WW 3/2018

Zanim zniknie lód

Uwielbiam łowienie na ostatnim lodzie. Jestem zmarzluchem i najlepiej czuję się, gdy są dodatnie temperatury. Ryby chyba też szukają oznak wiosny. Przeczuwają, że kończy się okres zimowej posuchy i zaczynają intensywniej żerować, aby jak najszybciej powrócić do formy.

 

Gdzie jest ryba
Na początku sezonu podlodowego ryb szukam w różnych miejscach, ale raczej głębiej niż płycej. Gdy zima zaczyna ustępować wiośnie, zwracam uwagę na płytsze miejsca. Powód jest prosty. Płytka woda szybciej się nagrzewa, co pobudza do życia wszelkiego rodzaju stworzonka wodne, które zamieszkują płycizny z roślinnością wodną.

Pierwszy lód jest przejrzysty i mocny. Struktura ostatniego lodu zazwyczaj przypomina sito. Im jest jaśniejszy, tym więcej w nim pęcherzyków powietrza, a co za tym idzie – jest słabszy. Niestety, płytkie zatoki, na które Was chcę wysłać, są potencjalnie miejscami bardzo niebezpiecznymi. Rozkładająca się roślinność wodna wytwarza ciepło. Nie muszę chyba tłumaczyć, z czym to się wiąże. Lód jest słabszy przy trzcinowiskach, pomostach i w okolicach leżących w wodzie drzew. Dowiedzcie się wcześniej, czy przez zbiornik, nad który się wybieracie, nie przepływa jakaś rzeczka. Jeśli tak, to trzymajcie się od niej z daleka. Na rzekach nie łowię ani na pierwszym, ani na ostatnim lodzie. Taką mam zasadę.


Co bierze
Stworzonka wodne nie mają łatwo w tym okresie. Właśnie na nich radośnie żeruje płoć, leszcz i okoń. Nie zdziwcie się jednak, jeśli na Waszych zestawach uwieszą się przedstawiciele gatunków raczej niekojarzonych z wędkarstwem podlodowym. Ciekawą niespodzianką może być karaś, lin, a nawet karp! Z ostatniego lodu świetnie biorą płocie i leszcze, ale ja głównie łowię okonie, a inne gatunki traktuję jako ciekawy przyłów. Jeśli zdecydujecie się na łowienie żuczkami, a chcielibyście więcej różnorodności, zakładajcie na hak jedną lub dwie ochotki. Na rozkapryszone okonie też to może zadziałać.

 

Na co łowimy
Wypadałoby mi, jako zagorzałemu spinningiście, łowić na blaszkę podlodową, bo właśnie na tę przynętę najczęściej trafiają się grube okonie, które ze wszystkich wcześniej wymienionych gatunków najbardziej mnie interesują. Zostaję jednak przy żuczku. Jest to przynęta najbardziej uniwersalna i nawet jeśli nie znajdę okoni, to na żuka zawsze złowię parę płoci lub leszcza.

Czasami warto kilkakrotnie zmienić przynętę, aby trafić na wzór, który akurat rybom pasuje. Wadą żuków jest ich cena. Zaletą uniwersalność. Małego "robaczka" zje każda ryba. Łowienie płoci i okoni z jednej dziury to normalka.

 

O prowadzeniu przynęty i taktyce łowienia przeczytacie w nr 3/2018 „WW”.

 


Tekst i zdjęcia
Sebastian Kowalczyk

Komentarze

Jeszcze nikt nie dodał komentarzy do tego wpisu.

Dodaj nowy komentarz

Chcesz dodać komentarz? Zaloguj się