Porady wędkarskie » Gruntowe

Przynęty – ziarna czy kulki?

Przynęty – ziarna czy kulki?

Dobór odpowiedniej przynęty jest jedną z najważniejszych spraw w łowieniu karpi. Oczywiście trzeba pamiętać, że sama przynęta jest tylko jednym z elementów zestawu końcowego i równie ważny jest zastosowany przypon czy sposób prezentacji przynęty. Poza tym nie można nie brać pod uwagę sposobu nęcenia łowiska, który również ma wpływ na dobór przynęty.

W większości przypadków pierwszym wyborem jest kulka. To wydaje się oczywiste – kulki są łatwo dostępne, nie trzeba ich przygotowywać (chyba że ktoś robi je domowym sposobem, ale to inna sprawa), wybór zapachów, wielkości i kolorów jest ogromny. Bierzemy więc kulkę i… bywa, że nie możemy doczekać się brania. No to zmieniamy kulkę na inną i dalej jest to samo. A czy mamy w naszym przynętowym arsenale jakąś alternatywę? Zazwyczaj nie. Mówiąc o alternatywie, mam na myśli ziarna. Tak, ziarna służące do nęcenia nadal są bardzo popularne, ale już zdecydowanie rzadziej używa się ich jako przynęty. Przed laty sytuacja była odwrotna niż teraz – w większości wód kulki były karpiom całkowicie nieznane. W wielu sytuacjach ryby traktowały je z podejrzliwością, zaś bez problemu brały na ziarna, głównie kukurydzę. Co zmieniło się w ciągu tych kilkunastu lat? Kulki trafiły niemal do wszystkich wód, karpie przyzwyczai­ły się do nich, ale jednocześnie stały się bardziej cwane, potrafiąc doskonale omijać zestawy z kulką na włosie. Czy w takim razie nie warto odwrócić sytuacji i spróbować jako przynęty starej, dobrej kukurydzy lub orzecha tygrysiego? Jak najbardziej. Zwłaszcza orzechy stanowią świetną alternatywę dla kulek, bo, po pierwsze, karpie je uwielbiają, a po drugie, są wybiórcze, gdyż nie interesują się nimi raki ani drobnica. Nieprawdą jest, że użycie samych orzechów przyciąga małe karpie. Mam znajomych karpiarzy, którzy łowią właśnie na 2–3 orzechy na włosie, mając brania wielkich ryb. Jednak z kukurydzą bywa już inaczej. Owszem, słupek z 3–4 ziaren, podbity pływającą pianką to bardzo skuteczny sposób na szybkie brania, ale z jakiegoś powodu te największe okazy nie dają się na to nabrać. W ten sposób najczęściej łowię z zastosowaniem Metody lub punktowo, z zanętą w siateczce PVA. Bardzo skuteczne sposoby, jednak kiedy chcę „dobrać” się do tych największych karpi w danym łowisku, nie decyduję się na łowienie z nęceniem punktowym.    
Przekonałem się natomiast, że świetnym sposobem jest łączenie dwóch rodzajów przynęt, czyli kulek i ziaren. Zwłaszcza na wiosnę jest to bardzo skuteczne przy zastosowaniu małych kulek (do 16 mm) z dodatkiem ziarna kukurydzy. Również dobrym, choć mogłoby się wydawać karkołomnym rozwiązaniem jest użycie dwóch kulek o większej średnicy, rozdzielonych przez ziarno orzecha tygrysiego. Na taki zestaw miałem sporo brań dużych ryb w takich wodach jak Rainbow, gdzie karpie przyzwyczajone są do najróżniejszych przynętowych kombinacji.

 

Zawsze warto mieć przy sobie puszkę z kukurydzą.

 

Orzechy tygrysie to przysmak karpi.

 

Słupek kukurydzy podbity pianką.

 

Wróćmy jednak do kulek. Mają nad ziarnami tę przewagę, że są zdecydowanie bardziej uniwersalne. Dotyczy to głównie ich średnicy, wyporności (mogą tonąć, być pływające lub neutralnie wyporne), atrakcyjności zapachowej, jak i barwy. Ta ostatnia cecha, wbrew częstym opiniom, jest w niektórych okolicznościach bardzo istotna. Jasna kulka na ciemnym dnie jest znakomicie widoczna, podobnie jak ciemna na dnie jasnym. Jakiś czas temu duże kontrowersje budziło pokazanie się na rynku kulek fluo lub o wyjątkowo jaskrawym kolorze (np. kulki białe). Kulki o jaskrawopomarańczowej, różowej czy żółtej barwie mogą się wydać zaprzeczeniem łownej przynęty. Okazuje się jednak, że w pewnych warunkach mogą być znakomitą alternatywą dla kulek standardowych. Tego typu kulki najlepiej się sprawdzają w wodach, w których karpie mają możliwość wzrokowego lokalizowania pożywienia, a więc w łowiskach niezamulonych. Okazało się, że także w miejscach o silnej presji wędkarskiej tego typu przynęty są niezwykle skuteczne. Przeczy to logice, podpowiadającej, że nieufny karp będzie omijać przynęty zdecydowanie wyróżniające się z otoczenia. Wszystko wskazuje na to, że ciekawość karpi odgrywa tu bardzo ważną rolę. Kulki fluo stosowane bywają w dwojakich okolicznościach. Przede wszystkim w łowieniu punktowym, bez wcześniejszego nęcenia, z zastosowaniem tzw. Metody lub z woreczkiem rozpuszczalnym. Często jednak są używane wraz z dywanem zanętowym. Wówczas zdecydowanie wyróżniają się spośród rozrzuconej zanęty. Kulki fluo są rzeczywiście znakomicie widoczne, ale nie tylko w mocno prześwietlonej słońcem wodzie. Wystarczy niewielka ilość światła, aby zdecydowanie odcinały się od dna. Właściwości odblaskowe nadawane są kulkom przez specyficzne barwniki, przystosowane do użycia w produktach spożywczych. Co ciekawe, kulki fluo produkowane są wyłącznie jako pływające. W zależności od producenta, są fabrycznie mocno aromatyzowane lub lekko aromatyzowane, z dołączeniem do opakowania płynnego „dopalacza”, którego używa się tuż przed połowem.

 

Białe kulki bywają niezwykle skuteczne.

 

Kulka fluo jest świetnie widoczna na ciemnym tle

 

Siateczka PVA do nęcenia punktowego.

 

Kulki fluo zaraz po ich wprowadzeniu do sprzedaży po raz pierwszy zdały egzamin w słynnej rumuńskiej Raducie, gdzie były stosowane jako składowa bałwanków. Właśnie na taką przynętę, czyli bałwanek złożony ze zwykłej tonącej kulki i pływającej fluo, Anglik Tim Paisley – jeden z najbardziej znanych popularyzatorów wędkarstwa karpiowego – złowił niemal 20 lat temu okaz o wadze 33 kg, który wówczas był największym pełnołuskim karpiem świata.
W ostatnich latach do grona przynęt dołączył także pellet i przynęty sztuczne. Przyznam się, że do obu rozwiązań podchodzę sceptycznie. Pellet dość szybko się rozpuszcza, więc wymaga to dosyć częstego przerzucania zestawu, czego nie jestem zwolennikiem. Poza tym bywa on przysmakiem leszczy, ale także sumów, jeżeli występują w łowisku. Natomiast przynęty sztuczne przeszły w ostatnich latach znaczną metamorfozę. Kiedy się pojawiły ok. 10 lat temu, były wykonane z dość twardego plastiku, który dosyć ciężko było przebić igłą. Teraz jednak są to przynęty miękkie, dużo łatwiejsze w użyciu, dające się łatwo aromatyzować. Jednak w dalszym ciągu są dla mnie czymś sztucznym, co nie powinno trafiać do środowiska wodnego.
Wybierając się nad wodę, zawsze warto mieć ze sobą kilka gotowych przyponów, przygotowanych zarówno do użycia kulek, jak i ziaren. Zestawy do kukurydzy muszą mieć mniejsze haczyki, dłuższe i cieńsze włosy. Same zestawy na nic się jednak nie zdadzą, jeżeli nie zabierzemy ze sobą dwóch rodzajów przynęt. O ile z kulkami jest sprawa prosta, to ziarna zazwyczaj sprawiają kłopot, bo muszą być świeże. Na to jednak jest już sposób, bowiem kilka firm oferuje gotowe, odpowiednio spreparowane ziarna w puszkach. Kiedy więc nie możemy się doczekać brań lub są one chimeryczne, warto zmienić nie tylko zestaw końcowy, lecz także rodzaj przynęty, z kulki na ziarna lub na odwrót.  

  

Pellet przyciąga niechciane leszcze lub sumy.

Warto mieć przygotowane przypony zarówno do kulek jak i ziaren.

 

 

 


Tekst i zdjęcia Przemysław Mroczek

 

Tekst z Archiwum "WW" 04/2017

 

 

Dodane przez: Redakcja WW

Powrót do wszystkich

Komentarze

Jeszcze nikt nie dodał komentarzy do tego wpisu.

Dodaj nowy komentarz

Chcesz dodać komentarz? Zaloguj się