WW 5/2019

Operacja „Lin”

Maj to chyba najlepsza pora, by spróbować szczęścia w linowej loterii. Woda jest już wystarczająco nagrzana, by nasz ciepłolubny bohater przystąpił do intensywnego żerowania, tym bardziej że czekają go trudy tarła i musi nabrać sił. Roślinność zanurzona rozwija się błyskawicznie, ale nie jest jeszcze na tyle gęsta, by uniemożliwić łowienie. Stosunkowo łatwo jest znaleźć wolne od nenufarów fragmenty, w których bez trudu umieścimy nasze zestawy.

 

Wybór miejsca
Wybór miejsca wędkowania jest jednym z kluczowych elementów operacji „Lin”. Od razu zaznaczę – nie chodzi o to, żeby rybę zaciąć, ale w miarę swobodnie ją wyholować! Dlatego z premedytacją odpuszczamy oczka metr na metr, koncentrując się na znacznie rozleglejszych obszarach wolnej wody w pobliżu podwodnych łąk. Zwabimy stamtąd ryby zanętą, zresztą liny żerują także na czystym dnie, wyjadając larwy ochotkowatych i innych bezkręgowców z warstwy mułu. Duże znaczenie ma tu aspekt psychologiczny – żerowanie linów w pasie grążeli dostrzegamy gołym okiem, liście aż się trzęsą. Aha – tam są ryby, podajmy im przynętę jak najbliżej! Tylko że po ewentualnym braniu lin momentalnie wbije się w gąszcz mocnych pędów i jego wyholowanie będzie graniczyło z cudem.

 

Na linowym łowisku

 

Ubarwienie linów bywa bardzo zmienne – od jasnooliwkowego po niemal czarne

 

 

Jak przechytrzyć majowego lina przeczytasz w nr 5/2019 „WW


Tekst Paweł Oglęcki

 

 

Komentarze

Jeszcze nikt nie dodał komentarzy do tego wpisu.

Dodaj nowy komentarz

Chcesz dodać komentarz? Zaloguj się