Porady wędkarskie » Spinningowe

W poszukiwaniu kleni

W poszukiwaniu kleni

W kwietniu na dobre zaczyna budzić się wiosna, chociaż na dużych rzekach nizinnych przychodzi ona nieco później. Powoli nagrzewa się woda, a ryby zaczynają lepiej żerować. Dotyczy to także wielkorzecznych kleni, które intensywniej pobierają pokarm w tym okresie.

 

Jeśli kwiecień będzie już dostatecznie ciepły, warto wybrać się ze spinningiem w poszukiwaniu kleni. Należy wziąć pod uwagę, że właśnie kwiecień jest jednym z najlepszych miesięcy na połów tych ryb na spinning. Szczególnie dużych okazów tego gatunku! Klenie w kwietniu są wygłodniałe i potrafią bardzo agresywnie zaatakować odpowiednio zaprezentowaną sztuczną przynętę. Ciekawym spostrzeżeniem jest fakt, że już w kwietniu klenie potrafią zajmować typowe dla siebie stanowiska, większości wędkarzy znane raczej z letnich połowów.
Praktyka pokazuje, że w kwietniu na niektórych odcinkach rzek nizinnych klenie wybierają miejsca z bystrym i mocno płynącym nurtem. Najczęściej są to kamieniste rafy oraz typowe, szybkie przelewy tworzące się na naturalnych kamieniskach lub na starych, rozmytych ostrogach. Na niektórych dużych rzekach nizinnych bez problemu można znaleźć takie miejsca. Ciekawy jest także fakt, że w kwietniu klenie potrafią ustawiać się w szybkim nurcie na przelewach śródrzecznych, a więc oddalonych od brzegu i dostępnych wyłącznie dla łowiących z jednostek pływających.
Łowienie kleni na śródrzecznych rafach z silnym nurtem to naprawdę bardzo ekscytująca zabawa. Już samo łowienie w szybkim prądzie rzecznym jest bardzo ciekawe, a branie dużego klenia w takich warunkach to istna eksplozja adrenaliny! Kwiecień jest pierwszym miesiącem, który daje nam realną szansę na pobicie życiowego rekordu. Trzeba mieć jednak na uwadze, że złowienie dużej ryby w tym czasie wcale nie jest takie proste. Klenie, a szczególnie duże i okazowe, są bardzo wybredne i trzeba idealnie dostosować się do ich gustu. Na szczęście jest duży wybór sztucznych przynęt, na które można skutecznie te ryby łowić. Najczęściej będą to woblery. I wcale nie najmniejsze modele, znane z połowów w letnich miesiącach. W kwietniu sprawdzą się dość duże wabiki. W niektórych miejscach na dużej rzece nizinnej sprawdzą się także woblery, które zupełnie nie kojarzą się nam z łowieniem kleni, a raczej z łowieniem sandaczy lub boleni.
Woblery używane przeze mnie do łowienia kleni są podzielone na trzy rodzaje. Pierwszą grupę stanowią woblery w podłużnym kształcie, uklejopodobnym. Przeważnie są to woblery długości od 5 do 7 cm. Na takie woblery najczęściej biorą duże klenie, mniejsze dużo rzadziej. Woblery w tym kształcie warto mieć w wersjach pływających i tonących. Wersja tonąca sprawdzi się w sytuacjach, kiedy trzeba daleko zarzucić wabik. Woblery uklejokształtne są szczególnie dobre podczas łowienia przy brzegowych opaskach, przy obławianiu kamieni przy ostrogach oraz podczas łowienia przy dzikich burtach. Sprawdzą się także na niektórych przerwanych główkach, przelewach oraz kamienistych rafach. Tego typu woblery będą najlepsze podczas wczesnoporannych połowów, pod wieczór i w czasie całkowitej ciemności.

 

Rekordowy kleń złowiony na wielkim wiślanym przelewie

 

Drugą grupę stanowią głównie woblery owalne, w kształcie „baryłeczek”. W tej grupie najczęściej stosowane przeze mnie wabiki mają wielkość od 4 do 5 cm. Są pękate, więc nie wyglądają na małe. Woblery w tym kształcie najczęściej sprawdzają się na przelewach, na zalanych ostrogach oraz we wlewach, które tworzą się w miejscu przerwanych ostróg. Świetnie sprawdzają się do obławiania wszelkiego rodzaju napływów przed kamieniami.
Trzeci rodzaj przynęt stanowią woblery SDR lub DR (super deep runner i deep runner), które stosuję do obławiania głębszych miejsc. Najczęściej używam przynęt długości od 4 do 5 cm. Tego typu woblerami głównie obławiam głębokie napływy, przelewy, wlewy główek oraz głębsze rafy usłane kamieniami.
Kolory moich woblerów kleniowych nie mają większego znaczenia. Są generalnie zróżnicowane: od naturalnych, stonowanych, poprzez woblery w bardzo jaskrawych kolorach. Najważniejsza jest praca przynęty i odpowiednie jej zaprezentowanie!
    
Moje kleniowe pudełka są wypchane po brzegi wszelkiej maści woblerami. Klenie mają różne gusta, więc w pudełku musi znaleźć się wiele różniących się od siebie woblerów. Często bywa, że dostosowanie się do żerujących kleni jest wyjątkowo czasochłonne. Trzeba wtedy przetestować wiele różnych modeli, aż w pewnym momencie trafi się na jeden, który okazuje się niezwykle skuteczny.


Tekst i zdjęcia Sebastian „rognis_oko” Kalkowski

 

Tekst z archiwum "WW" 04/2017

 

Dodane przez: Redakcja WW

Powrót do wszystkich

Komentarze

Jeszcze nikt nie dodał komentarzy do tego wpisu.

Dodaj nowy komentarz

Chcesz dodać komentarz? Zaloguj się