Diabelski przedmiot pożądania

, Diabelski przedmiot pożądania - zdjęcie, fotografia
Wiadomości Wędkarskie 01/08/2008 00:00

Putrament przyrównał go do diabła. Rybacy opowiadali o nim niestworzone historie, które – wyśmiewane przez naukowców – okazywały się często prawdą. Dla wielu wędkarzy jest rybą nie do złowienia, dla innych – chlebem powszednim. A może to rzeczywiście bies w rybiej skórze?

Putrament, przyrównał go do diabła. Rybacy opowiadali o nim niestworzone historie, które – wyśmiewane przez naukowców – okazywały się często prawdą. Dla wielu wędkarzy jest rybą nie do złowienia, dla innych – chlebem powszednim. A może to rzeczywiście bies w rybiej skórze?
 
Już od kilku dekad węgorz jest u nas rybą wzbudzającą nie lada emocje. W latach 70. wydawało się, że nasze jeziora – przede wszystkim mazurskie – na długo pozostaną prawdziwym eldorado dla łowców tej ryby. Potem nastąpił krach. Konia z rzędem temu, kto potrafi dziś wskazać stuprocentowo pewne węgorzowe łowisko. Owszem, słyszy się o takich akwenach, tylko potem okazuje się, że rzeczywistość ma się nijak do buńczucznych zapowiedzi.  Nie znaczy to oczywiście, że wędkarze węgorzy nie łowią. Coraz częściej są to jednak sukcesy przypadkowe, a wyholowane ryby przypominają raczej duże rosówki niż ponadmetrowe potwory. Czy jesteś¬my skazani na wędkarskiego totolotka, czy też możemy planowo i systematycznie łowić duże węgorze? Chciałbym się opowiedzieć za tą drugą opcją, ale od razu zaznaczę – przy obecnym stanie polskich łowisk jest to bardzo trudne.
 
Na stoku ławicy
Zaczynamy rzecz jasna od wytypowania odpowiedniego akwenu – i od razu zaczynają się schody. Najczęściej słyszymy tyle tajemnicze, co niewiele mówiące zdania typu „biorą na Niegocinie!”. Jasne, już jedziemy, tylko że potem lądujemy nad kilkusethektarową wodą, do której nie wiemy, jak podejść. Dlatego o wiele cenniejsze są konkretne namiary typu „niewielkie jezioro X, w zatokach”, albo „starorzecze Y, w zielsku”. Oczywiście o takie wskazówki znacznie trudniej, ale tylko one dają nam rzeczywistą szansę na złowienie ryby z doskoku, na przykład podczas weekendowego wypadu. Inna sprawa, gdy mamy do dyspozycji dwutygodniowy urlop. Wówczas jesteśmy w stanie wytypować i sprawdzić kilka typów miejscówek, nawet na większym akwenie. Wystarczy nam informacja, iż w ogóle są tam węgorze.

W sierpniu wiele jezior kwitnie, przy dnie występują braki tlenowe. Podążające za drobnicą drapieżniki opuszczają najgłębsze partie plos i zajmują stanowiska albo w pasie litoralu (w jeziorach eutroficznych, mocno zarośniętych), albo w sąsiedztwie stoku ławicy, na głębokości 4–6 metrów (w zbiornikach mezotroficznych, głębszych i lepiej natlenionych). Wzorcową miejscówką jest pas głębszej wody tuż przy strefie szuwaru, tam gdzie dno raptownie opada. Problem w tym, że takiego stanowiska nie da się obłowić z brzegu – pozostaje łódź.
 
Z łodzi
Dochodzimy do pierwszej poważnej rozterki węgorzowego łowcy. Wędkowanie z łodzi jest trudniejsze, zwłaszcza w nocy (cokolwiek by mówić, węgorze biorą lepiej po zmroku niż w dzień, wyjątki potwierdzają regułę) – poza tym na wielu akwenach nie wolno pływać po ciemku. Załóżmy, że jest to dozwolone – pojawiają się jednak problemy natury technicznej. Łódź narzuca stosowanie krótkich wędzisk – niezbędne jest więc zamontowanie spławika przelotowego ze świetlikiem.  Możecie mi Państwo wierzyć – w nocy taki zestaw plącze się niespotykanie często, jakby wbrew statystyce. Dlatego nie powinniśmy w żadnym razie stosować plecionek. Ich rozsupływanie po ciemku to gehenna, a zdolność amortyzacji zrywów ryby jest zerowa. Do wyholowania nawet okazowego węgorza wystarczy żyłka 0,26–0,28 mm, zresztą może być grubsza – rybie to nie przeszkadza. Nieco cieńszy przypon, duży haczyk (1–1/0–2/0). Nie dajmy się zmylić z pozoru wąskiemu pyskowi węgorza – ta ryba połyka naprawdę duże kęsy! Większy haczyk może być przeszkodą wyłącznie dla niewymiarowych „sznurowadeł” – i bardzo dobrze! Z tego samego względu nie warto stosować małych przynęt. Jeśli rosówki (na wielu wodach rzeczywiście najskuteczniejsze) – to w pęczku. Arsenał przynęt uzupełniają żywe i martwe rybki (ukleja, płoć, krąp, a przede wszystkim stynka) bądź ich fragmenty, odwłoki raków pręgowanych (może być cały skorupiak), jelita drobiowe i wątroba.

Łódź zwalnia nas z konieczności oddawania dalekich rzutów. Mając pod sobą 5 metrów wody, możemy lokować zestaw nawet tuż przy burcie. Najlepiej jednak ustawić się 7–8 metrów od granicy szuwaru i penetrować kolejne pasy wody począwszy od samych roślin. Najwięcej brań ma zwykle miejsce w strefie metra – dwóch od trzcin lub pałek, jeśli dno raptownie tam opada. Warto eksperymentować z gruntem – drapieżniki mogą żerować w pół wody! Dzięki świetlikom brania są niezwykle widowiskowe – spławik raptownie zanurza się, dłuższą chwilę stoi pod powierzchnią, a potem rusza pod wodą ku szuwarom. To odpowiednia chwila do zacięcia i rozpoczęcia forsownego holu. Podbierak węgorzowy powinien być wykonany z gęstej żyłki (nie siatki!), gdyż ryba wije się tak skutecznie, że poplącze nam wszystko w mgnieniu oka.
 
Z brzegu
Co jednak robić, gdy wędkowanie z łodzi jest niemożliwe? Cóż, stanowiska brzegowe również mogą nam przynieść sukces. Najsensowniej jest wtedy wędkować z pomostu wychodzącego poza strefę szuwaru i stosować tę samą taktykę, tylko „od przeciwnej strony”. Zdaję sobie jednak sprawę, że o takowy pomost – zwłaszcza na obcym jeziorze – łatwo nie jest. Największe szanse dają wtedy stanowiska na różnego rodzaju cyplach – stok ławicy jest zwykle blisko – lub w ujściach rzek, kanałów itp. Łowienie z brzegu na spławik wymaga stosowania dalekich rzutów, dlatego większość wędkarzy nastawia się na zestawy gruntowe. Co powinno być ich najistotniejszą cechą? Rozmowy z wieloma węgorzowymi fachowcami przekonały mnie, iż… kołowrotek. Koniecznie z wolnym biegiem szpuli, umożliwiający zarówno rejestrację brania, jak i wydający rybie żyłkę praktycznie bez oporu. Jeden ze znakomitych mazurskich łowców ocenia, iż 90 procent węgorzy rezygnuje z przynęty po wyczuciu silniejszego oporu.

Czy nasza węgorzowa zasiadka – obojętnie na brzegu czy łodzi – zakończy się sukcesem? Trudno powiedzieć, ale na pewno nie „zaliczymy” tej ryby, jeśli nie będziemy próbować. Wystarczającą nagrodą może być sama sceneria sierpniowej nocy. Lato powoli się kończy, warto wykorzystać jego uroki...

Zdjęcie J. Dutkiewicz

Reklama

Diabelski przedmiot pożądania komentarze opinie

  • slawek74 - niezalogowany 2011-12-23 10:04:53


    Są jeszcze jeziora gdzie węgorki mają się dobrze.
    W roku 2009 /druga połowa czerwca/ wybraliśmy się z kumplem nad jedno z jezior.Dwa tygodnie w drewnianym domku, własny pomost, las, bez kobiet .............poezja!
    Łowienie zaczęliśmy od tradycji :-) picker. Ręce nie schły od drobnicy. Powiedzieliśmy dość i wskoczyliśmy do łodzi.
    Przelotowe spławiki 8g. rosówki grunt 6m i pyk na okonki. Trafiło się kilka sztuk ale bez fajerwerków.
    Wieczorem ok.godz.20 uzbroiliśmy federy. Na hakach wylądowały rosówki i fileciki z uklejek.
    Wędki w uchwytach , lokalny browarek w zasięgu ręki ...... i jest pierwsze branie. Po 15min. wędka ma chęć odlecieć. Zaczęło się!
    Przez dwa tygodnie codziennie od godz. 20:30 do 00:30 łowiliśmy 5-6 węgorzy. Totalna głupota!!!!
    Jeden największy trafiał na grilla a reszta do wody.Jeżeli chcecie wypuścić węgorza nie używajcie wolframów.
    Przypon z żyłki 0,26 jest wystarczający. I jeszcze jedna sprawa stajesz na pomoście i walisz przed siebie ile wlezie. Żadne pasy koło trzcin. Trenowaliśmy ten temat.
    W tym roku znajomy, totalny laik wypoczywał z dzieciakiem w tym samym miejscu.
    Udzieliłem mu instruktarzu i nie było dnia żeby jednej sztuki na teleskop od chińczyka nie trafił.
    Pozdrawiam i życzę kolegom
    Zdrowych i Wesołych Świąt
    oraz notorycznego łamania kija w nadchodzącym Nowym Roku.

Dodajesz jako: |
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskie z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"