WW 2/2019

Jak zaczęliśmy sezon na trocie

Tradycyjnie 1 stycznia miłośnicy troci i łososi stanęli z wędką nad brzegami pomorskich rzek. Mrozu nie było, ale stosunkowo niski stan wody zaskoczył niejednego wędkarza. Mimo wszystko na wielu łowiskach ryby dopisały.

 

Ina

Kilka sezonów temu urzekła mnie Ina. Nie tylko rybami – choć muszę przyznać, że dobrze mi się tam łowi i ryby biorą – ale też „miejscowym klimatem”. Świetni ludzie, przyjacielscy i uśmiechnięci, bez wyścigów na upatrzone miejscówki (z paroma wyjątkami), a w dodatku piękne widoki. Jeśli ktoś lubi samotność, zawsze znajdzie jakiś zakręt czy prostkę wyłącznie dla siebie. Ostrzyłem sobie ząbki właśnie na Inę, jednak w tym roku wieści nie były zachęcające. Od dłuższego czasu niska woda i wtedy, gdy trocie powinny wchodzić do rzek, na Inie nie było o nich słychać. Koledzy trzymający rękę na pulsie nie widzieli ani spławów, ani ryb na tarliskach, ani nawet nowych tarlisk. Być może weszło trochę troci, jednak na pewno nie były to duże ilości i jeśli już coś się tarło, to najprawdopodobniej – ze względu na niską wodę – w głównym nurcie.

 

Bartek Trociuk przyzwyczaił nas do pewnego schematu – 1 stycznia nie schodzi bez ryby. Ten sezon rozpoczął kompletem: samiec

 

Krzysztof Zieliński złowił troć 68 cm w Drwęcy na wysokości Złotorii na wahadłówkę od Marcina Gałki

 

Maciej Kortz z jedynym złowionym podczas rozpoczęcia łososiem (93 cm). Prezentowana samica zaatakowała blachę Marcina Gałki

 

 

Jak było na innych rzekach przeczytasz w „WW” 2/2019

 

Komentarze

Jeszcze nikt nie dodał komentarzy do tego wpisu.

Dodaj nowy komentarz

Chcesz dodać komentarz? Zaloguj się