Bałtyckie lamparty - Eldorado 2007

, Bałtyckie lamparty Eldorado - zdjęcie, fotografia
Wiadomości Wędkarskie 01/06/2007 00:00

Jeszcze 10 lat temu niewielu wędkarzy wiedziało cokolwiek na temat wędkarstwa morskiego, jeszcze mniej miało na kiju dorsza. Teraz wszystko się zmieniło i można powiedzieć, że wszystkie drogi prowadzą nad Bałtyk. I nic dziwnego, gdyż to właśnie on daje wielką szansę na złowienie dużych ryb oraz przeżycie fascynującej przygody...

Jeszcze 10 lat temu niewielu wędkarzy wiedziało cokolwiek na temat wędkarstwa morskiego, jeszcze mniej miało na kiju dorsza. Teraz wszystko się zmieniło i można powiedzieć, że wszystkie drogi prowadzą nad Bałtyk. I nic dziwnego, gdyż to właśnie on daje wielką szansę na złowienie dużych ryb oraz przeżycie fascynującej przygody...

Nie ma jednak róży bez kolców – o ile jeszcze kilka sezonów temu dorsze łowiło się „na zawołanie”, obecnie coraz o nie trudniej, zwłaszcza o okazowe sztuki. Szyprów oferujących morskie wyprawy przybywa, a ryb ubywa. Trwa zaciekła walka o klientów i łowiska. Coraz łatwiej trafić na nieuczciwych lub mających niewielkie pojęcie o lokalizowaniu wątłuszy „wilków morskich”. W tej sytuacji wzrasta ranga wędkarskiej wymiany informacji, tym bardziej że czasem wystarczy jeden sezon, by dobra jednostka zeszła na psy, a słaba – zyskała uznanie. Nie ma co ryzykować, gdy w grę wchodzi planowanie wyprawy od pół roku i przemierzenie tysiąca kilometrów. Postaram się przedstawić Państwu najlepsze jednostki, na których pływałem sam lub odwiedzili je moi zaufani koledzy.

Hel

Malownicza osada rybacka, urokliwy port. Spośród wypływających stąd jednostek jedyną godną polecenia jest „Cpt. Morgan” (tel. 602-376-275) – przede wszystkim ze względu na znakomitą otoczkę wyprawy (drewniany, bardzo ładny kuter; miła załoga, atrakcje kulinarne). Z rybami bywa różnie – można trafić na kiepski dzień, a wtedy kończy się na kilku lub kilkunastu sztukach na wszystkich łowiących. To, niestety, coraz częstszy wynik wyprawy – nie chcę pisać o przyczynach, po prostu potraktujmy to jako smutny fakt.

Jastarnia

Kierujemy się na zachód. W porcie w Jastarni natkniemy się na równie urokliwą, drewnianą jednostkę. To „Passat VII” (tel. 504-044-777), bardzo sympatyczny statek z fajną załogą i ekstrabufetem (wątróbki z dorsza – rewelacja!). Wyniki są bardzo różne, na dorszowe żniwa bym się nie nastawiał, ale komplet można złowić. W sam raz na rekreacyjne rejsy, nawet z rodziną.
Jastarnia to jednak przede wszystkim wrakowy guru, czyli Kazimierz Dettlaff (tel. 600-295-268), którego godnie wspiera syn Łukasz. Uwaga, rejsy z tymi panami to nie zabawa dla mięczaków! Nie będzie kawy ani kiełbasek, miejsca mało i czasem mocno pochlapie – niewielka łódź zabiera do 8 wędkarzy, najlepiej wynająć całą w 5–6 osób, ale terminy bywają bardzo odległe, zwłaszcza weekendowe. Łowienie na wrakach to dorszowanie ekstremalne, rządzące się zupełnie innymi prawami niż spokojne wędkowanie nad czystym dnem. Oddajmy jednak głos komuś, kto pływając z Dettlaffami wyholował tyle dużych ryb, że o 5-kilogramowych sztukach może spokojnie mówić „bolki”.

Władysławowo

Opuszczamy Mierzeję. Przed nami Władysławowo, czyli mekka polskich wędkarzy morskich. A jak „Władek”, to słynny Pirat, czyli kapitan Leszek Wiśniewski, który wraz z synem Grzegorzem rozpropagował łowienie dorszy bardziej niż wszyscy inni razem wzięci. Charakterystyczną postać niewysokiego, ale wielkiego duchem szypra znają chyba wszyscy, a dla tych, którzy chcą poznać – tel. 604-992-298. Z kapitanem Wiśniewskimi można popłynąć „Neptunem”, „Nereidą” (polecam szczególnie!) lub WŁA-65. Nie nastawiajmy się na superwyniki, choć o kiju nie wrócimy na pewno. Pirat rzadko pozwala, by wędkarze urządzili sobie kośbę, za to liczne atrakcje murowane – chrzest nowicjuszy, szampan po pierwszej rybie, poczęstunek. Jednym słowem – trzeba to przeżyć!
Od jakiegoś czasu Pirat proponuje rejsy dwudniowe. Byłem – naprawdę warto! Większa swoboda i łowimy dłużej, a to bardzo ważne. Zresztą niech przekona o tym Państwa Przemysław Słowikowski z Oleśnicy, który podczas takiej właśnie wyprawy złowił 3 „dwucyfrówki”, w tym fantastyczny okaz o masie 20,20 kg i długości 123 cm!

Łeba

Najpewniejszym obecnie łowiskiem dorszy jest Łeba. Okazy padają tu bardzo rzadko (choć trafiają się sztuki powyżej 20 kg), przeważają kilogramowe bolki, ale można przeżyć mnóstwo emocji i – co chyba ważniejsze – popracować nad finezją łowienia wątłuszy. Ponieważ zdecydowana większość łowisk ma głębokość 20–35 metrów, stosuje się lekkie pilkery (100–150 g), przywieszki i długie wędziska (do 320 cm!), którymi można swobodnie dżigować – zupełnie jak przy połowie sandaczy. Oczywiście, żeby odnieść sukces, trzeba wybrać dobrą jednostkę. Moim zdaniem, absolutny numer jeden to „Hydrograf 28” (tel. 662-391-169). Szyper łączy w sobie wszystkie cechy niezbędne dorszowemu ekspertowi – znajomość wody, techniczną biegłość, determinację i chęć ryzyka oraz... pogardę dla czasu. Z rejsu można spłynąć po zmroku, ale na pewno z rybami! Godne polecenia są też: „Delfin C” (tel. 693-624-207); „Księżna Łeby” (tel. 501-145-932) oraz „Szmugler” (tel. 504-262-644).

Ustka

Podobną techniką co na łebskich ławicach wędkuje się w okolicach Ustki. Niestety, statystycznie padają tam jeszcze mniejsze ryby – bywa, że królem rejsu zostaje wędkarz, któremu udało się wyholować 2-kilogramową rybę. Chciałbym w tym miejscu przypomnieć, że obowiązujący wymiar ochronny dorsza wynosi 38 cm, a mniejsze „okazy”, wyjmowane ostrożnie z niezbyt imponujących głębokości, można bez problemu wypuszczać (co innego z 80–90 metrów, ale tam na szczęście „bolki” padają bardzo rzadko). Nie ma nic gorszego, niż widok skrzynki wypełnionej wątłuszowymi niedorostkami. Godne polecenia jednostki wypływające z Ustki to: „Sunstar” (tel. 602-478-606), „Felix” (tel. 501-332-965) oraz „UST-3” (tel. 602-155-284).

Kołobrzeg

Pora na ostatnią dorszową przystań na polskim wybrzeżu, czyli Kołobrzeg. Staje się on coraz popularniejszy, gdyż – zwłaszcza zimą i wczesną wiosną – łowi się tam coraz większe ryby. Niestety, padają one niemal wyłącznie z pokładów dwóch jednostek, które przeżywają prawdziwe oblężenie klientów. To „Poszukiwacz” (tel. 602-795-732 lub 607-450-064) oraz zaprzyjaźniony „Pilker”. O pozostałych kutrach nie słyszałem zbyt wiele dobrego, co nie znaczy, że spłyniemy do portu o kiju. Warto jednak zasięgnąć języka u ludzi, którzy pływali na nich nieco wcześniej – najlepiej zapytać na jednym z internetowych forów.

Reklama

Bałtyckie lamparty - Eldorado 2007 komentarze opinie

  • lysy2802 - niezalogowany 2010-06-21 12:05:34

    Panie jezdem01, ryby były i to dużo, ale na innych kutrach. Pływałem z Panem Mirkiem z Hydrografa i nawet jak nie było ryb to nikt nie miał do nikogo pretensji - coś w tym musi być, nieprawdaż. Wiesiek zachowywał się jak cham w stosunku do wszystkich nie tylko do mnie, różni są ludzie i ja to szanuję, ale są granice, których się nie przekracza. Co do alkoholu to może trudno to sobie Panu wyobrazić, ale nie było ani grama. Nie po to jedziemy przez pół Polski, żeby wyjąć komuś, lub sobie oko pilkerem. W kwestii przedłużania rejsu: przedłużyć można, a i owszem, ale co robi szyper w tym czasie pozostawia wiele do życzenia. Przestrzegam wędkarzy przed jednostką DELFIN C, mam też nadzieję, że sama załoga dotrze do tych postów i może da im to trochę do myślenia, nie chodzi przecież o to, żeby człowiekowi zaszkodzić, ale musi to działać w obie strony. Pozdrawiam i życzę wszystkim wędkarskich sukcesów.

  • lysy2802 - niezalogowany 2010-06-17 11:20:52

    Witam wędkarzy. Ja już parę razy pływałem z DELFINEM C i jestem zadowolony, nigdy nie było żadnego problemu z łowieniem, tnijpan do kogo ty masz pretensje, że akurat jak wtedy byłeś to nie było ryby - do załogi???!!! ja już plywam od lat, i wiem, że raz złapie się tylko kilka sztuk albo wcale, a raz, że nie mam potem gdzie tego pomieścić w aucie, ale nigdy nie przyszło mi to do głowy, że to wina załogi. Po twoim wpisie widzę, że z Wieśkiem się polubiliście i to pewnie jego wina, że ryby nie było, pewnie zrobił ci na złość :lol: hehe. I jeszcze fajnie piszesz, że kolega "choruje" może gdyby tyle promili nie miał w organizmie to by był "zdrowy" .
    Co do zbierania pieniędzy przed rejsem, jestem za, bo sam byłem świadkiem właśnie na DELFINIE C, jak dwóch "wędkarzy" ( kiedy jeszcze nie było zbierania pieniędzy przed rejsem)zakręciło się, zawinęło i zniknęli, nie placąc za rejs ani za wędki!!! JA SZCZERZE POLECAM DELFINA C. Załoga jest zajeb....sta, wesoła i pomocna, nie ma problemu z przedłużeniem rejsu, z patroszeniem, no i jak się trafi na zupkę rybną to hmmmm palce lizać.

  • lysy2802 - niezalogowany 2010-04-21 08:47:54

    Zdecydowanie NIE polecam jednostki DELFIN C z Łeby, szyper nie zna łowisk i strasznie chamska załoga, a dla ciekawych pełen opis z rejsu po kropce. Na Hydrografa termin dopiero za 3 mc, więc szukałem innego. Trafiłem na stronę delfina - 2 kajuty, smażone rybki, przemiła atmosfera i sprawdzone łowiska. Sprawdziłem w necie - 1 negatywna opinia, ok. zaryzykuję. Telefon odebrał jak się później okazało największy cham na łajbie (Wiesiek), ale przez telefon czułem, że rozmawiam ze starym przyjacielem marynarzem. Wiesiek w Łebie przywitał nas jak teściową. Zebrała się cała ekipa, hasło: "do rozliczenia" idę do sterówki, pytam "płacimy?" (zawsze płaciłem po rejsie) odp. "a coś się k...a spodziewał, za frajer można wpier... dostać". Spoko, myślę człek ma zły dzień. Pytam dalej: "szefie gdzie są skrzynki?", "Tam stoi kur.. w chu." Bez komentarza. Ok, płyniemy. Jesteśmy zadowoleni, łajba nie duża ale ma kopa. Szyper zapowiadał 3 godz. płynięcia na łowisko, po godzinie dzwonek, pilkery poszły, stoimy ze 20 min. , nikt nic nie złapał, jedziemy dalej. następne 60 min, dzwonek, znowu to samo. W międzyczasie kolega choruje, chce iść się położyć. Mówię idź do kajuty (jednej z dwóch ze strony int.), jakież zdziwienie, szyper mówi: "kajuty tylko dla załogi" - kolega śpi na ławeczce, a załoga ma niezły zlew ze szczura lądowego. Po 3 godzinach dotarliśmy na "sprawdzone łowisko" na którym po 30 min. dryfu złapałem 3 dorsze. Później było kilkanaście napłynięć bez efektów (niesamowicie frustrujące), następnie ok. 1.5h płyniemy na pełnych obrotach nie wiemy gdzie. Dopływamy, stoi ok. 10 kutrów, w radiu wiadomość: "stary oni tu stoją już od 10-tej". Jest godzina 12:50 (rejs miał trwać 12h/150PLN, wypłynęliśmy o piątej) łapiemy do 13:20, przez 30 min większość łapie po ok. 10-15 szt ok 1÷1,5 kg każdy, nagle 3 dzwonki - koniec. Ok miało być do 14-tej, ale ktoś prosi o przedłużenie o godz. Szyper mówi ok. ale po 10 PLN każdy. Zapłaciliśmy, co robił szyper? Puścił kuter w dryf na (niespodzianka) 45min, po czym znów 3 dzwonki. W czasie za który dopłaciliśmy łapał sobie rybki. Brania mieliśmy tylko na ok. 60m, nie zwrócił uwagi, że po ok. 20 min. wypłynęliśmy z rynny i byliśmy znów na 30m (cały czas obserwowałem echosondę). Powrót - myślałem, że ktoś patroszy ryby, mój błąd. Szczyt chamstwa osiągnął wiesio ciągnąc przewód z lejącą się wodą po ubraniach i torbach wszystkich na rufie, co go bardzo rozbawiło. Długi opis, ale jechałem w nocy 400km w jedną stronę, walczyłem z żonką, nie byłem w pracy, a tu taki fryzjer. Dodam tylko, że na dorszach byłem 4-ty razy, za każdym razem byłem w czołówce kilogramowo-sztukowej. Od lat łapię rybi na jeziorach mazur i nie jestem początkujący. Rejs odbył się 15.04.2010.

  • lysy2802 - niezalogowany 2010-04-05 11:00:46

    Koledzy wędkarze morscy, serdecznie odradzam wyprawy na dorsze z Łeby kutrem "DELFIN C" jeśli nie chcecie tylko popływać. Otóż to, miałem tą niechlubną przyjemność popłynąć tą jednostką 01.04.2010 roku, rejs trwał 12 godzin, z czego samego wędkowania może 1,5 godziny, reszta to pływanie. Szyper nie potrafi zatrzymać kutra w pozycji do łowienia i napłynąć w to samo miejsce, a jeśli już znajdzie rybę przypadkiem to po zdryfowaniu ucieka z łowiska. A właściciel zbiera pieniądze przed wypłynięciem, później ma Was gdzieś i jak mu się zwraca uwagę to mówi, że na wybrzeżu jest 140 jednostek i z nim nie musicie pływać.

  • lysy2802 - niezalogowany 2010-03-10 17:39:45

    Jeśli chodzi o szmuglera to zgadzam się jest naprawdę super, płynełem też ostatnio nowym nabytkiem tegoż armatora schannon, polecam.

  • lysy2802 - niezalogowany 2010-01-13 22:23:11

    Jednostki DelfinC jak i Księżna Łeby to jednostki przeciętne ale dostać się na jednostkę Pana Maciejewskiego to sztuka warta zabiegań na tą jednostkę trzeba czekac w kolejce conajmniej pułrocznej ta jednostka nigdy nie wruciła bez rybya innym to się zdażało i to często.

  • lysy2802 - niezalogowany 2009-12-18 17:43:04

    Tak zgadzam się z tym że te dwie jednostki są zawsze oblężone ale tez jest jednostka Pelikan . byłem na niej i wcale nie było zle nawet powiem że było super .Jest to kuter drewniany i bardzo mila obsługa.Jeśli ktoś jeszcze nie był to polecam . Grzesiek zachodniopomorskie.

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie

Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskich z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"