Wędkarstwo za granicą, Boren jezioro marzeń - zdjęcie, fotografia
Wiadomości Wędkarskie 01/08/2016 00:00

Kryształowo czysta woda, dywany rogatka, lasy strzelającej na cztery metry rdestnicy i dwa 111-centymetrowe szczupaki wyholowane w ciągu 20 minut. To obraz jeziora Boren, jaki mam w pamięci po czerwcowej wyprawie do Szwecji, na którą wyruszyłem z redakcyjnym kolegą Markiem Kluczkiem.

Nad leżące 300 km na północ od Karlskrony jezioro słynące z dużych szczupaków zaprosił nas na początku czerwca Marek Dąbrowski, wędkarski przewodnik, wędkarz z legionowskiego koła PZW. – Takich jezior mamy w Europie niewiele; 3000 ha, średnia głębokość około 5 m, ogromne połacie dna z roślinnością zanurzoną i okazami szczupaka czatującego wszędzie, zarówno na środku jeziora, jak i przy brzegu – opowiadał podekscytowany. – W ciągu kilku lat wyholowałem stąd ponad 60 „metrówek”…

 

Marek Dąbrowski, wędkarski przewodnik

 

222 cm cętko­wanego szczęścia – dwa szczupaki Marka Dąbrowskiego wyholowane z jeziora Boren w ciągu 20 minut! Szczęśliwą przynętą była 13-centymetrowa guma.

 

Przekonał nas. Mimo że znamy wiele szwedzkich łowisk i wiemy, że ponadmetrowe okazy nie biorą na zawołanie. Tym bardziej gdy czeka się na nie z aparatem fotograficznym.  Trzy dni później witamy się w położonej nad jeziorem bazie wędkarskiej w miejscowości Borensberg. Jezioro jest ogromne, z pomostu wyraźnie widać dno, które w przejrzystej wodzie zdaje się być w zasięgu ręki. Wypytujemy naszego przewodnika, gdzie skierować łódź, by mieć szansę na spotkanie z cętkowanym olbrzymem. Chcemy bowiem sami wypłynąć na rekonesans.

Czerwcowy dzień nad Boren jest dłuższy niż w Polsce. Świta kilkanaście minut po 3.00, a widno jest do 23.00. Dość czasu na planowanie przynajmniej dwóch wędkarskich eskapad dziennie.
Wypływamy po południu. Mamy ze sobą cały arsenał różnej wielkości gum i słusznych rozmiarów woblery. Niejeden szczupak zatrzasnął na nich szczęki. Nie korzystamy z porady, by stosować 13-centymetrowe czerwone lub marchewkowe gumy z brokatem i prowadzić je w klasycznym opadzie – tak jak się to robi przy kuszeniu sandaczy. Kierujemy się w pobliże trzcinowisk, ustawiamy łódź w dryfie 50 m od ściany roślin, pod nami jest około 3,5 m głębokości. Doskonałe miejsce do wypróbowania naszych gliderów – bezsterowych woblerów. Szybko okazuje się jednak, że w przybrzeżnych partiach przejrzystej i prześwietlonej słońcem wody nie mamy czego szukać. Oddalamy się od brzegu na kilkaset metrów, gdzie głębokość przekracza cztery metry. Tam mamy pierwsze brania. Szczupaki atakują gumy i woblery raz za razem. Większe sztuki pokazują się przy koloniach rdestnicy. Przez trzy godziny biczowania wody przyciągamy do łodzi kilkanaście szczupaków, ale tylko dwie 80-centymetrowe sztuki mocniej przyginają wędki. Nie na tyle jednak, aby je fotografować.

Następnego dnia wypływam na jezioro z naszym przewodnikiem Markiem. Ma namierzonych wiele obiecujących miejsc. Penetrujemy kilka z nich różnymi przynętami. Marek przez większość czasu posyła do wody 13-centymetrowego marchewkowego Fishuntera z 7,5-gramową główką. Łowi w opadzie – trzy szybkie obroty kołowrotka, zatrzymanie i przynęta leniwie zamiatając ogonem opada na naprężonej plecionce w kierunku porośniętego zielskiem dna. Po 6–8 sekundach znów obraca kołowrotkiem, a poderwana na 1,5–2 metry guma ponownie szybuje w rośliny. Marek podarował mi taką przynętę, ale wolę przeciągać nad dnem swoje sprawdzone woblery. Szczupaki biorą często, ale nie takie, na jakie liczymy. W końcu trafiamy na łowisko „Pod kościołem”. W oddali dostrzegam górującą nad drzewami wieżyczkę. Nad nią zaś granatową chmurę. To nie wróży nic dobrego. Zrywa się wiatr, zacina drobny deszcz. Na szczęście chmura jest nieduża i szybko się przejaśnia. Gdy fale na jeziorze powoli gasną, Marek zacina szczupaka. Ryba nie walczy, płynie w kierunku łodzi i dopiero przy burcie pokazuje swoją siłę. – Mam „metrówkę”, weź podbierak – zwraca się do mnie uradowany. Po kilku minutach okaz jest już w łodzi. Ma więcej niż metr. Przykładam miarkę – 111 cm!

Marek pozuje z rybą. Proszę go, by zaprezentował jej lewy bok, bo na drugim widać potarłowe ubytki łusek. Po krótkiej sesji wypuszczamy okaz do wody i Marek wykonuje kolejny rzut. Tym razem atak szczupaka następuje blisko łodzi. Mówi, że znów ma grubą sztukę. Wierzę mu, bo kołowrotek energicznie oddaje plecionkę. Ryba jest podobnej wielkości – 111 cm!? Oglądamy ją uważnie. Nie, to nie jest ten sam szczupak. Ten ma wszystkie łuski na miejscu. Szok!

 

Honor redakcji obronił Marek Kluczek. Na zdjęciu z okazem 94 cm.

 

Przez kolejne dwa dni wędkuję z redakcyjnym kolegą Markiem. Łowimy po kilkadziesiąt parokilogramowych szczupaków. Holowanie walecznych ryb daje się mięśniom we znaki. Jest upalnie, wiatr ledwie marszczy wodę. Płyniemy „Pod kościół”. W dryfie zarzucamy polecane przez naszego przewodnika marchewkowe przynęty. Marek łowi ładnego szczupaka – 94 cm! Nasz pobyt nad jeziorem Boren dobiega końca. Słoneczna pogoda i flauta nie zachęcają dużych szczupaków do żerowania. Również i my mamy dość czerwcowego słońca. Wiemy jednak, że warto tu wracać, bo spotkanie z wymarzonym okazem może się zdarzyć dosłownie w każdej chwili.

 

Tekst i zdjęcia Andrzej Zieliński

 

Reklama

Boren - jezioro marzeń komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie

Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskich z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"