Jak łowić ryby - techniki , najgrubszych sumów - zdjęcie, fotografia
  • Jesienne
  •  bankowe miejsce. Duża głębokość oraz powalone drzewa w wodzie przyciągają sumy jak magnes
  • Może nie jesienny
Wiadomości Wędkarskie 02/10/2019 11:51

Poranki stają się coraz bardziej chłodne, dni coraz krótsze. To znak, że przychodzi piękna, polska jesień. Dla sumiarzy to ostatni sygnał, żeby zmierzyć się w końcówce tak krótkiego sezonu sumowego z największymi osobnikami w rzekach i zbiornikach. Jesień to czas najgrubszych wąsów.

Tak naprawdę jesień u sumów zaczyna się już w drugiej połowie sierpnia i trwa do końca października. Woda w tym czasie zaczyna się stopniowo ochładzać i natleniać. Życie w rzekach i zbiornikach wraca powoli do normy po okresie upalnego lata.
Sumy w tym czasie zaczynają szaleńczą ucztę. Gromadzą spore ilości tłuszczu przed nadejściem mroźnej zimy. Jednak złowienie „byków” w tym okresie nie jest wcale niczym prostym. Z nagłym spadkiem temperatury wody metabolizm u wąsaczy zaczyna stopniowo spowalniać, a to oznacza mniejszą intensywność żerowania. Warto jest więc wykorzystać ostatnie, ciepłe promienie słońca i postarać się sprowokować największe wąsacze w naszym łowisku. Sumy jesienią są znacznie mniej ostrożne niż latem, a wynika to przede wszystkim z mniejszej ilości pożywienia. Wytypowanie łowiska oraz zastosowanie odpowiedniej metody może zaowocować bardzo grubym wąsem.

Im chłodniej, tym niżej
We wcześniejszych artykułach zawsze wyraźnie podkreślałem, że suma w okresie letnim należy szukać zawsze blisko powierzchni, a nawet na niej. Głębokość znajdująca się pod pracującą przynętą latem nie miała większego znaczenia. Żerujący sum bez problemu wychodził nawet z największych dołów prosto do przynęt zawieszonych pół metra pod lustrem wody. Powierzchniowe łowienie dotyczyło nie tylko nocy, ale także dni.  
Jesień to czas, kiedy wąsacze zaczynają powoli zajmować stanowiska, w których będą mogły przetrwać zimę. Zajmują coraz to głębsze partie wody i w ich sąsiedztwie żerują, nie wychylając zbytnio swoich wąsów. Oczywiście, jeśli wrzesień i początek października są ciepłe – nadal na branie możemy liczyć w letnich miejscówkach. Zmianom ulega tylko taktyka łowienia. Sumów należy szukać nie wyżej niż w połowie słupa wody i na pewno w bliskim sąsiedztwie głębokich dołów. Podczas jesiennego łowienia sumów trzeba przyjąć jedną zasadę: im chłodniej, tym niżej. Kiedy woda osiągnie temperaturę około 16–14 stopni C, nasze zestawy powinniśmy ustawiać zawsze maksymalnie w połowie głębokości łowiska. Jeżeli nie odnotujemy kontaktu z rybą – zestaw lokujemy niżej i tak aż do osiągnięcia dna łowiska.

Jesienne łowiska
Jesienią czas poświęciłbym w szczególności na łowienie w rzekach. Nie tylko dlatego, że łatwiej o namierzenie sumów o tej porze roku, ale też spędzanie czasu nad zmieniającą się jesienią rzeką bywa bardzo urokliwe, szczególnie w ostatnie ciepłe dni. Rzeka przyciąga przede wszystkim różnorodnością miejsc. Znalezienie potencjalnego stanowiska nie sprawia większego trudu.
W tym okresie powinniśmy skupić się na najgłębszych miejscach na znanych odcinkach rzek. Oczywiście nie każda dziura w rzece gwarantuje spotkanie z wąsaczem. Łowiąc na Odrze lub Wiśle, skupiłbym się przede wszystkim na główkach i klatkach między nimi. Najlepsze będą te na zewnętrznych łukach rzek, gdzie siła nurtu żłobi w ich warkoczach potężne formy na dnie. Również doły u podstawy główek po stronie zapływowej mogą obdarować rekordowym wąsaczem. Łowiąc w warkoczach, warto sprawdzić zarówno miejsca o największych zawirowaniach, jak i te sąsiadujące z nimi.
Bankowymi miejscówkami będą główki na prostych odcinkach rzeki, ale te przerwane przez rzekę szalejącą podczas przyborów. Nie pamiętam wyjazdu, żeby właśnie za taką główką na prostym odcinku rzeki nie mieć kontaktu z sumem. Ściąga je przede wszystkim zróżnicowanie dna na prostym odcinku rzeki. Za takimi główkami mamy szansę na spotkanie nie z jednym, ale nawet z kilkoma wąsatymi przeciwnikami.
Znakomite będą jak zawsze przykosy, a w szczególności te najgłębsze i najtwardsze, które nie sypią piachem. Ciekawymi miejscami mogą się okazać również dzikie, strome brzegi z powalonymi w wodę drzewami. Ważne, aby były to jednak miejsca o niewielkim uciągu. Sumy w tym okresie szukają raczej miejsc o zmniejszonej sile nurtu.
Miejscami, które potrafią dorównać przerwanej główce, są ujścia rzek i kanałów. Na takich odcinkach gromadzą się spore ilości pożywienia, za którym podąża biała ryba. Grzechem byłoby też zapomnieć o piaskarniach. Wspominałem we wcześniejszych artykułach o łowieniu na odcinkach z dużą aktywnością maszyn hydrotechnicznych. Uważam, że są to miejsca całoroczne. Ogromne zmiany dna, do złudzenia przypominające te na wodach stojących typu żwirowisko, to jedne z najlepszych sumowych łowisk w rzekach i warto skupić na nich swoją uwagę. Tym bardziej że po tegorocznym sezonie, w którym piachu było więcej niż wody, piaskarnie i roboty na wodzie były rajem dla wszystkich gatunków ryb żyjących w rzekach.

Metody połowu
Techniki, którymi możemy sprowokować sumy do brania, nie różnią się szczególnie od tych stosowanych latem. Pole działań zawęża się jedynie do miejsc wcześniej wymienionych. Zastosowanie niektórych również mija się z celem, a w chłodne jesienne noce należy zrobić wszystko, żeby ułatwić sobie życie nad wodą.
Skupiłbym się przede wszystkim na metodach stacjonarnych. Odszedłbym raczej od metody na bojkę. Nie ma sensu stawiać zestawu w 10-metrowym dołku, co będzie wymagało od sumiarza sporo wysiłku. Trzeba pamiętać o tym, że od bojki musi być zachowana bezpieczna odległość, aby nasz żywiec nie wplątywał się w linę cumowniczą. W takim przypadku nasza bojka musiałaby być oddalona od nas na minimum 10,5 m. Zrywka również zostaje przedłużona. Wywożenie takiego zestawu mija się z celem, a jesienne, miłe wędkowanie zamienia się w koszmar wśród plątaniny lin, zrywek i plecionek.

1. Zrywka
Łowiąc na Odrze, postawiłbym na wędkowanie metodą na zrywkę, czyli podwiązkę. Odległości między główkami są niewielkie, więc wyniesienie takiego zestawu na piechotę nie powinno stanowić większego problemu. Tym bardziej że roślinność nad wodą nie jest już tak bujna, jak latem, i zadanie mamy ułatwione. Dużym atutem łowienia na zrywki w tym okresie jest znikoma liczba elementów zestawu. W zupełności wystarczy zwykły zestaw żywcowy. Spławik o wyporności minimum 200 g, ciężarek 100 g, krętlik i przypon z hakiem lub kotwicą. Znając łowisko, ustawiamy odpowiedni grunt i wywozimy lub zanosimy do miejsca docelowego. Minusem przy wynoszeniu zestawu jest znaczna odległość żywca od spławika. Istnieje duże prawdopodobieństwo splątania się zestawu lub wejścia w zaczep. Jednak z odrobiną wprawy oraz znajomości wody jesteśmy w stanie temu zapobiec, np. wyrzucając zestaw na głębszą wodę ręcznie. Następnie wracamy do podpórki, wkładamy wędzisko i naciągamy cały zestaw. Innym rozwiązaniem jest wędkowanie z kompanem.
Zrywka w postaci żyłki nie musi być gruba. Łowimy na niewielkich odległościach i zastosowanie grubości 0,20 mm w zupełności wystarczy. Uważam, że na Odrze metodą na podwiązkę jesteśmy w stanie obłowić wszystkie ciekawe miejsca, włącznie z warkoczami główek. Metoda znakomita do łowienia w klatkach.

2. Podwodny spławik
Inną metodą, która jest niemal stworzona do łowienia w zimnej wodzie, jest podwodny spławik. Zasadę tej metody opisywałem we wcześniejszym numerze „WW”. Dużym plusem jest tu niewielka długość przyponu, a tym samym głębokość, na jakiej będziemy łowili. Przypon, od którego proponuję zacząć wędkowanie, powinien mieć około 150 cm, jeśli łowisko ma około 5–6 m głębokości. Warto, aby odcinki plecionki przyponowej między hakiem i spławikiem oraz spławikiem i krętlikiem były osadzone w gumowej otulinie. To trochę usztywni zestaw i zabezpieczy przed ciągłym splątywaniem się przynęty. Spławiki podwodne nie powinny być duże, bo przynęty, którymi będziemy łowili, również nie będą dużych gabarytów. W zupełności wystarczą o wyporności 20–40 g. Zrywkę dobieramy tak jak w przypadku podwiązki (około 0,20 mm), a jej długość nie powinna przekraczać 50 cm.
Miejscem odpowiednim do ulokowania zestawów z podwodnym spławikiem będą warkocze główek, doły po pracach piaskarki oraz dzikie i strome brzegi. Zestawów nie musimy koniecznie ustawiać w najgłębszym miejscu. Oczywiście, z samej jamy możemy mieć branie, ale ja skupiłbym się na okolicach stoków prowadzących do jam.

Na nocki
Brania w okresie jesiennym są bardzo energiczne i silne. Najczęściej zaczynają się z nadejściem zmroku lub bardzo wczesnym rankiem, więc skupiałbym się bardziej na łowieniu nocnym.

Przynęty
Żywce w przypadku obu metod nie muszą być największe. W zupełności wystarczą w przedziale 15–25 cm. Warto też stosować gruby pęk rosówek w postaci miotły podniesiony 10-gramowym spławikiem podwodnym. Jest to przynęta, która nie ucieka i staje się pokarmem najłatwiejszym do zdobycia, a tego nie ominie żaden jesienny wąsacz z zimnej wody.

To jesień!
Jesienne łowienie sumów to sport dla wytrwałych. Warto pamiętać o odpowiednim ubiorze nad wodą oraz sprzęcie do biwakowania. To bardzo zdradliwa pora roku i z przyjemnego, ciepłego dnia może wyniknąć mroźny i zacinający deszczem wieczór. Poranki także nie należą do najprzyjemniejszych.


Tekst i zdjęcia Piotr „pejot” Boufał

 

Reklama

Czas najgrubszych sumów komentarze opinie

Dodajesz jako: |
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskie z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"