Łowiska » Rzeka

Rzeka Tanew - roztoczańska księżniczka

Rzeka Tanew - roztoczańska księżniczka

ROZTOCZAŃSKA KSIĘŻNICZKA

Tak pięknie nazywa Tanew jeden z moich wędkarskich przyjaciół Andrzej. Do Tanwi mam wielki sentyment, bo właśnie w niej złowiłem swoją pierwszą spinningową rybę, którą był kleń. Tanew uwielbiam na przedwiośniu i wczesną wiosną. Jest to moja ukochana „pstrągulinka”, czyli rzeczka z potokowcami.

 

 

Moim ulubionym odcinkiem są okolice Borowych Młynów – tak w górę, jak i w dół rzeki – gdzie pięknie ona meandruje. Dziko tu, ślicznie i cicho, bo na tym odcinku Tanwi wędkarzy nie bywa zbyt wielu, szczególnie w tygodniu. Gros kolegów woli wygodniejsze spacerniaki, jakim jest okolony łąkami górny Wieprz czy kuszący olbrzymami w kropki Por. Ja wolę Tanew, bo jest trudna i pozwala przeżyć cudowne chwile pstrągarskiej samotności.

Rzekę otula Puszcza Solska, wspaniały i monumentalny kompleks leśny, będący parkiem krajobrazowym. Na tym odcinku Tanwi, której brzegi często porasta pierwotny las, znajdziecie powalone w poprzek nurtu wiekowe olchy, sosny i świerki, których pnie pokrywa mech grubości puchowej kołdry. W samej rzece też nie brakuje zatopionych drzew, miejscówek wręcz krzyczących: tu jestem, twój wymarzony potokowiec! Są odcinki, gdzie na brzegu są istne zasieki z położonych świerków, gdzie przejście 10 metrów pozostawia w nogach zmęczenie jak po kilometrowym marszu w woderach. Taka jest pstrągowa Tanew na odcinku, który szczególnie przypadł mi do gustu. Między innymi i dlatego, że mniej tu kajakowych spływów niż np. na górnym Wieprzu, które nie zawsze pozostają bez śladu, tak w wodzie, jak i na brzegach. Jedynym dowodem na istnienie cywilizacji jest tu mostek. Urokliwy drewniany mostek w Borowych Młynach. Przy przeprawie jest ustanowiony obręb ochronny, bo dno usłane kamieniami jest tarliskiem pstrągów, a w czasie pstrągarskiego sezonu – lipieni. Kiedyś na mostku spędziłem ponad godzinę i, zamiast próbować łowić pstrągusie, delektowałem się widokiem tarła pięknych „kardynałów”. Na wielu rzeczkach tarliska są przy mostach, bo tu najłatwiej dowieźć i wysypać kamienie, w które nie zawsze obfitują „pstrągulinki”. Ma to ten minus, że mostki są na szlaku dróg, więc łatwo w takie miejsca dotrzeć również tym, którzy z wędkarstwem nie mają nic wspólnego.

 

Amator brązowych portek

 

Na Tanwi pstrągi były od zawsze, ale dzisiejsza, notabene bardzo liczna, populacja potokowców to efekt intensywnych zarybień i ochroniarskiej pracy, którą wykonują wędkarze z Okręgu PZW Zamość i z Salmo Club Roztocze. Nic tak nie cieszy roztoczańskich kolegów, jak informacje o złowieniu maluszków, które ewidentnie pochodzą z naturalnego tarła, bo wiadomo, że przychówek z rozrodu „po bożemu” jest najbardziej wartościowy i wymownie świadczy, że zarybieniowa robota nie poszła na marne. Jeśli więc na Waszym kiju zatańczy wiosną malec jak palec, zróbcie mu szybkie zdjęcie i złóżcie stosowne doniesienie. Na wczesnowiosennej Tanwi łowię najczęściej gumami uzbrojonymi w lekkie główki (1–1,5 g). Są to praktycznie trzy rodzaje gum, które imitują minoga lub jego larwę („brudny” lub kremowy, przedłużony twister), małą żabkę (ciemnobrązowe lub kremowe portki) oraz pijawkę (czarny twister). Narażenie się ortodoksom spod znaku „drewna i żelaza” i pójście w gumiarstwo wynika ze stylu mojego łowienia. Bardzo wiele rzutów wykonuję w zwaliska drzew i pozwalam przynęcie swobodnie opadać, według zasady: albo zaczep, albo ryba. Gdzie mogę, to prowadzę przynętę z prądem, co jest również techniką zaczepogenną. Często stosuję spinningową przepływankę, przetkaną opadem (szczególnie na meandrach), więc guma jest dla mnie niezastąpiona i jakże ekonomiczna. Dzisiaj wielu łowiących pstrągi przedkłada ponad piękno i powab dzikiej rzeki płynące kanały z liczną obsadą grubych potokowców, która pozwala bić kolejne centymetrowe rekordy. Pstrągarstwo, czy to spinningowe, czy muchowe, było, jest i będzie dla mnie obcowaniem z dziką rzeką, gdzie za plecami nie mam płotów, siatek, magazynów itp. Jeśli więc Drogi Czytelniku podzielasz moje zdanie i wolisz poznać, zobaczyć oraz przeżyć, niż „grubo” czy „mega” połowić, to zapraszam Cię nad Tanew.

 

Nie zawsze bywają wielkie, ale zawsze są piękne

 

Na opisanym odcinku Tanwi przebiegała granica zaborów. Na prawym brzegu był zabór rosyjski, a na lewym austriacki. Jeszcze sto lat temu rzeka ta była znacznie głębsza niż obecnie i miała nieliczne brody, którymi można się było przeprawiać. Z roku na rok Tanew nabiera coraz bardziej górskiego charakteru, ponieważ Roztocze się wypiętrza. Ta pełna uroku wyżynna kraina wzięła swą nazwę od tego, że jest wododziałem rozdzielającym dopływy Bugu i Wieprza oraz Dniestru i Sanu, do którego po 115-kilometrowym biegu uchodzi „roztoczańska księżniczka”.

Andrzej Olszewski, świetny pstrągarz i muszkarz, wieloletni członek Salmo Club Roztocze, propagator i organizator zawodów „Pstrąg Roztocza”, którym medialnie patronuje nasza redakcja. Tegoroczny, XXIX „Pstrąg Roztocza”, będący zarazem Memoriałem Jana Skowrońskiego, odbędzie się 15 kwietnia, a miejscem zbiórki będzie jak zawsze stanica w Józefowie.

 

 

Tekst i zdjęcia Krzysztof Szymański

 

 

Dodane przez: Redakcja WW

Powrót do wszystkich

Komentarze

Głos Rozsądku dnia 23 marzec 2018 22:14
Kto tam wykonuje pracę?! PZW? SALMO CLUB? Zarybienia? Ochrona? Błagam was, myślcie co piszecie. Ani PZW ani Salmo Club nie dołożyli tam ani grosza i nie kiwnęli tam palcem.
Głos Rozsądku dnia 24 marzec 2018 07:33
Przepraszam bardzo ale muszę trochę sprostować. Oczywiście PZW zarybia ale chyba Pan Redaktor nie wie jaką rybą? Tanim odpadem z chodowli bez płetw piersiowych i pokryw skrzelowych. Pozdrawiam.
Sebastian Kowalczyk Sebastian Kowalczyk dnia 20 kwiecień 2018 13:41
Chciałbym kiedyś taki tani odpad z hodowli zobaczyć bo jeszcze nigdy nie widziałem :)
Kaszpirowski Kaszpirowski dnia 20 kwiecień 2018 13:47
Krzysiu pozdrawiam dawno żesmy się nie widzieli postaram się dorwać Cię nad wodą. Dalej łowisz na "szmatkę" sandacze?
Krzysztof Szymański Krzysztof Szymański dnia 20 kwiecień 2018 22:31
Nie lubię wdawać się polemiki z anonimami, bo ukrywanie się pod pseudonimem uważam za tchórzostwo, a tchórzy nie trawię, jednak w drodze wyjątku... Panie "Głosie Rozsądku", proponuje przeczytać tekst, a dopiero później silić się na komentarze, by być wielce trendy w dowalaniu PZW. Dla ułatwianie podam Panu przykład - Ja jestem członkiem PZW, a na dodatek członkiem Okręgu Mazowieckiego. Dużo wędkuje na Wiśle i zdarza mi się sprzątać jej brzegi. Nie są to żadne spektakularne akcje, a zwykłe zbieranie śmieci, ot tak, dzień po dniu, torebka po torebce. Więc proszę mi odpowiedzieć na pytanie, czy kawalątek posprzątanego przeze mnie brzegu, nie jest efektem pracy wędkarzy Okręgu Mazowieckiego PZW?
Głos Rozsądku dnia 22 kwiecień 2018 21:17
Mogę chętnie podesłać filmiki jeśli ktoś chcę zobaczyć jak wygląda ten "materiał"
Sebastian Kowalczyk Sebastian Kowalczyk dnia 23 kwiecień 2018 14:02
Głos Rozsądku podeślij linka na sebastianbar@o2.pl
Głos Rozsądku dnia 23 kwiecień 2018 22:01
https://www.dailymotion.com/video/x6iae20 Bardzo proszę jak ktoś chcę zobaczyć
Głos Rozsądku dnia 23 kwiecień 2018 22:03
i jeszcze jeden https://www.dailymotion.com/video/x6iaee7
Sebastian Kowalczyk Sebastian Kowalczyk dnia 25 kwiecień 2018 11:47
Nie otwierają się.
Krzysztof Szymański Krzysztof Szymański dnia 30 kwiecień 2018 17:27
Na tym właśnie polega "sensacyjność" tych nagrań i "potęga" anonimowości...

Dodaj nowy komentarz

Chcesz dodać komentarz? Zaloguj się