb. Co ciekawe, brania następują najczęściej wtedy, gdy przynęta opada, więc zestaw nie może być toporny. Najlepszym rozwiązaniem w takim przypadku jest klasyczny zestaw odległościowy z obciążeniem ulokowanym w pobliżu spławika, a jedyne obciążenie, jakie pozostawiam na żyłce, to krętlik. Podobnym sprzętem, choć w nieco innych łowiskach, łowię także płocie.  


Jak chce łowić takie ryby jak liny czy karasie, to wybieram łowiska tam, gdzie one przebywają, blisko trzcin i lilii wodnych. Szukam takich miejsc, najlepiej oczka, i tam zarzucam wędkę. Nie nęcę obficie. Te ryby poruszają się w niewielkich stadach i duża ilość zanęty mogłaby je odstraszyć. Zawsze dodaję do zanęty nieco przynęt, w tym czerwone robaki i rosówki. Moim zdaniem na lina rosówka to podstawa! Bez tej przynęty nie jadę na liny. Kawałek rosówki na haczyku zawsze przyciągnie największe ryby w łowisku. W moim przekonaniu na czerwone robaki biorą mniejsze ryby.  
Moim zdaniem latem najlepszy jest świt. Uwielbiam łowić także wieczorem, po zmierzchu. Duże ryby, zwłaszcza leszcze, najlepiej żerują w nocy. Dlatego warto poświęcić się i czasami zarwać nockę.


notował J. Wróblewski


Tekst z Archiwum 7/2013

 

Reklama

łowienie na spławik w jeziorze, jeziorowy spławik - komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie

Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskich z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"