Wędkarstwo za granicą, wodą - zdjęcie, fotografia
Wiadomości Wędkarskie 20/08/2018 00:29

Letnia aura nie rozpieszcza jeziorowych spinningistów. W dzień upały połączone dość często z brakiem wiatru, woda w bajorze ciepła i gęsta niczym zupa, a do tego jej zakwit. Sytuację odrobinę ratują sierpniowe, chłodne poranki oraz przechodzące co jakiś czas burze. Dobrym znakiem są też wietrzne dni, gdy falująca woda zaczyna się mocno mieszać – to doskonale wpływa na żerowanie drapieżników w tym okresie. 

 

 

Łowienie latem w dużych jeziorach bardzo różni się od łowienia wiosną czy jesienią. Drapieżniki zeszły już z majowo-czerwcowych miejscówek i teraz stacjonują na głębszej wodzie. Tam mają więcej tlenu, spokoju i chłodu. Głębsza woda daje im schronienie przed plażowiczami i wodniakami, pozwala odetchnąć od prażących promieni słonecznych, ale też zapewnia pożywienie – stada płoci, leszczy czy krąpi. Czego chcieć więcej? 

 

Wypłycenia, kopce, garby
Nie będę przynudzał o sinicach, urlopowiczach itp. Skupię się wyłącznie na moich ulubionych w tym okresie miejscówkach – podwodnych górkach. To tu właśnie mamy szansę na spotkanie z jeziorowym szczupakiem, z naprawdę dużym, pięknym okoniem, ale też sandaczem – jeśli zamieszkuje daną wodę. Najbardziej „wierzę” w górki podwodne sąsiadujące z głębiną, w bezpośredniej bliskości głównego plosa jeziora. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta – duże głębokości są nie do przełowienia (ani wędką, ani siecią, ani prądem, ani dziobem kormorana), więc pływające w odmętach ryby są bezpieczne i… po prostu są. W dodatku, jak mówi przysłowie: „gruba woda – gruba ryba”, więc mamy realne szanse na duże drapieżniki. Stoki podwodnych wzniesień jak magnes przyciągają szczupaki oraz okonie, ale również sandacze. Pamiętajmy jednak, że górki mogą być lepsze i gorsze, mniejsze lub większe, głębsze i płytsze… itd. Mogą też być pojedyncze lub rozsiane na niewielkim obszarze – a takie mety nie pozwolą się nam nudzić przez wiele godzin.
W naszych łowiskach znajdziemy górki, których szczyty znajdują się tuż pod powierzchnią, ale również takie, które schowane są kilka, a nawet kilkanaście metrów pod taflą wody. Wszystkie są obiecującymi łowiskami! Pamiętajmy jednak, że podwodne wzniesienia mają różne kształty i wielkości. Czasem są to rozległe wypłycenia, innym razem małe i strome kopce, a jeszcze innym razem będą to ciągnące się przez setki metrów garby i groble. Im bardziej zróżnicowane dno, tym atrakcyjniejsze łowisko. 

 

 


Górka krok po kroku
Na początku trzeba namierzyć sam szczyt wzniesienia. Potem odpływamy w kierunku głębszej wody, aby sprawdzić, gdzie górka się zaczyna – czyli szukamy podstawy jej stoków – z każdej strony. Gdy mamy już w głowie (i najlepiej zaznaczony na echu lub w GPS) ułożony plan dna, możemy zacząć łowienie. Jeśli szczyt wzniesienia znajduje się dwa – trzy metry pod powierzchnią, to na pierwszy ogień wybieram nawietrzny stok górki (jeśli wieje wiatr). Falująca woda zawsze pobudza drapieżniki. Jeśli nie wieje lub górka znajduje się głębiej, wybieram stok stromy i twardy. Taka charakterystyka dna przyciąga drapieżców, bo na dnie mulistym stacjonować raczej nie będą. 

 


Łódkę cumuję na głębinie tak, abym mógł obłowić podstawę wzniesienia. Tu właśnie są szanse na dużego szczupaka, wyrośniętego okonia lub sandacza. W chwilach gdy drapieżniki nie są aktywne, zajmują stanowiska na głębszej wodzie, jednak nie opuszczają swoich żerowisk. Gdy zaczyna doskwierać im głód, podpływają bliżej szczytów i tam polują na drobnicę, po czym znów schodzą głębiej. Pamiętajmy, że rybę nieaktywną również czasem uda się skusić do brania – trzeba kombinować z wielkością i rodzajem przynęt, techniką ich prowadzenia, kolorem. Chociaż pewności brania nie ma nigdy, jednak szanse są. 
Po dokładnym obłowieniu podstawy wzniesienia przestawiam pływadło bliżej szczytu i staram się obłowić środkową część stoku oraz wodę najpłytszą. Bywa, że na samym szczycie dno jest porośnięte roślinnością, ale też może być piaszczyste czy żwirowe. Połacie roślin niemal gwarantują nam obecność szczupaków oraz okoni, ponieważ takie miejscówki zawsze pełne są drobnicy. Nieco głębiej, w pewnej odległości od szczytu, mogą kręcić się naprawdę spore okonie i stacjonować pojedyncze, za to ładne szczupaki. Dlatego nie wolno odpuszczać środkowej części wzniesień. 
Bardzo atrakcyjne są stoki wychodzące z głównego plosa jeziora. Przeważnie są one twarde i pokryte olbrzymimi koloniami racicznic, które z kolei przyciągają wyrośnięty białoryb. Leszcze oraz duże płocie uwielbiają te „muszlaki”, a regularnie odwiedzając taką stołówkę, przyciągają również duże drapieżniki. W takich miejscach kręcą się też duże okonie, chociaż garbusy są bardziej mobilne od zębaczy i raz są, a raz ich nie ma. Co jakiś czas jednak się tu pojawiają, więc przy odrobinie szczęścia możemy spotkać naprawdę potężnego okonia. 
Płaskie i niezbyt strome stoki są atrakcyjniejsze dla szczupaków. Dno w takich miejscach często jest miękkie, za to porośnięte roślinnością, wśród której uwija się rybi drobiazg. Tu także mamy szanse na spotkanie z okoniami, jednak przeważnie będą to średniaki po 25 cm. Większe wpadają tu tylko na chwilę, aby zapchać brzuchy i uciec w głębinę. 

 

Przynęty
Moimi ulubionymi przynętami do łowienia na podwodnych wzniesieniach są gumy. Można prowadzić je wolniej lub szybciej, łatwo zmieniać ich kolorystykę, wielkość i rodzaj. Rzucając na metrową wodę, można je poprowadzić aż pod burtę łódki zakotwiczonej na sporej głębokości. Gumy to przynęty niezwykle uniwersalne, jednak to, którą z nich założę na agrafkę, uzależniam od gatunku ryby, którego się spodziewam. 
Polując na szczupaki, sięgam po rippery w wielkościach 9–15 cm, najlepiej takie, które pracują wolno i szeroko, choć i drobno zamiatające ogonkiem przynęty doskonale kuszą zębate. Z kolorami można poszaleć – jak nie biorą na popularną perłę z ciemnym grzbietem, śmiało machnijmy czerwienią czy seledynem. Nigdy nie wiadomo, który z kolorów „zagada” danego dnia. Łowiąc na płaskim i płytkim szczycie, śmiało można sięgnąć po woblery, wahadłówki czy wirówki. Dobra blaszka czasem sprawdza się zdecydowanie lepiej niż guma. Sam staram się sobie o tym przypominać co jakiś czas. 
Gdy w łowisku spodziewam się okoni, zmniejszam kaliber gum. Drobno pracujące ripperki w wielkościach 5–7 cm mogą przynieść nam naprawdę dużo okoniowych brań. I tu również warto pokombinować z kolorystyką przynęt, choć ja często zaczynam od barw naturalnych i już na nich kończę. Gumki jasne z ciemnym grzbietem, srebrne, brązowe, ciemnozielone – to musi zadziałać, choć na wszelki wypadek mam kilka kolorków żarówiastych. Piekielnie skuteczną przynętą są też „jaskółki”, o których pisałem w czerwcowym numerze „WW”, tylko w mniejszym rozmiarze. Na płytkich blatach niezawodnym wabikiem okazują się również pięciocentymetrowe, smukłe woblerki imitujące uklejki, płotki czy małe okonie.

 

 

Stacjonujące głębiej sandacze to oczywiście… gumy. Żerujący mętnooki podpływa w płytsze rejony podwodnych wzniesień, jednak w ciągu drzemki (czyli przez większą część dnia) stoi przyklejony do dna na głębinie. Próby skuszenia go do brań nie różnią się niczym od łowienia w innych zbiornikach – trzeba próbować i na ciężko, i na lekko, i na gumy, i na koguty. Podobnie też jak w innych łowiskach trzeba go szukać na twardym dnie. Łowienie na podwodnych górkach i garbach wymaga od wędkarza chwili skupienia. Łowisko trzeba poznać, dowiedzieć się trochę o charakterystyce dna, o roślinności lub jej braku. Postawienie kotwicy „byle gdzie” może nam przynieść rybę, ale najprawdopodobniej będzie to strzał na chybił trafił – jednorazowy, przypadkowy, z niewielką szansą na powtórkę. Warto się przyłożyć i poświęcić chwilę na rozpracowanie górki, bowiem w ten sposób możemy zapewnić sobie regularne brania drapieżników. Pamiętajmy tylko o jednym – ryby to nie maliny. Jeśli będziemy je zabierali, kiedyś ich zabraknie. I to niedługo… Nie czarujmy się – bez echosondy się nie obejdzie. To dzięki niej namierzymy górkę, zbadamy twardość oraz pochylenie jej stoków, określimy podstawy wzniesienia. Równie przydatny będzie plan batymetryczny jeziora, dzięki któremu od razu popłyniemy w kierunku zaznaczonych na nim podwodnych wzniesień. Dobre echo i batymetria zbiornika oszczędzą nam mnóstwo czasu. Dno wielu jezior jest niczym wanna – opadające brzegi, a środek całkowicie płaski. Jeśli w tak „nudnym” bajorze znajdziemy jedną, jedyną górkę lub garb, możemy być pewni, że będzie to jedno z lepszych – jeśli nie najlepsze – łowisk drapieżników w danym zbiorniku. Drapieżcy zawsze poszukują „czegoś”, a to „coś” musi się wyróżniać. Jeśli dno w jeziorze jest nijakie, jedyna górka może być warta fortunę – i dla wędkarza, i dla ryb. 

 

Drapieżniki przemieszczają się w różne rejony podwodnych wzniesień 
w zależności od okresów żerowania. Gdy są aktywne, wpływają na płaskie blaty i na sam szczyt górki, aby jak najszybciej się najeść. Dotyczy to tak szczupaków i okoni, jak też sandaczy. Okres dobrego żerowania latem trwa krótko – przeważnie pół godziny, do godziny, jednak może powtarzać się kilkukrotnie w ciągu dnia. Pewniakami są: wschód słońca oraz wieczór, gdy wyraźnie zaczyna robić się chłodniej. Wielkie żarcie może przeciągnąć się nawet do całkowitych ciemności – zwłaszcza jeśli chodzi o sandacze. Czasem zdarza się, że w środku upalnego dnia drapieżniki ruszają na żer. Jeśli trafimy na taki moment, koniecznie spójrzmy na zegarek, ponieważ jutro czy pojutrze – jeśli nie nadejdzie nagłe załamanie pogody – ryby będą aktywne dokładnie w tych samych godzinach! 

 

 

 

 

Tekst i zdjęcia Kamil „Łysy Wąż” Walicki

 

 

 

 

Reklama

Alpy pod wodą komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie

Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wiadomosciwedkarskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Polski Związek Wędkarski Redakcja Wiadomości Wędkarskich z siedzibą w Warszawa 00-831, Twarda 42,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"