WW 12/2018

Spławikowa rzeka przed zimą

Złota jesień minęła. Większość dni jest szarobura i dżdżysta. Temperatura to zaledwie kilka stopni na plusie. Dnia tyle, co kot napłakał. Czy warto w taki czas wybrać się nad wodę ze spławikówką? Oczywiście, że warto. Trzeba tylko dostosować wędkarską technikę oraz przynęty do panujących warunków. A przede wszystkim znaleźć odpowiednie miejsce.

 

Wiadomo, że ryby w tym okresie gromadzą się w miejscach, które pozwolą im przetrwać trudny, zimowy okres. W miejscach, gdzie można znaleźć odrobinę pokarmu, bo przecież nie będą pościć przez trzy miesiące. Zajmują stanowiska z dala od silnego nurtu, żeby nie wydatkować zbyt wiele energii i oczywiście zapewniające poczucie bezpieczeństawa, bo drapieżniki i stada kormoranów teraz są wyjątkowo aktywne. Instynktowna ekonomia w czystej postaci.
Łowienie późną jesienią ma jeszcze jeden ważny aspekt. Etyczny. Najlepiej byłoby zostawić ryby w spokoju do wiosny, zrezygnować również z łowienia podlodowego. Trzeba to rozstrzygnąć we własnym sumieniu. Moim zdaniem, zachowując umiar i rozsądek, nie wyrządza się dużej szkody, a obecność wędkarzy nad wodą zawsze działa odstraszająco na kłusowników, którzy w zimowiskach potrafią urządzić rybom rzeźnię.

 

Złowienie ciepłolubnego karasia późną jesienią to wcale nie przypadek

 

 

Więcej o późnojesiennym spławiku w „WW nr 12.

 

 

 

Komentarze

Jeszcze nikt nie dodał komentarzy do tego wpisu.

Dodaj nowy komentarz

Chcesz dodać komentarz? Zaloguj się