Porady wędkarskie » Spinningowe

Wiosenne zestawy, łowiska, techniki

Wiosenne zestawy, łowiska, techniki

W pierwszym wykładzie omawiałem zagadnienia związane z doborem sprzętu. Teraz skupię się na jego stosowaniu nad wodą, czyli na technice oraz szukaniu stanowisk okoni w zależności od pory roku oraz charakteru zbiornika. Omówię również montaż zestawu.

 

 

Zestaw
Pomimo że posługujemy się zestawem z cienką plecionką, powinniśmy zakończyć ją fluorocarbonem 0,18 mm długości około 1 metra. Chodzi o to, aby nasza linka pod wodą nie była widoczna dla ryb. Fluorocarbon wiążę bezpośrednio do główki, co nie zakłóca pracy przynęty i jej prezentacja jest najbardziej naturalna. Do łączenia plecionki z fluorocarbonem stosuję węzeł baryłkowy, a do główki – palomar. To jedne z najprostszych węzłów, a jednocześnie chyba najmocniejsze. Po prawidłowym zawiązaniu nic się nie urwie ani nie odwiąże podczas holu. Możecie zastosować oczywiście małą agrafkę w rozmiarze 22 lub 20, z którą na pewno będzie wygodnie dobrać na łowisku odpowiednią gramaturę główki, ale starajcie się – w miarę możliwości – unikać tego rozwiązania, jeśli już znacie dobrze miejsce. Dowiązanie główki bezpośrednio do plecionki czy fluorocarbonu zwiększy ilość brań.

Łowienie z brzegu
Posłużę się przykładem swoich okolicznych wód, a zacznę od żuławskich kanałów z bardzo wolno płynącą lub prawie stojącą wodą, gdzie wiosną można liczyć na bardzo ładne okazy okoni. Zazwyczaj głębokości w takich wodach nie przekraczają 4 m, a średnia wynosi 1,5 m.
Stanowiska ryb są tu stosunkowo łatwe do zlokalizowania. Przede wszystkim szukajmy odcinków z dość twardym dnem, porośniętym nieznacznie roślinnością oraz wszelkich przeszkód pod wodą, takich jak karcze oraz zatopione, stare umocnienia brzegów. Najlepiej, jeśli trafimy również na muszle racicznic, które są oznaką bankowej okoniowej stołówki. Jeśli mamy odcinek 100-metrowy wody o jednakowej głębokości i gdzieś namierzymy dołek lub górkę – to także jest miejsce, które powinniśmy dokładnie obłowić.

 


Oczywiście musimy te miejsca jakoś odnaleźć. Są na to dwa sposoby. Pierwszy, najłatwiejszy sposób, to zaopatrzenie się w bezprzewodową echosondę (taką jak Deeper), która w połączeniu z naszym smartfonem pokaże strukturę dna każdego łowiska, jego głębokość oraz obecność ryb. Drugi sposób to sondowanie za pomocą lekko przeciążonego zestawu. Zazwyczaj zakładam wtedy główkę 5 g wraz z przynętą i wykonuję rzuty wachlarzem, metr po metrze. Nawet mniej doświadczeni wędkarze za pomocą tej techniki połączonej z delikatnym sprzętem szybko ocenią, czego mogą się spodziewać na łowisku pod wodą.
Wspomniane założenia dotyczące okoniowych miejscówek sprawdzą się również podczas obławiania zbiorników pożwirowych oraz jezior, gdzie w strefie przybrzeżnej zawsze znajdziemy twarde spady, górki podwodne, zatopione drzewa lub karcze.

Łowienie z łódki
Łowienie „z wody” zawsze daje większe możliwości i pozwala na namierzenie największych osobników. Stanowiska wiosennych okoni to zazwyczaj płytkie, lekko porośnięte i twarde blaty, na których okonie jeszcze jakiś czas regenerują siły po tarle. Młoda roślinność jest atrakcyjna dla okoni z tego względu, że wokół niej kręcą się stadka drobnicy będącej łatwym łupem. Oczywiście wszelkie dość płytkie szczyty górek również będą idealnym miejscem, którego nie możemy przeoczyć.
Do pierwszego rozpoznania dna będzie nam potrzebna echosonda. Polecam wybierać modele wyposażone w boczny sonar. Pomoże on dokładnie określić strukturę dna oraz oznaczyć wszelkie znajdujące się na nim przeszkody, bez napływania centralnie na stanowisko ryb.

 

To ważne, bo na płytkiej wodzie zawsze robimy dużo zamieszania, a okoń, szczególnie duży, bardzo tego nie lubi. Jeśli nie posiadacie takiego urządzenia, nawet najprostsza echosonda będzie bardzo pomocna.
Możemy oczywiście szukać stanowisk okoni, nie korzystając z elektroniki. Zabierze nam to dużo więcej czasu, ale nie jest niemożliwe. Wystarczy dobrze obłowić metr przy metrze dany obszar i przestawiać się co kilka metrów. Tym sposobem będziemy mieli jakiś obraz łowiska i poznamy twardość dna.
Jeśli mamy wcześniej wytypowane miejsce, pozostaje odpowiednio na nim się ustawić. Zawsze wybieram dwa warianty. W zależności od kierunku i siły wiatru staram się ustawiać tak, aby rzucać z wiatrem lub prostopadle do niego. Rzuty z wiatrem pozwolą na komfortowe i dokładne prowadzenie przynęty, natomiast rzuty prostopadle do kierunku wiatru są skuteczniejsze – okoń lubi taki tor prowadzenia przynęty.

Technika
Jeśli główka, to w większości przypadków łowienie techniką opadu. Rzecz jasna możemy łowić takim zestawem w toni (co często jest bardzo skuteczne), ale wiosna lubi stukanie główką w dno.
Najczęściej dobieram gramaturę tak, aby po sekwencji podbicia przynęta opadała ok. 1–1,5 sekundy.
Każda przynęta stawia inny opór w wodzie i to musimy uwzględnić przy doborze gramatury główki.
Osobom rozpoczynającym przygodę ze spinningiem polecam technikę klasycznego, podwójnego podbicia. Możemy to zrobić na dwa sposoby.
Pierwszy, najłatwiejszy, to wykonanie dwóch dość dynamicznych obrotów korbką i czekanie na opadnięcie przynęty na dno, co zasygnalizuje czuła szczytówka zestawu skierowana na godzinę 15.00. Powtarzamy tę sekwencję aż do samej łodzi.
Sposób drugi to podwójne podbicie wędką połączone z wybraniem linki kołowrotkiem. Pamiętajcie o bardzo ważnej rzeczy: w czasie opadu przynęty wędka powinna być nieruchoma, aby przynęta opadała na napiętej lince. Jeśli będziemy się do tego stosować, każde branie poczujemy w ręku i dodatkowo zobaczymy na szczytówce. Redukowanie nadmiaru linki po podbiciu będzie zakłócać prawidłowy opad i przynęta będzie mniej atrakcyjna dla ryb. Dlatego starajcie się robić te dwie rzeczy jednocześnie: dwa podbicia z jednym obrotem korbki.
Czasami zdarza nam się wędkować w warunkach wietrznych, kiedy ciężko kontrolować opad, a linka tworzy tzw. balon. Starajmy się wtedy trzymać szczytówkę jak najbliżej lustra wody i pracujmy tą samą techniką opadu, tyle że w poziomie. Wiatr nie będzie tak bardzo zabierał nadmiaru linki, a brania będą zawsze wyczuwalne i widoczne na plecionce.
Okonie w okresie wiosenno-letnim lubią dość szybkie prowadzenie przynęt, nie chodzi jednak o to, aby pędzić jak „ekspres”, ale o dynamiczne i krótkie podbicia, które zazwyczaj pobudzają resztę stada i dają szansę na złowienie kilkunastu dorodnych ryb z jednego ustawienia. Dotyczy to łowienia zarówno z brzegu, jak i z łodzi.
Pamiętajcie o tym, aby w miarę możliwości wypuszczać złowione ryby, a w szczególności te największe. Okoń jest rybą, która potrzebuje dużo czasu, aby dorosnąć do konkretnych rozmiarów.     

Technika, którą opisuję, jest dobrze znana i powszechnie stosowana przez większość wędkarzy, lecz nie zawsze prawidłowo. Należy pamiętać o wszystkich detalach prowadzenia, szczególnie na początku przygody ze spinningiem. Później nie będziemy już musieli zwracać na to uwagi, bo ręce same będą robiły to, co należy. Dobre nawyki na pewno zaowocują w przyszłości pięknymi okazami.

Jeśli macie możliwość, przechowajcie złowione okonie w siatce do momentu zmiany łowiska.
Okoń lubi odprowadzić stado poza nasz zasięg po kilku wyholowanych sztukach, a zależy nam na tym, aby łowić jak najwięcej. Oczywiście pamiętajmy o zapisach RAPR-u i liczbie złowionych ryb.

 

Rys. K. Gozdera
Tekst i zdjęcia Konrad Wiśniewski


Artykuł z archiwum "WW" 04/2017

 

Dodane przez: Redakcja WW

Powrót do wszystkich

Komentarze

Jeszcze nikt nie dodał komentarzy do tego wpisu.

Dodaj nowy komentarz

Chcesz dodać komentarz? Zaloguj się