Wiadomości Wędkarskie 15/09/2018 01:44

Każdy wędkarz marzy o złowieniu taaakiej ryby… Ja nie jestem wyjątkiem i chociaż złowiłem w swoim życiu już sporo dużych ryb to głód złowienia kolejnego okazu zwiększa się  u mnie wprost proporcjonalnie do ilości wyjazdów na ryby – apetyt rośnie w miarę jedzenia mówią…

 

Z początkiem roku 2016 moja wspaniała żona poinformowała mnie o fakcie, który ustalił mi plan wędkarski na cały sezon – Kochanie zapisałam się do szkoły zaocznej w Poznaniu - . Po takiej informacji moja głowa zaczęła bardzo intensywnie pracować… - Trzeba ten fakt wykorzystać… - pomyślałem i już tego samego dnia wieczorem miałem wybrane łowisko nad którym zaplanowałem spędzić kilkanaście weekendów w bieżącym roku.

 

 

Jako, że od kilkunastu już lat moje wędkarskie zamiłowanie ukierunkowało się prawie całkowicie na karpie (prawie bo jednak od czasu do czasu lubię też wyskoczyć ze spinningiem za zębatym czy też wystartować w zawodach spławikowych) to wybór mój padł właśnie na łowisko karpiowe. Godziny spędzone przed komputerem, zaowocowały zebraniem góry wiadomości na temat rybostanu łowiska, jego genezy, historii itd.  jak również pomogły ustalić wstępny plan na najbliższe zasiadki.
Jeśli chodzi o gatunki występujące w zbiorniku to okazało się, że oprócz karpi, sumów, linów, szczupaków itd. Pływa tam również „Pinokio” – przepiękny jesiotr, który jest niejako wizytówką tej wody. Miałem już kilkakrotnie przyjemność wyholować ten gatunek jednak były to ryby nieprzekraczające wagi sześciu kilogramów, które jednak okazały się nie lada przeciwnikami. Ten kto miał okazję złowić tego „dinozaura” wie co mam na myśli – nawet kilkukilogramowa ryba potrafi dać w kość. Jesiotry są niesamowicie silne a dodatkowych atrakcji podczas holu dostarczają wyskakując wysoko ponad lustro wody. Dlatego też w mojej głowie zaświtała myśl, o  złowieniu tego prehistorycznego „potwora”.

 

Między innymi w trakcie polowania na „Pinokia”  udało mi się ustanowić nowy rekord życiowy Karpia

 

Dotychczasowe moje doświadczenie z tym gatunkiem nie dawało mi zbyt wiele informacji, które pomogły by w ustaleniu planu złowienia „Pinokia”. Zatem postanowiłem poczekać na to co przyniesie ślepy los i podczas kolejnych zasiadek nad zbierać jak najwięcej informacji na temat ryby…
Od marca do lipca zaliczyłem kilkanaście zasiadek nad tą wodą, łowiąc w międzyczasie wiele pięknych ryb, w tym ustalając kilka nowych rekordów życiowych, jednak jedyny jesiotr w łowisku skutecznie omijał moje zestawy. W tym czasie kilkakrotnie jednak dał się przechytrzyć innym wędkarzom z którymi „bardzo chętnie pozował do zdjęć”. Ja jednak nie próżnowałem… za każdym razem kiedy dowiadywałem się o złowieniu „Pinokia” zbierałem informacje, gdzie, kiedy, na co…. Po tych kilku miesiącach miałem już nakreśloną mapę łowiska z miejscami w których ryba była złowiona, wiedziałem też o przynętach i zanętach, jakie stosowali wędkarze, którzy złowili „Pinokia”.

 

W oczekiwaniu na „odjazd”
Byłem gotowy,  a przynajmniej tak mi się wydawało… Na kolejnej zasiadce, pod koniec lipca nareszcie szczęście się do mnie uśmiechnęło… w godzinach wczesnopopołudniowych usłyszałem tak miły dla mojego ucha dźwięk sygnalizatora a żyłka w równym tempie zaczęła wysnuwać się z kołowrotka jednej  moich wędek. Natychmiast wskoczyłem do pontonu i rozpocząłem hol. Oczywiście w tym momencie przekonany byłem, że płynę podbierać kolejnego karpia. Przez pierwsze kilka minut holu, kiedy wiosłując powoli skracałem dystans pomiędzy mną a rybą nic nie wzbudzało moich podejrzeń. Dopiero kiedy dopłynąłem do ryby na odległość 20 – 30 metrów zdałem sobie sprawę, że na końcu mojego zestawu jest naprawdę wielki przeciwnik…. Oczom mojej wyobraźni ukazał się ogromny karp ale coś mi nie pasowało… Hol zaczął się przedłużać w nieskończoność a ja nawet nie widziałem mojego przeciwnika… Po pół godzinie jazdy pontonem po jeziorze, zacząłem analizować sytuację. Zdawałem sobie sprawę, że w wodzie pływają karpie osiągające wagę powyżej 25 kg to jednak, znając zachowanie tych ryb, wiedziałem, że na końcu mojego zestawu jest zupełnie coś innego… Wykluczyłem też suma, gdyż nie czułem na kiju charakterystycznego bicia ogonem po żyłce, którego niejednokrotnie już doświadczyłem. Teraz już wiedziałem, że moje marzenie o złowieniu wielkiego jesiotra stało się rzeczywistością….  Jednak mój entuzjazm został ugaszony tak szybko jak się „rozpalił”… Po 30stu minutach holu kiedy już wiedziałem z jakim przeciwnikiem mam do czynienia ryba po prostu się spięła… - No cóż Kolego – powiedziałem ni to do siebie, ni to do spiętej ryby… - Jeszcze się spotkamy… -.
Od naszego spotkania minęły prawie 2 miesiące… I wreszcie nadszedł ten dzień, chociaż nic nie wskazywało na to, że właśnie teraz przyjdzie mi spotkać się z NIM oko w oko…
Po weekendowej zasiadce zbierałem się powoli do powrotu do domu, cały prawie sprzęt był już spakowany w samochodzie. W międzyczasie odwiedził mnie znajomy, z którym wdałem się w dyskusję na temat kończącej się zasiadki. W pewnym momencie usłyszeliśmy pojedyncze pik jednego z moich sygnalizatorów. Podeszliśmy do wędek i obserwując szczytówkę wędki czekaliśmy na dalszy bieg wydarzeń… Przez następne 5 minut nic się nie wydarzyło więc ignorując zdarzenie wróciliśmy do rozmowy. Kolejne pik przerwało nam rozmowę… Spojrzałem po raz kolejny na szczytówkę wędki, która wyglądała na nieznacznie wygiętą. Zestaw wywieziony był na ok 200 metrów więc rozciągliwość żyłki i ogromna ilość podwodnej roślinności, która skutecznie czepiała się jej mogły skutecznie zakłócić komunikację na linii ryba wędka.

 


Postanowiłem sprawdzić czy na końcu mojego zestawu nie zawisła jednak jakaś ryba. Wsiadłem więc do pontonu i zwijając żyłkę zacząłem wiosłować w kierunki miejsca gdzie położyłem mój zestaw. Czynność tę utrudniały skutecznie długi na kilka metrów pędy podwodnej roślinności, które dryfując swobodnie wieszały się na żyłce, dodając mi „roboty” w trakcie zwijania zestawu. Będąc w ok pół drogi poczułem na kiju „kopniecie” – a więc jednak…. Jest ryba”- pomyślałem i począłem szybciej wiosłować chcąc jak najszybciej rozpocząć „normalny hol”- normalny czyli odczepić wszystkie wiszące na żyłce rośliny, które miejscami zbiły się w kule zielska o średnicy ok 1 metra.
Od tego momentu czułem już na kiju rybę, jednak w dalszym ciągu pomiędzy nami było jeszcze mnóstwo zielonych przeszkód. Uwalniając żyłkę z kolejnych zaczepów czułem, że na końcu zestawu jest wyjątkowa ryba… Wtem nie dalej niż 10 metrów ode mnie jezioro otworzyło się… W gejzerach wody nad powierzchnię jeziora wyskoczył niczym Afrodyta wyłaniająca się z morskiej piany ON – ten na którego czekałem prawie rok…. – Teraz będziesz mój – krzyknąłem do ryby uwalniając żyłkę z ostatniej kępy zielska. Nareszcie nawiązałem bezpośredni kontakt  rybą i… dopiero teraz poczułem jej prawdziwą siłę. Jesiotr z siłą lokomotywy zaczął holować mój ponton w sobie tylko znanym kierunku… Tak minęło dobre 20 minut. Ja siedziałem na pontonie a na końcu mojej wędki prehistoryczny stwór robił wszystko żeby pozbyć się haczyka. Mój rajd pontonem wzbudził nie lada poruszenie na brzegu zbiornika i kontem oka mogłem dostrzec grupy „kibiców” obserwujących moje zmagania.
Czując, że będzie mi ciężko podebrać rybę samemu postanowiłem poprosić kolegę o pomoc. Poluzowałem delikatnie hamulec i skierowałem ponton w kierunku brzegu. Po kilku minutach kontynuowałem hol wspólnie z Przemkiem, który przejął wiosła i podjął się operowania podbierakiem.

 


Po kolejnych kilku minutach zbliżyliśmy się do ryby na odległość paru metrów. Zaparłem się nogami o burty  i podpompowałem rybę do pontonu (a może ponton do ryby…). W przejrzystych wodach wyrobiska ukazał nam się podłużny, oliwkowożółty kształt długości prawie półtora metra. W tej chwili wiedziałem już, że będzie mój. Był bardzo zmęczony i wykonał jeszcze ostatni odjazd po czym dał się spokojnie wprowadzić do podbieraka…
Wygrałem ! Po tylu miesiącach oczekiwania, po tylu godzinach spędzonych nad tą wodą, po 40sto minutowym przeciąganiu liny, wygrałem…
Kilka minut później byliśmy na brzegu a ryba bezpiecznie spoczywała na macie. Nadszedł czas na ważenie, gratulacje, zdjęcie na pamiątkę… i najpiękniejszą chwilę po złowieniu ryby życia… Chwilę, w której pokonanemu przeciwnikowi zwraca się wolność… Chwilę, którą będę wspominał do końca życia… a może tylko do momentu kolejnego spotkania z „Pinokiem”… bo jestem pewien, że jeszcze się zobaczymy…
 

Zmagania z Pinokiem możecie zobaczyć tutaj:

 

 

Nadesłał Patryk Błaszczak z Lubska

 

Zgłoszenia do POCHWAL SIĘ

 

Reklama

Dorwać Pinokia - Polowanie na jesiotra komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie

Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskie z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"